Stanisław Sęczyk
DZIEJE ŁOCHOWA
I OKOLIC
Pod red. Tadeusza
Krupy
I. ŁOCHÓW I OKOLICE W CZASACH PRZEDHISTORYCZNYCH
II. GENEZA NAZWY MIEJSCOWOŚCI
III. GOSPODARKA ZASOBAMI NATURALNYMI
IV. UDOKUMENTOWANE POCZĄTKI ŁOCHOWA
V. DALSZE LOSY PARAFII
VI. W LATACH UPADKU GOSPODARCZEGO.
VII. OKRES POROZBIOROWY
VIII. ZNACZENIE DLA ŁOCHOWA I OKOLIC KOLEI WARSZAWA - PETERSBURG
IX. UWŁASZCZENIE WŁOŚCIAN
X. FOLWARKI, DWORY I WSIE A RUCH LUDNOŚCI
XI. RODY NA DOBRACH ŁOCHOWSKICH I BACZKOWSKICH
A. RÓD ZAMOJSKICH
B. RÓD PERLISÓW I LOEWENSTAINÓW
C. SADZEWICZOWIE
XII. W OKRESIE DWÓCH WOJEN
XIII. ROZBUDOWA ŁOCHOWA
XIV. LUDNOŚĆ I ZATRUDNIENIE MIESZKAÑCÓW ŁOCHOWA
XV. ZABYTKI I POMNIKI.
Co najmniej od wieku Łochów stanowi dla najbliższej okolicy centrum
życia gospodarczego oraz handlu i łączności. Nieco krócej kulturalnego i kościelnego,
choć początki jego sięgają o kilka wieków wstecz. Obszar ten, położony w
widłach rzek Liwiec i Bug leży częściowo w Dolinie Dolnego Bugu i dolinie
rzeki Liwiec, a częściowo też na północno – zachodnim skłonie Wysoczyzny Siedleckiej.
Nie posiada utrwalonej stałej nazwy.
Możemy się spotkać z określeniem Dobra Łochowskie, Ziemia Łochowska, Lasy
Łochowskie. Puszcza Łochowska, Rejon Łochowski, czy też obecnie Gmina Łochów.
Za każdym więc razem w nazwie tych ziem znajduje się nazwa miejscowości położona
w ich centrum.
Równinny teren urozmaicają tu wydmy położone przeważnie na tarasie
nadzalewowym oraz lekko faliste stoki pomorenowe. Wydmy porastają na ogół
resztki Puszczy Kamienickiej, zaś pozostały obszar zajmują pola uprawne wydarte
puszczy lub łąki i pastwiska w obniżeniach, co jest typowe dla krajobrazu
Mazowsza i Podlasia.
Zadaniem niniejszego opracowania jest przybliżyć przeszłość tych ziem
od czasów możliwie najdawniejszych po dni współczesne. Podstawową trudnością
na jaką napotkano była zbyt skąpa ilość dokumentów, która przybliżyłaby życie
naszych przodków. Szczególnie dotyczy to wieku XVII i XVIII. Życie codzienne
najstarszych osadników okolic Łochowa toczyło się podobno koleją, co ich sąsiadów
na Mazowszu. O obszarach sąsiednich zachowało się więcej informacji. To właśnie
ułatwia poznanie przeszłości najstarszych pokoleń zamieszkujących Ziemię
łochowską.
I. ŁOCHÓW I OKOLICE W CZASACH PRZEDHISTORYCZNYCH
Dla Łochowa i jego okolic dzieje historyczne udokumentowane najstarszym
zapisem zaczynają się datą 6 stycznia – „Święto Królów” w 1488 roku, w którym
to dniu „Mikołaj z Łochowa, właściciel tych dóbr, erygował(postanowił, zobowiązał
się wybudować i uposażyć) kościół parafialny w tej wsi Łochowa.” Zapis ten
znajduje się w księdze parafialnej kościoła w Kamionnie jako fakt erygowania
kościoła i parafii w Łochowie, przeniesionego w następnym roku do Kamionny,
zwanej wówczas Kamionolasem.
Ma on jednak przeszłość o wiele dawniejszą, sięgającą wielu stuleci
wstecz. Ziemie te były zamieszkiwane od bardzo dawna (nawet dwa tysiące lat
wstecz) przez luźne plemiona, niezwiązane w żadną państwowość. Było to osadnictwo
przyrzeczne nad Liwcem a całą krainę porastała odwieczna puszcza, przerywana
rozlewiskami bagien.
Toteż w bezdrożach puszcz ważna rolę odgrywały rzeki, z którymi nierozerwalnie
wiąże się osadnictwo tych ziem. Bieg rzek odsłaniał bezdrzewną przestrzeń
nad sobą oraz wyznaczał dwa niezawodne kierunki – „pod prąd” – w górę rzeki
i „z prądem” – w dół rzeki, do jej ujścia. Dlatego też pierwsze ścieżki i
drogi powstawały, tworzyły się wzdłuż koryt rzecznych. Plemiona osiedlały
się w dogodnych sobie miejscach – u nas w dorzeczu Liwca. Tu zakładały swoje
zbiorowe osady, budowały grody, wydzierały lasom ziemię i zamieniały ją na
pola uprawne. Osadom tym towarzyszyły cmentarze, miejsca zwyczajowych pogrzebów.
Po latach osady ginęły, a na ich miejscu, a częściej na nowym pojawiały się
inne, zamieszkiwane przez ludy innej kultury. Znajdują się tu ślady ludów
należących do tzw. kultury trzcinieckiej, łużyckiej, wenedzkiej, wczesnośredniowiecznej,
a więc nawet 1500 lat p.n.e. Na ślady te natrafili archeologowie, prowadzący
tu badania w latach 1903 – 1905, a następnie w 1965 roku, np. w Kaliskach,
Łochowie, Urlach, Bachowie i Laskach. W Laskach na częściowo zadrzewionej
wydmie natrafiono na zniszczone cmentarzysko kultury łużyckiej. Stąd do Muzeum
Archeologicznego Warszawie wzięto, np. żelazną bransoletę, klosz i popielnice
wypełnioną palonymi kośćmi. W Bachowie nad Liwcem w pobliżu szosy natrafiono
na pierścieniowate grodzisko o średnicy około 75 m. Liwiec, szeroki w tym
miejscu, czyni niewielki zakręt i podrywając brzeg podchodzi obecnie pod samo
grodzisko. Porastająca wokół olszyna wskazuje, że kiedyś musiało zalegać tu
bagno.
Fragmenty ceramiki znalezione w jednym z wykopów pozwalają datować grodzisko
na X-XI wiek. Na drugie tego typu grodzisko natrafiono 500m. od rzeki Liwiec,
między wsiami Łochów, Laski, Sekłak. Podobnych miejsc ze znaleziskami archeologicznymi,
na Mazowszu i Podlasiu jest bardzo dużo. Gdyby wszystkie umieścić na mapie,
można odnieść wrażenie, że cały ten teren był gęsto zaludniony. Jednak trzeba
pamiętać, że osady te powstawały i ginęły w dużych odstępach czasu, a odbudowywano
je w nowym miejscu, np. grodzisko w Bachowie zbudowano na „surowym korzeniu”
tj. na nowym wyrębie. Grodzisko było miejscem obronnym i schroniskiem dla
ludności osiadłej w jego otoczeniu, stąd też biorą się obwałowania i niedostępność
(fosa, bagniska, zakola rzeki, wysoki brzeg).
Były to ludy rolnicze, których głównym pożywieniem były pokarmy roślinne.
Na podstawie wykopalisk stwierdzono, że pożywienie pochodzenia zwierzęcego
nie przekraczało 20%. Znane były wtedy proso, jęczmień, żyto, pszenica, gryka,
groch, bób, rzepa oleista, czosnek, len i konopie.
W dorzecze Liwca docierały grupy plemienne z terenów „przeludnionych”
z Pomorza, kierując się w górę rzeki traktem pierwotnym przez Kamieńczyk,
Pogorzelec, Barchów, Łochów, Paplin, Starawieś, Węgrów i Liw. Szukając nowego
miejsca przebywania i zagospodarowania. Nazwy miejscowości Barchowo, Łochowo
– to są wyrazy pochodzenia pomorskiego. Gród w Bachowie przestał istnieć,
został spalony, prawdopodobnie po XI wieku w wyniku najazdów jaćwiesko – litewskich
, w burzliwym okresie, po śmierci Bolesława Chrobrego. Inne grody zapewne
podzieliły losy grodu w Bachowie, gdyż Litwini, Jaćwigowie, Żmudzini penetrowali
i plądrowali te tereny aż do czasów Kazimierza Wielkiego (związek małżeński
Kazimierza z Aldoną, córką Giedymina). Od tego czasu teren uspokoił się i
rozpoczął się okres jego zagospodarowywania.
Niektóre osady – wioski liczyły po około 50 domów i około 250 osób. Domy
– ziemianki i półziemianki, o rozmiarach 2x3 m. wewnątrz były obstawione plecionką
i oblepione gliną, a nad ziemią – ścianami z drzew dartych klinami, łączonych
na łątki lub zrębowo na węgłach. Domy kryto strzechą ze słomy lub trzciny.
Pod koniec XV wieku były to okolice na tyle zagospodarowane i ludne,
że biskupi płoccy przystąpili do wprowadzania tutaj administracji kościelnej
przez tworzenie parafii: w roku 1476 – w Jadowie, w – 1488 – w Łochowie, 1516
– w Stoczku, 1524 – w Sadownem, 1525 – w Stanisławowie. Osadnictwo tamtych
lat nie było już takie spontaniczne jak wcześniejsze. Było zorganizowane i
zależało od woli księcia, który rozdawał obszary ziemi według swojej woli,
najczęściej rycerstwu, powierzając im dodatkowo pełnienie różnych funkcji
na rzecz księstwa.
Najpoważniejszym i najpowszechniejszym zadaniem było zagospodarowanie
rolnicze, hodowlane, zakładanie nowych osiedli na otrzymanym terenie i pełnienie
obowiązków specjalnych typu: bartnictwo (Barchów), łowczych (Łochów), leśników
opiekujących się zwierzyną łowną, żeremiami bobrów lub innym „ baczeniem”
(Baczki). Obdarowani ziemią i wyznaczoną funkcją obowiązani byli do składania
corocznych darów na utrzymanie dworu książęcego. Aby zdobyć – „wyrobić” pewien
obszar pod uprawę, każdy osadnik musiał wypalić część przydzielonej mu puszczy.
Wypalanie było koniecznym i pierwszym zabiegiem wobec niedostatku i niedoskonałości
ówczesnych narzędzi. Z trudem uzyskana powierzchnia ulegała po kilku latach
wyjałowieniu, pozostawiano ją odłogiem, a na to miejsce trzeba było wypalać
i wyrabiać sąsiednią część lasu. Śladem tej pionierskiej gospodarki są tu
nazwy dwóch miejscowości: Pogorzelec( zbudowany na pogorzeli)i Łazy( obszary
roli otrzymywane przez wypalanie krzaków, łozy, drzew). „Smardy, biedota,
osadniki, z leśnych polan, co sprzężaju nie mieli, mogli tyle siać, co wypalony
łaz”1. Ten powolny rozwój osadnictwa na terenie naszej gminy trwał zapewne
od końca XIII wieku do drugiej połowy XV wieku. Kierunek osadnictwa był taki
sam jak w pradziejach – wyznaczała go rzeka Liwiec. Od nich jak odpryski w
coraz większe odległości od rzeki zakładano liczne późniejsze osady: Kaliska,
Laski, Zambrzyniec, Gwizdały, Jerzyka.
W obszarze gminy Łochów znalazły się majętności pięciu pierwszych właścicieli:
Pogorzelca, Barchowa, Baczek, Łochowa i dóbr rażnieńskich. W skład dóbr
Pogorzelca wchodziły jeszcze Kaliska i Łazy, dobra Baczki obejmowały część
Wieliczny, Majdan, Łojewo, Jasiorówkę i część Burakowskiego. Do XVII wieku
dobra łochowskie objęły obszar Łochowa, Kamionny, Lasek, Karczewizny, Twarogów,
Zambrzyńca, Matał, Dąbrowy. Niektóre z nich powstały znacznie później, np.
Karczewizna. Po czym majętności Łochowa rozpadły się na dwie części: Łochów
z Laskami i Kamionnę z Dąbrową, Karczewizną, Twarogami i Zambrzyńcam. Do
dóbr rażnieńskich należały: Nadkole, Koszelanka, Gwizdały, Jerzyska, Łojki,
Łosiewice, Brzuza, Wywłoka, część Burakowskiego, Wielgie, Ogrodniki.
II. GENEZA NAZW MIEJSCOWOŚCI
Przekazy pamięciowe wskazują na nazwę Łochów nie tylko od stanowiska
„łowczego”, ale również od „łochwy” – zimowego legowiska niedźwiedzia, czy
też nawet od „łochini„ – jednej z jagód leśnych. Z ustnych przekazów dowiadujemy
się, że odbywały się tutaj „królewskie łowy”, których tradycja sięgała aż
po XX wiek. Można więc wnioskować, że z funkcją osadnika w Łochowie było ważne
i rozpowszechnione w dawnych czasach stanowisko łowczego.
Jego też posiadłość była najbardziej rozległa z pośród innych rozdzielonych
nad Liwcem: sięgała od Budzisk do Zambrzyńca (13 km. w linii prostej) i zajmowała
powierzchnię 8815 morgów (około 5 tysięcy hektarów). Nazwa „Łochowo” funkcjonowała
do drugiej połowy XIX wieku. W wyniku polityki rusyfikacyjnej polegającej
m.in. na zniesieniu języka polskiego w urzędowych zapisach od 1882 roku nazwę
zmieniono na „Łochów”. Majętność pozostałych dóbr były znacznie mniejsze,
np. Pogorzelec – 1417 morgów, Baczki – 4189 morgów. Pochodzenie nazwy osady
„ Łochów” od łochwy może być uzasadnione: zaistniała jakaś okoliczność, że
w tym miejscu nastąpiło spotkanie z niedźwiedziem w zimie przy jego „łochwie”.
Może podczas polowań, został obudzony z zimowego snu. To miejsce mogło stać
się punktem orientacyjnym na budowę „dworku myśliwskiego”, do którego nazwa
„ łochowa” przylgnęła, ulegając w przekształceniu w potocznej mowie. W zapisie
erekcji kościoła z 1488r. nazwa ta brzmi „Łochowo” ( … aedm villa Łochowo…)
Gdyby „łochwę” znaleziono opuszczoną, nie zrobiłoby to na nikim wrażenia,
godnego upamiętnienia tą nazwą osady. Otaczająca Łochów puszcza nazywana była
„ Łochowcem”.
Miejsce pierwszego dworu znajdowało się znacznie bliżej rzeki niż obecny
pałac. Mogło to być miejsce na wysokim brzegu Liwca, gdzie obecnie pozostał
po nim dobrze zachowany ślad fosy długości około 70 m., która otaczała niegdyś
teren dworu. Meandrujący w tym miejscu Liwiec, niszcząc wysoki brzeg, przybliżył
się do dworzyska. Właściciel dóbr nie miał wyjścia, przeniósł swą siedzibę
dalej od rzeki, na północny – wschód, którą również otoczył fosą. Po wybudowaniu
pałacu (w XIX wieku), opuszczono tę drugą wyspę i nazwano ją „Saską Kępą”.
Na miejscu dworu ustawiono figurę Matki Boskiej na wysokim cokole. Ślady dawnego
dworzyska ulegają zatarciu poprzez dalszą niszczącą działalności rzeki.
Ślad „królewskich łowów” znajdujemy w artykułach związanych z rocznicą
Grunwaldu w „Kulisach” z 1985 roku. Otóż przed największą bitwą Średniowiecza,
za jaką niektórzy uznają bitwę z 1410 roku pod Grunwaldem, obie strony przygotowywały
się intensywnie do walnej rozprawy. Bardzo starannie przygotowywał się Jagiełło.
W czasie zimy z 1409 na 1410 rok gromadzono zapasy żywności dla wojska (33tyś.
jazdy i piechoty). W tym celu organizowano królewskie łowy w borach Mazowsza.
Polowano w różnych wcześniejszych i późniejszych czasach dla potrzeb kraju,
lecz te miały szczególnie znaczenie, gdyż odbywały się w krótkim czasie i
w miejscu od lat nie niepokojonym wielkimi łowami. Występowała więc obfitość
grubego zwierza. Do takich polowań cały teren musiał być wciągnięty, dokładnie,
precyzyjnie przygotowany, zorganizowany i w tej postaci wielokrotnie w następnych
latach wykorzystywany, co mogło znaleźć swoje odzwierciedlenie w nazwach miejscowości.
Czas i wymowa w różnych odmianach gwarowych zmieniły i zatarły pierwotne
znaczenie wielu nazw (Barchów, Brzuza, Chrzepty, Zambrzyniec, Łojewo, Gwizdały).
Niektóre z nich ukształtowała sytuacja królewskich łowów: poruszanie się
łowczych (myśliwych), odpowiednia nagonka wykonywana przez określone osoby
z określonych osad – hałasy, wrzaski, gwizdy(stąd Gwizdały). Wydawanie na
rogach, trąbach z drzewa trwożnych odgłosów mających kierować zwierzynę do
miejsca pułapek, matni (stąd Matały). Grupę „trwożących” zwierzynę zapewne
dobierano również z określonej osady (stąd Twarogi). Do dobijania, zabijania,
przenoszenia grubej zwierzyny zapewne wyznaczani byli chłopi krzepcy (stad
Chrzepty). W myślistwie nosy dzików zwane są „gwizdami”. Może pewne miejsca
stanowiły ich szczególne nasilenie (Gwizdały). Ubitą zwierzynę gromadzono
w jednym miejscu, ćwiartowano, solono i w zabitych beczkach spławiano rzekami
do magazynów zamkowych. Skóry zwierzęce były wielostronnie wykorzystywane
(odzież zimowa, obuwie, bukłaki stanowiły też przedmiot handlu zagranicznego).
Aby je uzdatnić, należało je odłoić (pozbawić przylegającego do nich tłuszczu),
stąd może Łojki i Łojewo. „Łosiewice” i „Zambrzyniec” mają nazwy związane
z występowaniem tu łosi i żubrów, bądź to z większą ich ilością, bądź też
ze specjalnie udanym ubojem.
Na Podlasiu, również w innych częściach kraju, występują miejscowości:
Zambry, Zambrów, zatem nazwa „Zambrzyniec” nie jest odosobniona, podobnie
jak żubr, który żył w dawnych lasach. Prawdopodobnie pochodzi od regionalnie
lub gwarowo przekształconej wymowy nazwy „żubr”, który tu mógł być wymawiany
„zamborz”, a samica „zambra”, „…zambry- wielkie krowy leśne…”2.
Osadnicy Baczek mieli powierzone jakieś „baczenie”- roztaczanie uwagi czujności
w tych stronach. Mogło ono dotyczyć spraw leśnych, ochrony grubego zwierza
przed kłusownictwem, ochrony zwierząt futerkowych (bobry, młode lisy), wykrywanie
ich miejsc przebywania, a może przed niespodziewanym wtargnięciem wrogich
najazdów, podejrzanych osób. Nazwa „Baczki” powtarza się również w innych
okolicach, np. „Baczki–Bohy” w okolicach Sokołowa Podlaskiego.
„Baczki Fabryczne” – tak została nazwana część dóbr Baczki, na której
po roku 1873 w lesie został zbudowany tartak, a później fabryka odlewów żelaznych
maszyn rolniczych Judela Perlisa. Nazwa ta ustaliła się po 1924 r., wcześniej
nazywano tę część „Tartak”. Inna część dóbr Baczki nazywała się „grunt – Ostrowy”,
na której po 1884 roku Ludwik (Lejzor) Loewenstein zbudował fabrykę łóżek
żelaznych „higienicznych” i maszyn rolniczych.
Przedstawiony powyżej obraz „łowów królewskich” z 1409 na 1410 rok nie
mógł być przeprowadzony przez kogoś z zewnątrz. Ich organizacja musiała być
dziełem łowczego, który był wyróżniony większym od innych obszarem ziemi.
Późniejsze łowy nie miały już takiego znaczenia, raczej przybierały charakter
swoistej rozrywki, podczas której trzeba było wywiązać się dzielnością, męstwem,
zręcznością, siłą i zaradnością w walce z grubym zwierzem. Nasi książęta i
królowie, często samotnie, mając do dyspozycji oszczep i topór, chętnie wybierali
się do puszczy, aby tam zmagać się z żubrem, czy niedźwiedziem. Stefan Batory
przypłacił to nawet życiem: po trzydniowym uganianiu się za zwierzyną, wyczerpany
z sił przemarzł i po kilku dniach zmarł (3).
Ostatnie „królewskie łowy” w Łochowie były urządzane przed II wojną
światową w których brali udział: Prezydent RP Mościki i Marszałek Śmigły
– Rydz jako goście hr. Kurnatowskiego.
Budy były prowizorycznymi budowlami, będącymi tymczasowym schronieniem
dla robotników leśnych, przy smolarniach, dziegciarniach, itp.
Po wyeksploatowaniu lasu w jednym miejscu przenoszono się na drugie. Czasem
w takim miejscu powstawały osady i wioski już na stałe.
W sprawozdaniu parafialnym w wykazie miejscowości widnieją w 1810 r. „Budy”,
a w 1879r. zamiast Bud są Łojki, Łosiewice, Jerzyka i Majdan. Budy, jako dobra
rażnieńskie, były więc miejscem koncentracji wypalania węgla drzewnego i
popiołu na eksport, wytopu smoły, terpentyny, wyrobu klepki dębowej, gontów,
desek, bali zbierania żywicy, kory dębowej już w XV wieku. Obszar obudowany
budami nazywano majdanem. Środkowy plac służył do gromadzenia materiałów do
przeróbki i przetworów, np. beczek smoły – stąd nazwa „Majdan”.
Budy musiały być ludne, a po uwłaszczeniu w 1864 roku rozwinęły się
w duże wioski. Jerzyka są notowane jako „folwark leśny”. Skóry zwierzęce
cieszyły się dużym popytem w handlu zamorskim. Wcześniej należało je uzdatnić
(odłoić) zapewne w obecnych Łojkach, a w dobrach baczkowskich w Łojewie.
Z tych też względów rację bytu mogła mieć „Wywłoka”, do której „wywlekano”
przetwory leśne do wysyłki Bugiem, a także dochodzącą tu, jego dopływem,
rzeką Ugoszczą.
Po podniesieniu poziomu wody i ona mogła być spławna. Zagadkowe są nazwy
leśniczówek w tych lasach: Leśniczówka położona na zachodnim końcu Jerzysk
nazywa się uroczysko Wielgie, a w Łazach uroczysko Jerzyka. Uroczyskiem jest
zbiorowisko charakterystycznych w danym miejscu roślin czy drzewostanu, np.
uroczyskiem jest Dębinka w Łochowie.
Dziwny pomysł „wymysł” miał któryś z dawnych właścicieli Jasiorówki
budując karczmę na odludziu, wśród rozległych lasów. Nie przechodził tędy
żaden ważny, więcej uczęszczany trakt. Jedynie droga (raczej leśna) z Łochowa
do Brzuzy przecinała w tym miejscu granicę lasów łochowskich z jasiorowskimi.
Dziś jesteśmy pod wrażeniem dwu dróg w tym terenie, kolei i szosy. Wtedy
jednak droga Łochów – Brzuza, a dalej Szynkarzyzna - Zarzetka - Rażny była
istotną. Rażny były ważnym punktem celnym na Bugu, więc karczma w Wymysłach
miała uzasadnienie. Stała ona naprzeciw obecnej ulicy Olszowej, a po drugiej
stronie (wschodniej) stała szopa dla pojazdów i koni – spłonęła na początku
XX wieku. Obok musiały stać zabudowania gospodarcze karczmarza.
Relin stanowi część wschodnią Jasiorówki odcięty od wsi koleją i szosą.
Karol Eychler (przemysłowiec Saksonii) kupił, od Waśniewskich dworek i około
1 morgi gruntu i wybudował tu zakłady przemysłowe: młyn parowy, fabrykę zapałek,
wytwórnię skrzynek na alkohole i na smary. Były to budynki drewniane, toteż
spłonęły, gdy gospodarzył już syn Karola – Władysław, który to dokupił od
Kowalczyka dwa morgi gruntu przy szosie i tu pobudował, ale już murowane,
budynki o podobnym przeznaczeniu, m.in. młyn, który stoi do dziś, o napędzie
elektrycznym. Obok postawił drewniany dworek, kryty czerwoną dachówką, a w
dach wkomponowano napis „Relin”. Żona Władysława – Aurelia, zwana była zdrobniale
„Relinka”. Od napisu przyjęła się nazwa osady, z czasem przeniosła się na
sąsiednie gospodarstwa i tak zostało.
Nieznane jest pochodzenie nazwy Łopianka. Jest to miejscowość nowo powstała
z wykupionych gruntów od Perlisa w 1883 roku. Przedtem była nazywana uroczysko
Łopianka. Być może nazwa wiąże się z chwastem łopianu lub z łupaniem drzewa
w lesie.
Przed rokiem 1939 osiedliło się w Łopiance wiele rodzin, głównie żydowskich,
na małych działkach budowlanych. Ich głównym zajęciem był handel, drobne rzemiosło
i praca w fabryce. Mieszkał tu i tworzył Julian Chmielewski – malarz. Jego
obrazy znajdują się w kościele w Kamionnie.
Folwark „Ludmiłówka” w Jasiorówce bierze swe początki od około 1910
roku, kiedy to Nojszewscy sprzedali Ludwikowi Busse 30 morgów w rozwidleniu
kolei z drogą do Brzuzy. Okazały i porządnie zagospodarowany folwark prosperował
wyśmienicie, gdy Busse (Szwed z pochodzenia) nim kierował. Po jego śmierci,
około 1924 roku, gospodarstwo objęła jego córka (archeolog z zawodu), jej
administratorem był Ciubicki (legionista). Ciubicki znienawidzony przez ludzi,
najprawdopodobniej podpalił dzierżawioną posiadłość. Po otrzymaniu wysokiego
odszkodowania pobudował się w Choinach. Nowi właściciele Ludmiłówki to rodzina
lekarza Paderewskiego (rodzony brat Ignacego Paderewskiego). Nie znali się
w ogóle na uprawie roli. Gospodarstwo rabowane w czasie wojny podupadło, głodowali.
Jednak byli w stanie, w czasie wojny, ukrywać i wyżywić nauczycielkę warszawskiego
liceum – Sygalinową. Dopiero w 1953 roku zaniedbaną gospodarkę przejął Bolesław
Kowalczyk.
Smolnica była zwana „gruntem”, na którym rosły potężne, żywiczne – smolne
sosny, zdatne na łuczywo – drzazgi (trzaski). Stad nazwa lasu: Samotrzask
– same trzaski. Sosny te służyły również na bale. W 1953 roku z jednego z
takich domów, który stał 80 lat zdjęto oszalowanie. Bale wyglądały jak świeże,
były zupełnie zdrowe. Takąż trwałość posiadała też dębina, użyta na podwaliny
domów. Ten zdrowy i wielki las został wycięty w latach 1873 – 1876 po wykupieniu
tego obszaru przez Perlisa. Pozostały samotnie stojące sosny i dęby. Bardziej
szczegółowe początki innych wsi i osad zostaną omówione w następnych rozdziałach.
III. GOSPODARKA ZASOBAMI NATURALNYMI
W owych czasach (XV, XVI wiek) ważną gałęzią gospodarki leśnej było bartnictwo.
Puszcza była tu miodna, co stanowiło jej bogactwo. Miód odgrywał znaczną rolę
w życiu ówczesnych ludzi (nie było wtedy cukru). W drodze fermentacji z miodu
pozyskiwano napój alkoholowy, z wosku wyrabiano świece do dworskich pańskich
pomieszczeń oraz kościołów. Każdy bartnik miał przydzielony odpowiedni obszar
lasu, początkowo przez księcia, a następnie przez magnata lub szlachcica.
Na naszym terenie z bartnictwem wiąże się nazwa tylko jednej miejscowości
„Barchów”, Ale nazwy innych równie dobrze mogły wywodzić się od imion czy
też przezwisk bartników, którym przydzielono dany teren. Od nazwiska Stanisława
Mroza – bartnika z ziemi Sadownieńskiej, powstała „Mrozowola”.
Rabunkowa gospodarka lasami: masowe wycinanie drzew nadające się do
„dziania„ barci, wzrost osadnictwa, zakładanie licznych smolarni, dziegciarni,
których dymy truły pszczoły, spowodowały znaczne ograniczenie ilości pszczół.
Bartnictwo leśne stopniowo traciło na znaczeniu.
Inną ważną gałęzią gospodarki leśnej stał się wyrąb i sprzedaż drewna
lub wytworów z niego (dranice, gonty, klepki). Po roku 1466, kiedy to po wojnie
trzynastoletniej z Krzyżakami król Kazimierz Jagiellończyk przyłączył do
Polski Pomorze Gdańskie, dla handlu poprzez Gdańsk otworzyła się droga do
wielu krajów Europy. Dla uszczelniania statków używano smoły. Zakładano więc
po lasach smolarnie, w których głównym surowcem były smolne szczapy i karpina
poddawana suchej destylacji. Dziegciarnie dostarczały dziegciu, używanego
w garbarstwie. Z popiołu drzewnego wyrabiano potaż, potrzebny w przemyśle
mydlarskim, garbarskim i włókienniczym.
Nowe osady powstawały zazwyczaj na miejscu puszczy, którą przeznaczono
do karczunku. Wieś powstawała wówczas na „surowym korzeniu”. Jeden z osadników
(najbardziej doświadczony i cieszący się zapewne poważaniem) zostawał wójtem
lub sołtysem i podejmował się założenia i urządzenia nowej wsi. Zbierał on
osadników, wyznaczał im działy do karczowania jak i miejsca pod zabudowę.
Każdy z osadników otrzymywał najczęściej pół włóki (około 16 mórg = 9 ha).
Wójt zostawiał sobie do czterech włók. Jedna rodzina była w stanie wykarczować
pół morgi lasu rocznie. Każdy z osadników dzielił swoją ziemię na trzy pola.
Jedno było przeznaczone na zboże ozime, drugie na zboże jare, a trzecie na
ugór. Na każdym z tych pól następowały po sobie kolejno: ozimina, zboże jare
i ugór. Szczególnie ciężki do uprawy był ugór. Pługi były drewniane, jedynie
lemiesz miały żelazny. Brony były lekkie, gięte z prętów leszczyny. W takim
półwłókowym gospodarstwie trzymano zazwyczaj 1 konia, parę wołów, kilka krów
z jałowizną, kilka świń, owiec, kur. Z jednego wysianego ziarna zbóż zbierano
do pięciu ziaren. Za pastwiska służyły ugory, łąki po sianokosach i lasy.
Przy domu był zawsze ogród, otoczony płotem z chrustu, a w nim uprawiano
kapustę, rzepę, buraki ćwikłowe, sadzono groch, cebulę, dynie, siano, mak.
Rosły tam śliwy i wiśnie, niekiedy jabłonie i dzikie grusze. Zagroda zwana
siedliskiem, składała się z domu mieszkalnego, chlewów, stodoły i brogów.
Drzewo na budowę obrabiano sieierą. Piły były zbyt kosztowne. Budynek mieszkalny
był szeroki na około 6 m i długi około 8 m, podzielony na sień, izbę i komorę.
Na izbę przeznaczone bale łączono na węgieł. Używano też półokrągłych dranic.
Pnie sosen darto klinami i drewnianymi młotami na cieńsze deski.
Łowienie ryb na rzece Liwiec, Bug i w innych strugach, czy zgłębieniach
było często wykonywane na tzw. włokę. Na mniejszych rzekach, np. Ugoszcz zakładano
młyny wodne, po spiętrzeniu w nich wody. Młyny takowe istniały w Laskach
i w Łochowie na strugach będących dopływami Liwca.
O stosunkach społeczno – prawnych tu panujących informacji nie posiadamy.
Pewne pojęcie o tamtych czasach możemy otrzymać z materiałów historycznych
kraju. W gospodarce tamtych lat największe swobody, wolność handlu, produkcji,
wyboru pracy i przemieszczania się mieli chłopi i mieszczanie w średniowieczu.
Okres ten widziany jest przez nas jako czas przesądów, zacofania, ciemnoty
ogólnej i ucisku, zaś występująca epoka reformacji błyszczy wszystkim, co
piękne, dobre i nowoczesne. Rzeczywistość jest zgoła odmienna. Za czasów Kazimierza
Wielkiego osadnik mógł opuścić swojego pana poprzez rozwiązanie umowy dzierżawnej,
kto chciał zmienić miejsce pobytu, nie miał z tym większych kłopotów. Bezwarunkowo
cała wieś mogła opuścić feudała, gdyby ten dopuścił się np. gwałtu na córce
lub żonie kmiecia. Swawola w stosunku do poddanych pojawiła się wraz z zaświtaniem
w naszym kraju idei renesansowych. Otóż na sejmie w 1496 roku zabroniono
opuszczania wsi więcej niż jednemu chłopu, a potem rygor ten zaostrzono jeszcze
bardziej uniemożliwiając całkowicie możliwość przemieszczania się, tzw. „przywiązanie
chłopa do ziemi”. W 1518 roku król Zygmunt Stary zrezygnował z ingerowania
w sprawy szlachty i kmieciów, co było złamaniem starej zasady zgodnie, z
którą, władca winien działać wszędzie tam, gdzie dzieje się niesprawiedliwość.
Na sejmie w 1496 r. zabroniono mieszczanom tzw. ludziom luźnym, uprawiania
pracy najemnej. W krytykowanym średniowieczu dla feudała taki rodzaj umowy
o pracę był czym normalnym. Do prac najemnej zatrudniano nie tylko na roli,
ale i w kopalniach, żupach solnych, kuźniach, zakładach rzemieślniczych.
Najemników zastąpiono robotnikami odpracowującymi pańszczyznę, co np. kwitnące
polskie hutnictwo w XVII wieku doprowadziło do ruiny. Wybujała sarmacka fantazja,
co było obce dla średniowiecza) szła w parze z ograniczeniami wolności ekonomicznej
i gospodarczej mieszczaństwa i chłopów jako „nieuprzywilejowani”. Herbowi
natomiast zwolnieni byli z wszystkich podatków, ceł, ograniczeń prawnych
nałożonych na rzemieślników i kupców. Sytuacja ta została prawnie usankcjonowana,
„demokratycznie” jak na owe czasy w 1505 roku konstytucją „Nihil novi”. „Nic
o nas bez nas”, bez zgody szlachty, sejmu i senatu, król nie mógł nic postanowić.
Przy tak ustanowionych prawach po „złotym wieku” przyszły lata upadku i poniewierki
nie tylko w gospodarce.
IV. UDOKUMENTOWANE POCZĄTKI ŁOCHOWA
Pierwsze udokumentowane wzmiankę o istnieniu Łochowa znajdujemy w wyciągu
z aktów zachowanych w Archiwum Konsystorza Generalnego Płockiego. Jest tu
mowa o akcie erekcji kościoła w Łochowie. Brzmi on następująco:
„W Imię Pańskie. Amen.
Mikołaj dziedzic z Łochowa, na wieczną pamiątkę Boga przez niniejsze pismo
oznajmiam wszystkim i każdemu z osobna, zarówno obecnym jak i przyszłym oraz
kiedykolwiek będącym, publicznie podaje do wiadomości:
Ponieważ postępując urzędowo najmilej przyjęte jest współdziałać dla
chwały Bożej, przeto przejęty tym uczuciem, na cześć i chwałę Najwyższego
Pana Wszechmogącego i Narodzenia jego najświętszej Rodzicielki Marii i dla
uczczenia świętych Jana Chrzciciela i Mikołaja Biskupa daję, podarowuję i
dobrowolnie udzielam dla ufundowania i erekcji kościoła parafialnego w tejże
wsi Łochowo, diecezji płockiej, i aby rządca tego kościoła, który ma być
wzniesiony, istniejący na ten czas i inni słudzy kościoła mieli utrzymanie:
Najpierw 4 morgi pola położone na końcu tej wsi w stronę Węgrowa – na kościół,
cmentarz, plebanię i na pobudowanie domów sług kościoła. Jeden łan miary chełmskiej
(włókę) pola, łąk położonych podobnie na końcu wsi i obok tamtych 4 morgów.
Także dwie inne włóki jeszcze nie wykarczowane wspomnianej miary położone
wśród domów za Wzgórzem popularnie zwanym Niedzielnym, a także 4 morgi łąki
położonej nad rzeką Liwiec popularnie zwana Bobolowa Łąka, dalej łąki przynależne
do wspomnianej włóki, także 3 morgi wymierzone i wskazane na ogród popularnie
dla Grudzi.
Te włóki i te morgi czynię wolnymi od mojej juryzdykcji i uwolnionymi od
wszelkich powinności, kontrybucji, od jakichkolwiek serwitutów, prac i posłuszeństwa.
Wyjmuję i uwalniam w tej formie jak tu i gdziekolwiek ktoś, kto może zobaczyć.
Na dowód czego wciśnięta jest tu moja pieczęć. Dane w Łochowie w niedzielę
Świętych Królów Roku Pańskiego 1488”.
Tegoż roku zaczęto gromadzić materiały i budować kościół. Jednak w następnym
roku odstąpiono od budowy i wszystkie zgromadzone już materiały przewieziono
do Kamionolasu (tak wtedy zwanej Kamionny) i tam zbudowano kościół parafialny.
Usytuowano go na terenie obecnej szkoły w Kamionnie. Zwyczajem tamtych czasów
w otoczeniu kościoła umiejscawiano cmentarz. Mieszkańcy Kamionny przystępując
do budowy szkoły przed 1929 rokiem natrafili pośród zarośli na zachowane jeszcze
w niezłym stanie, krzyże cmentarne i groby.
Przyczyna innej lokalizacji kościoła była uzasadniona. Trzeba pamiętać,
że zakładana parafia miała objąć osadników zamieszkałych wzdłuż doliny rzeki
Liwiec począwszy od strumyka Lubicza na wschodzie aż po ujście rzeki Liwiec
do Bugu. Odległość między wschodnią, a zachodnią granicą zakładanej parafii
wynosiła w linii prostej około 20 km.
Kamionna leży znacznie bliżej środka tego odcinka niż Łochów, a najbliższe
parafie, w tym czasie znajdowały się jedynie w Jadowie, Kamieńczyku, Prostymi
i Liwie. Dopiero kilkadziesiąt lat później powstają parafie: w Stoczku, Sadownem
i Stanisławowie, co zamyka okres tworzenia parafii i ustalania administracji
kościelnej w tej części diecezji płockiej.
Przekazy ustne dotyczące przeniesienia parafii do Kamionolasu są bardziej
barwne:
- kościół spłonął zanim budowę zakończono;
- zapadł się pod ziemię za grzechy swawolnego dziedzica;
- woły zwożące budulec w lesie poklękły w Kamionolasie i nijak nie można
było ich zmusić, by ciągnęły go dalej, co potraktowano jako miejsce wyznaczone
przez Opatrzność.
Akty erekcyjne kościołów w Łochowie, Sadownem i Stanisławowie mają podobne
brzmienie, co wiąże się zapewne z jednolitą akcją prowadzoną przez wysłanników
z Płocka. Dziedzic Łochowa nie umiał się podpisać, więc musiał wystarczyć
na akcie odcisk pieczęci, może sygnetu rodowego.
V. DALSZE LOSY PARAFII
Przeniesienie parafii do Kamionolasu zapewne dla dalszego rozwoju Łochowa
było pewną blokadą. Kościół w owych czasach, w danej miejscowości, był czynnikiem
integrującym osadników z całej okolicy. Pierwszy kościół w Kamionolesie konsekrował
Biskup Płocki Michał Baranowski dopiero w 1569 roku. Budynek przetrwał, służąc
wiernym, aż do 1704 roku. Taką trwałość osiągano, wybierając na budulec modrzew
i stare żywiczne sosny, odporne na działanie grzyba i robactwa. Budowano go
z grubych bali, otrzymywanych przez darcie kloców klinami i wyrównywanie ich
powierzchni przez ociosywanie siekierami. Drugi kościół, również drewniany,
o wymiarach 10 sążni ( 21,3 m. długości) i 6 sążni (12,8 m) szerokości; zbudował
właściciel dóbr Kamionna Stanisław Bodlewski. Dnia 1 lipca 1739 roku konsekrował
go Biskup Załuski Sufragan Płocki. Oprócz samego budynku kościelnego musiały
być i inne: plebania, może organistówka, budynki gospodarcze, być może mały
folwarczek, pomieszczenia dla fornali, itp. Obszary plebańskie były znaczne.
Mikołaj z Łochowa w 1488 roku darował na ten cel 4 włóki. Nieco mniejsze były
w Kamionolesie – 3 włóki, np.: Sadownem wynosiły 4 włóki = 120 morgów, co
pozwalało na posiadanie małego folwarku obsługiwanego przez pięciu stałych
rodzinnych robotników. Trzeba pamiętać, że podstawą utrzymania były dobra
materialne a nie pieniądze. Daniny w naturze były czymś normalnym: pańszczyzny,
tłoki, dziesięciny czy kolędy.
Ludność zamieszkująca terytorium parafii Kamionna według najstarszego
protokołu wizyty pasterskiej Biskupa Lubelskiego Wojciecha Leszczyc – Skarszewskiego
z 1810 roku wynosiła 1634 osoby wyznania katolickiego i około 50 Żydów. Ludność
ta zamieszkiwała w 13 osadach i wsiach. Były to: Baczki, Barchowo, Budy,
Budziska, Dąbrowa, Jasiorówka, Kamionna, Laski, Łochowo, Łojewo, Matały, Twarogi
i Zambrzyniec. Po Trzecim Rozbiorze Polski parafia ta wchodziła w skład diecezji
lubelskiej (zabór austriacki, po klęsce Napoleona – zabór rosyjski). Siedemdziesiąt
lat później ludność parafii uległa potrojeniu: 4018 wiernych wyznania, katolickiego,
10 prawosławnych (carska ochrona), 20 protestantów, (specjaliści w fabryce
i tartaku w Baczkach sprowadzeni z okolic Sadownego – Płatkownicy) i 50 Żydów.
Pojawiają się nowe miejscowości: Tartak Baczkowski, Chrzepty, Jerzyka, Karczewizna,
Łojki, Łosiewice, Majdan, Wymysły. Zniknęła więc nazwa „Budy”. W stosunku
do dzisiejszych miejscowości brakowało wsi Burakowskie, Łopianka (powstała
na skutek parcelacji w 1883 roku), Ostrówek (powstał przy rozbudowie fabryki
po 1884 roku), Relin i Samotrzask – dawniej części Jasiorówki. Protokół wizytacji
dziekańskiej z 4 czerwca 1879 podaje również, że oprócz ludności rolniczej
w parafii zamieszkują 4 rodziny większych posiadaczy (właściciele dóbr: Barchowa,
Baczek (Antoni Niemyski), Łochowa (Medard Dernałowicz), Kamionny (Stanisław
Godlewski), 56 urzędników (pracownicy kancelarii w majątkach), 120 rzemieślników
i robotników. Morale parafian oceniono w stopniu zadowalającym.
„Parafianie odznaczają się trzeźwością, sumiennością i pobożnością. Par
żyjących bez ślubu nie ma.”
Drugi drewniany kościół przetrwał dwieście lat. W dobrym jeszcze stanie
bale z rozebranego kościoła posłużyły do budowy Domu Parafialnego, a w nim
organistówki.
W latach 1904- 1909 według projektu Józefa Piusa Dziekańskiego pobudowano
obecny murowany kościół w stylu neogotyckim. Kościół miał dwie piękne wieże
gotyckie, które dnia 8 sierpnia 1915 roku cofające się wojska rosyjskie wysadziły
dynamitem, uszkadzając znaczną część i sklepień na kościele jak i ścianę frontową.
Do 1922 roku nabożeństwa odprawiano w prowizorycznej kaplicy, wygospodarowanej
na wcześniej wspomnianej organistówce. W 1924 roku ks. Michał Woźniak odbudował
zburzony kościół bez wież, jak to do dziś wygląda. Ksiądz ten zginał w maju
1942 roku w Dachau.
Beneficjum proboszczów w Kamionnie od erekcji Mikołaja z Łochowa do
26 września 1860 roku wynosiło ciągle ponad 3 włóki pola rozrzuconego w Kamionnie
w stronę Lasek, Baczek, Trzcianki i Dąbrowy. W dniu tym ks. Józef Wiktor (leczył
ludzi) zawarł układ z Antonim Godlewskim o zamianie tych gruntów wieczystej
dzierżawie tych odleglejszych Dąbrowie. W 1864 roku parafia straciła czynsz
i grunta, pozostając jedynie przy 6 morgach.
W ciągu pięciu wieków istnienia parafii w Kamionnie były trzy cmentarze
grzebalne. Pierwszy znajdował się w bezpośredniej bliskości kościoła na terenie
dzisiejszej Szkoły Podstawowej, drugi również przy kościele, ale w miejscu
obecnej plebani. Trzeci od około 200 lat, ciągle poszerzany, znajduje się
w obecnym miejscu, w polu, z dala od kościoła i budynków mieszkalnych. Plac
otaczający kościół niektórzy nazywają cmentarzem. Figura Matki Boskiej obok
plebani jest ustawiona na miejscu dużego ołtarza (środkowej nawy) dawnego
kościoła. Plebania i szkoła częściowo stoją więc na byłych cmentarzach. Większy
wzrost ilości mieszkańców wiąże się z pobudowaniem fabryk w Baczkach i Ostrówku,
w wyniku czego w roku 1933 ks. Czesław Zgorzałek zorganizował parafię w Jerzykach,
a od 1938 roku powoli organizowano kaplicę w Budziskach, podniesiona do rangi
parafii Łochów od 1946 roku. Pierwszym proboszczem został ks. Jan Laskowski.
Jego następcy śp. Ks. Piotr Jelinek i ks. Michał Domański wybudowali nową
świątynię parafialną w Łochowie. Przy budowie nowoczesnego architektonicznie
obiektu uczestniczyli również wierni spoza parafii. Kościół Budziskach stał
się kaplicą dojazdową parafii Łochów. W latach osiemdziesiątych powstały kaplice
w Ostrówku (1980-1982) i w Baczkach Fabrycznych (1982-1988). Obie poświęcił
najdostojniejszy Arcypasterz bp. Jan Mazur z Siedlec. Następną kaplicę wybudowali
mieszkańcy Gwizdał w 1992 roku. Natomiast mieszkańcy Wielgiego, Ogrodnik
kończą budowę kościoła murowanego obok starego drewnianego, przeniesionego
z Płatkownicy po 1946 roku, po przymusowym opuszczeniu tej miejscowości przez
Niemców, wraz ze zbliżającym się frontem w 1944 roku.
Od jesieni 1991 roku staraniem mieszkańców Ostrówka, Majdanu, Łojowa
i Budzisk utworzono dwie następne parafie w Ostrówku i Budziskach. Tak więc,
gdy pierwotnie w gminie Łochów była jedna parafia z siedzibą w Kamionnie,
obecnie jest ich pięć: Kamionna, Łochów, Jerzyka, Budziska i Ostrówek.
VI. W LATACH UPADKU GOSPODARCZEGO
W XVII i XVIII wieku cały obszar Rzeczpospolitej dotknęły liczne śmiertelne
choroby zakaźne, tzw. „morowe powietrze”, upadek gospodarki, najazdy mocarstw
ościennych, anarchizację życia.
„Morowe powietrze” paraliżowało życie gospodarcze w całej Polsce wielokrotnie.
W naszym regionie katastrofalną okazała się epidemia „morowego powietrza”
wybuchła jesienią 1571 roku wyludniając znacznie wioski i osady.
Jednym z powodów pogorszenia się położenia wsi był rozwój folwarku szlacheckiego,
który oparł się na przymusowej robociźnie pańszczyźnianej. Początkowo majątki
szlacheckie były małe, a więc wymagało to od podwładnych małych nakładów pracy
(pańszczyzny). Tymczasem ceny na produkty i towary ciągle rosły (upadek gospodarczy).
Jedynym ratunkiem dla gospodarstw pańskich było zwiększenie ich areału, co
wiązało się ze zwiększeniem ilości dniówek do odrobienia przez chłopa. Zwiększanie
folwarków następowało poprzez przejmowanie gospodarstw opuszczonych przez
chłopów, odebranie im pólek wyrobionych w lesie, tzw. kątów czy też różnych
działek, przenoszenie ich na gorsze gleby. Zatem poziom gospodarstw chłopskich
nie ulegał polepszeniu, czasami wręcz odwrotnie. Folwarki stawały się coraz
bardziej samowystarczalne, z własnymi młynami, gorzelniami, tłoczniami i
karczmami. Uzależniało to jeszcze bardziej chłopa od pana. Musiał on mleć
zboże w jego młynie, kupować w jego karczmie gorzałkę, piwo, sól, śledzie
i inne towary. Woził pańskie zboże na spław do rzeki, zbierał dla dworu grzyby
i jagody, płacił za zbiórkę opału w jego lesie itp.
Katastrofalny wpływ na poziom życia miały klęski żywiołowe. Częste powodzie,
np. z lat 1650 – 1652 były powodem nieurodzaju, głodu a następnie epidemii.
Kronikarz tamtych czasów Marcin Goliński pisze – „rzeki z brzegów wylali,
sieła potopieło pól, zboża, bidła na policach pasące, liuzi, wszi, gumna pzaliewała…
gadzina z ziemi powiłazieła i potonęła, gabi, węże, łascarki, kreti płinęli
z wodą i wodę trućizną zagrażali, że liudzie od tego puhłi … oczu bolenie
mgłą zachodzący łzyz nich ciekącz catary wielkie, pół głowy bolienie, w uszu
szum, y pisk, niesłyszenie, gorączki wnętrze i wierzchnie, febry, żołądka
bolienie, wątroby zapalenie i płucz, śledzioni bolienie, pedagry…”(4).
Morowe powietrze rozpoczęło się z wiosną 1652 roku i pustoszyło kraj do
roku 1654, nasiliło się ponownie w 1657 i trwało do 1663 roku. Po czym znów
w latach 1677 i 1678 dało o sobie znać. Dla naszego obszaru szczególnie tragiczne
były epidemie z lat 1681 – 1685 i 1706 – 1709. W latach 1655 – 1657 spotkała
Mazowsze (i nie tylko) inna klęska – najazd szwedzki „potopem” zwany. Zniszczenia
wojenne dopełniły spustoszenia spowodowanego zarazą. Odziały szwedzkie i litewskie
plądrowały kraj i rabował co popadło, również dobra pańskie. Nie ma dokładnych
danych pobytu Szwedów okolicach Łochowa. Zapewne byli i tu, ponieważ pobliżu
spalili wsie Sokółka, Brzózka i Prostyń. „ Wymordowali w Prostyni kogo tylko
dało im się pochwycić. Wikarego ks. Marcjana Rybińskiego zamordowali na środku
kościoła, sam kościół splądrowali i spalili”(5). Część wsi poszło z dymem,
zagony porosły ugorem, a następnie zaroślami i lasem.
Jeszcze bardziej dotkliwe były dla kraju zniszczenia najeźdźców z lat 1702
– 1709. Kraj niszczyły uganiające się sobą wojska saskie, szwedzkie, rosyjskie
i własne popierające bądź to usunięto z tronu polskiego Augusta II, bądź Stanisława
Leszczyńskiego. Szacuje się, że ponad połowa roli do 60 % pozostawała bez
uprawy.
Najazdy szwedzkie spowodowały również przerwanie handlu zagranicznego, który
ubogacał Rzeczpospolitą, głównie szlachtę. Wodny szlak handlowy do Gdańska
był wyjątkowo ruchliwym miejscem. Szlakiem tym wywożono również towary z dóbr
łochowskich i okolicznych.
Co prawda po koronacji Fryderyka I w 1701 roku na króla Prus problemy wywozu
towarów przez Gdańsk zostały uregulowane, jednak nadmierne cła spowodowały
nieopłacalność handlu na eksport. Szlachta zaczęła szukać rynków zbytu na
własnym terenie. Nadmiar zboża przerabiano we własnych browarach i gorzelniach.
Rozpijanie narodu zaczęło przybierać na sile i trwa po dziś dzień, zmienia
się jedynie producent.
Niektóre wsie (Nadkole, Gwizdały, Nowinki, Skuszew, Sitne, Brzuza, Wielkie,
Zawiszyn) przeszły w 1654 roku na własność sióstr wizytek. Ich klasztor stoi
po dziś dzień przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Jan Kazimierz, aby
prowadzić wojnę z Kozakami, zaciągnął pożyczkę między innymi u Królowej Ludwiki
Marii. Zabezpieczeniem pożyczki były dobra kamienieckie z miasteczkiem Kamieńczyk,
a więc i w/w wsie. Królowa sprowadziła z Francji do Warszawy grupkę zakonnic
wizytek, ufundowała im klasztor. Za zgodą, sejmu, za zrzeczenie się wypożyczonych
sum królowi, dobra te otrzymały siostry wizytki i pozostawały ich właścicielkami
do III Rozbioru Polski, po czym państwo austriackie przejęło owe dobra, jak
i skarbowe, na własność.
Niektóre chłopskie nazwiska z tego obszaru istnieją, już w XVII wieku i
powtarzają się w różnych wioskach, np. Wójcik, Zakrzewski, Sobotka, Kowalczyk,
Kobuz, Zach, Styś, Kozioł, Gałązka, Zasłona, Dzięcioł, Kruk, Kołek, Bala
i wiele innych świadczą, że pomimo wielu trudności kładli oni podwaliny pod
przyszły rozwój tych ziem. Jednak niepodległości Rzeczpospolitej nie dało
się odzyskać aż przez 123 lata, a jej utrata opłacona została tysiącami ofiar.
Do utraty niepodległości przyczyny się w największym stopniu wydarzenia wyżej
wspomniane, które objęły również Łochów i okolice.
VII. OKRES POROZBIOROWY
W wyniku rozbiorów Łochów i okolice dostały się pod zabór austriacki. Bezpośrednio
za Bugiem – Brok, Łudrzyn, Brańszczyk znalazły się pod panowaniem Prus. Rzeka
Bug została obsadzona przez austriacką straż graniczną. Dla nich to, oraz
dla nasłanych urzędników, Austriacy pobudowali domy z kamienia, cegły i gliny.
Były to jedne z pierwszych budowli murowanych na tym obszarze. Niektóre z
nich stały jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku, np. w Morzyczynie i
Kołodźążu. Po zwycięskiej kampanii przeprowadzonej przez wojska napoleońskie
i polskie w latach 1807- 1809 z części zaboru pruskiego i austriackiego powstało
księstwo Warszawskie. W końcu kwietnia 1809 uwolnione zostały od Austriaków
również i okolice Łochowa. Znaleźliśmy się więc w Księstwie Warszawskim, w
województwie podlaskim, obwodzie siedleckim, powiecie węgrowskim. Wiele gospodarstw
opustoszało, gdyż chłopów zabierano do wojska polskiego przy Napoleonie,
który szykował wyprawę na Rosję. Obszar Księstwa stał się doskonałą bazą
wypadkową na wschód. Gorzej dla ludzi osiadłych tu. Trzeba było wyżywić setki
tysięcy, nie tylko swego, ale i obcego wojska. Kilka lat „ okupacji” tych
wojsk uczyniło z dostatniej krainy obszar nędzy i ogólnego upadku. Nie obce
też były „sojusznikowi” rozboje i gwałty. Wraz z Napoleonem przyszedł też
„duch wolności republikanizmu francuskiego”. Konstytucja nadana Księstwu Warszawskiemu
przez Napoleona w 1807 roku głosiła, że „znosi się niewolę”. Chłopi przestali
być przywiązani do ziemi, którą uprawiali, mogli opuszczać gospodarstwa i
wieś. Mogli też żenić się w innych wsiach, należących do innego dziedzica,
dziewczęta mogły wychodzić za mąż bez wiedzy i pozwolenia dworu.
W roku 1812 idące na Rosjan wojska francuskie i saskie zahaczały o wschodnie
krańce okolic Łochowa. Zgłodniali żołnierze rabowali, pustoszyli gospodarstwa
ogołacając je ze zboża i inwentarza, a w dodatku choroby (szczególnie tyfus)
dopełniły grozy wojny i nieszczęść ludzkich. Same działania wojenne, począwszy
jeszcze od czasów przedrozbiorowych jakoś szczęśliwie omijały te tereny również
i w latach następnych w okresie powstań.
Po upadku Napoleona od 1815 roku mocarstwa zaborcze tworzą z ziem byłego,
krótkotrwałego zresztą, księstwa – królestwo Polskie, pod berłem cara Rosji.
Zrywy narodu – powstania listopadowe i styczniowe przypominały carowi, że
urzędnicy i wojska jego są tu tylko gośćmi, a Polacy nie godzą się na takie
zwierzchnictwo.
Właścicielem folwarku Łochów w tym czasie był hrabia Honorowski (1800
– 1875), który pobudował tu piękny pałac murowany, szosę przez wieś i folwark.
W roku 1875 Honorowski przekazał majątek swemu zięciowi Medardowi Dernałowiczowi,
który dobudował trzy murowane budynki dla służby folwarcznej. Wszystko to
w opłakanym stanie stoi po dziś dzień. Dernałowicz pobudował również folwark
Stefanin, w miejscu dzisiejszych ulic: Folwarcznej i Szkolnej.
Folwark nazwano tak imieniem jego córki. 31 stycznia 1882 roku Dernałowicz
sprzedał dobra łochowskie Zdzisławowi hr. Zamojskiemu. Zamojscy zresztą już
znacznie wcześniej przejęli duże obszary sąsiednich ziem. W roku 1818 car
Aleksander I kazał dać z dóbr skarbowych Stanisławowi hr. Zamojskiemu tytułem
odszkodowania za twierdzę Zamość, dobra Kołodziąż i Jadów wraz z należącymi
do nich lasami oraz dobra Wiski i Planta na Podlasiu. Twierdza Zamość popadała
coraz bardziej w ruinę. Hrabia Zamojski chciał pozbyć się jej za ponad 9 milionów
złotych polskich. Rząd dawał mu dziesięć razy mniej. Zamojski, licząc w tej
transakcji na przychylność Aleksandra I, odwołał się do niego. Ten zaś, wiedząc,
że ród Zamojskich jest znaczącym i liczącym się rodem w Polsce, oraz pomny
na zasługi hrabiego z czasów księstwa, idzie z nim na współpracę. Do dóbr
kołodziąskich należały między innymi: Nadkole, Gwizdały, Wielgie, (Grabowiec,
Ogrodniki, Topór), Brzuza, Burakowskie, Czaplowizna, Jerzyka, Łojki, Łosiewice,
Wywłoka, Koszelanka, Dąbrowa. Wraz z ziemią sandowieńską była to powierzchnia
ponad stu czterech tysięcy morgów za cenę ponad 1,3 mln. złotych polskich,
czyli około 12,3 złotego za morgę. W tym czasie na rynku warszawskim za jeden
korzec (jeden metr) żyta płacono 19 złotych. Był to złoty interes. Tym bardziej,
że twierdza dla państwa stawała się coraz bardziej bezużyteczna. W roku 1866
przestała istnieć, jej umocnienia zostały rozebrane. Natomiast Zamojskiemu
od chłopa i folwarków dopływał zawsze świeży dopływ gotówki. Dla przykładu
od chłopów z Wilczogąb 1832 roku ściągano czynsz w wysokości 5 złotych za
każdą morgę.
Wydarzenia Powstania Listopadowego przeszły w tych okolicach bez większego
echa, chociaż było to nie powstanie, a wojna między dwoma regularnymi wojskami:
polskim i rosyjskim, która przyniosła szereg zwycięstw żołnierza polskiego,
zakończona jednak klęską i zesłaniami.
VIII. ZNACZENIE DLA ŁOCHOWA I OKOLIC KOLEI WARSZAWA – PETERSBURG.
Pierwszym sygnałem budowy kolei Warszawa – Petersburg był wykup gruntów
pod przyszłe jej tory, uprzednio już wytyczonych i wymierzonych. Znany jest
zapis hipoteczny tego wykupu z folwarku Jasiorówka i gruntu Smolnica w dobrach
Baczki, należących wówczas do Teodora Rakowskiego: „Kontraktem zawartym 29
listopada 1855 roku zostały odprzedane grunty z majątku Jasiorówka na rzecz
kolei 29,145 dziesięciny ( 31,825 ha.) za sumę 2117 rubli 80 kopiejek (14116
złotych polskich)…”
Podobnie wielki obszar był wykupiony z majątku hr. Hornowskiego w Łochowie.
Linię kolejową budowała firma francuska Główne Towarzystwo Dróg Żelaznych
Rosyjskich w oparciu o kredyty i koncesje ze skarbu państwa oraz kapitał francuski.
Do budowy kolei z dwóch kierunków (Warszawy i Petersburga) przystąpiono w
1859 roku, a oddano do użytku w grudniu 1862 roku. Zastraszające tempo. W
czasie powstania styczniowego kolej była wykorzystywana do szybkiego przerzucania
wojsk carskich, czym przyczyniła się do jego upadku.
Długość linii kolejowej wynosiła 1818,5 km., z czego na terenie Królestwa
Polskiego (Warszawa – Grodno) ponad 240 km. Koszt budowy wyniósł 18.948.520
rubli. Była najdroższą z budowanych w Królestwie: koszt 1 km. wyniósł 104,2
tyś. rubli, podczas gdy Częstochowa – Herby – 76,8 tyś. rubli, a Fabryczno
- Łódzkiej 42,3 tyś. rubli.
„ O koncesję na budowę kolei żelaznych ubiegało się na ogół kilku lub kilkunastu
konkurentów, zaś wynik rywalizacji zależał od tego, kto zręczniej i więcej
dał łapówek. Konkurenci licytowali się w łapówkach – od dziesiątków do setek
tysięcy rubli! Biorących łapówki było wielu w różnych ministerstwach: od woźnego
do ministra. Na budowie kolei dorabiali się krociowych majętności. Takie
fortuny zdobyli: Kronenberg, Bloch i inni.”(6)
Do czasu I wojny światowej na linii Warszawa – Małkinia stacje były
nieliczne: Wołomin, Tłuszcz, Łochów, Zieleniec (obecnie Sadowne). Do stacji
Łochów należał odcinek: drogowy Tłuszcz – Topór.
Stacja Łochów (osobowo – towarowa) została zbudowana w 1868 roku. Od
razu przydzielono jej ważną rolę co widoczne jest w rodzaju i wielkości zabudowy.
Oprócz dość okazałego murowanego dworca, co było osobliwe na ówczesnym tu
bezludziu, wybudowano tu obszerną parowozownię (obecny dworzec), drewnianą
wieżę ciśnień do uzupełniania wody w parowozach, pompowanię nad Liwcem do
pobierania wody i doprowadzanej tu z odległości 3 km. Przy stacji mieszkało
wiele rodzin obsługujących dworzec, parowozownię i tory. Dla nich został zbudowany
piętrowy dom służbowy wielorodzinny oraz budynki gospodarcze: obora, komórki,
piwnice. Mieszkania służbowe mieściły się też na piętrze dworca.
W pobliżu stacji zaczęły się pojawiać też budynki nie kolejowe: stacja
poczty konnej, przeniesiona tu ze Starego Łochowa z okolicy pałacu, oraz domy
prywatne.
Od początku korzystała ze stacji fabryka w Baczkach, uruchomiona 1873
roku. Stąd były wysyłane setki metrów sześciennych podkładów kolejowych na
budowane w tym czasie koleje w Królestwie, tarcica, gonty, narzędzia i maszyny
rolnicze po uruchomieniu kuźni i odlewni. Tu rozładowywano sprowadzane surowce
żeliwne. Zasięg wyrobów fabryki Perlisa był daleki, bo kieraty z tej fabryki
(odbywający służbę wojskową) spotykali w głębi Rosji za Uralem.
Dworzec stacji a także tory kolejowe na całej długości uległy rozbiciu
i zniszczeniu w sierpniu 1944 roku przez wycofujących się stąd hitlerowców.
Spłonęła wieża ciśnień. Dworzec, doszczętnie rozbity, nie nadawał się do odbudowy,
więc na dworzec zaadaptowano parowozownię. Umieszczono w niej kasy osobowe
i towarowe, bufet, poczekalnię, a piętro przystosowano na mieszkania służbowe.
Całkowitej zagładzie uległ Dom Kolejarza i już nie podjęto jego odbudowy.
Był on usytuowany w miejscu obecnych Zakładów Zbożowych. Budynek był duży,
piętrowy mieścił magazyny narzędziowe robotników torowych ich pomieszczenia
wypoczynkowe oraz obszerną salę widowiskową na piętrze, jedyną większą w Łochowie
wykorzystywaną na uroczystości państwowe. Prowizoryczną wieżę ciśnień o kształcie
walca nakrytego stożkowym dachem z grubej pordzewiałej blachy żelaznej, ustawiono
w miejscu obok obecnej, wybudowanej w latach 1953 – 1954. Pierwotna drewniana
stała w miejscu obecnej kładki nad torami. Po w prowadzeniu lokomotyw o napędzie
motorami Diesla parowozy wycofano z obiegu w latach siedemdziesiątych. Tym
samym zanikło zapotrzebowanie wody z wodociśni. Korzystały z niej tylko Zakłady
Zbożowe i Rejon Dróg Publicznych.
Przystanek w Ostrówku, także żeberko kolejowe do fabryki na wykupionym
od chłopów terenie, własnym kosztem zbudował w 1926 roku i utrzymywał do II
wojny światowej Loewenstain. Przystanek obsługiwał „w dzień i w nocy” jeden
pracownik – Edward Jastrzębski, również opłacany przez Loewensteina. Przystanek
był bardzo ruchliwy: oprócz wyrobów fabrycznych wywożono stąd mięso wołowe
(w pobliżu w Łojewie była rzeźnia), grzyby, jagody. Handel ten utrzymywali
głównie Żydzi.
Doszedł również przystanek w Urlach, które były uznanym i ulubionym
miejscem letniskowym, głównie Żydów, którzy do otaczających Urle lasów sosnowych
zjeżdżali tłumnie na kilkutygodniowy pobyt w miesiącach letnich (zamożniejsi),
lub na jeden, dwa dni świąteczne (mniej zamożni).
W lasach Urli i sąsiednich, dalej wzdłuż Liwca, pełno było domów letniskowych
dla potrzeb własnych lub okolicznych na zbiorowy przyjazd gości. Około 40
domków letniskowych miał tu hr. Zamojski, a dla ludności katolickiej wybudował
też kaplicę, obsługiwaną przez księdza z Jadowa. Budowali tu domy bogaci kupcy
i przemysłowcy na letni pobyt swych rodzin, gdy sami pilnowali swych interesów
mieście, a rodzinę odwiedzali tylko w święta. Ich żony, obawiając się napadów
złodziejskich, wynajmowały na noc stróżów.
W czasie okupacji zostały wycięte stare sosny, a domy prywatne, w tym
„pożydowskie”, rozebrano i przywieziono do okolicznych wsi. Jeden z nich Niemcy
przywieźli do Łochowa i urządzili w nim „dom żołnierski” i kantynę – sklepik
spożywczy. Gdy w sierpniu 1944 roku spłonął Urząd Gminy w Kamionnie, dom
ten przystosowano dla potrzeb gminy – odtąd w Łochowie. Inny dom został przewieziony
przez mieszkańców Gwizdał na szkołę o 4 salach lekcyjnych i trzyizbowym mieszkaniu
na górze. Przystanek w Bachowie, wraz z poszerzeniem nasypu na perony, własną
pracą i całkowicie własnym kosztem zbudowali mieszkańcy Barchowa, w rekordowo
krótkim czasie siedmiu miesięcy 1974 roku. Traktowano to jako czyn społeczny
na XXX-lecie PRL. Uwidacznia to napis na budynku oddanym do użytku 17 listopada
t.r.
Do stacji Łochów należą dwie rampy: zachodnia, niska na towary sypkie
(węgiel, kruszywo, nawozy mineralne, materiały budowlane) i wschodnia wysoka
do załadunku i odbioru maszyn oraz koni na eksport.
Ta druga zbudowana była czasie okupacji, gdyż potrzebowali jej Niemcy
do transportu amunicji oraz materiałów zbrojeniowych, które magazynowali w
niewykończonej jeszcze szkole w Borku Łochowskim. W tym też celu w ciągu 3
dni zbudowano przejazd w Wymysłach. Przedtem przejazdy do Borku możliwe były
przez przejazd w Jasiorówce (droga dwukrotnie dłuższa).
Przy stacji są trzy nastawnie: dwie przy najbliższych przejazdach wyznaczających
końce terenu stacji a trzecia w sąsiedztwie dworca. Przy wszystkich są przejścia
strzeżone. Są to budynki piętrowe z odpowiednią widocznością na tory. Pobudowano
je około 1954 roku. Przedtem obsługa rozjazdów odbywała się na otwartej przestrzeni.
Jedynie robotnik obsługujący przejazd miał budkę strażniczą o powierzchni
1 m2. Stację i przystanki w nocy wyróżniała lampka naftowa w oszklonej latarni
na słupku. Wszystkie urządzenia zwrotnicze i sygnalizacyjne oświetlano lampami
naftowymi.
Przed 1939 rokiem już były doprowadzone do Tłuszcza pociągi elektryczne,
jako komunikacja podmiejska Warszawy. Zniszczone wraz z torami urządzenia
elektryczne przez ustępującego okupanta, zostały odbudowane i około 1950 roku
pociągi elektryczne na tej trasie kursowały znowu, stwarzając jednak przykrą
konieczność podróżnym, którzy musieli przesiadać się w Tłuszczu do pociągów
parowych. Dopiero w latach osiemdziesiątych przedłużono trakcję elektryczną
do Łochowa, a następnie do Małkini i Białegostoku. Pierwszy pociąg elektryczny
z delegacja Ministerstwa Komunikacji, dyrekcji kolejowej i dziennikarzami
przybył do Łochowa 17 grudnia 1982 roku, rozpoczynając tym samym stałe dojazdy
bez uciążliwych przesiadek. Duża liczba przejazdów pociągów elektrycznych
została dostosowana do znacznego ruchu ludności na tej linii. Ludzie dojeżdżają
do pracy, do szkół, w celach rekreacyjnych, handlowych i rodzinnych. Znaczny
ruch kolejowy jest nowym zjawiskiem powojennym. Rozpoczęły go masowe dojazdy
zarobkowe w czasie odbudowy Warszawy. Zapotrzebowanie rąk do pracy było ogromne.
Dobre zarobki i propaganda wywołały spontaniczny napływ robotników, mimo codziennych
męczących dojazdów i dodatkowych kilometrów pieszej wędrówki do odległych
wiosek, nieraz brnąc w zaspach, błocie i ciemnościach. Okazyjne zarobki stały
się z czasem pracą na stałe ze stałymi codziennymi dojazdami. Sytuacja zupełnie
niepodobna do pierwszych kilkudziesięciu lat istnienia kolei. Zbudowana dla
celów strategicznych, nie miała powiązań z siecią dróg już istniejących na
tym terenie. Tylko fabryka, handlowcy i nieliczni dziedzice korzystali z
niej, i też nie często. Jakież interesy mogły łączyć ledwie wegetującą ludność
rolniczą z odległymi miastami lub nielicznymi przystankami? Zaciekawiał jedynie
wygląd i bieg pociągu.
Liczebność ruchu ludności korzystającej z kolei jest miarą przemian
społeczno – gospodarczych kraju. „Ścieżkę” przy nastawni zbudowano w 1974
roku na skutek częstych konfliktów SOK-istów z ludnością naruszającą przepisy
o przechodzeniu przez tory w niedozwolonych miejscach. Jedna z kobiet, uciekając
przed mandatem, wpadła pod przejeżdżający pociąg. Przypłaciła za to życiem.
Ze ścieżki korzysta stale wiele osób, gdyż jest łatwiejsza i wygodniejsza
od okładki nad torami.
Oprócz budowy kolei bardzo ważnym wydarzeniem dla przyszłości Łochowa
była budowa krzyżujących się tu dróg o zasięgu krajowym. Przecinały się tu:
szosa Mińsk Maz. – Ostrów Maz. i Węgrów – Wyszków. Budowę kontynuowano i
ukończono jeszcze w II połowie XIX w.
Jakkolwiek w początkowych latach ich istnienia nie miały one większego
znaczenia dla okolicznej ludności za wyjątkiem dwóch połączeń z fabrykami
w Baczkach i w Ostrówku, to znaczenia tego nabierały z upływem czasu. Decydujące
znaczenie dla gospodarki kraju wywarły i rozwinęły w okresie upowszechniania
motoryzacji, co nastąpiło w ostatnich kilkunastu latach. Wywarły i przyczyniły
się do powstania rozwoju Łochowa jako miasta, stylu życia jego mieszkańców
i całej okolicy.
Drogi te budowano ze względów strategicznych zaborcy, więc pobiegły „wyprostowanymi
torami”, „na przełaj” pomijając trakty historyczne o uznanym znaczeniu komunikacyjnym;
od wsi do wsi, - do miasta. Tak pominięty został historyczny gościniec, biegnący
nad Liwcem, a miejscowości przy nim: Nadkole, Pogorzelec, Barchów, Laski –
znalazły się znacznie na uboczu nowego traktu. Taki los spotkałby i Łochów,
lecz tu zadziałała interwencja hr. Hornowskiego, który podbudował szosę przez
wieś i folwark i w jakiś sposób wpłynął na skierowanie szosy od wylotu z lasu
na folwark, zamiast w kierunku na przejazd Budziski, jakby wynikało z wykresu
na mapie. Z czasem ciążenie aktywizacji ogólnej przeniosło się w pobliże
skrzyżowania tych szos, ku stacji kolejowej.
Pozostawanie na uboczu nowego traktu nie znaczyło jedynie ileś tam kilometrów
odległości. Było to zerwanie kontaktów z wydarzeniami dziejącymi się w trakcie,
na świecie, a więc pewna degradacja. Szosą, acz nie często, przechodzili i
przejeżdżali podróżni z różnych stron, zatrzymywali się na popas, odpoczynek,
nocleg, stykali się z mieszkańcami, przynosząc wiadomości z różnych stron
i o różnych sprawach, wydarzeniach gospodarczych, politycznych, społecznych,
przynosili doradztwo w różnych wypadkach, lecznictwa, opowieści prawdziwe
i zmyślone, bajki i bajdy. Podobną rolę spełniali wędrowni żebracy, którym
każda wieś obowiązana była udzielić noclegu. Sołtysi wyznaczali nocleg kolejno,
co dzień w innym domu. Wieś, na razie nie zyskiwała nic na połączeniu szosą
miast Węgrowa z Wyszkowem, ani Mińska z Ostrowią Mazowiecką. Biedne gospodarstwa
chłopskie nie wiele miały do zbycia w odległych miastach, ani pieniędzy na
dokonanie tam zakupów. Drobne nadwyżki produktów rolnych ( jaja, wysłużony
drób, cielęta) i takież zakupy ( zapałki, igły, guziki, farba do przędzy,
garnki gliniane, glinka biała do bielenia ścian i kominów) skupowali lub dostarczali
domokrążni handlarze – głównie Żydzi. Większą wymianę handlową (zboże, tuczniki,
bydło, obuwie) załatwiano na jarmarkach w Jadowie i „Stoku” (Stoczku Węgr.),
a w wyjątkowych wypadkach, np. kupno-sprzedaż konia na jarmarku w Stanisławowie.
Kontakty z Węgrowem utrzymywano tylko w sprawach urzędowych jako z powiatem.
Na szosach wozy chłopskie ulegały bardzo szybkiemu niszczeniu. Na otwartym
terenie wozy szły „polską drogą” tj. gruntowym poboczem obok pasa tłucznia;
,,żeby koła się nie łamały”. Wozy „żeleźniaki” znikły po II wojnie światowej.
W wyniku działań wojennych z porzuconych samochodów koła przydały się do wozów.
Wozy okazały się lżejsze, sprawniejsze, pakowniejsze, nie wybijały kolein,
nie grzęzły w piaskach.
Bezpośrednio ze stacją związany jest podjazd, obecnie przystanek autobusowy
i postój Taxi – stacja.
W dawnych czasach postój furmanek, którymi podróżni z odległych wiosek przyjeżdżali
do pociągu, lub stąd byli odwożeni. Takich furmanek zjawiało się po kilka
przy okazji dorocznych świąt, w innym czasie były rzadkością. Ożywiał się
tu ruch w okresach letnich. Liczni goście, letnicy i posiadacze własnych willi,
mogli każdorazowo skorzystać z tzw. „bryczek”, stale dyżurujących na stacji
w czasie przyjazdu pociągów osobowych z Warszawy. „Bryczka” była zwykłym
wozem drabiniastym z 2-3 ławkami z desek. Opłata była niewielka, np. 1zł.
Od osoby za kurs do Łaz (7km), gdy kosiarz w żniwa zarabiał 3 zł. za dniówkę.
Każdorazowo wynajmowi fury towarzyszyła umowa o zapłatę. „Bryczka mogła wykonać
dziennie 3-4 kursy.
Stała komunikacja czterokonnym omnibusem był utrzymywana z Węgrowa,
dla którego Łochów był najdogodniejszym połączeniem z Warszawą. Omnibus trafiał
na pociąg do Warszawy, zabierał pasażerów i zawracał do Węgrowa. Tam zmieniano
konie i znowu pędził do Łochowa na następny przyjazd pociągu. Omnibus był
pojazdem krytym, pojemnym jak przyczepa samochodowa. Zabierał też wszystkich
zgłaszających się. Kursował do września 1939 roku. Właścicielem omnibusu był
Żyd z Węgrowa.
Rowery stosunkowo drogie, były wielką rzadkością na wsiach. Dużo chodzono
boso, nieraz do miejscowości odległych o kilkanaście kilometrów, np. na odpusty
do Prostyni.
Komunikacja autobusowa upowszechniła się po II wojnie światowej. Najpierw
było połączone z przewozem poczty na niektórych trasach i ograniczało się
do jednego kursu dziennie. Kryte auto ciężarowe zabierało tyle ludzi ile dało
się wtłoczyć. Stała komunikacja autobusowa Łochowa z Węgrowem została uruchomiona
około 1954 roku. Z czasem przybyły połączenia z Brokiem przez Sadowne z Ciechanowem
przez Wyszków, najpóźniej Mińskiem Mazowieckim – około 1975 roku. Pierwszą
taksówkę w Łochowie uruchomił Bonifacy Sycik w 1956 roku. Początkowo były
to przypadkowe przewozy osób, wymagających z jakiegoś powodu natychmiastowego
dojazdu, które przerodziły się w uruchomienie stałej obsługi. Później drugą
taksówkę prowadził jego syn Jan. Z czasem ilość taksówek powiększyła się
do 28 w 1986 roku. W roku 1977 w Łochowie było 427 samochodów, a w 1984 już
1119 (wraz z ciężarowymi).
Usytuowanie stacji kolejowej, a następnie poczty w pobliżu wsi i folwarku
Łochów, przyczyniło się w znacznym stopniu do rozwoju gospodarczego Łochowa
i okolicy (fabryki w Baczkach i Ostrówku), usprawnienia transportu i komunikacji.
Poczta Łochowska jeszcze w 1922 roku obsługiwała całą gminę Sadowne, gminę
Łochów i dalej na południe, aż po Chrzęstne (3 km. od Tłuszcza).
Przesyłki pocztowe przewożono w specjalnym wagonie lub przedziale pociągu.
Do poszczególnych gmin przesyłki roznosił goniec. Stamtąd do konkretnych wiosek
zabierali je sołtysi. Tak, więc korespondencja dochodziła do adresata z dużym
opóźnieniem. Nakazy urzędowe i rzadkie telegramy dochodziły sprawniej, gdyż
goniec udawał się bezpośrednio do adresata, a za doręczenie otrzymywał od
niego opłatę. Specjalny goniec gminny doręczał lub odbierał „pocztę” na pocztę,
np. z Sadownego do Łochowa i z powrotem – do 1930 roku.
IX. UWŁASZCZENIE WŁOŚCIAN
Z uwłaszczeniem włościan wiąże się nierozerwalnie klęska powstania styczniowego.
Stosunek chłopów do powstania był bardzo zróżnicowany. Część z nich przystąpiła
do powstania. Echa i ślady powstania w gminie Łochów są nikłe. W lesie między
Brzuzą a Zarzetką znajdowała się baza jednego z oddziałów powstańczych, powstańczych
we wnętrzu starej wypróchniałej topoli, bądź w dębie urządzono kuźnię do przekuwania
kos. Kowalem był Rostek z Ociętego a łącznikiem Franciszek Zasłona z Brzuzy.
W lesie pod Baczkami („Koszara”) stacjonowali w ziemiankach Kozacy i stąd
robili wypady w okolicę. Na cmentarzu w Kamionnie pochowany został brat ks.
prob. Józefa Wiktora – Ludwik. Ciężko ranny w bitwie pod Węgrowie przedostał
się do Kamionny i tu nie ujawniony zmarł mając 20 lat. Łącznie w powiecie
węgrowskim doszło do 6 bitew i potyczek (7). Dla znacznej części chłopów
powstanie było rzeczą obojętną, wręcz zbędną lub wrogą – „panny znów robią
powstanie…” Spośród trzech zaborów uwłaszczenie w zaborze rosyjskim nastąpiło
najpóźniej. Wroga postawa chłopów wobec powstania wiąże się też z propagandą
uwłaszczenia przez cara. Do powstania często szli właściciele majątków bądź
ich synowie. Najczęściej kończyło się to utratą ich majątków, zsyłką na Syberię,
śmiercią lub emigracją. Dla ubożejącego chłopstwa i osiedlających się tu
wysłanników carskich było to jedyną wręcz okazją do powiększania swych morgów
poprzez parcelację tych majątków. Przed powstaniem, w części majątków, chłopi
traktowani byli nad wyraz krzywdząco. Ucisk pańszczyźniany i bezprawie wobec
chłopów uległo ograniczeniu po 1846 roku, na wieść o ruchach chłopskich w
Galicji.
7 czerwca 1846 roku car Mikołaj I wydał ukaz nakazujący opisać wszystkie
uposażenia i powinności chłopów. Zabronił dokonywania w nich jakichkolwiek
zmian. Na tej podstawie dwory nie mogły odbierać chłopom choćby kawałka ziemi,
ani też powiększać ciężarów. Dotyczyło to jednak chłopów co najmniej 3 – morgowych.
Szlachta poczuła się zagrożona i zaczęła masowo odbierać te mniejsze kawałki
ziemi. Ukaz carski z 17 marca 1861 roku znosił pańszczyznę w Rosji, ale z
wyłączeniem Królestwa. Spowodowało to gwałtowny opór chłopów przeciw pańszczyźnie,
szczególnie w bialskim i siedleckim, wsie zaczęły odmawiać wychodzenia na
pańszczyznę. Nie pomagały baty, najazdy wojska czy też wywożenie najbardziej
opornych do odległych okolic. W tej sytuacji car wydał ukaz zezwalający chłopom
na zamianę pańszczyzny na czynsze (opłatę pieniężną).
Na podjęcie decyzji o wydaniu przez cara ukazu o uwłaszczeniu wpłynęły
rozgłaszane przez powstańczy Rząd Narodowy i samych powstańców dekrety uwalniające
chłopów z zależności od dworów. Jednak nie było czasu oraz wykonawcy na realizowanie
owych dekretów. Rząd carski był szybszy i 2 marca 1864 roku wydał ukaz o uwłaszczeniu.
Car starał się ukazać w nim swą „ojcowską opiekę” wobec włościan, jak ją
wypowiadał wstęp ukazu: ,,skierowaliśmy troskliwość naszą ( cara) do trwałego
urządzenia bytu wszystkich w ogólności włościan w nierozdzielnie przyłączonym
do Cesarstwa Królestwie Polskim”. I dalej „… ten dzień odznaczamy spełnieniem
w nim …dawnych życzeń własnych i oczekiwań wiernej nam licznej klassy włościan…”
„ Obecnie wezwawszy Boga na pomoc.
Postanawiamy i stanowimy:
Art.1. Grunta zostające w posiadaniu włościan, tak w dobrach prywatnych
i Najmiłościwiej rozradowanych, jakoż w dobrach instytutowych (różnych zakładów)
i rządowych, przechodzą na zupełną własność włościan, posiadaniu tych gruntów
będących…
Art.2. Od 3/15 kwietnia bieżącego 1864 roku włościanie raz na zawsze zostają
uwolnieni bez wyłączenia powinności, jakimi na korzyść dziedziców obłożeni
byli, jako to: od pańszczyzny, od zakupu w gotowiźnie, od osepów, od czynszu,
danin itp.”
Na podstawie art. 11 utrzymano w mocy prawo do korzystania z lasów dworskich:
zbieranie opału, wycinka drzewa na reperację budynków i ogrodzeń, wypas bydła
na polanach leśnych, czy wręcz na łąkach dworskich po skończonych sianokosach.
Prawo to było bardzo uciążliwe dla dworów. Przykładem tego mogą być obciążenia
dóbr Baczki z roku 1866, zapisane w Dziale III księgi wieczystej: „…wszystkie
osady wsi Baczki od nr 1 do 43 włącznie mają prawo paść należące do nich bydła
rogatego sztuk 60, koni 29, owiec 106 i cieląt 48 w lasach dworskich: Ostrog,
Łoszaka, Serniatka, Samotrzask, Babieniec, Walentyn, Potryka, Gorszczyzna,
Czarnybór z wyłączeniem Zagajników, oprócz tego mają pastwiska w miejscach
zwanych Błoto i na wszystkich skoszonych łąkach należących do folwarku Baczki…”
Przez całe więc lata w lasach dóbr Baczki stale pasały się stada zwierząt
chłopskich (sumie 196 krów, 74 konie, itd.) Rocznie wywożono z lasu ponad
2690 wozów suszu – opału, setki kołków, drzewo budulcowe, „w miarę potrzeby”,
stale się ktoś obcy plątał, coś pasł, coś wywoził… Toteż dziedzice starali
się o jak najszybsze uwolnienie od nich, odstępując pewne, dobrowolnie uzgodnione
obszary gruntów, najczęściej lasów i pastwisk. W księdze wieczystej dóbr Baczki
w 1876 roku zapisano: „ na uposażenie włościan odeszło 1066 morgów…” Były
w tym grunty i ukazowe i serwituty – dodane z uzgodnionych umów. Lecz w Brzuzie,
Burakowskiem i Laskach obciążenia – serwituty zlikwidowano dopiero w 1919
roku.
Uwłaszczenie przyznawało rolnikom obszary półwłókowe (15 morgów). Zaspokajało
to doraźne zapotrzebowanie włościan, lecz po dorośnięciu ich dzieci gospodarstwa
te, siłą rzeczy, musiały ulegać rozdrobnieniu powodując „głód ziemi” i dalsze
ubożenie chłopstwa. Uwłaszczenie, potocznie zwane „zniesieniem pańszczyzny”,
stało się wydarzeniem rewolucyjnym w dziejach wsi. Chłopi poczuli się niezależni
– „na własnym”. Toteż gospodarstwu swemu oddawali się bez reszty, z zamiłowaniem
i uporem. I jakkolwiek wysiłki te nie mogły się przejawiać powszechnym dobrobytem,
na co składało się wiele przyczyn, to jednak wyczuwało się poprawę bytowania,
likwidację beznadziejności. Zaczęły się obszerniejsze, lepiej urządzone zabudowania,
nowe – częściej żelazne narzędzia rolnicze, pługi, brony o żelaznych zębach,
wozy na okuciach żelaznych, szpadle i maszyny: sieczkarnie, kieraty. Sprzyjał
temu rozwój gospodarczy całego kraju, rozwój przemysłu, wzrost miast. Coraz
większą rolę zaczęła odgrywać sprawa kartofli. Chłopi coraz więcej towarów
dostarczać na sprzedaż, na wieś napływało coraz więcej pieniędzy.
Mógł liczyć car na wdzięczność włościan za ten ukaz, sam we wstępie
ukazywał swoją i rodzica (cara Mikołaja) „troskliwość o ulepszenie życia
włościan…” Część włościan, nieświadoma spraw narodowych, zbałamuconych, niewyrobionych
politycznie, „zasługi” cara widziała niepomiernie w stosunku do rzeczywistych
intencji, jakie mu przyświecały ogłaszając ukaz. Z tej racji na rozkaz władz
carskich stawiano „pomniki wdzięczności.” Dwa z nich stanęły w sąsiedniej
gminie: w Sadownem i Płatkownicy. Na pomniku w Płatkownicy na metalowej tablicy
widniał napis: „Na pamiątkę uwłaszczenia włościan dnia 14 lutego / 2 marca
1864r. włościanie gminy Płatkownica Bugu na chwałę Monarsze Aleksandrowi II
na szczerą pamiątkę ten pomnik wznieśli dnia 19 lutego 1867 roku”. Później
pod koniec I wojny światowej tablice i pomniki przerobiono, np. w Sadownem
na pomnik: Kościuszki z napisem: „Tadeuszowi Kościuszce w setną rocznicę 1817
– 1917. Rodacy.” Pomnik ten stoi na dawnym miejscu. Dobrodziejstwo, ale nie
bezinteresownie – za cenę wynarodowienia i rusyfikację.
Równocześnie z ukazem o uwłaszczeniu zastał ogłoszony i wprowadzony
w życie ukaz o organizacji gmin wiejskich. Ustalał on podział terytorialny
z 1855r. wprowadzał samorząd wiejski z którego najwyższą władzą w gminie było
zebranie właścicieli gospodarstw nie mniejszych od 3 morgów, przy czym policja
i duchowni nie mieli prawa głosu, choćby byli posiadaczami gruntów wymaganej
wielkości. Zebranie gminne podejmowało uchwały dotyczące gospodarki gminnej,
wybierało wójta i sekretarza. Zebranie wiejskie decydowało o wspólnych sprawach
wsi, wybierało sołtysa. Grunty serwitutowe w Łochowie zostały wydzielone na
obszarze zawartym między szosą do Ostrowi Mazowieckiej i granicą wsi „Wymysły”.
Zostały one rozdzielone pomiędzy poszczególnych włościan, którzy w następnych
latach wyprzedali na działki budowlane. Nadawcami byli drobni ciułacze, drobnych
oszczędności z miast miejskich i okolic podmiejskich, którzy w ten sposób
zapewniali sobie: „dach nad głową na stare lata”. W ten sposób powstał szereg
skromnych domków – od kanału przy szosie, przy granicy z Wymysłami, obecnie
ulica Baczkowska. Do tej części Łochowa przylgnęła potoczna nazwa „Wymysły”.
Szczególnym wydarzeniem związanym z uwłaszczeniem jest przeniesienie całej
wsi Dąbrowy na peryferie gruntów dworskich, lecz i nie mniej urodzajnych,
oraz utworzenie nowej wsi Kamionna – Chrzepty. To uwłaszczenie jest o tyle
dziwne. Że tu „włościanami” zostali fornale i inna służba dworska.
X. FOLWARKI, DWORY, WSIE I RUCH LUDNOŚCI
Po okazałych niegdyś dworach i folwarkach zachowały się nieliczne już
ślady. Najczęściej będą to dokumentnie zdewastowane i walące się budowle,
które zniszczył nie tyle czas ile brak właściciela i nieprzychylna, wręcz
wroga polityka władz po reformie rolnej z 1944 roku. Sprawa własności tych
posiadłości jest nieuregulowana zresztą do dziś. Walący się (swego czasu był
to piękny pałac murowany pobudowany przez hr. Hornowskiego) pałac w Starym
Łochowie oraz w jeszcze gorszym stanie dwór w Kamionnie będą zapewne jeszcze
przez kilkanaście lat straszyć swym widokiem. Pewien etap w historii został
zamknięty, lecz czy zasłużył na taki koniec?
Do czasu budowy kolei Warszawa – Petersburg osadnictwo Łochowa skupiało
się przy pierwotnym trakcie nadliwiańskim Barchów- Stary Łochów-Laski.
Po budowie szosy Węgrów-Wyszków zabudowę wsi przesunięto bardziej na północ,
a po pożarze znacznej części Starego Łochowa (około 1871 roku) w wyniku częściowej
parcelacji pogorzelcy i przybysze pobudowali się przy drodze Stary Łochów-Wymysły
(obecnie ul. Nowowiejska).
Nieodzownym elementem wielu folwarków były gorzelnie, browary, karczmy,
wiatraki, młyny wodne lub parowe. Wiatraki i młyny wodne (Łochów, Karczewizna,
Zawiszyn) uzależnione były od kaprysów pogody: nie mogły pracować, gdy nie
było wiatru lub poziom wody był za niski, więc miały przestoje, chociaż była
robota. Dlatego też traciły rację bytu na rzecz młynów parowych (Relin, Kamionna,
Łojew). Działały one niezależnie od warunków pogodowych, a ich wydajność mogła
być bardzo duża. Karczma w Łochowie stała przy szosie Węgrów – Wyszków, przy
„Czarnym Murze”. Mur ten na 2 m wysokości oddzielał teren dworu od wsi i
części zabudowy folwarcznej. Rozebrano go w 1964 roku. Dochód z karczmy wpływał
do kasy dworu. Karczma była w owym czasie istotnym miejscem życia wiejskiego.
Dla zdrożonych podróżą była miejscem odpoczynku, spożycia posiłku, dla miejscowych
– „zaciągania” informacji, tańców i śpiewów.
Doraźnym efektem zbudowanej tu linii kolejowej były komplikacje gospodarcze
majątków Łochów i Baczki. Dobra Baczki mniej to odczuły, gdyż tory oddzielały
obszary rolne folwarku Jasiorówka od obszarów leśnych. Natomiast w Łochowie
znaczna część pól uprawnych znalazła się za torami. Dojazd do nich możliwy
był tylko przez budziski przejazd kolejowy. Wielokrotne dojazdy w czasie nasilonych
robót obciążonymi wozami były wybijane z tempa, hamowane, opóźniane i przez
to mniej wydajne. Zapewne ta sytuacja skłoniła Dernałowicza do zbudowania
tu oddzielnego folwarku dla córki Stefanii.
W skład zabudowy nowego folwarku wchodziły dwa czworaki na 16 rodzin, budynki
gospodarcze dworski i czeladne – obory, stajnie, stodoły, wozownie a także
ładny dworek otoczony parkiem i ogrodem.
Odtąd teren Stefanina stał się atrakcyjny gospodarczo. Tutaj została przeniesiona
z okolicy pałacu gorzelnia. Zbudowano tartak parowy o trzech gartach, a znacznie
później po zachodniej stronie szosy – fabrykę zbrojeniową. Gdy dworek przeszedł
w posiadanie Zamojskich, przy granicy z Budziskami został zbudowany dworek
i budynki towarzyszące dla dyrektora ogromnych, należących do nich „Lasów
Łochowskich.” Dworek ten w czasie II wojny światowej zajęło gestapo – żandarmeria
niemiecka, która tropiąc partyzantów wymordowała wielu okolicznych mieszkańców.
Po wojnie dworek ten stał się siedzibą Nadleśnictwa Lasów Państwowych. Spłonął
9 czerwca 1978 roku, a na tym miejscu w latach 1984 – 1986 został wybudowany
gmach biurowy i mieszkalny.
W dworku w Stefaninie mieszkał administrator dóbr należących do Zamojskich.
Po wojnie mieściło się w nim liceum wraz z internatem w budynkach towarzyszą
od 1945 do 1965 roku, a w następnych latach już tylko internat. Dworek spłonął
w 1979 roku. Zbudowany był bardzo dobrego drzewa: jego zgliszcza dogorywały
przez 3 dni.
Obszar Łochowa w 1877 roku, a więc po uwłaszczeniu wynosił 1353,5 ha,
w tym ziemi folwarcznej 1229,8 ha. Wieś posiadała więc 1/10 obszary dworskiego.
Przy ciągłym wzroście ludności wiejskiej staje się zrozumiałą ich trudna sytuacja
materialna, często wręcz ubożenie. Niedosyt ziemi powodował zapewne łakome
spojrzenia chłopów na obszary dworskie. Z czasem ogólny obszar ziemi chłopskiej
powiększał się o grunty serwitutowe i pochodzące ze sporadycznych parcelacji
majątku.
Majątek Łochów, dysponując własnym browarem, gorzelnią, młynem wodnym i
cegielnią, był typowym w okolicy. Każdy z tych zakładów musiał zatrudniać
fachowca w danej dziedzinie oraz pewną ilość stałych robotników. Wynika z
tego, że w skład załogi folwarku, oprócz zasadniczej grupy robotników rolnych
(fornale, rataje), wchodziła jeszcze duża grupa ludzi z innych specjalistycznych
zajęć typu kowal, stelmach – cieśla ogrodnik, leśnicy. Oddzielną grupę stanowiła
obsługa karczmy, poczty i pachciarz skupujący nadmiar mleka działający za
kaucją, o czym wspomina akt kupna – sprzedaży majątku.
W gminie Łochów łącznie znajdowało się 14 dworków i folwarków: dwa w Łochowie
(Satry Łochów, Stefanin) po jednym w Jasiorówce, Kamionnie, Brzuzie, Laskach,
Baczkach, Bachowie, Gwizdałach, Kaliskach, Pogorzelcu, Zmbrzyńcu, Jerzykach
(folwark leśny) i Łazach. Ich wielkość w XIX wieku była bardzo różna. Folwark
Łochów zajmując 2196 mórg ziemi, w tym 939 mórg gruntów ornych, 11 budynków
murowanych, 24 z drewna, był jednym z większych. Folwark Kamionna zajmował
2861 mórg, 17 domów, budynki gospodarcze i dwór murowane (widoczne ruiny z
szosy na prawo od parkanu kościoła) Istniała tu też gorzelnia z maszyną parową
obsługującą młyn i młocarnię. Folwark Jasiorówka rozległy był z gruntami na
762 morgi, Folwark Laski tylko 556, Łazy 640, a Zambrzyniec 587 mórg.
Przed uwłaszczeniem zobowiązania chłopów wobec właścicieli folwarku polegały
na opłacie czynszu, wykonaniu pańszczyzny sprzężajnej, ręcznej i tłoki, wysiewu
oziminy i zboża jarego, daninach (kury, jaja, kapłony). Chłopi Wielgiego w
1818 roku zobowiązani byli wobec dworu wykonać 4698 dniówek pańszczyzny sprzężajnej
(z własnymi wołami lub końmi) i 4437 dni pańszczyzny ręcznej. Folwark był
dla chłopów nie tylko pewnym zobowiązaniem, stanowił dla nich niedościgniony
wzór gospodarowania, przynosił postęp techniczny i agrotechniczny, lepsze
sposoby uprawy roli, stanowił źródło zarobkowania. Folwark i wieś stanowiły
nierozerwalny i uzależniony od siebie organizm, którego zakłócenie groziło
upadkiem zarówno wsi, jak i folwarku. Zniesienie robót pańszczyźnianych i
wszelkich danin na rzecz dworu po carskim ukazie z 1864 roku zmusiły właścicieli
dóbr do utrzymywania stałych służb i pracowników najemnych, co podniosło koszty
utrzymania tych dóbr. Wiele dworów przez to upadło. Ich upadek wiąże się
również z egzekucjami i wywłaszczeniem majątków za udział w powstaniu styczniowym.
Majątki te oddawano rosyjskim wojskowym, jako nagrody za wyróżnianie się
w walce z powstańcami, a dotychczasowych właścicieli wysłano na Sybir. Powyższa
sytuacja nie dotyczyła dóbr Łochowskich i okolicznych.
Informacja o obszarze, zabudowie i liczbie mieszkańców dostarczy poniższa
tabela.
| Miejscowość f - folwark
w - wieś |
Dobra Gmin |
Ilość domów |
Obszar w morgach |
Ilość osób |
| 1887 |
1827-1887 |
1827 1877 |
1827 1877 |
|
| Barchów f w |
18 - |
- - |
129 - |
|
| Budziska w |
14 |
- 254 |
- 215 |
|
| Łochów f |
31 30 |
2417 2196 |
223 530 |
|
| Łochów w |
- 24 |
- 221 |
||
| Laski f |
19 24 |
1229 557 |
222 424 |
|
| Laski w |
604 672 |
|||
| Dąbrowa w |
- 16 |
- 389 |
- 288 |
|
| Kamionna f |
17 18 |
- 2861 |
79 243 |
|
| K – Chrzepty w |
- 4 |
- 78 |
- 35 |
|
| Karczewizna w |
- 10 |
- 131 |
- 125 |
|
| Matały w | 13 16 |
- 282 |
||
| Twarogi w |
21 14 |
- 375 |
||
| Zmbrzyniec f |
19 12 |
- 587 |
||
| Zambrzyniec w |
8 |
364 |
||
| Baczki f |
25 - |
2825 2168 |
||
| Baczki w |
657 |
|||
| Burakowskie w |
- 12 |
- 118 |
||
| Jasiorówka f |
- 4 |
- 762 |
||
| Łojewo w |
10 13 |
- 237 |
||
| Majdan w |
- - |
- 315 |
||
| Wymysły w |
- 3 |
- 33 |
||
| Brzuza f w |
42 - |
- 1058 |
||
| Burakowskie o |
- 3 |
68 63 |
||
| Koszelanka w |
- 2 |
32 - |
||
| Nadkole w |
12 8 |
- 254 |
||
| Gwizdały f w |
31 41 |
- - |
||
| Jerzyska w |
- - |
143 143 |
||
| Łojki w |
16 21 |
279 280 |
||
| Łosiewice w |
- 26 |
341 346 |
||
| Wywłoka w |
- - |
62 - |
||
| Wielgie Z. w |
- 71 |
1016 1016 |
||
| Szumin w |
- 7 |
- 75 |
||
| Kaliska f |
- 4 |
- 545 |
||
| Pogorzelec f w |
26 14 |
650 589 |
||
| £azy f w |
14 - |
640 640 |
||
| Kalinowiec w |
- - |
- 244 |
||
| Wólka Papl. w |
- 34 |
- 629 |
Podział na gminy przeszedł
następujące etapy:
1. Przed 1855 rokiem, a po 1829 roku wioski i folwarki stanowią dobra danego
posiadacza i tworzą zamkniętą jednostkę zarządzaną przez właściciela.
2. Podział na gminy, łączące kilka sąsiednich dóbr, dokonany w 1855 roku,
gdzie wójtem był jeden z dziedziców i zwykle od jego siedziby gminie nadawano
nazwę.
3. Organizacja gmin na podstawie dekretu o urządzeniu gmin wiejskich z 2
marca 1864 roku utrzymywała podział terytorialny z 1855 roku, lecz zarząd
gminy stanowił wójt na czele rady gminy i sołtysi – wszyscy wybierani na zebraniach
gminnych i wiejskich pod hasłem:. „…nie zachodzi już żadna przeważna przyczyna
zachowania nadal dziedzicom patrymonialnej Jurysdykcji i połączonej z urzędem
wójta gminy władzy.” Śladem tej „patrymonialnej jurysdykcji dziedziców” były
wsie Łazy i Pogorzelec – jakby wtopione w powiat węgrowski i gminę Kamieńczyk,
a należące do gminy Jadów powiatu radzymińskiego. Anomalię tą zlikwidowano
dopiero w 1975 roku.
Pierwotnie gmina Łochów obejmowała dobra: Łochów, Baczki i Barchów.
W XVIII wieku dobra Łochowa uległy podziałowi na Łochów i Kamionnę. Z zestawienia
wynika, że obecna gmina Łochów składa się z całego terenu pierwotnej gminy
Łochów oraz części dawnych gmin: Kamieńczyk, Jadów, Stoczek, Starawieś, a
więc będą to dobra Łochów i Baczki w całości oraz dobra jadowskie, kołodziąskie,
i paplińskie w części. Parafia Kamionna pokrywała się całkowicie z pierwotną
gminą Łochów. Znaczna część obecnej gminy należała do parafii Kamieńczyk,
po dwie wsie do parafii Stoczek i Starawieś, pięć wsi i folwarków należało
do powiatu radzymińskiego, zaś 37 do węgrowskiego.
Wymowny jest wzrost liczby domów w folwarku Łochów: ze wspólnej liczby ze
wsią 31 domów w 1827 roku, miał własnych po pięćdziesięciu latach 30 a ludność
w tym czasie wzrosła z 223 do 590 osób. Jest to tym bardziej znamienne, że
czworaki w folwarkach były wielorodzinne. Wyjaśnieniem tej sprawy może być
budowa w tym czasie folwarku w Stefaninie. Jego domy liczono jako Łochów.
W folwarku Kamionna (nie było jeszcze wsi) przybył w tym czasie tylko jeden
dom, ale musiał być rozległy, jeśli ludność z 79 powiększyła się do 243. Mała
liczba osób w 1827 roku mogła wynikać z tego, że grunty dworskie uprawiali
chłopi pańszczyźniani z Dąbrowy, Twarogów, Karczewizny.
W ciągu prawie 100 lat (od 1877 do 1973 roku) ludność niektórych miejscowości
powiększyła się wielokrotnie: Łojew – z 215 do 406, Jasiorówka – ze 123 do
876, Majdan ze 120 do 563, Łochów z 590 do 3823. Budziska z 215 do 741. Są
to wsie, w których osiedliło się wiele rodzin robotniczych na zakupionych
dawniej działkach przeważnie w pobliżu fabryk lub przy dogodnym węźle komunikacyjnym.
Wykorzystano też możliwości nabycia działek budowlanych z parcelowanych etapami
folwarków wyprzedaży nieużytków („ dodatków” w rozparcelowanym folwarku Jasiorówka),
na gruntach serwitutowych w Łochowie.
Są też wsie, w których stan ludności zatrzymuje się na poziomie sprzed
100 lat, nawet jest niższy: Dąbrowa - z 288 na 255, Nadkole z Koszelanką
– ze 134 na 122, Łojki – ze 187 na 180. Skutki emigracji młodej ludności do
miast i „ starzenia się wsi” są tu nad wyraz widoczne. Uzewnętrznia się to
jeszcze bardziej, gdy porównamy liczbę dzieci w wieku szkolnym z ubiegłymi
laty, gdzie są klasy kilkuosobowe, a czasem brak kandydatów do niektórych
klas. Takiego stanu rzeczy nie było, wszędzie następował znaczny przyrost
ludności.
Na znaczny przyrost ludności w tym czasie wpłynęły dwa wydarzenia: uwłaszczenie
z czym wiąże się zniesienia przymusu „przywiązania do ziemi” oraz powstanie
i rozwój fabryki w Baczkach i Ostrówku, które ściągały fachowców i zatrudniały
coraz więcej robotników. Rósł więc przyrost naturalny i imigracyjny ludności.
Na początku XX wieku tempo przyrostu ludności wyraźnie zmalało. Spowodowały
to wyjazdy pewnej liczby ludności do Ameryki „za chlebem”. Najbardziej niekorzystnie
przedstawia się jednak okres II wojny światowej i lata następne. Na okres
ten przypada minimalny przyrost naturalny, znaczne straty wojenne w ludziach,
związane z partyzantką, frontem, masową eksterminacją, wywózką na przymusowe
roboty. Natomiast tuż po wojnie wielu młodych i energicznych ludzi wyjechało
na tzw. Ziemie Odzyskane.
W oparciu o dane 1877 roku widać wyraźnie różnice w wielkości osad chłopskich.
W Łochowie do 45 osad należało 221 mórg, średnio na osadę przypadało 4,9
morga, a w Laskach na 33 osady 672 morgi, przeciętnie na osadę 20,4 morgi.
Ponieważ w Łochowie było kilka (do 5) osad o obszarze ponad 10 morgów, a kilka
nieco większych od przeciętnej wielkości, więc wiele z pozostałych gospodarstw
było znacznie mniejszych niż 5 morgów. W następnych latach gospodarstwa te
podlegały na pewno dalszemu rozdrobnieniu między dzieci. Stąd łatwo sobie
wyobrazić jak duży niedostatek panował w wielu osadach łochowskich, a okazji
zarobkowych było niewiele. Gospodarstwa domowe musiały być samowystarczalne.
Niejakim uzupełnieniem własnej gospodarki były okolicznościowe zarobki we
dworze w czasie nasilonych prac polowych typu: żniwa, sianokosy, wykopki.
W miarę wprowadzania maszyn rolniczych (siewniki, żniwiarki, młocarnie) w
okresie poprzedzającym I wojnę światową, okazje te zanikały.
XI. RODY NA DOBRACH ŁOCHOWSKICH I BACZKOWSKICH:
A. RÓD ZAMOJSKICH.
Czasy Hornowskiego – do 1875 roku, a głównie Dernałowicza – do 1882 roku,
zaznaczyły się dla dóbr łochowskich silnym ruchem budownictwa, w tym murowanego,
co znamionowało postęp gospodarczy: rozbudowy pałac, budynki służby dworskiej,
czworaki, folwark Stefanin, szosa przez wieś i folwark, a przy tym zakłady
przemysłowe – zdają się być w pewnym związku z hasłami tamtych czasów – utrwalania
i podnoszenia gospodarności kraju. Prawdopodobnie te inwestycje nie mogły
powstać z własnych zasobów i bieżących dochodów, gdyż w obciążeniu majątku
znalazł się dług z nieopłaconymi ratami w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim,
obok innych nie mniejszych należności sukcesorskich, o czym mówi akt kupna
– sprzedaży dóbr łochowskich dnia 14 stycznia 1882 roku. Nieznany jest powód
tej transakcji. Być może zadziałały sugestie nabywcy potentata, Zdzisława
Zamojskiego, któremu te tereny „zaokrąglały” posiadłości i tutaj potem przeniósł
swoją siedzibę z Jadowa. Akt kupna – sprzedaży spisano w Sadzie Okręgowym
w Warszawie: „Medard Dernałowicz sprzedaje Zdzisławowi hr. Zamojskiemu dobra
Łochów z wszelkimi przyległościami i przynależnościami, tak jak je sam posiada
z inwentarzem żywym i martwym, na gruncie się znajdującymi zapasami zboża
i innych ziemiopłodów.” Od sprzedaży wyłączono jedynie „drzewo święte i rosnące
na przestrzeni 174 morgów 29 prętów”. Medard Dernałowicz zobowiązuje się zastrzeżone
drzewo zabrać w ciągu 4 lat. Szacunek za dobra Łochów stronie dobrowolnie
umówiły 3 tys. rubli za włókę. Ogólny szacunek za 65 włók wyniósł 195 tys.
rubli. Nabywcy wolno było do 1 kwietnia 1883 roku sprawdzić obszar i jeżeli
przekracza jedną włókę różnicy – dokonać korekty zapłaty na tę lub tę stronę.
Z sumy szacunkowej potrąca się zaległą ratę pożyczki Towarzystwa Kredytowego
Ziemskiego w Warszawie w wysokości 23.217 rubli wraz z zadatkiem. Do tego
doszły jeszcze zobowiązania wobec wierzycieli oraz służby.
Ze sprzedaży dóbr Dernałowicz otrzymał 1/8 oszacowanej wartości oraz pewną
nieznaną, ale pokaźną sumę „za drzewo ścięte i stojące na obszarze 174 mórg,”
zapewne już poprzednio sprzedane kupcom żydowskim, którzy wszędzie w tych
czasach handlowali drzewem z dworskich lasów, wyprzedawanych nie zawsze na
nieuniknione wydatki, na ratunek zagrożonych ruiną majątków. Zdaje się, że
Dernałowicz nie miał lekkiego życia w Łochowie, jeżeli Zamojski zabezpieczył
8 tys. rubli na likwidację procentów wierzycieli i różnych „zależności” więc
te procenty były pewnie wypłacane lub żądane corocznie, a była tego niemała
kwota (od 142 tys. rubli i 16 – tu upominających się). Wypracować taką nadwyżkę
rocznie przy ówczesnych cenach, nawet – dużych dóbr nie było łatwo, gdyż wydatki
bieżące gospodarczo – robotnicze i budowlane pociągały też nie małe koszty,
gdy nie było dopływu pieniędzy z zewnątrz, ze sprzedaży. Tu leży więc powód
sprzedaży lasu, a nawet całego majątku. Za otrzymane 23 tys. rubli mógł kupić
jakiś majątek, jak to zrobił Rakowski, kupując na licytacji dobra Baczki,
wartości 36 tys. rubli za 28 tys. – i dalej gospodarzyć bez obciążeń sukcesorskich.
Okazji do kupna majątków nie brakowało w tych czasach. Natomiast Zdzisław
Zamojski nie czuł pustki w kieszeni po tym kupnie: w tym samym czasie, w
latach 1882 – 1886 z jego funduszów został zbudowany obecny kościół w Jadowie.
Nabyte przez Zamojskich dobra za twierdzę Zamość zajmowały znaczne obszary:
dobra Kołodźąż – 14,7 tys. ha, dobra Jadów – 9.6 tys. ha. Oraz lasy 18,7 tys.
ha.
W następnych latach dokupiono dobra przyległe: Łochów, Szewnica, Równe,
Pieńki, Dzierżoniów.
Syn Stanisława, Andrzej Zamojski powierzał stanowiska administracyjne w
folwarkach Niemcom, darzył ich wyjątkowym zaufaniem, oczekiwał od nich postępowej
gospodarki, a ci wpłynęli na sprowadzenie kolonistów niemieckich, którzy
osiedlili się w okolicy Płatkownicy i Sadownego. Tereny te były bardzo trudne
rolniczo – rozlewiska, mokradła, zarośla lesiste. W Płatkownicy pobudowali
swój kościół, mieli niemiecką szkołę. Liczba Niemców w tym rejonie w 1921
roku wynosiła 961 osób (wg spisu ludności) i stanowiła ponad 10% ogółu ludności
w gminie. Odznaczali się wrogą postawą wobec powstańców 1863 roku i lojalnością
wobec Rzeszy w przeddzień wybuchu II wojny światowej. W grudniu 1939 roku
zostali zabrani na Wielkopolskę i Pomorze, gdzie osadzono ich w majątkach,
z których wysiedlono ludność polską. Kościół z Płatkownicy przeniesiono do
Wielkiego, gdy utworzono tu parafię. Duża liczba Niemców przetrwała na stanowiskach
administracyjnych do II wojny światowej. Ostatnim Zamojskim był znany już
nam, Zdzisław, syn Andrzeja, który zyskał uznanie ludności za staranną, porządną
gospodarkę. Jedną ze swych sześciu córek (8 – letni syn Józef, zmarł tragicznie
w przejażdżki konnej pod Jadowem). Elżbietę przeznaczył na dziedzictwo dóbr.
W księdze wieczystej dóbr Łochów jako właściciel jest zapisana „Elżbieta –
Maria z hrabiów Łodzia Kurantowska żona Eryka Łodzia Kurantowskiego”, a zapis
brzmi: „Zdzisław hrabia Zamojski swoją część tych dóbr … na zasadzie aktu
z dnia 31 kwietnia 1919 roku sprzedał córce swojej Elżbiecie – Marii Łodzia
Kurantowskiej za zryczałtowaną sumę 6 mln marek. Co tu na zasadzie powołanego
Aktu oraz wniosku z dnia 5 stycznia 1921 roku zapisano.” Była to tylko sprzedaż
formalna, a chodziło o przekazanie majątku o określonej wartości, zlikwidowanie
wiecznotrwałych pretensji spadkowych, które bywają zmorą majątków i doprowadziły
ja do ruiny. Chociaż nie groziło to majątkowi hrabiego, lepiej było mieć
czystą hipotekę. Pozostałym córkom wypłacił należne sumy tytułem spłaty.
Były to: Róża hr. Zamojska, Teresa hr. de Neufbourg, Maria księżna Drucka
– Lubelska, Józefina – Janina hr. Potocka, Janina Dziewulska hr. Kwilecka.
Ważną okolicznością jest czas sprzedaży – została dokonana tuż po powrocie
z ucieczki do Rosji przed frontem wojennym 1915 roku, gdzie przebywał z rodziną,
przeżył okres rewolucji.
Elżbieta, będąc ochotniczką – sanitariuszką Czerwonego Krzyża, w szpitalu
wojennym w Odessie, poznała rotmistrza kawalerii, Eryka Kurantowskiego i zawarła
z nim związek małżeński.
Zdzisław Zamojski przeniósł swą siedzibę z Jadowa do pałacu w Łochowie,
tutaj też znalazła miejsce pobytu administracja dóbr. W administracji było
dwóch pełnomocników: ogólny – do wszystkich dóbr, zamieszkał i urzędował
w dworku w Stefaninie i gospodarczy, dysponujący zasobami w naturze do regulowania
należności służbie (ordynarie) i utrzymania, wyżywienia zwierząt hodowlanych.
Lasami dóbr zarządzała dyrekcja, dla której na siedzibę został zbudowany dworek
z zabudową towarzyszącą w Stefaninie. Od czasów Zamoyskich (ściślej Zdzisława
Zmoyskiego popularność zyskał przymiotnik „łochowski” w odniesieniu do całego
kompleksu historycznych puszcz, w tym Kamienieckiej – jak podaje L. Hertz
w przewodniku wycieczkowym „Kamieńczyk i Puszcza Kamieniecka.” Obecnie te
lasy mają ogólną nazwę „Lasy Łochowskie.”
Kasjer dóbr mieszkał i urzędował w oddzielnym domu przy ulicy Rzecznej.
Na pieczęci dóbr widniał napis: „Zarząd Dóbr Jadowskich z kluczami Łochów
i Kołodziąż”. Eryk Kurantowski posiadał dwa folwarki Młochów, Szczegocin
i stajnię 30 koni wyścigowych na Służewcu. Z niej czasem osiągał znaczne
wygrane. Prawdopodobnie to zamiłowanie do koni zbliżyło Kurantowskiego i
Zamoyskiego, który też posiadał okazałą stadninę koni w Brzuzie, a folwark
ten był specjalnie nastawiony na chodowlę i posiadał znawcę – chodowcę i
administratora Tadeusza Szyszkowskiego. W 1918/19 roku przez kilka miesięcy
przebywała w majątku Łochów delegacja Wojska Polskiego celem nabycia koni
i werbowania ochotników do Szwadronu Siedleckiego. O podobny zaciąg czyniono
starania w sąsiednich majątkach.
Jakkolwiek wszystkie majętności Zamoyskiego były własnością hipoteczną
Elżbiety Kurantowskiej, to całą gospodarką kierował i rozporządzał, niechlubnie
notowany w pamięci mieszkańców Łochowa, Eryk Kurantowski, wymagający tytułowania
go „hrabią.” Opinia publiczna twierdzi, że tytuł ten „kupił” za granicą, kupił
też w Belgii Wielką Wstęgę za swoiste fundusze na budowę katedry. W zapisie
w księdze wieczystej z dnia 31 kwietnia 1919 roku Zamoyski nie podał tego
tytułu. Nie stosowali też tego tytułu magnaci; gdy w Łańcucie na drzwiach
przeznaczonego mu pokoju dano napis „JWP Kurantowski”. Kazał szoferowi założyć
wizytówkę „Eryk hr. Łodzia – Kurantowski”. W nekrologu (zmarł 23.02.1975)
wśród odznaczeń wymieniona jest „Wielka Wstęga Leopolda II ” oraz inne odznaczenia
zagraniczne. Za jakie zasługi?
Zięć Kurantowski był przeciwieństwem teścia: niedbały o gospodarkę, rozrzutny,
pędził hulaczy żywot najczęściej za granicą – we Francji, Belgii, Włoszech
a wszędzie szastał pieniędzmi i przegrywał w karty spory sumy. Często bywał
w kasynie gry w Monte Carlo, „zarabiając” na opinię o swoich niezmiernych
bogactwach i wielkości. W Łańcucie, na odjezdnym, ustawionej szpalerem licznej
służbie pałacowej wręczył po 20 zł napiwku, na co poszło rozmienionych 500
zł. W tych czasach wiele pensji urzędniczych tylko nieznacznie przekraczały
100 zł miesięcznie. Nawet tak wielkie majętności jak Zamoyskich nie mogły
nastarczyć tym wydatkom.
Natomiast Zamoyskiego można było co dzień spotkać w gospodarstwie, czy
np. wracającego od pociągu pieszo gdyż nie żądał koni od stacji. Czasem przysiadał
się na spotkaną furmankę, a leżący ziemniak na drodze zabierał i przynosił
do kopca na podwórzu. Jego żona również była taka „skąpa”; odliczała przyniesione
kartofle na obiad, a resztę kazała odnieść do piwnicy. Zaległości płatnicze
pod rządami Kurantowskiego narastały. Służba miesiącami nie otrzymywała należności.
Gdy hrabia był gospodarzem, wszystko było na czas wypłacone, ordynarnie wydane.
Hrabia Zamoyski rozstał się z życiem 15.08.1925r. mając zapewne żal
do zięcia o takie marnotrawstwo majątku. Na dodatek był to okres potężnej
inflacji, co jeszcze bardziej uszczuplało wartość majątku. Kurantowski bawił
w tym czasie za granicą. Swoje potrzeby finansowe zaspokajał np. sprzedażą
majątku w kawałkach, chociaż w księdze wieczystej zapisana jest tylko jedna
sprzedaż z 27 sierpnia 1938 roku, dokonana przez Elżbietę – Marię Kurantowską
dla 4-ech nabywców łącznie na 7901m kw. za sumę 2500 zł. Były to działki
budowlane po 1400 m. kw., które przedłużały zabudowę wsi w kierunku zachodnim
wzdłuż szosy.
Lecz znane są inne zajęcia i sprzedaże – w sąsiedztwie stacji kolejowej
za zaległe podatki państwowe została poczta (budynki i pałac), dzierżawiona
przedtem od majątku przez państwo, a za podatki należne gminne zajęto część
Boru Łochowskiego na plac pod budowę zbiorczej szkoły powszechnej (obecnie
Nr 1), oraz teren pomiędzy ulicą Armii Krajowej (Szpryngwalda), Leśną, Al.
Pokoju i Długą – na targowicę, wówczas wiejską. Teren między szosą, ulicą
Kolejową, Długą i Leśną, został zajęty, a w większej części sprzedany na parcele
prywatnym nabywcom, w tym Żydom. Apteki wraz z ogrodem przyległym do niej
zajął aptekarz za niezapłacone lekarstwa, pobrane przez służby folwarków,
a następnie dokupił sąsiedni plac między szosą i ulicami: 1 Maja, Długą i
Armii Krajowej (Szpryngwalda). Później rozprzedał go innym nabywcom. Dalsze
place przy szosie do ulicy Leśnej nabyło kilku kupców żydowskich. Po II wojnie
światowej przejęli je Polacy.
Na ostatnim placu znajdują się resztki żelaznego okrąglaka, który służył
za skład nafty przepompowywanej tu rurą wprost z wagonu – cysterny.
Dalszy przyległy do ulicy Leśnej i szosy obszerny plac został zajęty po
zlikwidowaniu siedlisku dróżnika. Dalszy ciąg zabudowy w stronę Wymysłów
to wykupione od chłopów końcówki pól serwitutowych. Druga podobna zabudowa
na wykupionych działkach serwitutowych (leśnych) jest przy ulicy Nowowiejskiej
przy lesie, co sprawia wrażenie letniskowego osiedla.
W Borku Łochowskim w sąsiedztwie torów kolejowych wykupiono kilka większych
placów m.in. przez lekarkę Zofię Kirchinównę, która była lekarzem fabrycznym
w Baczkach, a prywatnie przyjmowała pacjentów w swym domu. Miała opinię dobrego
lekarza. Ukrywającą się znaleźli hitlerowcy i zamordowali. Po wojnie w jej
domu mieścił się Ośrodek zdrowia z Izbą Porodową, aż do 1970 roku. Kierownikiem
ośrodka był lekarz Franciszek Kosek, a po jego wyjeździe lekarz Leszek Olenderczyk.
Dom został przekazany na mieszkania nauczycielskie.
Zajęciu, ale częściej sprzedaży, uległy pobrzeżne obszary lasów w Nadliwiu
i Rybienku – na działki rekreacyjne. Nabywcami byli zamożni kupcy, adwokaci,
wojskowi. Powstało wtedy wiele domów letniskowych dla potrzeb własnych, a
czasem dochodowych sezonowych pensjonatów. Znaczna część tych domów utraciła
swych właścicieli w czasie, wojny, więc za zgodą Rad Narodowych zostały przeniesione
do okolicznych miejscowości. Śladem tych domów w lasach są zdziczałe resztki
krzewów ozdobnych, zasadzonych niegdyś przez właścicieli tych placów.
Duże obszary lasów (drzewo) były wyprzedawane na nagłe zapotrzebowanie
zagraniczne Kurnatowskiego. Ze zgorszeniem miejscowa ludność wspomina wyprzedaż
„pięknej dębiny” pod Skuszewem. Plenipotent otrzymał telegram: „Natychmiast
przyślij 30 tys. zł.” Odtelegrafował, że nie ma takiej gotówki, otrzymał drugi
telegram: „ Sprzedaj „żonę” a pieniądze przyślij” Sprzedał las. Nie było
czasu na wycenę. Sprytny kupiec, analfabeta z Budzisk, natychmiast wystarał
się o pieniądze, a mając czas na wycenę, sprzedał las z czystym zyskiem –
230 tys. zł. Las ten rozciągał się między Liwcem, Skuszewem i Wyszkowem. Z
równym zgorszeniem i naganą wspominają inni podobną sprzedaż lasu między Czaplowizną
i Brzuzą.
Gdy mowa o marnotrawstwie lasów, to trzeba tu wspomnieć o wielkim rabunku
lasów, Zmoyskiego jakiego dokonali Niemcy w czasie okupacji I wojny światowej
w latach 1915 – 1918. Padł wtedy starodrzewny las smolisty, sosnowy na przestrzeni
wielu kilometrów kwadratowych od Łojewa po Szumin. Do wyrębu i wywozu drzew
z lasu była wypędzana ludność o świcie przez Niemców, którzy zamieszkali po
jednym: w Jasiorówce u Bussego i w Relinie u właściciela młyna Eychlera, podobnie
w innych wsiach. Po lesie zostały przeprowadzone kolejki, którymi wywożono
drzewo do tartaku w Budziskach (właściwie w Stefaninie), a stąd przetarte
pociągami wywożono do Niemiec. Za robotę mogli robotnicy po pracy zabrać
czuby i gałęzie. Pod przymusem ściągano również drzewo spod Broku, które
nie było tak: smoliste jak tutejsze, miało mniejszą wartość. Dotychczas dotrwała
nazwa „kolejek” odnosząca się do ich dawnych torów. Las po wyrębie nie był
odnawiany, wyrastał samosiewnie.
Wyższe stanowiska w dobrach łochowskich były kosztowne. Plenipotent
ogólny otrzymywał 800 zł miesięcznie, a dyrektor lasów – 900. Ponadto były
dodatki w naturze: dom służbowy, opał, warzywa lub ogród, nabiał, owoce.
Podobnych stanowisk lecz mniej płatnych było wiele, toteż płace były znacznym
ciężarem majątków, gdy ceny zbóż, głównego źródła dochodowego, były niskie,
np. 15 zł za 1 metr żyta. Podatki również były wysokie dla „obszarników”
tj. posiadających wielowłókowe obszary. Dlatego wyprzedaż gruntów w dużych
majątkach była dość powszechna. Z kupna ziemi korzystali tylko bogaci i zasobni.
W tych warunkach utrzymywanie dóbr w dobrym stanie powinno wykluczyć jakiekolwiek
próby popisywania się rozrzutnością. A jednak były wyjazdy czteroosobowej
rodziny do Włoch na trzymiesięczne pobyty- marzec, kwiecień i maj. Rząd zezwalał
na wywóz 500 zł na osobę, co Kurnatowska uważała za zbyt mało.
Zapis dotyczący następstwa własności dóbr łochowskich (z przynależnościami
oraz kluczami doń należącymi) został sporządzony w księdze wieczystej w dniu
12 listopada 1943 roku. Zawierał on wolę Elżbiety Marii Kurnatowskiej (zmarła
9 kwietnia 1940 roku): po 3/8 zostało przeznaczone dwu córkom, Annie – Marii
i Elżbiecie, zaś 2/8 Erykowi (mężowi). Zapis ten nigdy nie był zrealizowany,
trwała wojna, majątki były objęte administracją okupacyjną. Kurnatowski z
rodziną mieszkał w Warszawie. Po wkroczeniu wojsk radzieckich (14 sierpnia
1944 roku) zaczęły obowiązywać nowe prawa, które przewróciły dawny porządek
gospodarczy kraju. Ziemia Kurnatowskich, przeszła na własność państwa- Państwowego
Funduszu Ziemi, z którego w myśl reformy rolnej, przydzielono bezrolnym i
małorolnym ograniczone obszary. Całego zasobu ziemi nie wystarczało dla wszystkich
na tworzenie większych silnych gospodarstw, tworzono więc 2,5 ha gospodarstwa
lub dopełniano dotychczasowe karłowate – do tej wielkości.
W opuszczonym pałacu zamieszkało kilkanaście rodzin, głownie dawnej
służby – użytkowników nieodpowiedzialnych za stan niszczejącego budynku.
Obecnie niektórzy potomkowie z tych rodzin zamieszkują tu nadal. Tylko patrzeć
jak stropy zaczną im się walić na głowę. Potencjalni przyszli nabywcy tego
obiektu (z kilku hektarowym parkiem) nie bardzo kwapią się go kupić, nie
chcąc mieć kłopotów z zasiedziałymi tu od lat lokatorami.
Na cmentarzu w Jadowie znajdują się cztery groby członków rodziny Zamoyskich
z napisami:
1. Zdzisław Zamoyski, żył lat 83, zm. 15 sierpnia 1925r.
2. Maria z d. Szwajkowska hr Zamoyska, 1841-1932.
3. Izabela z hr Zamoyskich hr Erykowa- Kurnatowska, ur 1885-zm 9 kwietnia
1940 roku.
4. Józef Zamoyski ur. 1 stycznia 1871- zm 8 września 1979 r.
B. RÓD PERLISÓW I LOEWENSTAINÓW
Początkowe dzieje Baczek są podobne do dziejów Łochowa. Zasadnicze odrębności
zaznaczyły się dopiero w II połowie XIX w. Łochów pozostał miejscowością rolniczą
z przemysłem o znaczeniu lokalnym (przejściowo 1920-1939 przemysł zbrojeniowy,
huta szkła) a Baczki stały się prężnym ośrodkiem przemysłu metalowego, wówczas
nowoczesnego, jako fabryka odlewów i narzędzi rolniczych, której zasięg obejmował
znaczny obszar kraju, a także przenikał w głąb ówczesnej Rosji. Przemysł
ten przetrwał dwie wojny po czym uległ modernizacji i rozbudowie. Łochowskie
zakłady przemysłowe zanikły w nowych warunkach społeczno – ekonomicznych.
Wykorzystanie dogodnych powiązań komunikacyjnych przyniosło szybki jego rozwój
i rozrost w miasteczko, w którego granicach (1960 r.) znalazła się przemysłowa
część dawnych dóbr Baczki.
Odległą przeszłość Baczek zawartą mamy w II rozdziale „Skrzydeł i buńczyków”
powieści Marka Sadzewicza:
„.....wieś Baczki wraz z dworem ciągnęła się wzdłuż traktu biegnącego do
Kosowa Lackiego i dalej na Litwę. Drugi gościniec prowadził do Węgrowa i na
wschód do Rusi... Pola uprawne tworzyły jakby polanę wśród olbrzymich lasów
i w nich bagien.... Nazwa Baczki pochodzi od „Baców”którzy dziedziczni przez
wiele pokoleń chodowali – wypasali tu owce, i tu zamieszkiwali. Dwór z ciosanego
modrzewia był siedzibą Twardowskiego który swe czary wyczyniał w „Lamusie”.
W dawnej siedzibie zagnieździli się Arianie- jakieś przekrętniki którzy odprawiali
jakieś „czarne msze”. Dziedzic do nich należał. Ludność odnosiła się do nich
ze zgrozą. Słudzy szatańskiego nabożeństwa sprośnymi swoimi grzechami ściągnęli
na kraj pożogę wojenną, wezwali na pomoc luterańskich Szwedów. Toteż po wojnie
wyświęcono z kraju bezbożników. Polacy ze Szwedami stoczyli bój na łączce
zwanej dziś Trupieniny, tam zostali pochowani polegli Polacy i Szwedzi. Ale
i dziś tam wstają i biją się nocami... ”
i dalej „.... nowy pan to porucznik Husarski bez nogi, sterany latami wojny.
Przybył gdzieś z Ukrainy, skąd też przywiózł dwóch wiernych kozaków od których
wywodzą się rody Fedorczyków i Zacharczuki. Do majątku należały: Kamionna,
Laski, Majdan, Grabowiec, Ostrówek, Jasiorówka, Brzuza. Były to użytki rolne,
lecz w olbrzymiej większości lasy i bagna. Był to Antoni Glinicki. Następcy
wyprzedawali części majątku: niegdyś pracowało w folwarku 12 zaprzęgów czterokonnych.
Z dwóch włók zeszło na jedną, a później zmniejszano jeszcze. Pozostał niewielki
skrawek pól i łąk obok „Dworku”. W dawnych czasach utrzymywano dużo koni,
które na wypas letni przeprowadzano do Brzuzy...’’ Fantazja literacka pisarza
i jego chęć utrwalenia śladów przyszłości Baczek, w których mieszkał od urodzenia
i zżył się z ludnością, zmuszone były wytworzyć spójne ogniwa między istotnymi,
konkretnymi faktami a luźnymi, przekształconymi i już zmyślonymi przekazami
ustnymi mieszkańców wsi.
Gdyby pisarz znał zapisy w księdze wieczystej dóbr Baczki w Urzędzie
Notarialnym, nie popełniłby tylu nieścisłości. Nigdy Kamionna, Brzuza, Grabowiec,
Laski, nie należały do dóbr Baczki, a Ostrówek powstał jako zbiór domów przy
fabryce zbudowanej dopiero po 1884 roku, więc nie było go w czasach mitycznego
Glinickiego.
Mało prawdopodobna jest wyprowadzona nazwa „Baczki” na wzór góralski
od „baców”. Na potrzeby gospodarcze (wełna, kożuchy) owce były hodowane w
folwarkach i gospodarstwach chłopskich. Wielkość pogłowia była ograniczona
wielkością pastwisk, którymi nie mogły być lasy ani podmokłe niskie łąki (motylica).
Obszary rolne, zdobyte z ogromnym trudem z powierzchni leśnej, były zbyt
małe, aby wystarczyło ich na duże pastwiska owcze. Od zajęcia jednego lub
dwóch przypadkowych „doglądaczy” owiec nie nadawanoby nazwy dworowi i wiosce.
Mieszkali tu zapewne „baczni”- strażnicy pobliskiego pogranicza.
Być może, że w dawnych czasach – w XVII lub XVIII w. – właścicielem
tych dóbr był Glinicki, lecz od niego nie zaczęły się wyprzedaże majątku,
gdyż do 1864 roku utrzymywał się on w całości i obejmował: folwark i wieś
Baczki, Majdan (z gruntem Ostrowy), Łojewa, Burakowskiego, folwarku Jasiorówka
w gruntem „smolnica” i karczmą „Wymysły”. Przejściowo należały tu „ cząstki”
Wieliczny- Gniewiszowizna („Pniewoszowizna”) i Olędczyzna.
Na skutek uwłaszczenia odłączyły się wsi pańszczyźniane: Baczki, Łojewo
i Majdan, które użytkowały ponad to dworskie obszary serwitutowe (lasy i pastwiska).
Majątek dworskie poprzedzielany został gruntami chłopskimi. Toteż nowy
nabywca Judel Perlis w 1876 roku przepisał te dobra do trzech ksiąg wieczystych:
1. W dotychczasowej księdze oznaczonej literą A utrzymywał folwark Baczki
z dworem.
2. W księdze oznaczonej literą B znalazł się „las” (w nim miejsce tworzonego
przemysłu i nowe miejsce zamieszkania właściciela) oraz „resztówki” w Majdanie
i Burakowskim.
3. Trzecia księga obejmowała „resztówkę” Łojewa i folwark Jasiorówkę
z gruntem „Smolnicą”.
Właściciel został przy księdze z literą B, natomiast majątek ujęty w księdze
z literą A zaczął często, co trzy – cztery lata zmieniać właścicieli. Pierwszym
był Antoni Niemyski, którego krótkotrwałe nazwisko mogło wśród chłopów pozostać
jako „Glinicki”. Również niezrozumiałe są „zaprzęgi czterokonne”. W folwarkach
używano zaprzęgów dwukonnych, a chłopi jednokonnych. Czterokonne zaprzęgi
miała poczta dyliżansowa, który stacja była w Starym Łochowie, a później przy
stacji kolejowej. Słynne lustro Twardowskiego, znajduje się w Kościele farnym
w Węgrowie, mogłoby potwierdzać obecność w Baczkach i jego wyczyny w karczmie,
ale pod Niedzielną Górą. „Karczma zapadła się i powstało po niej jezioro.
Tam po nocach widać latające ogniki”- dalszy ciąg czarów Twardowskiego. Karczma
– raczej została przeniesiona w pobliże Kościoła w Kamionnie. Karczmy obowiązkowo
były budowane przy Kościołach, aby zapewnić posiłek i odpoczynek wiernym
przybyłym z daleka w rozległych parafiach. W tym też miejscu i czasie został
zbudowany dworek drewniany, otoczony do dziś istniejącym fragmentem fosy,
zbudowanym przez Kuszla, który w XVII w. stał się właścicielem dóbr Kamionna,
poprzednio dobra Łochów. Droga pod Niedzielną Górą. Obecnie Kościelna (o
zbliżonych kierunkach) to dwie różne drogi powstałe w różnym okresie. Wojska
szwedzkie mogły tędy przechodzić i stoczyć bój „na łące trupieniny” gdyż
na pewno byli w pobliskim Stoczku.
Przed Perlisami dobra te również często zmieniały właścicieli. W dziale
II księgi – „ustalenie właściciela” jako pierwszy figuruje Józef Hrabia Stażeński,
który dobra Baczki, położone w dwóch sąsiednich województwach (mazowieckim
i podlaskim), nabył od Macieja Hrabiego Stażeńskiego oraz wdowy M. Klepackiej.
Żona Macieja Marianna z Burakowskiego występowała jako współwłaściciel.
Wedle kontraktu kupna- sprzedaży z dnia 9 lutego 1821 roku za 240 tyś
zł polskich „...dobra te dawniey z częściami dóbr Wieliczna, Olędczyzna, Gniewoszowizna
jedną składały własność, której ogólna własność 314 900 złotych polskich
wynosiła i przez przedaż ostatnie odrębną, teraźną własnością od niniejszych
dóbr Łojew, Jasiorówka i Smolnica wedle ustanowionych w tymże kontrakciegranic
odpadła...” Pozostają przy Macieju i Mariannie Stażeńskim. Dobra te zostają
zgłoszone do Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie, poczem 21 lutego
1839 roku zaciągnięto pożyczkę w tymże towarzystwie wynoszącą 50 tyś złotych
polskich. Po zgodnie żony 22 czerwca 1841 roku wyłącznym właścicielem jest
Maciej hrabia Stażeński. W kilka lat później po śmierci Hrabiego „... na
podstawie testamentu i postępowania spadkowego, gdy się nikt z równymi ani
lepszymi prawami nie zgłosił dobra te przeszły na wyłączną własność Wiktora
hrabiego Stażeńskiego”.
Nowy właściciel w przeciągu trzech lat zaciągnął moc pożyczek w różnej
wysokości od osób prywatnych (także od Żydów) i instytucji bankowych na sumę
ponad 173 tyś złotych polskich. Już 22 marca 1848 roku „...kontraktem kupna-sprzedaży...”
dobra te nabył Bolesław Brzozowski za 240 tyś złotych polskich wraz z długami
sprzedającego.
Intrygujące są te „kupna- przedaże” hrabiów przy stałym szacunku dóbr.
Jeden „przedawał” majętność z długiem „prywatnym”, następny podobnie zachowując
szacunek dóbr na 240 tyś złotych. Można sądzić, że te kupna – przedaże były
tylko przeliczeniami w czasie zamiany majątków z wyregulowaniem różnicy wartości
dla jednego lub drugiego, a wszystko rozegrało się i pozostało w rodzinie.
Niebagatelnej wartości pieniędzy musiały być też „... furaże, lawerunki
i rekwizycje rządowe w czasie wojen awansowane...” Jeżeli po latach łudzi
się hrabia Maciej „...bonifikacją ich jakobądź przez rząd. ” Wspomniane wojny
w zapisie z 1821 roku, mogły to być przemarsze wojsk napoleońskich w latach
1812-1813 i podążającymi za nimi w odwrocie wojskami rosyjskimi. Strat codziennych,
nie notowanych kwitami, też nie brakowało chłopi narażeni byli na owe rekwizycje
o wiele bardziej narażeni, co przynosiło im ruinę, upadek gospodarczy, głód
i choroby.
Ostatnich z hrabiów Stażeńskich Wiktor, był nad wyraz lekkomyślny i
rozrzutny, choć starał się być rzetelnym i honorowym. Gospodarka Brzozowskiego
też nie trwała długo. Po niespełna trzech latach 21 stycznia 1851 roku dobra
Baczki zostały sprzedane na licytacji, po bezustannych procesach dawnych
wierzycieli. Ich nabywcą być Teodor Rakowski (dzierżawca dóbr Błędowo w pow.
czerskim) „... za sumę najwyżej postąpioną rubli srebrnych 20815...” (Dobra
szacowano na 36 tyś rubli.) Był to nabywca doświadczony, zaprawiony w wydajnym
gospodarzeniu na dzierżawie i stąd chyba zasobny w gotówkę, za którą poniżej
szacunku nabył te dobra. Dobra nie imponowały okazałością, skoro konkurenci
na licytacji nie podbili ceny jego umiejętności widać po kilkunastu latach
pobytu w Baczkach, kiedy to sprzedaje te dobra za cenę przeszło 5-krotnie
wyższą niż przy zakupie. Jednocześnie z Baczkami sprzedał dobra Święck–Strumiany
(w Guberni Łomżyńskiej) w dużej odległości od Baczek, a mimo to potrafił
administrować tak odległe od siebie posiadłości. Wprawdzie w czasie posiadania
Baczek w 1866 roku sprzedał las w Jasiorówce, ale nic nie wskazuje, aby była
to jakaś konieczność.
W czasie jego pobytu w Baczkach zaszły dwa ważne wydarzenia w tym regionie
budowa kolei Warszawa-Petersburg i uwłaszczenie włościan (zniesienie pańszczyzny).
Kolei ta skomplikowała pracę poszczególnych gospodarstw, przecinając dotychczas
zwartych obszar dóbr, dzieląc je na dwie części. Nasyp kolejowy skreślił wiele
dojazdów gospodarczych przejść, i przepędów zwierząt z obu części zmuszając
do korzystania z nielicznych odległych przejazdów. Zmianie uległ też układ
dróg między sąsiednimi wioskami. Uszczuplające dobra było również uwłaszczenie
włościan. Znaczna część obszarów rolnych przeszła na uposażenie gospodarstw
chłopskich. Tym samym zmalała wartość majątku. Odpadła też masa darmowej robocizny
w postaci pańszczyzny, co trzeba było zastąpić najemnymi lub stałymi robotnikami,
opłacanymi ordynarią. Przestały dopływać daniny. „Kością niezgody” stały
się serwituty, które na terenie Baczek szybko zostały zlikwidowane, dodatkowo
uszczuplając dobra. Mimo tego nowy nabywca Judel Perlis stwierdził, że „...zna
ich wartość i godzi się na wystawioną cenę”. A Judel Perlis był kupcem wyrachowanym.
Na mocy kontraktu „kupna-sprzedaży z dnia 2 lipca 1873 roku Judel Perlis”
„...w Grodnie Cesarstwie Rosyjskim zamieszkały za 165 tyś rubli srebrnych
został właściciele dóbr Baczki” W dniu zakupił również od Rakowskiego dobra
Święck-Strumiany.
Zakup obejmował cały obszar dóbr Baczki z budynkami, inwentarzem żywym
i martwym. Rakowski wyłączył ze sprzedaży: „... rzeczy osobiste, meble, urządzenia
mieszkań, kuchni, dwie pary koni, parę wołów, powóz, wolant, siodła, lokal
do czasu wyjazdu, dziesięć kubików drzewa, dom – leśniczówkę z czterema morgami
ziemi za przejazdem Łojewskim położonych”. Jak widać wyjechał z niezłym zasobem.
Zamieszkał w Warszawie.
Na rzecz sumy szacunkowej 165 tyś rubli srebrnych kupujący wpłacił 75 tyś
oraz przyjął zobowiązanie uregulowania należności Rakowskiego dla Towarzystwa
Ziemiskiego w Warszawie w wysokości 15 tyś. Pozostałe 75 tyś zobowiązał się
wpłacić w trzech ratach po 25 tyś. w dniach 2 stycznia i 1 lipca 1874 roku
oraz 1 lipca 1875 roku.
Były to terminie bardzo krótkie na wypracowanie tak znacznej gotówki, którą
Perlis zamierzał zdobyć.... z eksploatacji lasów, jeszcze nie zapłaconych
dóbr Baczki. Spłaty ratalne zwiększały się o odsetki sięgające kilku tysięcy
rubli. Ani pierwszej ani drugiej raty w terminie nie wpłacił, więc Rakowski
oddał sprawę do zajęcia dóbr przez komornika. Zatarg został zażegnany, wyznaczono
rejentalnie nowe terminy spłat. Ze swej strony Perlis przez zapozew z datą
17 listopada 1874 roku wystąpił przeciwko Rakowskiemu przed Trybunałem Cywilnym
w Warszawie z żądaniem o „...zniesienie rozwiniętej egzekucji wraz z innymi
żądaniami, ewentualnie udzielenie mu jednorocznej zwłoki.” Zaszachował Rakowskiego
jakimiś przepisami, więc doszło do następnej ugody. Perlis deklaruje się i
zobowiązuje do czasu zupełnego uiszczenia długu wraz z procentami „...nie
wycinać ani rąbać i niszczyć w jakikolwiek bądź sposób drzewa... wyłącza się
jedynie miejsce naokoło tartaku parowego nowopostawionego, potrzebne na składanie
drzew i naprowadzenie drogi do dalszego lasu (obszar ten nie może przekraczać
pół włóki)... ” A dla uregulowania spraw serwitutów „dwóch włók przekraczać
nie może”. Upłynęło 16 miesięcy od dnia kupna dóbr Baczki a już zupełnej
głuszy leśnej, lecz bliżej stacji w Łochowie, jest tartak parowy. Tarcica
wszelkiego rodzaju i podkłady kolejowe nie zalegają placu przytartacznego.
Odwozi się je na stację kolejową i dalej w świat. Okoliczne miejscowości
nie są w stanie wchłonąć tej pośpiesznej zmasowanej produkcji. Tartak nie
może być budowlą samotną na odludziu. Powstają przy nim domy robotnicze, bo
teren przewidziany jest na dalszą rozbudowę przemysłową. Za rok powstanie
tu kuźnia i fabryka odlewów żelaznych. Potrzebne będą domy dla fachowców zbuduje
je Perlis.
Niecierpliwi Rakowskiego zwłoka odbioru resztę należności. Podtrzymuje groźne
rygory płatnicze. O pół roku przesuwa termin ostatecznych spłat.
Potrzeba gotówki nagli już po dwóch miesiącach od sprawy z Rakowskim sprzedaje
Perlis za 8 tyś rubli „borek w dobrach Święck- Strumiany zawierający dwie
włóki lasu”. Termin do wybiórki naznaczono na dwa lata. W tym czasie wyrąbisko
ma być uporządkowane. Termin nie został dotrzymany, gdyż wójt wysuną żądania
serwitutowe. Gotówki nie ma... na pomoc przychodzą zięciowie: Luis-Leizor
Loewenstein (pożyczył 10 tyś rubli) i Józef – Dawid Weissbreim (70 tyś rubli)
nareszcie zamierzone plany można realizować.
Synowie zostaną w przemyśle na gruncie zapisanym jako litera A. Każda z
córek otrzyma folwark. Ma ich trzy: Baczki, Jasiorówka, Święck-Strumiany.
W Jasiorówce trzeba będzie postawić nowy dworek, bodowa już postępuj, niewiele
już zostało do wykończenia.
Jednak zachodzą nieoczekiwane zmiany. Zięć Loewenstein pochodził ze znanej
rodziny przemysłowców, nie chce folwarku. Chce mieć również własną fabrykę
odlewów w Baczkach. Znacznie później (1884 roku) przeniósł fabrykę do Majdanu
na grunt „Ostrowy”, który odtąd zyskał nazwę Ostrówek. Drugiemu zięciowi odpowiadają
dobra Święck-Strumiany. Trzecia córka też nie musi zjeżdżać do Baczek, bo
może mieć blisko siostry dobra Krajewo Białe – Jabłoń (pod Grodnem), gdyż
ich właściciel Antoni Niemyski gotów jest zamienić się na dobra Baczki. Czemu
nie? Już się robi! Łojewo, Jasiorówka z gruntem Smolnica będą na zbyciu. Najlepiej
sprzedać je chłopom, oni nie chcą ziemi, więc dobrze zapłacą, usuną karpinę
i gałęzie, wyrównają doły. Perlis nie musi tego robić.
22 czerwca 1876 roku stawi się Perlis wraz grupą 20 chłopów w Urzędzie
Ziemskim w Warszawie, który solidarnie kupili dobra Łojewo, Jasiorówka i grunt
„Smolnica”. Kilka miesięcy wcześniej ogłosił te grunty do sprzedaży, nawet
z ambon za pośrednictwem księży w okolicznych kościołach. A jeszcze wcześniej
wyciął potężny las sosnowy na przestrzeni całego Samotrzasku – poszukiwany
pierwszorzędny starodrzew żywiczny. Ogołoconych z lasów gruntów w całości
nikt by nie kupił, chłopi pod uprawę – tak! Płacili po 35 rubli za morgę.
Wielkość nabytych gruntów była różna do 10 do 60 mórg. Jeden nabył nawet
170 mórg za 5950 rubli, które w następnych latach wyprzedał. Pod sporządzoną
umową na 20 chłopów czterech umiało się podpisać. Z tym momentem przestał
istnieć folwark Jasiorówka. Jego związek z dobrami Baczki, a rozpoczęła żywot
wieś Jasiorówka.
Perlis był widocznie zadowolony z transakcji: darował nabywcom zabudowania
folwarczne, młockarnię, sieczkarnię itp.
Treść zapisu tej sprzedaży stwarza dość wyrazisty obraz układów międzyludzkich
tu panujących. Porównajmy: Rakowski kupił dobra Baczki za28 tyś. rubli, Perlis
po 55 latach sprzedał około jednej trzeciej tych dóbr za 27930 rubli przy
stałej wartości obiegowej rubla. Nic więc dziwnego, że miejscowi gospodarze
twierdzili że Perlis kupił Baczki za grosze.
Zaledwie dziesięć dni upłynęło od sprzedaży folwarku Jasiorówka, a już 07.07.1876r.
Perlis znowu pojawia się w Urzędzie Ziemskim w Warszawie, by spisać akt zamiany
dóbr Baczki „A” na dobra Krajewo Białe – Jabłoń, należące do Niemyskiego.
Nowum w tej umowie jest zapisane w języku rosyjskim, z tłumaczeniem obok na
język polski. Wkrótce zanikną tłumaczenia polskie carska rusyfikacja nawet
i ty tępiła polskość.
Dobra Baczki „A” wyceniono na 31,500 tyś rubli, a dobra Krajewo 18,750 rubli.
Różnicę 12.750 rubli wypłacił Niemyski Perlisowi.
Ze spisu zamienianego inwentarza poznać można gospodarstwo w Baczkach ”A”.
Perlis przekazał Niemyskiemu „ krów 45, buhaja 1,wołów 20, koni roboczych
5...wozów kutych...5, pługów 6, brony żelazne 2, sochy 2, radełka do kartofli
3,... młockarnię ,sieczkarnię... wszystkie pszczoły i wszystkie puste ule,
gorzelnia, wszystko drzewo znajdujące się w dobrach Baczki w sążniach i leżące”.
Z powyższego wyliczenia wysnuć można pewne wnioski. Mleka od 45 krów same
Baczki nie spożyły. Skupował je pachciarz do wyrobu masła i serów które wysyłał
do miasta, a maślanką i serwatką karmiono świnie. Perlis trzymał je z konieczności
brzydził się nimi i nie chciał ich liczyć przy zamianie dóbr, bo to zwierzęta
„nieczyste” według religii starozakonnych, zużywały jednak odpady, dostarczały
potrzebnego na pola nawozu. W czasie zamiany było 5 koni roboczych, ale normalnie
było ich 10 do 5 wozów i sań parokonnych. Pracowało nimi 5 fornali, a 10 ratai
do 20 wołów. Był 1 pastuch krów, 1 owiec, 1 ogrodnik-pszczelarz, 1 gorzelany,
1 gospodyni do świń, dojarki, kilku robotników pomocniczych, może kowal,
stelmach, rymarz. Pachciarz i karczmarz stanowili inną grupę – dzierżawców.
Do czasu wejścia w posiadanie w listopadzie 1876 roku Perlis Niemyski mieszkali
w dworku w Baczkach. Z tej racji musiał Perlis budować sobie dom przy tartaku.
Dane statystyczne w słowniku geograficznym dotyczące lat 1827-1877 podają:
„Baczki – wieś i folwark... obszar 2825 mórg, w tym ziemi dworskiej 2168(zatem
stanowiła 33.3%) znajduje się tu odlewnia żelaza, fryszerka i fabryka narzędzi
rolniczych, cegielnia, tartak parowy, stacja pocztowa i stacja drogi żelaznej
w Łochowie”.
Powyższe dane mogły trafić do redakcji „Słownika” nie później niż w
1878 roku. Były to pierwsze cztery lata pobytu Perlisa w Baczkach. W tym
czasie zdążył zbudować tartak parowy, odlewnię żelaza, fabrykę narzędzi rolniczych,
a z innych źródeł wiadomo, że najpierw zbudował kuźnię, w której wykonywano
podkówki (lemiesze i sośniki) ręcznie i z pomocą młota parowego, więc był
i siłownia parowa. Musiało przybyć tu wielu fachowców (z rodzinami). Nastąpił
przeszło dwukrotny wzrost liczby ludności w ciągu 50 lat. Tempo pracy narzucone
przez Perlisa było imponujące.
Zapisy w „Słowniku” nie znają jeszcze Baczek Fabrycznych jako oddzielnej
miejscowości.
We wrześniu 1882 roku Perlis sprzedaje w Ostrówku trzem nabywcom ponad
cztery morgi: Karolowi Roszczkowskiemu, Szmulowi i Ajzykowi Złomołow za 19650
rubli. Ponad 4 tyś z jeden mórg! W Księdze Wieczystej dóbr Ostrówek zapisanych
jest wiele akcjonariuszy, a między innymi Teresa z Loewensteinów, Czarnecki
Jerzy, Władysław Loewenstein i inni pod datą grudzień 1909r.
„Na mocy aktów w księdze dóbr Baczki B z dnia 1 sierpnia 1883r. Judel Perlis
część tych dóbr pod nazwą „Uroczysko Łopianka” sprzedał na własność F. Millerowi
5 mórg, M. Millerowi 15 mórg, S. Ziółkowskiemu 15 mórg, S, Karczmarczykowi
2 morgi, J. Gołaszewskiemu 15 mórg, W. Miszczukowi 10 mórg, J. Ósemce 27 mór,
W. Mioduszewskiemu i S. Nizikowi 9 mórg, a razem 129 mórg... miary nowopolskiej
za ogólną sumę 9,3 tyś rubli”. Zatem dzień ten jest dniem „narodzin” wsi Łopianka,
położonej na wyrębie, w dawnym „Uroczysku-Łopianka”.
W hipotece w księdze Baczki C zawarta jest transakcja nabycia przez Kurchina
z dóbr Baczki B obszaru dla pięciorga swoich dzieci, wśród nich jest Zofia
Kurchin (wspomniana). „po śmierci właściciela dóbr Judela Jakowlewicza Perlisa
(2 października 1893r.) przeprowadza się sprawę następstwa spadkowego wg.
zawiadomienia... Należąca do Judela Perlisa część jego majątku przechodzi
na jego dzieci: Nusela (Mikołaja Perlisa), Wolfa (Władysława Perlisa)Fawy
Perlis – żony Berka Salamonowa, Teresy Perlis – żony Lejzora (Ludwika), Loewensteina
i Anny Perlis- wdowy Dawida Weissbreina, każdemu po równej jednej piątek nierozdzielnej
części... W imieniu tych części występują w równych prawach Nusel i Wolf
bracia Perlis”.
Na tej podstawia obaj bracia wspólnie zarządzali fabryką, a po tragicznej
śmierci Nusela (Mikołaja) w 1905 roku dyrektorem fabryki zostaje Wolf (Władysław),
który jednocześnie prowadzi gospodarstwo rolne o pow. 420 morgów.
Po śmierci Wolfa vel Abrama vel Władysława Perlisa toczy się postępowanie
spadkowe. „W akcie solidarnej odpowiedzialności za kaucję 140 tyś zł dla Banku
Gospodarstwa Krajowego w Warszawie z dnia 30 grudnia 1935 roku występują:
Julian Perlis syn Mikołaja vel Nusela, Maria z Loewensteinów Perlisowa (wdowa
po Władysławie), Dorota z Perlisów Perlisowa, Julian Perlis syn Władysława
vel Wolfa za wszystkie koszty i należności od firmy bracia Perlis spadkobiercy
Łochów odlewnia żelaza i fabryka maszyn. Dowody będą opatrzone podpisem jednego
członka zarządu lub osoby przez nich upoważnionej” Podpisał Julian Perlis.
W powyższym akcie nie uczestniczą trzy córki Judela ani ich potomkowie.
Zapewne ich współudział w dobrach został w międzyczasie spłacony i wyłączony.
Wśród miejscowej ludności nie znane były żydowskie imiona Perlisów i Loewensteinów,
posługiwali się imionami polskimi.
Początkowo współpraca zarządu – obu stryjecznych braci Julianów nie układała
się pomyślnie. Nastąpił podział: Julian syn Mikołaja o wykształceniu politechnicznym
kierował fabryką a Julian syn Władysława, wykształcony agronom prowadził gospodarstwo
rolne.
Zbyt na maszyny rolnicze produkowane w Baczkach był bardzo duży znane były
nawet w Rosji Carskiej. Fabryka zatrudniała okolicznościowo około 200 osób,
w znacznej mierze z okolicznych wiosek. Pracował tam jeden inżynier i około
dziesięciu stałych specjalistów – majstrów, ściąganych z różnych stron kraju.
Niektórzy twierdzą, że pierwsi kowale przybyli z miejscowości „Banki” koło
Częstochowy, inni że Perlis wykradł fachowców z fabryk w Kielcach, proponując
im dogodniejsze warunki. Pierwszymi fachowcami byli Polacy, były też nazwiska
niemieckie i jedno szwajcarskie. Dla stałych pracowników w tym specjalistów,
Perlis pobudował kilka jednorodzinnych domów, niektóre z nich jeszcze stoją.
Działalność fabryki została mocno zahamowana w czasie I wojny światowej, gdyż
wielu robotników powołano do wojska spadło zainteresowanie kupnem maszyn rolniczych.
Również po wojnie produkcja była nie równa, do czego przyczynił się kryzys
gospodarczy i inflacja były okresy, że zatrudniano do 300 osób, to znów następowały
przerwy w czasie, których upłynniano wyroby.
Pod koniec lat trzydziestych sprzęt tu produkowany stawał się przeżytkiem,
gdyż na rynku światowym pokazały się maszyny motorowe – traktory, kombajny.
Konkurencyjnej fabryki Perlisowie zbudować nie mogli, więc rozpoczęli produkcję
rozjazdów kolejowych. Powodzenie jednak zależało od zamówień rządowych a tych,
podobno, władze kolejowe nie dały by firmie żydowskiej podobno dlatego Perlis
zmienił wyznanie na katolickie. Stało się to około roku 1938. Jednak jego
córka w księdze ocen za rok szkolny 1938/39 miał wpisane „wyznanie mojżeszowe”...
3 Września 1939 roku Perlisowie opuścili Baczki i skierowali się na wschód
w kierunku Związku Radzieckiego w poszukiwaniu tam schronienia przed pewną
zagładą niemiecką.
Fabryka wznowiła produkcję pod koniec września 1939 roku pod kierownictwem
pozostałych pracowników, przeważnie Żydów. Okupantowi zależało na intensyfikacji
rolnictwa, gdyż to zapewniało większe plony, które potem ściągali w postaci
kontyngentów. Fabryka pracowała z ożywieniem. Wolnorynkowe ceny artykułów
rolnych były wysokie, więc rolnicy mieli za co kupić sprzęt do uprawy roli.
Fabryka nie nadążała zamówieniom, a wyroby zabierano z zakładu z nieobeschłą
jeszcze farbą. Załoga powiększyła się do pięciuset osób. Zażądała od odbiorców
dostawy produktów rolnych za maszyny po cenach przedwojennych, tak jak nabywają
maszyny. Rolnicy godzili się na to, więc rodziny robotnicze nie odczuwały
niedostatku w wyżywieniu w czasie wojny. Po pogromie Żydów w 1942 roku w fabryce
pracowali jedynie Polacy, a w wydzielonej części sami Niemcy. Pod koniec
okupacji przystąpiono do rozbudowy fabryki dla celów wojennych. Na skutek
zbliżającego się frontu przygotowano materiały wraz z częścią sprzętu wywieziono
lub zniszczono. Z gospodarstwa rolnego zabrali wszystkie konie i krowy.
Część pracowników tej fabryki znalazła po wojnie zatrudnienie w Fabryce
Maszyn Rolniczych „Ostrówek” a część w Warsztatach Naprawczych PGR Łochów.
Warsztaty te mieściły się w dawnej wozowni i stajni cugowej przy pałacu. W
roku 1952 przeniesiono je do niewykorzystywanych budynków dawnej fabryki „Baczki”.
Zdewastowane budynki wymagały naprawy, odlewnia gruntowej odbudowy. Po trzech
latach uruchomiono jeden żeliwniak, potem następny. Równocześnie budowano
budynki produkcyjne i administracyjne. Na początek do produkcji wdrożono podawacze
słomy, pompy odśrodkowe, podnośniki, by wkrótce wejść w kooperację ze Stalową
Wolą i z HCP Poznań. Po wchłnięciu baczek Fabrycznych przez Łochów produkcję
zwiększono o sprzęt koparkowy dla WZMB L.Waryńskiego w Warszawie. Załoga
wzrosła do 800 osób.
W czerwcu 1971 roku w ramach tworzenia kombinatów „ZUT-Ostrówek „ i „FMB-Proma
Łochów” połączono w jeden zakład „ZUT Bumar – Proma”w Ostrówku Węgrowskim.
Fabryka w Ostrówku zbudowana przez Lejzora Loewenstaina, zięcia Judela Perlisa,
około 1884 roku wcześniej istniała w Baczkach (między szkołą „murowanką) a
jednym z wielorodzinnych domów zajmowanych przez majstrów-fachowców. Przeniesiona
do Ostrówka miała nazwę określającą jej produkcję: „ Fabryka Mebli Metalowych
i Odlewnia Żelaza Marfeusz”. „ Meble to były tak zwane łóżka higieniczne”.
Dobra koniunktura wpłynęła na jej rozbudowę i zajęcia się produkcją maszyn
rolniczych. Od 1929 roku nazwa brzmiała „Fabryka Odlewów Żelaznych i Narzędzi
Rolniczych oraz Warsztaty Mechaniczne Ostrówek - spółka akcyjna”.
Akcjonariusze mieszkali w dużym domu wielorodzinnym, L. Loewenstain miał
oddzielony domek. W budynku tym w latach 1954-64 miała swą siedzibę Gromadzka
Rada Narodowa.
W czasie drugiej wojny światowej akcjonariusze i zarząd fabryki rozproszyli
się, ale okupant zezwolił na uruchomienie fabryki we własnym zakresie gdyż
oprócz produkcji maszyn rolniczych wykonywano pewne czynności na potrzeby
wojenne. Wypracowany czysty zysk fabryki pozostawał w niej i był przeznaczony
na rozbudowę fabryki, remonty domów i mieszkań robotniczych.
Po napaści Niemiec na Związek Radziecki okupant przedzielił teren fabryki
drutami kolczastymi i w dużej części hali montażowej, byłych magazynach części
i wyrobów gotowych zorganizowano obóz dla jeńców radzieckich. Jeszcze większy
obóz wybudowano naprzeciw fabryki po drugiej stronie szosy. W obu częściach
obozu w ciągu roku1941-42 zmarło z głodu i tyfusu 10 tyś. jeńców rad.
W fabryce podczas okupacji znalazło zatrudnienie ponad 300 robotników i
pracowników umysłowych.
W lipcu 1944 na skutek zbliżających się wojsk radzieckich pracę w fabryce
zlikwidowano. Część lepszych maszyn okupant wywiózł do Niemiec. Już w poł.
października1944 roku pracownicy fabryki ściągnęli z szosy, wyciągnięta przez
Niemców dla utworzenia barykady lokomobilę, przy pomocy której i po jej wyremontowaniu,
uruchomiono mały żeliwniak. Powstała w ten sposób mała odlewnia, dostarczająca
części żeliwne do uruchomionej produkcji maszyn rolniczych i piast do wozów.
W miarę lepszego zaopatrywania w materiały produkcja rosła, dając zatrudnienie
prawie wszystkim byłym pracownikom.
Odbudowę i remont starych budynków zakończono w 1948 roku i rozpoczęto produkcję
maszyn budowlanych. Były to: wyciągi jednomasztowe-szybowe, żurawiki budowlane
, podnośniki transportowe itp. W początkach lat 50 liczba zatrudnionych pracowników
wynosiła 500 około osób.
W roku 1962 wyprodukowano pierwsze żurawie na podwoziach samochodowych 3
– 6 ton oraz wózki transportowe. Stan załogi wzrósł w 1968roku do 787 osób.
Dla zapewnienia kadry robotniczej fabryki już w 1945 roku zorganizowano
Zasadniczą Szkołę Zawodową.
Obecnie sytuacja obu zakładów (właściwie jednego) jest krytyczna ( rok 1993),
a ich los prawie przesądzony.
Judel Perlis zmarł 2 października 1893roku. Pochowany w Stoczku na cmentarzu
wyznaniowej – kierkucie. Przybył w te strony jako obrotny, ambitny, świadomy
celów i skutków, doświadczony zasobny w gotówkę kupiec. Jak można się domyśleć
z napisu na nieistniejącym już kominie fabrycznym z 1828r. „ B–cia Perlis
SP – c 1863 -1938”– jego firma – usamodzielnienie się – istniała 10 lat przed
kupnem Baczek w 1873 roku. Zapis „1863” mylnie tłumaczono jako rok założenia
fabryki, a nawet według tego roku obchodzono 120 – lecie fabryki w 1983 roku.
Błąd ujawnił się po dotarciu do zapisów w księgach wieczystych.
Kupiony przez niego obszar uległ wyrazistej przebudowie. To prawda, że przede
wszystkim, zniknęły przeważające w tym terenie lasy, podobnie jak ginęły w
licznych sąsiednich dobrach. Była jednak istotna różnica: gdy w innych okolicach
pieniądze za wyeksploatowane lasy odpływały z terenu bezpowrotnie, to w przypadku
Perlisa (za te pieniądze) powstał i rozwinął się przemysł metalowy – osobliwość
w tej części Polski. O obrębie kilku sąsiednich powiatów nie było tego rodzaju
przemysłu na skalę fabryczną. Przemysł ten stał się znaczącym w kraju. Dał
zatrudnienie setkom robotników, podniósł warunki ich egzystencji. Fabryka
narzędzi rolniczych wpłynęła na usprawnienie i większą wydajność pracy rolników
w szerokim zasięgu krajowym. Przez parcelację – wyprzedaże części dawnych
dóbr głównie terenów wyeksploatowanych lasów, przyczynił się do utworzenia
kilka nowych wsi, Jasiorówka (1876 r.), Ostrówek (1882), Łopianka (1883),
a pośrednio do ich rozbudowy: Samotrzask, Relin, Wymysły, Choiny, Nowe Burakowskie.
Swą wybitną aktywności inwestycyjną i gospodarczą, polotem i załatwianiu
coraz nowych transakcji, zapewnił sobie i następcom miejsce dalszego pomyślnego
działania. Umiał przewidzieć i maksymalnie wykorzystać aktualnie możliwe środki
produkcji i miejsca zbytu swych wyrobów. Tego rozpędu starczyło jego następcom
na dalszych 46 lat. Otrzymali oni w dziedzictwie fabrykę i gospodarstwo rolne
dobrze działające, o ugruntowanej renomie.
Język polski w tych rodzinach był powszechnie używany w najczystszej polszczyźnie.
Młodzież od najmłodszych lat uczyła się z pomocą domowej nauczycielki, odbywała
naukę w polskich szkołach średnich i wyższych. W domu znajdowała się pokaźna
biblioteka, złożona z książek polskich i tłumaczeń z języków obcych, chętnie
udostępnianych ludziom zaprzyjaźnionym.
Władysław dla parafii ufundował żeliwny parkan do nowo wzniesionego
kościoła w 1909 roku w Kamionnie oraz drogę bitą od przejazdu jasiorowskiego
do fabryki. Nosi ona nazwę „Perlisowa Szosa”. Dobrze też prosperowało ich
gospodarstwo rolne w Baczkach: zabudowane i zaopatrzone jak na owe czasy
w najnowocześniejsze narzędzia rolnicze. Obsługiwane przez sześciu stałych
i rodzinnych robotników i donajmowaną okoliczną ludność było rentowne. Julian
agronom był zaangażownay w działalność społeczną – był komendantem fabrycznej
ochotniczej straży pożarnej. Julian – dyrektor fabryki (nazywany „dziedzicem”)-
również zaznaczył swój udział w środowisku fundując dach dla wznoszonego
Domu Sportowego w Węgrowie.
Podstawą wszystkich poczynań Perlisów i Loewenstainów był czynnik ekonomiczny
– utrzymanie i dochodowości, jako niezbędny warunek dalszej egzystencji. Temu
czynnikowi podporządkowane były wszystkie posunięcia gospodarcze, inwestycyjne,
również kojarzeni małżeństw. Dla nas staje się to dziwne i niewłaściwe, że
wszystkie nowe związki małżeńskie zawierały się tylko w obrębie trojga rodzeństwa
już wzajemnie skoligowanego: żonami Mikołaja i Władysława Perlisów były dwie
siostry z domu Loewenstain, a ich brat Ludwik, był ożeniony z siostrą Perlisów
– Teresą. Dzieci tych trzech rodzin zawierały związki jako stryjeczni i cioteczni
bracia i siostry. Na co zezwalało prawo mojżeszowe. Zamiary innych związków
z poza familii były utrącane przez „Starą” – żonę Władysława Perlisa. Ożenek
z biedniejszą nie powiększał fortuny rodowej, a wówczas wydanie córek za obcego
za mąż pociągało uszczuplenie majątku w postaci posagu... Może dlatego Julian
s. Władysława nie ożenił się, gdyż zabrakło mu córek w rodzinie.
Sprawy ekonomiczne skłoniły dyrektora Juliana do przejścia na katolicyzm.
Służąca „do dzieci” dyrektora twierdziła, że cała rodzina również przyjęła
katolicyzm, obchodziła święta katolickie, a jedynie „Stara w swoim pokoju
paliła świeczki szabatowe”.
Druga wojna światowa przyniosła zagładę rodziny Perlisów i Loewenstainów.
W obawie przed Niemcami załadowali się Perlisowie na 6 wozów fornalskich i
rankiem 3 września 1939 roku odjechali przez Stoczek, Kosów Lacki – na wschód,
szukać schronienia w bolszewickiej Rosji. Nękani częstymi nalotami zwiadowczymi
i bombardującymi dotarli 16 września do Białegostoku zajętego już przez Sowietów.
Głoszący światu braterstwo Rosjanie okazali się równie okrutnym oprawcą,
przed którym uciekali. Cały ich dobytek z miejsca zarekwirowano. Mężczyzn
oddzielono do jednej grupy, a kobiety i dzieci do drugiej. Pod osłoną nocy
służąca – Czarnecka wraz z dyrektorem Julianem uciekli i wrócili do Łopianki.
Tu dyrektor ukrywał się przez całą okupację w jej domu. Miał z nią dwóch
synów. W lipcu 1944 roku postanowili skryć się w Warszawie. W drodze spotkał
ich nalot bombowy, gdzie wszyscy zginęli. Jego brat Julian (agronom) zmarł
w szpitalu w Białymstoku z głodu.
Kobiety, dzieci i słabowity Kolka zostali przywiezieni do łagru na daleką
północ, do robót leśnych. Z głodu zimna i wycieńczenia zmarł tam Kolka (utalentowany
skrzypek), Dorota i jej najmłodsza córka. Pozostali: wdowa po Władysławie
Perlisie i dwie starsze córki dyrektora wrócili po wojnie do kraju i zamieszkali
w Łodzi u Leona Loewensteina (lekarz powiatowy). Po ukończeniu studiów medycznych
w Łodzi w roku 1968 (wydarzenia marcowe) wyjechały do Izraela.
Ocalała też Sylwia, żona Władysława Loewensteina, która wraz ze służącą
Brańszczówną uciekły z obozu w Białymstoku do Łojewa. Tu okrywała się. Po
wojnie zamieszkiwali wspólnie we trójkę w Warszawie. Nieufnie w stosunku do
siebie oddzielnie przygotowywały posiłki. Władysław przechrzcił się w 1943
roku zmieniając nazwisko na Lewandowski. Syn Sylwii zamieszkał w Londynie
i tam ściągnął swoją matkę. Władysława pochowano na cmentarzu na Bródnie.
Inni akcjonariusze fabryki w Ostrówku rozproszyli się lub wyginęli.
Tak zamknęła się karta obu rodów na naszych ziemiach otwarta przez Judela
Perlisa 2 lipca 1873 roku.
C. Sadzewiczowie
Tylko trzy lata (od 7 lipca 1876r.) Antoni Niemysiki był właścicielem Baczek:
16 czerwca 1879 roku sprzedał je Adamowi Wołk-Łaniewskiemu za 42 tysiące rubli
(2 tys. za włókę). Po dwóch latach znów zmienił się właściciel. Jest nim
Dominik Kowalski ,który własność tę nabył za 50950 rubli. Z szacunku tego
potrącono 9750 rubli długu dla Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie.
„Kontrakta z karczmarzem, młynarzem, ogrodnikiem. Świderskiem Rządcą i z
gospodynią są znane Kowlaskiemu i takowe do dalszej realizacji przyjmuje.
Kontrakt z pachciarzem zostaje rozwiązany. Z trzech karczm – w Baczkach,
Łojewie i Wymysłach- Kowalewski przyjmuje jedną w Baczkach, a dwie pozostają
przy Łaniewskim”. Wyliczenia te dają nam obraz obsady stanowisk w folwarku
oraz zagęszczenia karczm w tej okolicy. W marcu 1893 roku właścicielem Baczek
staje się Szepszel Szauchet. Około 14 grudnia 1899 roku zapisany jest kontrakt
kupna sprzedaży między Szepszelem Szauchet, a Janem Markiem, który zyskał
uznanie ludności za dobrą gospodarność. Dziedziczący dobra jego dwaj synowie
byli dla odmiany hulakami i awanturnikami. Marnowali majątek ojca. W czasie
bójki na zabawie w Wielicznie zostali zabici. Z zapisu hipotecznego, gdzie
figuruje podpis jednego z nich, wynika, że z dóbr figuruje podpis jednego
z nich, wynika, że z dóbr ich Maria Paszkowska kupiła 10 włók, a pozostałych
11 nabył Szloma Czerwonogóra i ta przeszła na Szaję Szafrana, który wygrał
na licytacji przeciw Piotrowi Lipce. Następni wymienieni właściciele tej części
to: Jankiel Zilbersztajn i Stanisław Michalak. Na tych dobrach powstała wieś
Baczki Nowe. Owe 10 włók Maria z Rodziewiczów Paszkowska zakupiła dla trojga
swych dzieci: Adolfiny (primaballerina Opery Poznańskiej), Kazimierza i Marii
(Sadzewiczowej) – jako własność niepodzielną (tzw. podział idealny). W skład
tej części dóbr wchodziły zabudowania gospodarcze folwarku i park z dworkiem
ilamusem. W 1920 roku Kazimierz został spłacony, a na to miejsce wszedł Antoni
Sadzewicz mąż Marii. Dziećmi z tego małżeństwa byli: Anna Chylewska (1905),
Marek Sadzewicz (1907-1975) – literat, Elżbieta Szubertowa (1914-1984) i
Barbara Malanowicz (1915 Psków). W 1925 roku wielki pożar strawił budynki
gospodarcze folwarku i czworak „Murowankę”, w którym mieściły się 2 sklepy,
izba lekcyjna i mieszkanie nauczycielki – Marii Radźko, ogrodnika i komornic.
W wyniku parcelacji w latach 1929-1930 własność ich została ograniczona
do 8 ha, lecz i z nich w 1971 roku pozostały tylko 2 ha wydzierżawione gospodarzom.
W obrębie tej części pozostał park z „dworkiem” madrzewiowym z XVIII wieku
i „Lamus” z XVIII wieku, uznawany za kaplicę ariańską. W „dworku” w latach
70, 80 prowadzone były wczasy „pod gruszą”.
Rodzina Sadzewiczów ma swą chlubną kartę w dziejach Baczek, Łochowa i kraju.
Marek Sadzewicz był znanym pisarzem i redaktorem tygodnika „Stolica” w latach
1952 – 1975. Wydał kilka powieści historycznych i współczesnych: „Skrzydła
i buńczuki” „Rodzina Płomieńczyków” „Jadwiżka i zalotnicy” i najbardziej swojską
i tutejszą „Zieloną Strugę” której akcja rozgrywa się w rzeczywistej scenerii
Baczek, a osoby i wydarzenia w wielu momentach są autentyczne. Jako oficer
Września 1939 roku dostał się do obozu jenieckiego w Choszcznie i innych.
Atmosferę obozu przedstawił w książce „Offlag”. Z racji swej pracy publicystycznej
stale przebywał w Warszawie, lecz często odwiedzał Baczki. Tu spędzał miesiące
letnie od najmłodszych lat, więc zżył się i zaprzyjaźnił z ludnością, współdziałał
w tworzeniu i pracy miejscowych organizacji: Straży Ogniowej czy teatrzyku
amatorskiego. Wieś wspomina go jako swojego współmieszkańca.
Niemniej ceniona była w tutejszym środowisku jest Maria Sadzewiczowa.
Urodziła się 24 września 1881 roku w Petersburgu. Dzieciństwo spędziła w Moglinie
w guberni pskowskiej. W Pskowie ukończyła gimnazjum żeńskie ze złotym medalem.
W Krakowie ukończyła studia wyższe na wydziale matematyczno – fizycznym, będąc
jedyną studentką kobietą na tym wydziale. W Genewie otrzymała doktorat nauk
fizyczno – chemicznych. Znała języki: polski, rosyjski, francuski, niemiecki,
angielski i szwedzki.
W 1904 roku zawarła wiązek małżeński z Antonim Sadzewiczem, utalentowanym
dziennikarzem politycznym. Poznali się w tajnej grupie Związku Młodzieży Narodowej
„Zet” kierowanej przez Ligę Narodową. W 1907 roku osiadła na kupionej przez
matkę resztówce majątku Baczki. W tym samym roku umiera im na szkarlatynę
2 letni syn Andrzej a rodzi się Marek, późniejszy literat i publicysta. W
dwa lata później przychodzi na świat Anna (magister filologii polskiej), która
od 1944 roku osiedla się w Szwajcarii. Następnie rodzi się Elżbieta (filolog
klasyki, tłumaczka Galla Anonima) i Barbara (magister filozofii). Posiadając
tak liczne i drobne potomstwo w latach 1908 – 1914 pracuje jako nauczycielka
szkół średnich.
W dworku jej dzieci i spokrewnieni rówieśnicy spędzały wakacje i święta,
wzrastając w umiłowaniu przyrody i rodzinnych tradycji. Maria w tym czasie
krzewi ideę spółdzielczości, zakłada dwa sklepy, oddaje lokal na ten cel,
zakłada szkołę czteroklasową dla dzieci z czworaków. Czynnie pomaga przy budowie
szkoły powszechnej w pobliskiej Kamionnie w latach trzydziestych. W latach
1929 – 1944 prowadzi w lecie mały pensjonat dla dzieci „dziecinny dwór,”
w którym w latach 1942 – 1943 przechowuje się parę rodzin żydowskich.
3 maja 1940 roku zostaje aresztowana w skutek denuncjacji o urządzeniu święta
trzeciomajowego w szkole. Cudem unika obozu koncentracyjnego. Zwolniona z
„wilczym biletem” zakazującym pracy w szkolnictwie, pracuje nadal w tajnym
nauczaniu. Dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego i niepodważalnej argumentacji
(w 1943 roku) uratowała życie 98 mężczyznom z Baczek. Mieli być rozstrzelani
za przypadkowe zabicie żandarma niemieckiego przez żołnierza Armii Krajowej
– Miszczuka. Gdy wybucha powstanie w Warszawie przebywa w Baczkach. Tuż po
przejściu frontu w październiku 1944 roku angażuje się do pracy na rzecz
Komitetu Założycielskiego Liceum Ogólnokształcącego w Łochowie. Liceum pośmiertnie
zostało nazwane jej imieniem. Zdobywa się na ogromną siłę woli, nie bacząc
na sprawy osobiste, które umiała łączyć ze sprawami ogólnymi. Nie zna bowiem
losów swoich dzieci. Marek w tym czasie przebywa w Grossbornie wzięty do
niewoli 5 października 1939 roku po bitwie pod Kockiem. Anna mieszka w Tarchominie
na terenie fabryki „Ludwik Spiess i Syn” a Barbara bieże udział w powstaniu.
Po wojnie wszystkie dzieci wracają do Warszawy (za wyjątkiem Anny, która
pozostała w Szwajcarii).
Na stanowisku dyrektorki liceum i nauczycielki pracowała do 1955 roku.
Jednocześnie dojeżdżała do Liceum w Węgrowie, gdzie prowadziła lekcje matematyki
i fizyki. Odznaczała się żelaznym zdrowiem. Napisała i wydała książkę popularyzatorską
„ Lądem, wodą i powietrzem”. Opracowała pomoce szkolne z zakresu geometrii
przestrzennej. Zajmowało ją tkactwo (sama przędła, farbowała wełny owcze)
oraz ziołolecznictwo (aloesem leczyła rany dzieci wiejskich a korą dębową
biegunki). W młodych licealistach potrafiła rozbudzić zamiłowanie i pęd do
wiedzy. Jej uczniowie dostawali się na politechnikę bez egzaminów wstępnych.
Zmarła 23 lutego 1957 roku w Warszawie. Pochowana na Cmentarzu Powązkowskim.
XII. W OKRESIE DWÓCH WOJEN
Pomimo braku niepodległego państwa polskiego gospodarka na obszarze
zaboru rosyjskiego rozwijała się w miarę dynamicznie. Ludzie odważni i energiczni,
z pełną głową racjonalnych pomysłów i niekoniecznie dużym zasobem finansowym
przyczynili się w sposób znaczny do rozwoju tych ziem. Dynamikę i wielkość
produkcji z 1913 roku II Rzeczpospolita uzyskała dopiero w 1938 roku. Podstawową
przyczyną upadku gospodarczego stała się I wojna światowa. Jako poddani cara
Mikołaja II po wybuchu wojny w sierpniu1914 roku, w wyniku powszechnej mobilizacji,
również i z naszych stron, poszli chłopcy do armii carskiej walczyć przeciwko
germańskiej nawale. Pokrzyżowało to zupełnie plany Niemcom, którzy liczyli
na to, że w zaborze rosyjskim wybuchnie polskie powstanie, zwrócone przeciw
Rosji (na wzór tego z 1830 i 1863 roku). Gdyby powstanie takowe wybuchło –
pierwszym jego skutkiem byłoby uniemożliwienie rosyjskiej mobilizacji na ziemiach
polskich. Stąd to Rosjanie posłali na front pierwsze, na prędce zorganizowane
zorganizowane masy wojsk. Następnie zaś, Rosja musiałaby załatwić się z powstańcami.
Najprawdopodobniej (tak jak to poprzednio było) Rosja zawarłaby z Niemcami
pokój a polskie powstanie zakończyłoby się tragicznie (tak jak poprzednie).
Tak się jednak nie stało, pomimo, że drzemały wśród Polaków żywioły usposobione
powstańczo do Rosji, między innymi w Legionach Piłsudskiego, który przed
wkroczeniem do Kongresówki 6 sierpnia 1914 roku otrzymał od austriackich
wojskowych na przekroczenie granicy ( 9 Społeczeństwo Kongresówki prawie
bez wyjątków oparło się zamiarom Legionistów. Zresztą wśród nich samych nastąpił
rozłam. Część z nich zrozumiała, że popieranie Austrii i Niemiec jest dla
Polski zgubne. Na to kto miał rację, trzeba było czekać ponad 4 lata wykrywając
tkankę tkankę narodu po przeciwnych stronach pola walki. Legiony pozostały
maleńką grupką (w chwili największego swego rozrostu doszły do liczby 20
tys. żołnierzy), czuły się w narodzie osamotnione. Dały nawet temu wyraz
w swej pieśni. Los chciał, że rola legionów, znikoma w czasie wojny, miała
się stać bardzo ważna po wojnie.
Rekrut polski w zaborze rosyjskim szedł masowo do wojska, nie mogąc
przeboleć faktu, że zakłada rosyjski mundur. Czynił to, bo wiedział, że w
mundurze tym idzie walczyć za polską sprawę. Mobilizacja przebiegała tak
szybko i sprawnie, jak tego nie oczekiwały nie tylko Niemcy, ale i sami Rosjanie.
W krótkim czasie stanęła do boju wielka armia rosyjska, złożona prawie z samych
Polaków – rwąca się do tego, by ruszyć przeciw Niemcom.
Przez nasze tereny przewinęły się wtedy dziesiątki tysięcy wojska maszerujące
z Kongresówki do Prus Wschodnich. Tu na wskutek złego dowodzenia armią przez
dowódców rosyjskich (część z nich była przeciwna wojnie z Niemcami, np. gen.
Rennenkampf) zostali zdruzgotani i zmiażdżeni na polach Grunwaldu. Na tych
samych polach 400 lat wcześniej było zupełnie inaczej Prusy Wschodnie spłynęły
krwią polską. Pochłonięcie tu do walki poważających sił niemieckich uratowało
Francję przed nawałą niemiecką. Historia jednak lubi się powtarzać.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zaborcy nawzajem
wyniszczali się. Rosła coraz większa nadzieja na niepodległą. Aż przyszła.
Ale nie miejsce i czas o tym pisać; jak i dlaczego?
W listopadzie 1918 roku przyjechało do Łochowa czterech oficerów polskich
w celu werbunku ochotników do Szwadronu Siedleckiego. Młodziutkie i słabe
jeszcze państwo polskie potrzebowało licznej i walecznej armii. Do szwadronu
zgłosili się m. in.: Kubis Andrzej, Sulich Jan, Sulich Józef, Bąk Stanisław,
Wachowicz Kazimierz, Lanc Jan (Ostrówek), Chomontowski Stefan. Do wojska zgłaszali
się ochotnicy z sąsiednich terenów – Kamieńczyka, Starej Wsi. Wojsko kwaterowało
w starej gorzelni hr. Zamoyskiego. Szwadron utrzymywał hr. Zamoyski, książę
Radziwiłł ze Starej Wsi i Popiel z Ruchny. Wiosną 1919 roku szwadron został
przeniesiony do Szczucina za Wołkowyskiem i wcielony do 10 pułku Ułanów Litewskich,
a następnie użyty do walki przeciwko watahom Armii Czerwonej. W czasie odwrotu
spod Kijowa porucznik Korczak został ranny oraz stracił konia. Ułan Jan Lanc
wziął go na swego konia, i uciekając przed bolszewikami dotarł do oddziału.
Za czyn ten został odznaczony Krzyżem Wirtuti Militarii.
Oddział ten brał również udział w odpieraniu wściekłych ataków czerwonych
w sierpniu 1920 roku, a następnie w kontrofensywie.
Również ojciec Pani Marii Sadzewicz zasłynął w czasie pierwszej wojny,
służąc jako adiutant generała Dowbór – Muśnickiego dowódcy I Korpusu stacjonującego
w Bobrujsku.
Upragniona i opłacona krwią wolność w zniszczonym wojną i 3-letnią okupacją
niemiecką kraju nie mogła zaradzić wszystkim niedostatkom tego kraju. Wyeksploatowane
gospodarstwa przez obowiązkowe dostawy swych plonów na rzecz okupanta, wybiedzona
ludność. Wiele gospodarstw w czasie okupacji było nieczynnych, gdyż ich właściciele
zmuszeni byli do wyjazdu wgłąb Rosji przed zbliżającym się frontem. Pola zarosły
ugorem, podupadły budynki, brak sprzężaju i ziarna do siewu. Fabryki zrujnowane
bądź w ręku obcego kapitału. Gospodarstwa chłopskie karłowate, brak możliwości
zarobku w innej formie. Trzeba było podjąć nie lada wysiłek aby unormować
życie w młodym państwie polskim. Karierowiczów i Dyzmów (jak i obecnie) nie
brakowało.
Sytuację pogorszył na dodatek kryzys gospodarczy i szalejąca inflacja.
Chłopi mieli coraz większy problem ze zbytem swoich towarów. Robotnicy u Perlisów,
Loewenstainów czy też w zakładach w Budziskach masowo tracili pracę. Brak
rynków zbytu zmuszał właścicieli zakładów do ich zamykania lub ograniczania
produkcji. Szerzyły się strajki. W takiej sytuacji poklask pozyskiwały partie
socjalistyczne i komunistyczne typu KPP, która działała również w Baczkach,
czy też protest chłopów w Jadowie.
Sytuacja gospodarcza Ziemi Łochowskiej w czasach II Rzeczypospolitej,
gdy mieliśmy swoje państwo, swój rząd, swoich przedstawicieli we władzach
nie uległa poprawie. To co uczyniono dla rozwoju gospodarczego tego obszaru
u schyłku XIX i początku XX wieku pod zaborem rosyjskim, tego nie udało się
dokonać w Polsce niepodległej. Poziom gospodarczy ziem polskich z 1913 roku
uzyskano w niepodległej dopiero w 1938 roku.
Po odzyskaniu niepodległości siłą sprawczą wszelkich zmian była przede
wszystkim młodzież. Odgrywała ona główną rolę w strażach pożarnych, czy innych
kołach. Prowadzili i ożywiali zarazem działalność kulturalną na wsi. Przy
stacji PKP znajdowała się jedyna w okolicy sala projekcyjna, również na występy
artystyczne.
Ożywieniu uległo życie spółdzielcze i oświatowe. Zaczęły powstawać małe
szkółki, przeważnie w zakresie czterech oddziałów. Już w 1919 roku podjęto
uchwałę o powszechnym obowiązku szkolnym w zakresie klas I – VII w wieku 7
– 14 lat.
Życiem politycznym, zarówno przed I wojną jak i po, kierowała i aspirowała
do działań na rzecz narodu endecja i kościół, chociaż nie sposób pominąć wpływów
KPP i PSL Wyzwolenia. Do ożywienia życia politycznego i walki między ugrupowaniami
dochodziło w czasie kampanii wyborczych do Parlamentu RP. W latach 1919 i
1922 walka o głosy wyborców przebiegała głównie między endekami a ludowcami.
Podczas wyborów w 1928 roku doszła trzecia siła, skupiona wokół obozu sanacyjnego.
Frekwencja wyborcza wynosiła 75 – 85%.
Po zamachu stanu w maju 1926 roku cieniem na polityce sanacyjnej położyła
się sprawa uwięzienia w Brześciu 21 polskich parlamentarzystów, oraz uwięzienia
niewygodnych politycznie (endeków i komunistów) w Berezie Kartuskiej.
We wrześniu 1939 roku tereny te zostały błyskawicznie zajęte przez Niemców,
mimo bezprzykładnego oporu ze strony polskiego żołnierza, którego groby znajdują
się na wszystkich okolicznych cmentarzach. Czasem leżą obok siebie, żołnierze
polscy i niemieccy np. w Sadownem.
W czasie okupacji niemieckiej wywieziono z tych terenów kilkudziesięciu,
głównie młodych, mężczyzn na przymusowe roboty do Rzeszy. Eksterminacji poddano
miejscową ludność żydowską. Getto dla nich znajdowało się w Stoczku Węgrowskim.
Jesienią 1942 roku nastąpiła likwidacja getta, a żyjących jeszcze Żydów odesłano
do obozu zagłady w Treblince. Pomimo kary śmierci za ukrywanie Żydów, wiele
rodzin polskich widząc co okupant wyprawia z ludnością żydowską, dało im schronienie.
Byli jednak i tacy co wydawali ich w ręce niemieckie.
Wielu młodych Polaków z tych stron, niebacząc na przeciwności i ryzyko
śmierci, wstępowało do zakonspirowanych oddziałów, głównie do Baonu „Nadbużańskiego”
Armii Krajowej. Część z nich końca wojny nie doczekała. Ślady ich walki i
potyczek z okupantem zachowały się jedynie dzięki przekazom starszych i kilku
pomnikom, które pobudowano i odsłonięto dopiero w latach osiemdziesiątych.
Albowiem następny okupant, od sierpnia 1944 roku przy pomocy garstki okiełznanych
polskich komunistów, jął wprowadzać na siłę niechciany ustrój „szczęśliwości
społecznej”. Była to zakamuflowana walka w celu utworzenia z Polski 16 republiki
radzieckiej. Przeciwników osadzano w więzieniach, mordowano, wysyłano do łagrów.
Bojowników (AK, NSZ, WiN-u) o wolność i niepodległą w najlepszym przypadku
przypinano łatkę politycznych „nieudaczników sanacyjnych, obszarników, gotowych
na współpracę z Niemcami”. Trzeba było wielu lat aby upomnieć się o tych
ludzi i złożyć im hołd. W pierwszej linii podstępnie i obłudnie przystąpiono
do wyniszczenia ocalałych dowódców wojskowych z czasów sprzed 1939 roku, organizacji
partyzanckich, właścicieli dóbr ziemskich, adwokatów, przedstawicieli oświaty
i kultury. Chodziło więc o wyniszczenie najzdrowszej tkanki narodu. Uznawano
jedynie swoich, oddanych sprawie lewicowców.
XIII. ROZBUDOWA ŁOCHOWA
Mapka przedstawiająca Powiat węgrowski oraz podział na gminy.
Swym kształtem Łochów przypomina czworobok, którego podstawę stanowi szosa
Węgrów – Wyszków z zabudowaniam, dawniej tylko w „południowej” jego części.
Krótszy „górny” bok to droga ze starego Łochowa ulicą Nowowiejską na Wymysły
oraz od Nadleśnictwa ulica Wyspiańskiego do Jasiorówki. Wnętrze tego czworoboku
w wielu jeszcze miejscach nie jest zabudowane. W wyniku realizacji planów
Komitetu Rozbudowy Osiedla Łochów wnętrze to ulega stopniowej zabudowie.
Z chwilą otrzymania praw miejskich 1 stycznia 1969 roku tereny Wymysłów
Baczek Fabrycznych zostały włączone do miasta Łochowa, przyjmując też nazwę
„Łochów”. Dawne nazwy utrzymują się w mowie potocznej np. „Stefanin” to obszar
ulic Folwarczna i Szkolna, „Borek Łochowski” to róg ulicy Dolnej i Żeromskiego,
„Dębinką” określa się obszar ulicy 1 Maja i Sikorskiego, zaś „Stacja” to
obecnie centrum Łochowa (między ulicą Węgrowską a Leśną wzdłuż ulicy Długiej
oraz Alei Łochowskie). Stary Łochów to stara, okazowa – dawniej wieś.
Pierwsze zabudowania powstały w innym miejscu, znacznie bliżej Liwca, na
południwy – wschód od Starego Łochowa. Tak więc Stary Łochów jest stary w
stosunku do obecnych kierunków rozwoju Łochowa, lecz nie jest to najstarsze
miejsce osad łochowskich. W drugiej połowie XIX wieku pożary niszczyły Stary
Łochów kilkakrotnie. Zapewne stało się to przyczyną przeniesienia wsi (po
1871 roku) wzdłuż drogi Stary Łochów – Wymysły (obecnie ul. Nowowiejska) oraz
przeniesienie siedziby gminy do Kamienny. Pałac i zabudowania folwarczne już
wtedy istniały.
W związku z budową kolei Warszawa – Petersburg powstaje za torami folwark
i dwór Stefanin oraz budynki poczty konnej i stacji kolejowej, a z czasem
apteka i dom handlowy „Rolnik”.
Nieodpowiedzialne i hulaszcze życie Eryka Łodzi – Kurnatowskiego zmusiło
go do wyprzedaży fragmentów majątku bliżej stacji, co powoduje powstanie tu
osadnictwa. Domy przy szosie równoległej do torów kolejowych powstały na
ziemiach otrzymanych po likwidacji serwitutów, zakupionych przez przybyszów.
W podobny sposób powstała część Łochowa przy ulicy Baczkowskiej ( dawna graniczna
droga Jasiorówki – Baczki Fabryczne) przy czym zabudowa południowej strony
drogi należała do Łochowa, a północna do Wymysłów. Powszechnie całość jest
nazywana „Wymysły”.
Centrum handlowe Łochowa naprzeciw stacji zaczęto zabudowywać w 1930
roku na ziemi (95 ha) przeznaczonej do rozparcelowania na działki 0,5 – 1
ha. Do 1951 stało tu tylko kilka budynków. Przy ulicy już wtedy nazywanej
„1 Maja”, stał drewniany pusty budynek GS (mieścił dwa sklepy: spożywczy i
mięsny, biuro GS i SOP), za nimi 3 baraki, naprzeciw poczta. Jakby zamykajaca
„plac” stała apteka Wyrzykowskich. Dalej stały domy Stankiewiczów, Ziółkowskich(drewniany)
i Józefowiczów (murowany). Naprzeciw budynku gminy stał dom Cedrów, b, budka
sklepowa banaszków a dalej dom Bożymów(drewniany), dwa baraki (sklep żelazny
i magazyn budowlany), a piekarnia u Owsianków, dom Kalinowskich i najwyższy
budynek budynek Łochowie – młyn Gotowickich.
Zabudowa Łochowa:
- w roku 1827- 31 budynków,
- w roku 1877 – 30 budynków, ale 45 osad (pożary)
- w 1935 – 87 budynków na wsi ( w tym 4 murowane) na folwarku 15 (w tym
7 murowanych).
Do roku 1944 wszystkie domy były oświetlane naftą. Jedynie hrabia „miał
motorek w kantorze” i stad oświetlenie w pałacu, uruchamianie sieczkarni
i młocarni.
Nafta do sklepów (spożywczych) dostarczana była w beczkach, a stąd ludność
przenosiła ją w bańkach i butelkach do domów, odległych o 4- 5 km., gdyż sklepy
były nie w każdej wsi, bez względu na pogodę, w słotę w deszcz, upały czy
mróz. Jesienią czy zimą była najbardziej potrzebna.
Elektryfikacja, zapoczątkowana w 1950 roku, stopniowo likwidowała naftowe
utrapienia wsi. Z czasem elektryczność zapanowała w domach: pralka, lodówka,
telewizor, odkurzacz, suszarka, siła w warsztatach, piec akumulacyjny, terma
łazienkowa, parniki, dojarki. Fabryki w Baczkach i w Ostrówku pozbyły się
kominów fabrycznych. Pierwszy pociąg elektryczny przybył do Łochowa z Warszawy
17 grudnia 1980 roku.
W latach 1946- 1956 przy stacji powstało zaledwie kilka budynków mieszkalnych.
Decydowała wtedy „umiejętność podejścia” do przewodniczącego Społecznego Komitetu
Rozbudowy Osiedla Łochów.
W wyniku przełomu październikowego rozpoczął się silne ruch budowlany.
Początkowo nadawano działki budowlane 10 – 20-sto arowe, potem ośmiu arowe
petentom, których podania były „odpowiednio” umotywowane przez prezydium GRN.
Uruchomione kredyty w wysokości 90 – 120 tysięcy złotych przyspieszyły dynamiczną
zabudowę obszaru centralnego Łochowa. W ciągu 4 lat wybudowanych zostało
150 domów. Wymagało to olbrzymiego wysiłku i samozaparcia przy średnich zarobkach
około 800 zł. Pożyczka była udzielana na 1% z okresem spłaty 20 – 25.
W roku 1962 umorzono 20% pożyczki. Wśród wytyczonych tu 17 ulic znalazła
się i ulica Marii Sadzewicz, pierwszej dyrektorki liceum, jako wyraz uznania
dla jej i miejscowego nauczycielstwa wysiłków w tworzeniu oświaty i kultury
Łochowa. Budowa kilkudziesięciu budynków jednocześnie, spowodowała znaczne
zapotrzebowanie na materiały budowlane. Najmniejszy problem stanowiła cegła.
Sprowadzano ją ze zniszczonych miast tzw. „Ziem Odzyskanych” głównie ze Szczecina,
wagonami jako „połówki” i „dziewiątki” (3/4 całości) Znacznie trudniej było
zdobyć pozostałe materiały. Przybysze spoza Łochowa zwykle bywali zasobniejsi
w gotówkę, więc ich budowie, nieraz luksusowe, były budowlane szybciej.
Do 1962 roku osiedle w rejonie ulic Kościuszki i Armii Krajowej (d.
Młyńska i Szpryngwalda) zostało zabudowane i zamieszkane. W innych rejonach
Łochowa powstały również nowe domy.
Pierwsze twarde nawierzchnie położono około 1964 roku na 300 metrowym
odcinku ulic 1 Maja i Armii Krajowej.
W trakcie zabudowany terenu przy stacji przewodniczący GRN nadał nazwy
ulicom. Były to: ul. Kościuszki, Chopina, Sienkiewicza, Mickiewicza, Kolejowa,
Młyńska (przemianowana w 1974 na „Lucjana Szpryngwalda” a w 1993 na „Armii
Krajowej”), Marii Sadzewicz, Długa, Aleja Pokoju.
W latach 70-tych przystąpiono do zabudowy osiedla „Przemysłowego” położonego
na południe od ulicy Węgrowskiej. Zostało tak nazwane z powodu nazw wytyczonych
na nim ulic, tj.: Hutnicza, Robocza, Frezerów, Tokarzy, itp. Lecz już w czasie
zabudowy nadano im inne nazwy: Krótka, Waryńskiego ( Tokarzy), Cicha, Prusa,
Piaskowa, 22Lipca
(Frezerów), XXX – Lecia PRL, Jana Kazimierza. Przy tych ulicach rozdzielono
143 działki
6-cio i 4 – ro arowe i plac na sklep i plac zabaw. Osiedle nie ma oficjalnej
nazwy, najczęściej ocenia się je „przy szosie węgrowskiej” lub „Węgrowskie”.
Pozwolono tu na budowę domów wyższych, już jako zabudowa miejska. Na osiedlu
przy stacji domy piętrowe budowano „na dziko” – bez zezwolenia powiatowych
władz budowlanych, które sprzeciwiły się takiej zabudowie, gdyż Łochów miał
utrzymać charakter wiejski.
W budownictwie prywatnym władze państwowe udzielały zezwolenia jedynie
na domy parterowe. Znaczna część domów piętrowych w Łochowie wbrew tym zakazom
jako „górę” nieco zmodyfikowaną lub dom parterowy podwyższony po kilku latach
o piętro.
Na jednym z zebrań padło zdanie padło zdanie przedstawiciela powiatu, że
ani jeden dom w Łochowie nie jest zbudowany zgodnie z planem. Niewiele nieścisłości
zawiera ta opinia.
W roku 1970 nadano nazwy jeszcze wielu ulicom oprócz os. Węgrowska.
Były to następująca ulice: Węgrowska, Nowowiejska, Myśliwska, Konopnickiej,
Rzeczna, Wiśniowa, Baczkowska, Fabryczna, Polna, Leśna, Olszowa, Sosnowa,
Świerkowa, Wyszkowska, Wyspiańskiego, Szkolna, Folwarczna, Dolna, Żeromskiego,
Al. Łochowska.
Do roku 1977 w części „Przemysłowej” powstało lub rozpoczęto budowę
ponad 110 domów. Mimo trudności w zdobywaniu materiałów ( cegła rozbiórkowa
dawno się skończyła ) rozbudowa następuje bardzo szybko, a charakterystyczne
jest przystępowanie do budowy bardzo młodych ludzi.
Robotnicy fabryk w Łochowie (Baczkach) i Ostrówku uzyskiwali niezłe
zarobki, wiec już w wieku dwudziestu kilku lat posiadali lub budowali własne
domy z należytym wyposażeniem i wykończeniem. W każdym z tych domów zazwyczaj
umiejscowiono garaż i nie wgłębiane w ziemię piwnice. Przez to parter budowany
był na wysokim podmurowaniu, pełniącym rolę garażu i pomieszczeń warsztatowych.
Wgłębione garaże i piwnice były fatalnym błędem budowlanym poprzedniego osiedla.
Cały teren osiedla przy stacji jest obniżony o wysokim poziomie wody podskórnej.
Przedwojenna melioracja została zniszczona przy wykopach na fundamenty, brak
planów uniemożliwił jej napraw.
W czasie roztopów i obfitych opadów cały teren stawał się wielkim rozlewiskiem,
rozlewiskiem woda wypełniała piwnice do poziomu powierzchni gruntu.
Groźba zagrzybienia mieszkańców skłoniła w latach siedemdziesiątych
kilku właścicieli domów do indywidualnego odwadniania. Stało się to bodźcem
do utworzenia Społecznego Komitetu Odwodnienia Łochowa. Opodatkowano się
po 590 zł od posesji, oraz zadeklarowano robociznę niefachową. W burcie przy
szosie (ulica Łochowska) na przestrzeni 1 km ułożono kanał z cembrowin studziennych,
do którego dołączono dreny dochodzące doń z ulic.
Ciągłe zapotrzebowanie na pracowników różnych zakładach pracy stworzyło
możliwości zarobkowania i osiągania w miarę przyzwoitego standardu życia.
Kupno samochodu, nowoczesne umeblowanie i urządzenie mieszkań stawały się
zwykłym przedsięwzięciem.
Szybki rozwój Łochowa i przekształcanie się w miasto stwarzały niebezpieczną
konkurencję dla powiatowego Węgrowa, który w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
był jeszcze mieściną parterową mocno przerzedzoną przez likwidację pożydowskich
klitek w czasie okupacji hitlerowskiej, bez większych zakładów wytwórczych
i niekorzystnym układzie komunikacyjnym, a więc bez perspektyw rozwojowych,
mógł być skazanym na wegetację urzędniczą, rzemieślniczą i handlową. Rozważano
więc możliwość utworzenia powiatu z siedzibą w Łochowie. Projekt upadł lecz
przejściowo utworzono powiat wyszkowski. Nic dziwnego w tym, że władze powiatowe
starały się utrzymać charakter wiejski Łochowa, rezerwując dla Węgrowa rangę
jedynego miasta w powiecie.
Fundusze państwowe rzecz intensyfikacji małych miast, przeznaczane na
inwestycje i działalność komunalną w powiecie, szły przez wiele lat dla Węgrowa,
który w tym czasie rozbudował się okazale. Na jego rzecz poszły też fundusze
uzyskane ze sprzedaży działek budowlanych w Łochowie.
Wszystkie budynki użyteczności publicznej wznoszone w tych czasach musiały
spełniać tendencje władz powiatowych i mogły być jedynie parterowe, mimo sprzeciwów
miejscowego społeczeństwa. Parterowe są sklepy spółdzielcze (początkowo przewidziane
jako samoobsługowe), bank spółdzielczy (stary), piekarnia, pawilony handlowe,
gospoda „z wygospodarowanym”, podwyższonym podpiwniczeniem – niby parterem.
Łochów miał wiele obiecujących propozycji inwestycyjnych, realizowanych jednak
na innych terenach lub na papierze.
Czego tu nie projektowano! W okresie planu 6 - letniego wykonano fundamenty
i podpiwniczenie pod duży budynek przy obecnej ulicy Długiej (między Kolejową
a Mickiewicza). Przez kilka lat była tu jednak okresowa sadzawka, po czym
rozebrano, a na to miejsce przydzielono trzy działki budowlane. Lokalizowano
również prototypownię (nawet działa przez rok w budynkach przy pałacu), fabrykę
zabawek (wybudowano w tym czasie „Misia” w Siedlcach), wytwórnie galanterii
drzewnej i metalowej, zakłady mięsne, szkołę zawodową, szkołę podstawową (przyznane
tu fundusze przeniesiono do Węgrowa i wybudowano tam szkołę „Na Piaskach”),
bloki osiedlowe robotnicze (w efekcie wybudowane przy fabrykach w Baczkach
i Ostrówku), wreszcie „pewny” kombinat ziemniaczany, który jednak z powodu
trudności gospodarczych w przewidzianym terminie nie wszedł do realizacji.
Negatywne nastawione władze powiatowe nie poparły kilkakrotnie stawianych
wniosków GRN o przyznanie praw miejskich, lecz im się sprzeciwiały. Nastrój
zmienił się, gdy naczelne stanowiska w powiecie objęli Zygmunt Gliński i Stanisław
Kot. Ich właściwe zrozumienie miejscowej sytuacji i przyszłego rozwoju regionu
zyskały poparcie dla zabiegów Łochowa i doprowadziły do wydania pomyślnej
decyzji Prezesa Rady Ministrów z dnia 17 grudnia 1968 roku. Był to akt nadania
praw miejskich dla Łochowa.
§1 W województwie warszawskim tworzy się miasto Łochów w powiecie
Węgrowskim z obszarów osady i wsi Łochów oraz miejscowości Baczki obejmujące
tereny Fabryki „PROMA” z Gromady Łochów…
Dalej opisane zostały w tym dokumencie dokładne granice miasta…
Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 1969 roku. Prezes Rady
Ministrów - J. Cyrankiewicz.
Niewątpliwie pierwszym wydarzeniem rozpoczynającym tworzenie się miasta
Łochowa była lokalizacja stacji kolejowej i poczty konnej w budynku mieszczącym
dziś urząd pocztowy przeznaczony na stajnię dla koni pocztowych. Musiał tędy
biec trakt ważny, daleki, jeżeli tu zmieniano konie, których stajnie mogły
pomieścić ich kilkanaście. Stacje te umiejscawiano na trakcie mniej więcej
co 25 km, tj. w takiej odległości, jaką konie mogły przebyć bez postoju na
wypoczynek i posiłek. Mogli też zatrzymywać się tutaj podróżni na nocleg po
całodziennej podróży. Sąsiednie stacje mogły być np. w Wyszkowie, Broku, Starejwsi.
Drugim czynnikiem miastotwórczym było masowe osiedlanie się ludności,
głównie pochodzenia miejskiego, na terenach nabywanych w drodze parcelacji
majątku łochowskiego w okresie międzywojennym. W tym przypadku zadecydowały
rozrzutne działania hr. Łodzi Kurantowskiego jak i znaczne obciążenia podatkowe
i gospodarcze (pensje pracownicze). Tendencje miastotwórcze wniosła fabryka
w Baczkach, której główny trzon załogi stanowili robotnicy oraz chłopo – robotnicy
z okolicznych wiosek. Dostawy surowców, eksport wyrobów fabrycznych z Baczek
i Ostrówka, częstsza cyrkulacja ludności przyczyniły się do ożywienia i rozbudowy
terenu przystacyjnego.
Powstałe lub tworzące się osiedla to: Centralne 263 działki, Węgrowskie
(141), Leśne (247), Laskowskie (129), Dolna (116), Nowowiejskie (266). Zagęszczeniu
ulegają też ulice: Wyszkowska, Szkolna i Folwarczna. Popyt na działki budowlane
w Łochowie był i jest zawsze duży. Budują się przeważnie ludzie napływowi,
zamożniejsi, często dysponując „twardą walutą”. Zazwyczaj są to domy luksusowo
i wytwornie wykończone. Dla niektórych dom jest lokatą kapitału, którego inaczej
nie mogą lub nie potrafią wykorzystać. Budując więc drugi, trzeci dom, dla
syna, córki, tymczasem oni zamieszkują w dużym mieście w domu przydziałowym.
Podobnie ludzie z miast wykupują działki rekreacyjne, na których stawiają
luksusowe „dacze” – domki letniskowe. Są ich setki (w roku 1968 – ponad 1500).
Dacze opanowały wszystkie nieużytki i słabe rolniczo obszary nad Bugiem, obustronnie
obudowały Liwiec. Wszystkie podleśne i nadbrzeżne końcówki pól w Nadkolu,
Koszelance, Szuminie, częściowo w Pogorzelcu i Bachowie – są wyprzedane na
dacze. W niektórych fragmentach osiedli, np. os. Węgrowska przy małych 4
–arowych działkach i bliźniaczych domach studnie znajdują się w bezpośrednim
sąsiedztwie szamb, ścieki z nich odprowadzane są bezpośrednio do kanalizacji
odprowadzającej wodę opadową. Woda w związku z tym jest skażona i niezdatna
w stanie surowym do spożycia, tak odprowadzane ścieki stanowią poważne zagrożenie
epidemiologiczne dla środowiska. Pilną staje się potrzeba budowy oczyszczalni
ścieków, kontynuowania dalszej sieci wodociągowej. Dotyczy to i innych miejscowości
w gminie. Najkorzystniej tym względzie przedstawia się sytuacja w Ostrówku.
Nowe domy, to i nowi ludzie, powiększający liczbę ludności miasta. W
roku1969 ludność gminy wynosiła 16.152 osoby, w tym Łochowa 3.823. W 1987
w gminie mieszkało 17.678 ludzi, w tym w Łochowie 5.314. Ludność gminy wzrosła
więc mniej więcej tyle samo co Łochowa. Wynika z tego że prawie cały przyrost
w ciągu tych osiemnastu lat przypadł na Łochów. Tempo wzrostu ludności w Łochowie
wynosiło 83 osoby na rok, podczas gdy na pozostałe miejscowości w gminie
2 osoby. Przybyszami są zazwyczaj ludzie młodzi. Tym samym przybywa dzieci
w szkołach łochowskich a ubywa w wiejskich. W roku szkolnym 1986/87 w mieście
do szkół podstawowych uczęszczało 1245 uczniów. uczniów pozostałych miejscowościach
1481. Ostrówek (390 uczniów)ze względu na charakter zabudowy przyfabrycznej,
blokowej raczej kwalifikuje się w większości do trybu miejskiego, wówczas
proporcje te wyglądałyby zupełnie inaczej.
Do 1944 roku własne budynki szkolne znajdowały się w Łochowie
(obecna nr 1), Bachowie, Budziskach, Kalinowcu, Kamiennie (jedyny murowany)
i Ostrówku. Pozostałe korzystały z izb wynajętych wynajętych chatach wiejskich.
Po roku 1944 zbudowano następujące obiekty szkolne w Łochowie
budynek II przy ulicy Żeromskiego oraz budynek użytkowany wspólnie przez liceum
i szkołę podstawową przy ulicy Wyspiańskiego (oddany do użytku w roku 1963),
w Barchowie, Łosiewicach, Szuminie, Wielgiem – Ogrodnikach, Ostrówku, Zambrzyńcu,
Laskach, Julinie, Kamiennie (odbudowany po spaleniu przez Niemców) i Gwizdałach
(drewniany, po czym dobudowano część murowaną, w roku 1992 rozpoczęto rozbudowy
części murowanej).
W okresie powojennym zostało zbudowanych wiele obiektów użyteczności publicznej:
gospodarczych, przemysłowych, biurowych, handlowych i kulturalnych. Są to:
baza magazynowa GS (węgiel, zboże, nawozy mineralne, materiały drzewne, budowlane,
skup trzody chlewnej, sklep w Łochowie – Centrum (1954), Państwowe Zakłady
Zbożowe (1955), baza POZH (od 1958 roku), wodociśnia PKP (0k. 1956), warsztaty
kowalsko – stolarskie GS (1962), komisariat policji (1954), dom kultury (1965
a rozbudowany 1986), przychodnia lekarska (1970), lecznica zwierząt (1960),
bank SOP (1964), przedszkole (1978), dwie piekarnie (Łochów – 1960, Baczki
Fabr. – 1986), przystanek PKP w Bachowie (czyn XXX - lecia PRL w 1974r.),
Anitex (22 lipca 1974, rozbudowany w 1987), trzy pawilony handlowe (Łochów
– 1969, Ostrówek – 1972, Baczki Fabr. – 1982), Ośrodek Zdrowia w Ostrówku
(1974), biblioteka (początkowo GRN) – 1970, gospoda „Łochowianka” (1975),
„Ostrowianka” (1976), prywatne pawilony rzemieślniczo – przemysłowe w Łochowie
(1979), zbiorowy prywatny budynek segmentowy mieszkalno – handlowy (1985),
stacja obsługi samochodów (1983), CPN (1958), bank spółdzielczy przy Al. Pokoju
(1986), centralę telefoniczną na 2000 abonentów (przebudowany stary BS),
a przy niej wieżę przekaźnikową – 1992, wiejskie sklepy spożywczo – przemysłowe
Stary Łochów, Kamionna, Brzuza, Łojki, Łosiewice, Pogorzelec, Gwizdały, Wólka
Paplińska, Laski, Matały, Jasiorówka – Choina), remizo – świetlice (Stary
Łochów, Brzuza, Baczki, Budziska, Gwizdały, Pogorzelec. Laski, Matały, Swietlice
w Ostrówku Ostrówku Łosiewicach, domy nauczyciela (przy SP nr 1 – 1969, przy
Urzędzie Miasta i Gminy – 1991, w Bachowie -1967, Brzuzie – 1954, Kamiennie,
Ostrówku, Łosiewicach i Kalinowcu oraz Urząd Miasta i Gminy (01.02.1987r.).
Obiekty sakralne powstałe po wojnie to: kościół kościół Łochowie
(22.08.1965r.), przedtem przedtem Budziskach od 1946 roku), kościół kościół
Jerzykach (listopad 1965) i Wielgiem (drewniany, przeniesiony z Płatkowicy
w 1948r.) oraz kaplice (Ostrówek – 1982, Baczki – 1989, Gwizdały – 1991).
Na pograniczu gminy zbudowano dwa mosty przez rzekę Liwiec:
na szosie do Mińska Maz. Około 1964 roku i na szosie do Myszkowa – około 1958
roku.
Ostatnie lata przyniosły masowy wręcz rozrost prywatnych punktów
handlowych.
O rozbudowie Łochowa i okolic ostatecznie zadecydował spontaniczny
i masowy ruch osiedleńczy po 1956 roku.
Własne zasoby i oszczędności, bieżące zarobki, ułatwione nabycie działek
budowlanych, pożyczki państwowe, pracowitość i samozaparcie spowodowały spontaniczny
indywidualny ruch budowlany, który w krótkim czasie pokrył obszar setkami
domów, widomy wyraz miasta.
Brak mieszkań w pobliżu stacji spowodował, że budowę domów prowadzono etapami,
by czym prędzej zamieszkać na swoim. Bywały przypadki gnieżdżenia się rodziny
w jednej izbie sukcesorskiej lub wynajętej, często ruderze. Pośpiech powodowany
potrzebami i niedostatkiem funduszów powodował, że w latach 1957 -1963 budowano
najpierw połowę parteru o jednospadowym dachu. Po kilku latach dobudowano
drugą połowę. Po następnych kilku latach – zdejmowano dach i stawiano „górę”
– piętro z loggią i dachem czterospadowym. Obecnie domy – połówki są już rzadkością,
a były licznie na osiedlu przy stacji.
Inaczej postępowała zabudowa przy szosie na nowym osiedlu.
Tu budynki wyprowadzano do pewnej wysokości. Znacznie szybciej tynkowano,
malowano i grodzono.
Osiedle to wygląda schludnie, estetycznie i młodo. Mankamentem są tu domy
bliźniacze w związku z małą powierzchnią działek budowlanych.
Lata osiemdziesiąte to okres wzmożonej budowy osiedla przy Leśnej.
Obecnie osiedla „Laskowska” oraz obszaru między Wyszkowską i Folwarczną.
Ciągle nie uregulowana jest sprawa działek budowlanych osiedla „Nowowiejska”.
Zabudowa przedwojenna Łochowa to folwarczne czworaki w pobliżu pałacu
i zubożała wieś; okazalsze budynki gospodarcze folwarku na uboczu; kilka (około
5) domów przy stacji i kilkanaście nierolniczych koło Wymysłów. Obecna zabudowa
zajmuje coraz większe przestrzenie na zachód od zabudowy przedwojennej i
przyciąga zabudowę pogranicza Budzisk i Jasiorówki.
Do roku 1944 przez gminę prowadziły dwie szosy przecinające się w pobliżu
stacji PKP. Wykonane były ze szutru kamiennego. Szosa w kierunku Broku miała
3 km odnogę do fabryki, tzw. „Perlisowa Szosa”. Obecnie prawie wszystkie wioski
mają utwardzone, asfaltowe połączenia. Są to następujące połączenia; Łochów
– Brzuza – Sadowne (15 km), Kamionna – Baczki – Ostrówek (5km), Kamionna –
Zambrzyniec – Stoczek (8 km), Budziska – Pogorzelec – Gwizdały (6 km), Łochów
– Laski – Twarogi (6 km), Łochów – Barchów (2 km), Gwizdały – Nadkole – Kamieńczyk
(8 km), Wieliczna, wielkie – Łosiewice – Jerzyka ( 10 km).
Rozbudowa zakładów przemysłowych stała się powodem zaniku rękodzieła
domowego (tkactwo) oraz rzemiosł, np. krawiectwa i szewstwa. Gospodarstwa
domowe uwolnione zostały od wielu pracochłonnych zajęć, jak uprawa lnu, przemiał
zboża czy wypiek chleba.
Kilkudziesięciu cholewkarzy i szewców z Łochowa i okolicy pracuje chałupniczo
na rynek krajowy lub eksport. Każdy wykonuje zazwyczaj tylko jedną część buta.
Przewodnik odwozi wyroby, a przywozi i rozdziela towar. Brak młodzieży do
nauki rzemiosła. Nie maja też następców jeszcze pracujący kowale i krawcy.
Nowym zjawiskiem na wsi po 1944 roku jest masowe korzystanie z węgla
kamiennego. Wcześniej w grę wchodziło jedynie drzewo, a w nielicznych wypadkach
torf.
Roczne zapotrzebowanie w węgiel dla gminy wynosi ponad 20 tyś. ton i stale
rośnie. Nieśmiale mówi się wiec o gazyfikacji Łochowa.
Uwolnienie handlu spod nadmiernej kontroli państwa zaowocowało powstaniem
kilkudziesięciu punktów handlowych, których oczy bolą od różnorodności towarów.
Boli również serce, gdy z kieszeni można wyciągnąć coraz mniej na nie pieniędzy.
Ważnym zadaniem do zrealizowania jest budowa obiektów sportowych (brakuje
np. kortów tenisowych). Młodzież nudę zabija siedzeniem przed ekranami telewizorów
lub korzysta z kawiarni bądź pubu , konkurując między sobą, kto więcej wypije.
Brakuje im nawyku ruchu dla zdrowia czy ukulturniania się. Dom Kultury, biblioteka
nie jest dla nich miejscem, które przyciąga i poucza. Projekcje filmów w kinie
„Paprotka” na skutek bardzo niskiej frekwencji były zbyt deficytowe by je
utrzymać. Koła zainteresowań cieszą sięnadal znaczną popularnością. Działa
zespół ludowy „Łochowianie”, kultywując tradycję ludową. Niestety, uczestnicy
w znacznej części przekraczają 40 lat i więcej.
Pewien marazm uwidaczniający się zarówno pokoleniu młodych jak i starszych
wynika zapewne z sytuacji polityczno – gospodarczej kraju. Jednak Łochów z
roku na rok staje się miasteczkiem coraz bardziej atrakcyjnym.
XIV. LUDNOŚĆ I ZATRUDNIENIE MIESZKAŃCÓW ŁOCHOWA.
Według zachowanych akt parafii w Kamiennie, do której należał Łochów od
1946 roku, oraz akt Urzędy Stany Cywilnego w Łochowie stan ludności w okresie
1827 – 1990 przedstawia się następująco:
|
Rok |
Mieszkańców |
Przyrost w % |
Uwagi |
|
1827 |
223 |
---------- |
|
|
1849 |
312 |
39.9 |
|
|
1859 |
340 |
9.0 |
|
|
1869 |
401 |
18.3 |
|
|
1877 |
530 |
31.5 |
|
|
1879 |
670 |
26.4 |
|
|
1889 |
780 |
16.0 |
|
|
1899 |
906 |
16.0 |
|
|
1909 |
993 |
9.7 |
|
|
1929 |
1103 |
10.8 |
|
|
1939 |
1258 |
14.0 |
|
|
1949 |
965 |
-23.2 |
( II woj. św., emigr., zagłada Żydów) |
|
1961 |
1886 |
93.4 |
|
|
1973 |
3823 |
104.9 |
( zwiększ. Powierzchni
o Wymysły |
|
1976 |
4650 |
21.6 |
|
|
1990 |
5883 |
26.5 |
|
Średnie zagęszczenie wynosi 453 osoby/km kw. Do 1939 roku stan ludności
stale się powiększał.
W latach 1920 – 1939 wzrasta migracja ludności z terenów zabużańskich zabużańskich
zabużańskich Warszawy. Wiąże się to z poprawiającą się systematycznie komunikacją
z Warszawą ( w roku 1939 – 11 pociągów do i z Warszawy). Dziesiątki ludzi
przewijało się przez Łochów w okresach wypoczynkowych. Zatrzymywali się na
okres urlopów u rodzin i znajomych lub też wynajmowali mieszkania pobudowane
na ten cel przez zamożniejszych gospodarzy.
W okresie okupacji niemieckiej stan ludności znacznie przekraczał liczbę
ludności z 1939 roku. W Łochowie i okolicy znalazło schronienie kilkanaście
rodzin wysiedlonych z poznańskiego, kilka rodzin zza Buga oraz Warszawy, co
dawało im lepszą i łatwiejszą aprowizację. Z ludzi tych kilkoro pozostało
na miejscu wszedłszy w związki małżeńskie. Warszawiacy opuszczali Łochów w
miarę odbudowy stolicy. Z zaburzańskich pozostało na stałe kilka rodzin, które
na dobre zagospodarowały się tu, np.: Romanowscy, Moro, Flaszewscy, Kuncewiczowie,
Nidźwiedzccy, Szelestowie.
Imigracja do Łochowa przybyła na sile w związku z zaplanowaną przebudową
osiedla na miasto. Kupcy, którzy osiedlili się w centrum przyszłego miasta,
to przybysze z bliższych lub dalszych okolic. Przybyszami są też rzemieślnicy.
Średnia roczna śmiertelności w czterech dziesięcioleciach 1910 – 48
wynosi 13.8 osoby i wykazuje tendencję zniżkową, nie biorąc oczywiście pod
uwagę dwóch wojen. Świadczy to o poprawieniu się zdrowotności mieszkańców
i wydłużaniu średniego wieku życia.
Powyższa tabela nie obejmuje zabitych w okresie wojennym 1914 – 1920,
oraz 1939 – 1944. Za okres I wojny światowej liczby te są nieznaczne. Natomiast
okres okupacji niemieckiej pochłonął w zabitych i zamordowanych około 60 osób.
Na ubytek ludności przyczyniła się również emigracja ( w inne rejony Polski
lub poza jej granice ). Przed I wojną światową kilka osób wyemigrowało do
Ameryki, a w czasie ostatniej wojny kilku mężczyzn znalazło się w Anglii,
skąd do tej pory powrócili wszyscy.
Poniższa tabela przedstawia obszar i liczbę ludności poszczególnych
gromad i wsi z 1973 roku, a więc gdy na terenie gminy Łochów znajdowały się
gromady:
Łochów, Kamionna, Ostrówek, część gromady Kamieńczyk i Starawieś.
|
Miejscowości |
Obszar -
ha |
Ludność |
|
I Łochów – miasto
|
911,26 |
3823 |
|
II Łochów – grom.
|
9934,33 |
3935 |
|
1. Barchów |
423,05 |
420 |
|
2. Budziska |
353,17 |
741 |
|
3. Burakowskie |
302,55 |
181 |
|
4. Brzuza |
1622,53 |
603 |
|
5. Jasiorówka |
391,69 |
876 |
|
6. Jeżyska |
183,74 |
98 |
|
7. Kaliska |
370,20 |
381 |
|
8. Łojki |
346,47 |
180 |
|
9. Łosiewice |
613,90 |
388 |
|
10. Szumin |
539,04 |
65 |
|
III Kamionna – grom |
4034,47 |
3189 |
|
1. Baczki |
716,06 |
687 |
|
2. Dąbrowa |
321,09 |
255 |
|
3. Kamionna |
708,18 |
511 |
|
4. Karczewizna |
468,70 |
206 |
|
5. Laski |
796,99 |
648 |
|
6. Matały |
336,99 |
227 |
|
7. Twarogi |
338,76 |
290 |
|
8. Zambrzyniec |
347,88 |
356 |
|
IV. Ostrówek
- grom. |
1632,15 |
3191 |
|
1. Łojew |
243,40 |
406 |
|
2. Łopianka |
139,22 |
313 |
|
3. Majdan |
230,36 |
563 |
|
4. Ostrówek |
252,35 |
883 |
|
5. Samotrzask |
82,93 |
85 |
|
6. Ogrodniki |
542,66 |
710 |
|
7. Zarodniki |
141,23 |
233 |
|
część pozost. grom. Kamieñczyk i Starawieś |
||
|
1. Gwizdały |
953,40 |
698 |
|
2. Łazy, Nadkole |
769,70 |
509 |
|
3. Pogorzelec |
442,43 |
413 |
|
4. Kalinowiec, Wólka Paplińska |
767,45 |
392 |