Stanisław Sęczyk

DZIEJE ŁOCHOWA
I OKOLIC

Pod red. Tadeusza Krupy


SPIS TREŚCI:

I.   ŁOCHÓW I OKOLICE W CZASACH PRZEDHISTORYCZNYCH
II.   GENEZA NAZWY MIEJSCOWOŚCI
III.  GOSPODARKA ZASOBAMI NATURALNYMI
IV.   UDOKUMENTOWANE POCZĄTKI ŁOCHOWA
V.  DALSZE LOSY PARAFII
VI.  W LATACH UPADKU GOSPODARCZEGO.
VII.  OKRES POROZBIOROWY
VIII.  ZNACZENIE DLA ŁOCHOWA I OKOLIC KOLEI WARSZAWA - PETERSBURG
IX.  UWŁASZCZENIE WŁOŚCIAN
X.  FOLWARKI, DWORY I WSIE A RUCH LUDNOŚCI
XI.  RODY NA DOBRACH ŁOCHOWSKICH I BACZKOWSKICH
     A.   RÓD ZAMOJSKICH
     B.   RÓD PERLISÓW I LOEWENSTAINÓW
     C.   SADZEWICZOWIE
XII.  W OKRESIE DWÓCH WOJEN
XIII.  ROZBUDOWA ŁOCHOWA
XIV.  LUDNOŚĆ I ZATRUDNIENIE MIESZKAÑCÓW ŁOCHOWA
XV.  ZABYTKI I POMNIKI.


Co najmniej od wieku Łochów stanowi dla najbliższej okolicy centrum życia gospodarczego oraz handlu i łączności. Nieco krócej kulturalnego i kościelnego, choć początki jego sięgają o kilka wieków wstecz. Obszar ten, położony w widłach rzek Liwiec i Bug leży częściowo w Dolinie Dolnego Bugu i dolinie rzeki Liwiec, a częściowo też na północno – zachodnim skłonie Wysoczyzny Siedleckiej. Nie posiada utrwalonej stałej nazwy.
Możemy się spotkać z określeniem Dobra Łochowskie, Ziemia Łochowska, Lasy Łochowskie. Puszcza Łochowska, Rejon Łochowski, czy też obecnie Gmina Łochów.    Za każdym więc razem w nazwie tych ziem znajduje się nazwa miejscowości położona w ich centrum.  
           Równinny teren urozmaicają tu wydmy położone przeważnie na tarasie nadzalewowym oraz lekko faliste stoki pomorenowe. Wydmy porastają na ogół resztki Puszczy Kamienickiej, zaś pozostały obszar zajmują pola uprawne wydarte puszczy lub łąki i pastwiska w obniżeniach, co jest typowe dla krajobrazu Mazowsza i Podlasia.
    Zadaniem niniejszego opracowania jest przybliżyć przeszłość tych ziem od czasów możliwie najdawniejszych po dni współczesne. Podstawową trudnością na jaką napotkano była zbyt skąpa ilość dokumentów, która przybliżyłaby życie naszych przodków. Szczególnie dotyczy to wieku XVII i XVIII. Życie codzienne najstarszych osadników okolic Łochowa toczyło się podobno koleją, co ich sąsiadów na Mazowszu. O obszarach sąsiednich zachowało się więcej informacji. To właśnie ułatwia poznanie przeszłości najstarszych pokoleń zamieszkujących Ziemię łochowską.



I. ŁOCHÓW I OKOLICE W CZASACH PRZEDHISTORYCZNYCH


    Dla Łochowa i jego okolic dzieje historyczne udokumentowane najstarszym zapisem zaczynają się datą 6 stycznia – „Święto Królów” w 1488 roku, w którym to dniu „Mikołaj z Łochowa, właściciel tych dóbr, erygował(postanowił, zobowiązał się wybudować i uposażyć) kościół parafialny w tej wsi Łochowa.” Zapis ten znajduje się w księdze parafialnej kościoła w Kamionnie jako fakt erygowania kościoła i parafii w Łochowie, przeniesionego w następnym roku do Kamionny, zwanej wówczas Kamionolasem.           
    Ma on jednak przeszłość o wiele dawniejszą, sięgającą wielu stuleci wstecz. Ziemie te były zamieszkiwane od bardzo dawna (nawet dwa tysiące lat wstecz) przez luźne plemiona, niezwiązane w żadną państwowość. Było to osadnictwo przyrzeczne nad Liwcem a całą krainę porastała odwieczna puszcza, przerywana rozlewiskami bagien.
    Toteż w bezdrożach puszcz ważna rolę odgrywały rzeki, z którymi nierozerwalnie wiąże się osadnictwo tych ziem. Bieg rzek odsłaniał bezdrzewną przestrzeń nad sobą oraz wyznaczał dwa niezawodne kierunki – „pod prąd” – w górę rzeki i „z prądem” – w dół rzeki, do jej ujścia. Dlatego też pierwsze ścieżki i drogi powstawały, tworzyły się wzdłuż koryt rzecznych. Plemiona osiedlały się w dogodnych sobie miejscach – u nas w dorzeczu Liwca. Tu zakładały swoje zbiorowe osady, budowały grody, wydzierały lasom ziemię i zamieniały ją na pola uprawne. Osadom tym towarzyszyły cmentarze, miejsca zwyczajowych pogrzebów. Po latach osady ginęły, a na ich miejscu, a częściej na nowym pojawiały się inne, zamieszkiwane przez ludy innej kultury. Znajdują się tu ślady ludów należących do tzw. kultury trzcinieckiej, łużyckiej, wenedzkiej, wczesnośredniowiecznej, a więc nawet 1500 lat p.n.e. Na ślady te natrafili archeologowie, prowadzący tu badania w latach 1903 – 1905, a następnie w 1965 roku, np. w Kaliskach, Łochowie, Urlach, Bachowie i Laskach. W Laskach na częściowo zadrzewionej wydmie natrafiono na zniszczone cmentarzysko kultury łużyckiej. Stąd do Muzeum Archeologicznego Warszawie wzięto, np. żelazną bransoletę, klosz i popielnice wypełnioną palonymi kośćmi. W Bachowie nad Liwcem w pobliżu szosy natrafiono na pierścieniowate grodzisko o średnicy około 75 m. Liwiec, szeroki w tym miejscu, czyni niewielki zakręt i podrywając brzeg podchodzi obecnie pod samo grodzisko. Porastająca wokół olszyna wskazuje, że kiedyś musiało zalegać tu bagno.
Fragmenty ceramiki znalezione w jednym z wykopów pozwalają datować grodzisko na X-XI wiek. Na drugie tego typu grodzisko natrafiono 500m. od rzeki Liwiec, między wsiami Łochów, Laski, Sekłak. Podobnych miejsc ze znaleziskami archeologicznymi, na Mazowszu i Podlasiu jest bardzo dużo. Gdyby wszystkie umieścić na mapie, można odnieść wrażenie, że cały ten teren był gęsto zaludniony. Jednak trzeba pamiętać, że osady te powstawały i ginęły w dużych odstępach czasu, a odbudowywano je w nowym miejscu, np. grodzisko w Bachowie zbudowano na „surowym korzeniu” tj. na nowym wyrębie. Grodzisko było miejscem obronnym i schroniskiem dla ludności osiadłej w jego otoczeniu, stąd też biorą się obwałowania i niedostępność (fosa, bagniska, zakola rzeki, wysoki brzeg).
Były to ludy rolnicze, których głównym pożywieniem były pokarmy roślinne. Na podstawie wykopalisk stwierdzono, że pożywienie pochodzenia zwierzęcego nie przekraczało 20%. Znane były wtedy proso, jęczmień, żyto, pszenica, gryka, groch, bób, rzepa oleista, czosnek, len i konopie.
    W dorzecze Liwca docierały grupy plemienne z terenów „przeludnionych” z Pomorza, kierując się w górę rzeki traktem pierwotnym przez Kamieńczyk, Pogorzelec, Barchów, Łochów, Paplin, Starawieś, Węgrów i Liw. Szukając nowego miejsca przebywania i zagospodarowania. Nazwy miejscowości Barchowo, Łochowo – to są wyrazy pochodzenia pomorskiego. Gród w Bachowie przestał istnieć, został spalony, prawdopodobnie po XI wieku w wyniku najazdów jaćwiesko – litewskich , w burzliwym okresie, po śmierci Bolesława Chrobrego. Inne grody zapewne podzieliły losy grodu w Bachowie, gdyż Litwini, Jaćwigowie, Żmudzini penetrowali i plądrowali te tereny aż do czasów Kazimierza Wielkiego (związek małżeński Kazimierza z Aldoną, córką Giedymina). Od tego czasu teren uspokoił się i rozpoczął się okres jego zagospodarowywania.
Niektóre osady – wioski liczyły po około 50 domów i około 250 osób. Domy – ziemianki i półziemianki, o rozmiarach 2x3 m. wewnątrz były obstawione plecionką i oblepione gliną, a nad ziemią – ścianami z drzew dartych klinami, łączonych na łątki lub zrębowo na węgłach. Domy kryto strzechą ze słomy lub trzciny.
    Pod koniec XV wieku były to okolice na tyle zagospodarowane i ludne, że biskupi płoccy przystąpili do wprowadzania tutaj administracji kościelnej przez tworzenie parafii: w roku 1476 – w Jadowie, w – 1488 – w Łochowie, 1516 – w Stoczku, 1524 – w Sadownem, 1525 – w Stanisławowie. Osadnictwo tamtych lat nie było już takie spontaniczne jak wcześniejsze. Było zorganizowane i zależało od woli księcia, który rozdawał obszary ziemi według swojej woli, najczęściej rycerstwu, powierzając im dodatkowo pełnienie różnych funkcji na rzecz księstwa.
    Najpoważniejszym i najpowszechniejszym zadaniem było zagospodarowanie rolnicze, hodowlane, zakładanie nowych osiedli na otrzymanym terenie i pełnienie obowiązków specjalnych typu: bartnictwo (Barchów), łowczych (Łochów), leśników opiekujących się zwierzyną łowną, żeremiami bobrów lub innym „ baczeniem” (Baczki). Obdarowani ziemią i wyznaczoną funkcją obowiązani byli do składania corocznych darów na utrzymanie dworu książęcego. Aby zdobyć – „wyrobić” pewien obszar pod uprawę, każdy osadnik musiał wypalić część przydzielonej mu puszczy. Wypalanie było koniecznym i pierwszym zabiegiem wobec niedostatku i niedoskonałości ówczesnych narzędzi. Z trudem uzyskana powierzchnia ulegała po kilku latach wyjałowieniu, pozostawiano ją odłogiem, a na to miejsce trzeba było wypalać i wyrabiać sąsiednią część lasu. Śladem tej pionierskiej gospodarki są tu nazwy dwóch miejscowości: Pogorzelec( zbudowany na pogorzeli)i Łazy( obszary roli otrzymywane przez wypalanie krzaków, łozy, drzew). „Smardy, biedota, osadniki, z leśnych polan, co sprzężaju nie mieli, mogli tyle siać, co wypalony łaz”1. Ten powolny rozwój osadnictwa na terenie naszej gminy trwał zapewne od końca XIII wieku do drugiej połowy XV wieku. Kierunek osadnictwa był taki sam jak w pradziejach – wyznaczała go rzeka Liwiec. Od nich jak odpryski w coraz większe odległości od rzeki zakładano liczne późniejsze osady: Kaliska, Laski, Zambrzyniec, Gwizdały, Jerzyka.
    W obszarze gminy Łochów znalazły się majętności pięciu pierwszych właścicieli:
Pogorzelca, Barchowa, Baczek, Łochowa i dóbr rażnieńskich. W skład dóbr Pogorzelca wchodziły jeszcze Kaliska i Łazy, dobra Baczki obejmowały część  Wieliczny, Majdan, Łojewo, Jasiorówkę i część Burakowskiego. Do XVII wieku dobra łochowskie objęły obszar Łochowa, Kamionny, Lasek, Karczewizny, Twarogów, Zambrzyńca, Matał, Dąbrowy. Niektóre z nich powstały znacznie później, np. Karczewizna. Po czym majętności Łochowa rozpadły się na dwie części: Łochów z Laskami i Kamionnę z Dąbrową, Karczewizną, Twarogami i Zambrzyńcam. Do dóbr rażnieńskich należały: Nadkole, Koszelanka, Gwizdały, Jerzyska, Łojki, Łosiewice, Brzuza, Wywłoka, część Burakowskiego, Wielgie, Ogrodniki.



II. GENEZA NAZW MIEJSCOWOŚCI


    Przekazy pamięciowe wskazują na nazwę Łochów nie tylko od stanowiska „łowczego”, ale również od „łochwy” – zimowego legowiska niedźwiedzia, czy też nawet od „łochini„ – jednej z jagód leśnych. Z ustnych przekazów dowiadujemy się, że odbywały się tutaj „królewskie łowy”, których tradycja sięgała aż po XX wiek. Można więc wnioskować, że z funkcją osadnika w Łochowie było ważne i rozpowszechnione w dawnych czasach stanowisko łowczego.
Jego też posiadłość była najbardziej rozległa z pośród innych rozdzielonych nad Liwcem: sięgała od Budzisk do Zambrzyńca (13 km. w linii prostej) i zajmowała powierzchnię 8815 morgów (około 5 tysięcy hektarów). Nazwa „Łochowo” funkcjonowała do drugiej połowy XIX wieku. W wyniku polityki rusyfikacyjnej polegającej m.in. na zniesieniu języka polskiego w urzędowych zapisach od 1882 roku nazwę zmieniono na „Łochów”. Majętność pozostałych dóbr były znacznie mniejsze, np. Pogorzelec – 1417 morgów, Baczki – 4189 morgów. Pochodzenie nazwy osady „ Łochów” od łochwy może być uzasadnione: zaistniała jakaś okoliczność, że w tym miejscu nastąpiło spotkanie z niedźwiedziem w zimie przy jego „łochwie”. Może podczas polowań, został obudzony z zimowego snu. To miejsce mogło stać się punktem orientacyjnym na budowę „dworku myśliwskiego”, do którego nazwa „ łochowa” przylgnęła, ulegając w przekształceniu w potocznej mowie. W zapisie erekcji kościoła z 1488r. nazwa ta brzmi „Łochowo” ( … aedm villa Łochowo…)
Gdyby „łochwę” znaleziono opuszczoną, nie zrobiłoby to na nikim wrażenia, godnego upamiętnienia tą nazwą osady. Otaczająca Łochów puszcza nazywana była „ Łochowcem”.
    Miejsce pierwszego dworu znajdowało się znacznie bliżej rzeki niż obecny pałac. Mogło to być miejsce na wysokim brzegu Liwca, gdzie obecnie pozostał po nim dobrze zachowany ślad fosy długości około 70 m., która otaczała niegdyś teren dworu. Meandrujący w tym miejscu Liwiec, niszcząc wysoki brzeg, przybliżył się do dworzyska. Właściciel dóbr nie miał wyjścia, przeniósł swą siedzibę dalej od rzeki, na północny – wschód, którą również otoczył fosą. Po wybudowaniu pałacu (w XIX wieku), opuszczono tę drugą wyspę i nazwano ją „Saską Kępą”. Na miejscu dworu ustawiono figurę Matki Boskiej na wysokim cokole. Ślady dawnego dworzyska ulegają zatarciu poprzez dalszą niszczącą działalności rzeki.
    Ślad „królewskich łowów” znajdujemy w artykułach związanych z rocznicą Grunwaldu w „Kulisach” z 1985 roku. Otóż przed największą bitwą Średniowiecza, za jaką niektórzy uznają bitwę z 1410 roku pod Grunwaldem, obie strony przygotowywały się intensywnie do walnej rozprawy. Bardzo starannie przygotowywał się Jagiełło. W czasie zimy z 1409 na 1410 rok gromadzono zapasy żywności dla wojska (33tyś. jazdy i piechoty). W tym celu organizowano królewskie łowy w borach Mazowsza. Polowano w różnych wcześniejszych i późniejszych czasach dla potrzeb kraju, lecz te miały szczególnie znaczenie, gdyż odbywały się w krótkim czasie i w miejscu od lat nie niepokojonym wielkimi łowami. Występowała więc obfitość grubego zwierza. Do takich polowań cały teren musiał być wciągnięty, dokładnie, precyzyjnie przygotowany, zorganizowany i w tej postaci wielokrotnie w następnych latach wykorzystywany, co mogło znaleźć swoje odzwierciedlenie w nazwach miejscowości. Czas i wymowa w różnych odmianach gwarowych zmieniły i zatarły pierwotne znaczenie wielu nazw (Barchów, Brzuza, Chrzepty, Zambrzyniec, Łojewo, Gwizdały). Niektóre z nich ukształtowała sytuacja królewskich łowów: poruszanie się łowczych (myśliwych), odpowiednia nagonka wykonywana przez określone osoby z określonych osad – hałasy, wrzaski, gwizdy(stąd Gwizdały). Wydawanie na rogach, trąbach z drzewa trwożnych odgłosów mających kierować zwierzynę do miejsca pułapek, matni (stąd Matały). Grupę „trwożących” zwierzynę zapewne dobierano również z określonej osady (stąd Twarogi). Do dobijania, zabijania, przenoszenia grubej zwierzyny zapewne wyznaczani byli chłopi krzepcy (stad Chrzepty). W myślistwie nosy dzików zwane są „gwizdami”. Może pewne miejsca stanowiły ich szczególne nasilenie (Gwizdały). Ubitą zwierzynę gromadzono w jednym miejscu, ćwiartowano, solono i w zabitych beczkach spławiano rzekami do magazynów zamkowych. Skóry zwierzęce były wielostronnie wykorzystywane (odzież zimowa, obuwie, bukłaki stanowiły też przedmiot handlu zagranicznego). Aby je uzdatnić, należało je odłoić (pozbawić przylegającego do nich tłuszczu), stąd może Łojki i Łojewo. „Łosiewice” i „Zambrzyniec” mają nazwy związane z występowaniem tu łosi i żubrów, bądź to z większą ich ilością, bądź też ze specjalnie udanym ubojem.
    Na Podlasiu, również w innych częściach kraju, występują miejscowości: Zambry, Zambrów, zatem nazwa „Zambrzyniec” nie jest odosobniona, podobnie jak żubr, który żył w dawnych lasach. Prawdopodobnie pochodzi od regionalnie lub gwarowo przekształconej wymowy nazwy „żubr”, który tu mógł być wymawiany „zamborz”, a samica „zambra”, „…zambry- wielkie krowy leśne…”2.
Osadnicy Baczek mieli powierzone jakieś „baczenie”- roztaczanie uwagi czujności w tych stronach. Mogło ono dotyczyć spraw leśnych, ochrony grubego zwierza przed kłusownictwem, ochrony zwierząt futerkowych (bobry, młode lisy), wykrywanie ich miejsc przebywania, a może przed niespodziewanym wtargnięciem wrogich najazdów, podejrzanych osób. Nazwa „Baczki” powtarza się również w innych okolicach, np. „Baczki–Bohy” w okolicach Sokołowa Podlaskiego.
    „Baczki Fabryczne” – tak została nazwana część dóbr Baczki, na której po roku 1873 w lesie został zbudowany tartak, a później fabryka odlewów żelaznych maszyn rolniczych Judela Perlisa. Nazwa ta ustaliła się po 1924 r., wcześniej nazywano tę część „Tartak”. Inna część dóbr Baczki nazywała się „grunt – Ostrowy”, na której po 1884 roku Ludwik (Lejzor) Loewenstein zbudował fabrykę łóżek żelaznych „higienicznych” i maszyn rolniczych.
    Przedstawiony powyżej obraz „łowów królewskich” z 1409 na 1410 rok nie mógł być przeprowadzony przez kogoś z zewnątrz. Ich organizacja musiała być dziełem łowczego, który był wyróżniony większym od innych obszarem ziemi. Późniejsze łowy nie miały już takiego znaczenia, raczej przybierały charakter swoistej rozrywki, podczas której trzeba było wywiązać się dzielnością, męstwem, zręcznością, siłą i zaradnością w walce z grubym zwierzem. Nasi książęta i królowie, często samotnie, mając do dyspozycji oszczep i topór, chętnie wybierali się do puszczy, aby tam zmagać się z żubrem, czy niedźwiedziem. Stefan Batory przypłacił to nawet życiem: po trzydniowym uganianiu się za zwierzyną, wyczerpany z sił przemarzł i po kilku dniach zmarł (3).
    Ostatnie „królewskie łowy” w Łochowie były urządzane przed II wojną światową w których brali udział: Prezydent RP Mościki i Marszałek Śmigły – Rydz jako goście hr. Kurnatowskiego.
    Budy były prowizorycznymi budowlami, będącymi tymczasowym schronieniem dla robotników leśnych, przy smolarniach, dziegciarniach, itp.
Po wyeksploatowaniu lasu w jednym miejscu przenoszono się na drugie. Czasem w takim miejscu powstawały osady i wioski już na stałe.
W sprawozdaniu parafialnym w wykazie miejscowości widnieją w 1810 r. „Budy”, a w 1879r. zamiast Bud są Łojki, Łosiewice, Jerzyka i Majdan. Budy, jako dobra rażnieńskie, były więc miejscem koncentracji wypalania węgla drzewnego i popiołu na eksport, wytopu smoły, terpentyny, wyrobu klepki dębowej, gontów, desek, bali zbierania żywicy, kory dębowej już w XV wieku. Obszar obudowany budami nazywano majdanem. Środkowy plac służył do gromadzenia materiałów do przeróbki i przetworów, np. beczek smoły – stąd nazwa „Majdan”.
    Budy musiały być ludne, a po uwłaszczeniu w 1864 roku rozwinęły się w duże wioski. Jerzyka są notowane jako „folwark leśny”. Skóry zwierzęce cieszyły się dużym popytem w handlu zamorskim. Wcześniej należało je uzdatnić (odłoić) zapewne w obecnych Łojkach, a w dobrach baczkowskich w Łojewie. Z tych też względów rację bytu mogła mieć „Wywłoka”, do której „wywlekano” przetwory leśne do wysyłki Bugiem, a także dochodzącą tu, jego dopływem, rzeką Ugoszczą.
Po podniesieniu poziomu wody i ona mogła być spławna. Zagadkowe są nazwy leśniczówek w tych lasach: Leśniczówka położona na zachodnim końcu Jerzysk nazywa się uroczysko Wielgie, a w Łazach uroczysko Jerzyka. Uroczyskiem jest zbiorowisko charakterystycznych w danym miejscu roślin czy drzewostanu, np. uroczyskiem jest Dębinka w Łochowie.
    Dziwny pomysł „wymysł” miał któryś z dawnych właścicieli Jasiorówki budując karczmę na odludziu, wśród rozległych lasów. Nie przechodził tędy żaden ważny, więcej uczęszczany trakt. Jedynie droga (raczej leśna) z Łochowa do Brzuzy przecinała w tym miejscu granicę lasów łochowskich z jasiorowskimi. Dziś jesteśmy pod wrażeniem dwu dróg w tym terenie, kolei i szosy. Wtedy jednak droga Łochów – Brzuza, a dalej Szynkarzyzna - Zarzetka - Rażny była istotną. Rażny były ważnym punktem celnym na Bugu, więc karczma w Wymysłach miała uzasadnienie. Stała ona naprzeciw obecnej ulicy Olszowej, a po drugiej stronie (wschodniej) stała szopa dla pojazdów i koni – spłonęła na początku XX wieku. Obok musiały stać zabudowania gospodarcze karczmarza.
Relin stanowi część wschodnią Jasiorówki odcięty od wsi koleją i szosą. Karol Eychler (przemysłowiec Saksonii) kupił, od Waśniewskich dworek i około 1 morgi gruntu i wybudował tu zakłady przemysłowe: młyn parowy, fabrykę zapałek, wytwórnię skrzynek na alkohole i na smary. Były to budynki drewniane, toteż spłonęły, gdy gospodarzył już syn Karola – Władysław, który to dokupił od Kowalczyka dwa morgi gruntu przy szosie i tu pobudował, ale już murowane, budynki o podobnym przeznaczeniu, m.in. młyn, który stoi do dziś, o napędzie elektrycznym. Obok postawił drewniany dworek, kryty czerwoną dachówką, a w dach wkomponowano napis „Relin”. Żona Władysława – Aurelia, zwana była zdrobniale „Relinka”. Od napisu przyjęła się nazwa osady, z czasem przeniosła się na sąsiednie gospodarstwa i tak zostało.
    Nieznane jest pochodzenie nazwy Łopianka. Jest to miejscowość nowo powstała z wykupionych gruntów od Perlisa w 1883 roku. Przedtem była nazywana uroczysko Łopianka. Być może nazwa wiąże się z chwastem łopianu lub z łupaniem drzewa w lesie.
    Przed rokiem 1939 osiedliło się w Łopiance wiele rodzin, głównie żydowskich, na małych działkach budowlanych. Ich głównym zajęciem był handel, drobne rzemiosło i praca w fabryce. Mieszkał tu i tworzył Julian Chmielewski – malarz. Jego obrazy znajdują się w kościele w Kamionnie.
    Folwark „Ludmiłówka” w Jasiorówce bierze swe początki od około 1910 roku, kiedy to Nojszewscy sprzedali Ludwikowi Busse 30 morgów w rozwidleniu kolei z drogą do Brzuzy. Okazały i porządnie zagospodarowany folwark prosperował wyśmienicie, gdy Busse (Szwed z pochodzenia) nim kierował. Po jego śmierci, około 1924 roku, gospodarstwo objęła jego córka (archeolog z zawodu), jej administratorem był Ciubicki (legionista). Ciubicki znienawidzony przez ludzi, najprawdopodobniej podpalił dzierżawioną posiadłość. Po otrzymaniu wysokiego odszkodowania pobudował się w Choinach. Nowi właściciele Ludmiłówki to rodzina lekarza Paderewskiego (rodzony brat Ignacego Paderewskiego). Nie znali się w ogóle na uprawie roli. Gospodarstwo rabowane w czasie wojny podupadło, głodowali. Jednak byli w stanie, w czasie wojny, ukrywać i wyżywić nauczycielkę warszawskiego liceum – Sygalinową. Dopiero w 1953 roku zaniedbaną gospodarkę przejął Bolesław Kowalczyk.
    Smolnica była zwana „gruntem”, na którym rosły potężne, żywiczne – smolne sosny, zdatne na łuczywo – drzazgi (trzaski). Stad nazwa lasu: Samotrzask – same trzaski. Sosny te służyły również na bale. W 1953 roku z jednego z takich domów, który stał 80 lat zdjęto oszalowanie. Bale wyglądały jak świeże, były zupełnie zdrowe. Takąż trwałość posiadała też dębina, użyta na podwaliny domów. Ten zdrowy i wielki las został wycięty w latach 1873 – 1876 po wykupieniu tego obszaru przez Perlisa. Pozostały samotnie stojące sosny i dęby. Bardziej szczegółowe początki innych wsi i osad zostaną omówione w następnych rozdziałach.



III. GOSPODARKA ZASOBAMI NATURALNYMI
   
W owych czasach (XV, XVI wiek) ważną gałęzią gospodarki leśnej było bartnictwo. Puszcza była tu miodna, co stanowiło jej bogactwo. Miód odgrywał znaczną rolę w życiu ówczesnych ludzi (nie było wtedy cukru). W drodze fermentacji z miodu pozyskiwano napój alkoholowy, z wosku wyrabiano świece do dworskich pańskich pomieszczeń oraz kościołów. Każdy bartnik miał przydzielony odpowiedni obszar lasu, początkowo przez księcia, a następnie przez magnata lub szlachcica.
    Na naszym terenie z bartnictwem wiąże się nazwa tylko jednej miejscowości „Barchów”, Ale nazwy innych równie dobrze mogły wywodzić się od imion czy też przezwisk bartników, którym przydzielono dany teren. Od nazwiska Stanisława Mroza – bartnika z ziemi Sadownieńskiej, powstała „Mrozowola”.
    Rabunkowa gospodarka lasami: masowe wycinanie drzew nadające się do „dziania„ barci, wzrost osadnictwa, zakładanie licznych smolarni, dziegciarni, których dymy truły pszczoły, spowodowały znaczne ograniczenie ilości pszczół. Bartnictwo leśne stopniowo traciło na znaczeniu.
    Inną ważną gałęzią gospodarki leśnej stał się wyrąb i sprzedaż drewna lub wytworów z niego (dranice, gonty, klepki). Po roku 1466, kiedy to po wojnie trzynastoletniej z Krzyżakami król Kazimierz Jagiellończyk przyłączył do Polski  Pomorze Gdańskie, dla handlu poprzez Gdańsk otworzyła się droga do wielu krajów Europy. Dla uszczelniania statków używano smoły. Zakładano więc po lasach smolarnie, w których głównym surowcem były smolne szczapy i karpina poddawana suchej destylacji. Dziegciarnie dostarczały dziegciu, używanego w garbarstwie. Z popiołu drzewnego wyrabiano potaż, potrzebny w przemyśle mydlarskim, garbarskim i włókienniczym.
    Nowe osady powstawały zazwyczaj na miejscu puszczy, którą przeznaczono do karczunku. Wieś powstawała wówczas na „surowym korzeniu”. Jeden z osadników (najbardziej doświadczony i cieszący się zapewne poważaniem) zostawał wójtem lub sołtysem i podejmował się założenia i urządzenia nowej wsi. Zbierał on osadników, wyznaczał im działy do karczowania jak i miejsca pod zabudowę. Każdy z osadników otrzymywał najczęściej pół włóki (około 16 mórg = 9 ha). Wójt zostawiał sobie do czterech włók. Jedna rodzina była w stanie wykarczować pół morgi lasu rocznie. Każdy z osadników dzielił swoją ziemię na trzy pola. Jedno było przeznaczone na zboże ozime, drugie na zboże jare, a trzecie na ugór. Na każdym z tych pól następowały po sobie kolejno: ozimina, zboże jare i ugór. Szczególnie ciężki do uprawy był ugór. Pługi były drewniane, jedynie lemiesz miały żelazny. Brony były lekkie, gięte z prętów leszczyny. W takim półwłókowym gospodarstwie trzymano zazwyczaj 1 konia, parę wołów, kilka krów z jałowizną, kilka świń, owiec, kur. Z jednego wysianego ziarna zbóż zbierano do pięciu ziaren. Za pastwiska służyły ugory, łąki po sianokosach i lasy.    
    Przy domu był zawsze ogród, otoczony płotem z chrustu, a w nim uprawiano kapustę, rzepę, buraki ćwikłowe, sadzono groch, cebulę, dynie, siano, mak. Rosły tam śliwy i wiśnie, niekiedy jabłonie i dzikie grusze. Zagroda zwana siedliskiem, składała się z domu mieszkalnego, chlewów, stodoły i brogów. Drzewo na budowę obrabiano sieierą. Piły były zbyt kosztowne. Budynek mieszkalny był szeroki na około 6 m i długi około 8 m, podzielony na sień, izbę i komorę. Na izbę przeznaczone bale łączono na węgieł. Używano też półokrągłych dranic. Pnie sosen darto klinami i drewnianymi młotami na cieńsze deski.
    Łowienie ryb na rzece Liwiec, Bug i w innych strugach, czy zgłębieniach było często wykonywane na tzw. włokę. Na mniejszych rzekach, np. Ugoszcz zakładano młyny wodne, po spiętrzeniu w nich wody. Młyny takowe istniały w Laskach i w Łochowie na strugach będących dopływami Liwca.
    O stosunkach społeczno – prawnych tu panujących informacji nie posiadamy. Pewne pojęcie o tamtych czasach możemy otrzymać z materiałów historycznych kraju. W gospodarce tamtych lat największe swobody, wolność handlu, produkcji, wyboru pracy i przemieszczania się mieli chłopi i mieszczanie w średniowieczu. Okres ten widziany jest przez nas jako czas przesądów, zacofania, ciemnoty ogólnej i ucisku, zaś występująca epoka reformacji błyszczy wszystkim, co piękne, dobre i nowoczesne. Rzeczywistość jest zgoła odmienna. Za czasów Kazimierza Wielkiego osadnik mógł opuścić swojego pana poprzez rozwiązanie umowy dzierżawnej, kto chciał zmienić miejsce pobytu, nie miał z tym większych kłopotów. Bezwarunkowo cała wieś mogła opuścić feudała, gdyby ten dopuścił się np. gwałtu na córce lub żonie kmiecia. Swawola w stosunku do poddanych pojawiła się wraz z zaświtaniem w naszym kraju idei renesansowych. Otóż na sejmie w 1496 roku zabroniono opuszczania wsi więcej niż jednemu chłopu, a potem rygor ten zaostrzono jeszcze bardziej uniemożliwiając całkowicie możliwość przemieszczania się, tzw. „przywiązanie chłopa do ziemi”. W 1518 roku król Zygmunt Stary zrezygnował z ingerowania w sprawy szlachty i kmieciów, co było złamaniem starej zasady zgodnie, z którą, władca winien działać wszędzie tam, gdzie dzieje się niesprawiedliwość. Na sejmie w 1496 r. zabroniono mieszczanom tzw. ludziom luźnym, uprawiania pracy najemnej. W krytykowanym średniowieczu dla feudała taki rodzaj umowy o pracę był czym normalnym. Do prac najemnej zatrudniano nie tylko na roli, ale i w kopalniach, żupach solnych, kuźniach, zakładach rzemieślniczych. Najemników zastąpiono robotnikami  odpracowującymi pańszczyznę, co np. kwitnące polskie hutnictwo w XVII wieku doprowadziło do ruiny. Wybujała sarmacka fantazja, co było obce dla średniowiecza) szła w parze z ograniczeniami wolności ekonomicznej i gospodarczej mieszczaństwa i chłopów jako „nieuprzywilejowani”. Herbowi natomiast zwolnieni byli z wszystkich podatków, ceł, ograniczeń prawnych nałożonych na rzemieślników i kupców. Sytuacja ta została prawnie usankcjonowana, „demokratycznie” jak na owe czasy w 1505 roku konstytucją „Nihil novi”. „Nic o nas bez nas”, bez zgody szlachty, sejmu i senatu, król nie mógł nic postanowić. Przy tak ustanowionych prawach po „złotym wieku” przyszły lata upadku i poniewierki nie tylko w gospodarce.



IV. UDOKUMENTOWANE POCZĄTKI ŁOCHOWA

    Pierwsze udokumentowane wzmiankę o istnieniu Łochowa znajdujemy w wyciągu z aktów zachowanych w Archiwum Konsystorza Generalnego Płockiego. Jest tu mowa o akcie erekcji kościoła w Łochowie. Brzmi on następująco:
    „W Imię Pańskie. Amen.
Mikołaj dziedzic z Łochowa, na wieczną pamiątkę Boga przez niniejsze pismo oznajmiam wszystkim i każdemu z osobna, zarówno obecnym jak i przyszłym oraz kiedykolwiek będącym, publicznie podaje do wiadomości:
Ponieważ postępując    urzędowo najmilej przyjęte jest współdziałać dla chwały Bożej, przeto przejęty tym uczuciem, na cześć i chwałę Najwyższego Pana Wszechmogącego i  Narodzenia jego najświętszej Rodzicielki Marii i dla uczczenia świętych Jana Chrzciciela i Mikołaja Biskupa daję, podarowuję i dobrowolnie udzielam dla ufundowania i erekcji kościoła parafialnego w tejże wsi Łochowo, diecezji płockiej, i aby rządca tego kościoła, który ma być wzniesiony, istniejący na ten czas i inni słudzy kościoła mieli utrzymanie:
Najpierw 4 morgi pola położone na końcu tej wsi w stronę Węgrowa – na kościół, cmentarz, plebanię i na pobudowanie domów sług kościoła. Jeden łan miary chełmskiej (włókę) pola, łąk położonych podobnie na końcu wsi i obok tamtych 4 morgów. Także dwie inne włóki jeszcze nie wykarczowane wspomnianej miary położone wśród domów za Wzgórzem popularnie zwanym Niedzielnym, a także 4 morgi łąki położonej nad rzeką Liwiec popularnie zwana Bobolowa Łąka, dalej łąki przynależne do wspomnianej włóki, także 3 morgi wymierzone i wskazane na ogród popularnie dla Grudzi.
Te włóki i te morgi czynię wolnymi od mojej juryzdykcji i uwolnionymi od wszelkich powinności, kontrybucji, od jakichkolwiek serwitutów, prac i posłuszeństwa. Wyjmuję i uwalniam w tej formie jak tu i gdziekolwiek ktoś, kto może zobaczyć.
Na dowód czego wciśnięta jest tu moja pieczęć. Dane w Łochowie w niedzielę Świętych Królów Roku Pańskiego 1488”.
Tegoż roku zaczęto gromadzić materiały i budować kościół. Jednak w następnym roku odstąpiono od budowy i wszystkie zgromadzone  już materiały przewieziono do Kamionolasu (tak wtedy zwanej Kamionny) i tam zbudowano kościół parafialny. Usytuowano go na terenie obecnej szkoły w Kamionnie. Zwyczajem tamtych czasów w otoczeniu kościoła umiejscawiano cmentarz. Mieszkańcy Kamionny przystępując do budowy szkoły przed 1929 rokiem natrafili pośród zarośli na zachowane jeszcze w niezłym stanie, krzyże cmentarne i groby.
Przyczyna innej lokalizacji kościoła była uzasadniona. Trzeba pamiętać, że zakładana parafia miała objąć osadników zamieszkałych wzdłuż doliny rzeki Liwiec począwszy od strumyka Lubicza na wschodzie aż po ujście rzeki Liwiec do Bugu. Odległość między wschodnią, a zachodnią granicą zakładanej parafii wynosiła w linii prostej około 20 km.
Kamionna leży znacznie bliżej środka tego odcinka niż Łochów, a najbliższe parafie, w tym czasie znajdowały się jedynie w Jadowie, Kamieńczyku, Prostymi i Liwie. Dopiero kilkadziesiąt lat później powstają parafie: w Stoczku, Sadownem i Stanisławowie, co zamyka okres tworzenia parafii i ustalania administracji kościelnej w tej części diecezji płockiej.
Przekazy ustne dotyczące przeniesienia parafii do Kamionolasu są bardziej barwne:
- kościół spłonął zanim budowę zakończono;
- zapadł się pod ziemię za grzechy swawolnego dziedzica;
-  woły zwożące budulec w lesie poklękły w Kamionolasie i nijak nie można było ich zmusić, by ciągnęły go dalej, co potraktowano jako miejsce wyznaczone przez Opatrzność.
    Akty erekcyjne kościołów w Łochowie, Sadownem i Stanisławowie mają podobne brzmienie, co wiąże się zapewne z jednolitą akcją prowadzoną przez wysłanników z Płocka. Dziedzic Łochowa nie umiał się podpisać, więc musiał wystarczyć na akcie odcisk pieczęci, może sygnetu rodowego.



V. DALSZE LOSY PARAFII

Przeniesienie parafii do Kamionolasu zapewne dla dalszego rozwoju Łochowa było pewną blokadą. Kościół w owych czasach, w danej miejscowości, był czynnikiem integrującym osadników z całej okolicy. Pierwszy kościół w Kamionolesie konsekrował Biskup Płocki Michał Baranowski dopiero w 1569 roku. Budynek przetrwał, służąc wiernym, aż do 1704 roku. Taką trwałość osiągano, wybierając na budulec modrzew i stare żywiczne sosny, odporne na działanie grzyba i robactwa. Budowano go z grubych bali, otrzymywanych przez darcie kloców klinami i wyrównywanie ich powierzchni przez ociosywanie siekierami. Drugi kościół, również drewniany, o wymiarach 10 sążni ( 21,3 m. długości) i 6 sążni (12,8 m) szerokości; zbudował właściciel dóbr Kamionna Stanisław Bodlewski. Dnia 1 lipca 1739 roku konsekrował go Biskup Załuski Sufragan Płocki. Oprócz samego budynku kościelnego musiały być i inne: plebania, może organistówka, budynki gospodarcze, być może mały folwarczek, pomieszczenia dla fornali, itp. Obszary plebańskie były znaczne. Mikołaj z Łochowa w 1488 roku darował na ten cel 4 włóki. Nieco mniejsze były w Kamionolesie – 3 włóki, np.: Sadownem wynosiły 4 włóki = 120 morgów, co pozwalało na posiadanie małego folwarku obsługiwanego przez pięciu stałych rodzinnych robotników. Trzeba pamiętać, że podstawą utrzymania były dobra materialne a nie pieniądze. Daniny w naturze były czymś normalnym: pańszczyzny, tłoki, dziesięciny czy kolędy.
    Ludność zamieszkująca terytorium parafii Kamionna według najstarszego protokołu wizyty pasterskiej Biskupa Lubelskiego Wojciecha Leszczyc – Skarszewskiego z 1810 roku wynosiła 1634 osoby wyznania katolickiego i około 50 Żydów. Ludność ta zamieszkiwała w  13 osadach i wsiach. Były to: Baczki, Barchowo, Budy, Budziska, Dąbrowa, Jasiorówka, Kamionna, Laski, Łochowo, Łojewo, Matały, Twarogi i Zambrzyniec. Po Trzecim Rozbiorze Polski parafia ta wchodziła w skład diecezji lubelskiej (zabór austriacki, po klęsce Napoleona – zabór rosyjski). Siedemdziesiąt lat później ludność parafii uległa potrojeniu: 4018 wiernych wyznania, katolickiego, 10 prawosławnych (carska ochrona), 20 protestantów, (specjaliści w fabryce i tartaku w Baczkach sprowadzeni z okolic Sadownego – Płatkownicy) i 50 Żydów. Pojawiają się nowe miejscowości: Tartak Baczkowski, Chrzepty, Jerzyka, Karczewizna, Łojki, Łosiewice, Majdan, Wymysły. Zniknęła więc nazwa „Budy”. W stosunku do dzisiejszych miejscowości brakowało wsi Burakowskie, Łopianka (powstała na skutek parcelacji w 1883 roku), Ostrówek (powstał przy rozbudowie fabryki po 1884 roku), Relin i Samotrzask – dawniej części Jasiorówki. Protokół wizytacji dziekańskiej z 4 czerwca 1879 podaje również, że oprócz ludności rolniczej w parafii zamieszkują 4 rodziny większych posiadaczy (właściciele dóbr: Barchowa, Baczek (Antoni Niemyski), Łochowa (Medard Dernałowicz), Kamionny (Stanisław Godlewski), 56 urzędników (pracownicy kancelarii w majątkach), 120 rzemieślników i robotników. Morale parafian oceniono w stopniu zadowalającym.
„Parafianie odznaczają się trzeźwością, sumiennością i pobożnością. Par żyjących bez ślubu nie ma.” 
    Drugi drewniany kościół przetrwał dwieście lat. W dobrym jeszcze stanie bale z rozebranego kościoła posłużyły do budowy Domu Parafialnego, a w nim organistówki.
    W latach 1904- 1909 według projektu Józefa Piusa Dziekańskiego pobudowano obecny murowany kościół w stylu neogotyckim. Kościół miał dwie piękne wieże gotyckie, które dnia 8 sierpnia 1915 roku cofające się wojska rosyjskie wysadziły dynamitem, uszkadzając znaczną część i sklepień na kościele jak i ścianę frontową. Do 1922 roku nabożeństwa odprawiano w prowizorycznej kaplicy, wygospodarowanej na wcześniej wspomnianej organistówce. W 1924 roku ks. Michał Woźniak odbudował zburzony kościół bez wież, jak to do dziś wygląda. Ksiądz ten zginał w maju 1942 roku w Dachau.
    Beneficjum proboszczów w Kamionnie od erekcji Mikołaja z Łochowa do 26 września 1860 roku wynosiło ciągle ponad 3 włóki pola rozrzuconego w Kamionnie w stronę Lasek, Baczek, Trzcianki i Dąbrowy. W dniu tym ks. Józef Wiktor (leczył ludzi) zawarł układ z Antonim Godlewskim o zamianie tych gruntów wieczystej dzierżawie tych odleglejszych Dąbrowie. W 1864 roku parafia straciła czynsz i grunta, pozostając jedynie przy 6 morgach.
    W ciągu pięciu wieków istnienia parafii w Kamionnie były trzy cmentarze grzebalne. Pierwszy znajdował się w bezpośredniej bliskości kościoła na terenie dzisiejszej Szkoły Podstawowej, drugi również przy kościele, ale w miejscu obecnej plebani. Trzeci od około 200 lat, ciągle poszerzany, znajduje się w obecnym miejscu, w polu, z dala od kościoła i budynków mieszkalnych. Plac otaczający kościół niektórzy nazywają cmentarzem. Figura Matki Boskiej obok plebani jest ustawiona na miejscu dużego ołtarza (środkowej nawy) dawnego kościoła. Plebania i szkoła częściowo stoją więc na byłych cmentarzach. Większy wzrost ilości mieszkańców wiąże się z pobudowaniem fabryk w Baczkach i Ostrówku, w wyniku czego w roku 1933 ks. Czesław Zgorzałek zorganizował parafię w Jerzykach, a od 1938 roku powoli organizowano kaplicę w Budziskach, podniesiona do rangi parafii Łochów od 1946 roku. Pierwszym proboszczem został ks. Jan Laskowski. Jego następcy śp. Ks. Piotr Jelinek i ks. Michał Domański wybudowali nową świątynię parafialną w Łochowie. Przy budowie nowoczesnego architektonicznie obiektu uczestniczyli również wierni spoza parafii. Kościół Budziskach stał się kaplicą dojazdową parafii Łochów. W latach osiemdziesiątych powstały kaplice w Ostrówku (1980-1982) i w Baczkach Fabrycznych (1982-1988). Obie poświęcił najdostojniejszy Arcypasterz bp. Jan Mazur z Siedlec. Następną kaplicę wybudowali mieszkańcy Gwizdał w 1992 roku. Natomiast mieszkańcy Wielgiego, Ogrodnik kończą budowę kościoła murowanego obok starego drewnianego, przeniesionego z Płatkownicy po 1946 roku, po przymusowym opuszczeniu tej miejscowości przez Niemców, wraz ze zbliżającym się frontem w 1944 roku.
    Od jesieni 1991 roku staraniem mieszkańców Ostrówka, Majdanu, Łojowa i Budzisk utworzono dwie następne parafie w Ostrówku i Budziskach. Tak więc, gdy pierwotnie w gminie Łochów była jedna parafia z siedzibą w Kamionnie, obecnie jest ich pięć: Kamionna, Łochów, Jerzyka, Budziska i Ostrówek.



VI. W LATACH UPADKU GOSPODARCZEGO



    W XVII i XVIII wieku cały obszar Rzeczpospolitej dotknęły liczne śmiertelne choroby zakaźne, tzw. „morowe powietrze”, upadek gospodarki, najazdy mocarstw ościennych, anarchizację życia.
„Morowe powietrze” paraliżowało życie gospodarcze w całej Polsce wielokrotnie. W naszym regionie katastrofalną okazała się epidemia „morowego powietrza” wybuchła jesienią 1571 roku wyludniając znacznie wioski i osady.
    Jednym z powodów pogorszenia się położenia wsi był rozwój folwarku szlacheckiego, który oparł się na przymusowej robociźnie pańszczyźnianej. Początkowo majątki szlacheckie były małe, a więc wymagało to od podwładnych małych nakładów pracy (pańszczyzny). Tymczasem ceny na produkty i towary ciągle rosły (upadek gospodarczy). Jedynym ratunkiem dla gospodarstw pańskich było zwiększenie ich areału, co wiązało się ze zwiększeniem ilości dniówek do odrobienia przez chłopa. Zwiększanie folwarków następowało poprzez przejmowanie gospodarstw opuszczonych przez chłopów, odebranie im pólek wyrobionych w lesie, tzw. kątów czy też różnych działek, przenoszenie ich na gorsze gleby. Zatem poziom gospodarstw chłopskich nie ulegał polepszeniu, czasami wręcz odwrotnie. Folwarki stawały się coraz bardziej samowystarczalne, z własnymi młynami, gorzelniami, tłoczniami i karczmami. Uzależniało to jeszcze bardziej chłopa od pana. Musiał on mleć zboże w jego młynie, kupować w jego karczmie gorzałkę, piwo, sól, śledzie i inne towary. Woził pańskie zboże na spław do rzeki, zbierał dla dworu grzyby i jagody, płacił za zbiórkę opału w jego lesie itp.
    Katastrofalny wpływ na poziom życia miały klęski żywiołowe. Częste powodzie, np. z lat 1650 – 1652 były powodem nieurodzaju, głodu a następnie epidemii. Kronikarz tamtych czasów Marcin Goliński pisze – „rzeki z brzegów wylali, sieła potopieło pól, zboża, bidła na policach pasące, liuzi, wszi, gumna pzaliewała… gadzina z ziemi powiłazieła i potonęła, gabi, węże, łascarki, kreti płinęli z wodą i wodę trućizną zagrażali, że liudzie od tego puhłi … oczu bolenie mgłą zachodzący łzyz nich ciekącz catary wielkie, pół głowy bolienie, w uszu szum, y pisk, niesłyszenie, gorączki wnętrze i wierzchnie, febry, żołądka bolienie, wątroby zapalenie i płucz, śledzioni bolienie, pedagry…”(4).
Morowe powietrze rozpoczęło się z wiosną 1652 roku i pustoszyło kraj do roku 1654, nasiliło się ponownie w 1657 i trwało do 1663 roku. Po czym znów w latach 1677 i 1678 dało o sobie znać. Dla naszego obszaru szczególnie tragiczne były epidemie z lat 1681 – 1685 i 1706 – 1709. W latach 1655 – 1657 spotkała Mazowsze (i nie tylko) inna klęska – najazd szwedzki „potopem” zwany. Zniszczenia wojenne dopełniły spustoszenia spowodowanego zarazą. Odziały szwedzkie i litewskie plądrowały kraj i rabował co popadło, również dobra pańskie. Nie ma dokładnych danych pobytu Szwedów okolicach Łochowa. Zapewne byli i tu, ponieważ pobliżu spalili wsie Sokółka, Brzózka i Prostyń. „ Wymordowali w Prostyni kogo tylko dało im się pochwycić. Wikarego ks. Marcjana Rybińskiego zamordowali na środku kościoła, sam kościół splądrowali i spalili”(5). Część wsi poszło z dymem, zagony porosły ugorem, a następnie zaroślami i lasem.
Jeszcze bardziej dotkliwe były dla kraju zniszczenia najeźdźców z lat 1702 – 1709. Kraj niszczyły uganiające się sobą wojska saskie, szwedzkie, rosyjskie i własne popierające bądź to usunięto z tronu polskiego Augusta II, bądź Stanisława Leszczyńskiego. Szacuje się, że ponad połowa roli do 60 % pozostawała bez uprawy.
Najazdy szwedzkie spowodowały również przerwanie handlu zagranicznego, który ubogacał Rzeczpospolitą, głównie szlachtę. Wodny szlak handlowy do Gdańska był wyjątkowo ruchliwym miejscem. Szlakiem tym wywożono również towary z dóbr łochowskich i okolicznych.
Co prawda po koronacji Fryderyka I w 1701 roku na króla Prus problemy wywozu towarów przez Gdańsk zostały uregulowane, jednak nadmierne cła spowodowały nieopłacalność handlu na eksport. Szlachta zaczęła szukać rynków zbytu na własnym terenie. Nadmiar zboża przerabiano we własnych browarach i gorzelniach. Rozpijanie narodu zaczęło przybierać na sile i trwa po dziś dzień, zmienia się jedynie producent.
Niektóre wsie (Nadkole, Gwizdały, Nowinki, Skuszew, Sitne, Brzuza, Wielkie, Zawiszyn) przeszły w 1654 roku na własność sióstr wizytek. Ich klasztor stoi po dziś dzień przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Jan Kazimierz, aby prowadzić wojnę z Kozakami, zaciągnął pożyczkę między innymi u Królowej Ludwiki Marii. Zabezpieczeniem pożyczki były dobra kamienieckie z miasteczkiem Kamieńczyk, a więc i w/w wsie. Królowa sprowadziła z Francji do Warszawy grupkę zakonnic wizytek, ufundowała im klasztor. Za zgodą, sejmu, za zrzeczenie się wypożyczonych sum królowi, dobra te otrzymały siostry wizytki i pozostawały ich właścicielkami do III Rozbioru Polski, po czym państwo austriackie przejęło owe dobra, jak i skarbowe, na własność.
Niektóre chłopskie nazwiska z tego obszaru istnieją, już w XVII wieku i powtarzają się w różnych wioskach, np. Wójcik, Zakrzewski, Sobotka, Kowalczyk, Kobuz, Zach, Styś, Kozioł, Gałązka, Zasłona, Dzięcioł, Kruk, Kołek, Bala i wiele innych świadczą, że pomimo wielu trudności kładli oni podwaliny pod przyszły rozwój tych ziem. Jednak niepodległości Rzeczpospolitej nie dało się odzyskać aż przez 123 lata, a jej utrata opłacona została tysiącami ofiar. Do utraty niepodległości przyczyny się w największym stopniu wydarzenia wyżej wspomniane, które objęły również Łochów i okolice.



VII. OKRES POROZBIOROWY


W wyniku rozbiorów Łochów i okolice dostały się pod zabór austriacki. Bezpośrednio za Bugiem – Brok, Łudrzyn, Brańszczyk znalazły się pod panowaniem Prus. Rzeka Bug została obsadzona przez austriacką straż graniczną. Dla nich to, oraz dla nasłanych urzędników, Austriacy pobudowali domy z kamienia, cegły i gliny. Były to jedne z pierwszych budowli murowanych na tym obszarze. Niektóre z nich stały jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku, np. w Morzyczynie i Kołodźążu. Po zwycięskiej kampanii przeprowadzonej przez wojska napoleońskie i polskie w latach 1807- 1809 z części zaboru pruskiego i austriackiego powstało księstwo Warszawskie. W końcu kwietnia 1809 uwolnione zostały od Austriaków również i okolice Łochowa. Znaleźliśmy się więc w Księstwie Warszawskim, w województwie podlaskim, obwodzie siedleckim, powiecie węgrowskim. Wiele gospodarstw opustoszało, gdyż chłopów zabierano do wojska polskiego przy Napoleonie, który szykował wyprawę na Rosję. Obszar Księstwa stał się doskonałą bazą wypadkową na wschód. Gorzej dla ludzi osiadłych tu. Trzeba było wyżywić setki tysięcy, nie tylko swego, ale i obcego wojska. Kilka lat „ okupacji” tych wojsk uczyniło z dostatniej krainy obszar nędzy i ogólnego upadku. Nie obce też były „sojusznikowi” rozboje i gwałty. Wraz z Napoleonem przyszedł też „duch wolności republikanizmu francuskiego”. Konstytucja nadana Księstwu Warszawskiemu przez Napoleona w 1807 roku głosiła, że „znosi się niewolę”. Chłopi przestali być przywiązani do ziemi, którą uprawiali, mogli opuszczać gospodarstwa i wieś. Mogli też żenić się w innych wsiach, należących do innego dziedzica, dziewczęta mogły wychodzić za mąż bez wiedzy i pozwolenia dworu.
    W roku 1812 idące na Rosjan wojska francuskie i saskie zahaczały o wschodnie krańce okolic Łochowa. Zgłodniali żołnierze rabowali, pustoszyli gospodarstwa ogołacając je ze zboża i inwentarza, a w dodatku choroby (szczególnie tyfus) dopełniły grozy wojny i nieszczęść ludzkich. Same działania wojenne, począwszy jeszcze od czasów przedrozbiorowych jakoś szczęśliwie omijały te tereny również i w latach następnych w okresie powstań.
    Po upadku Napoleona od 1815 roku mocarstwa zaborcze tworzą z ziem byłego, krótkotrwałego zresztą, księstwa – królestwo Polskie, pod berłem cara Rosji. Zrywy narodu – powstania listopadowe i styczniowe przypominały carowi, że urzędnicy i wojska jego są tu tylko gośćmi, a Polacy nie godzą się na takie zwierzchnictwo.
    Właścicielem folwarku Łochów w tym czasie był hrabia Honorowski (1800 – 1875), który pobudował tu piękny pałac murowany, szosę przez wieś i folwark. W roku 1875 Honorowski przekazał majątek swemu zięciowi Medardowi Dernałowiczowi, który dobudował trzy murowane budynki dla służby folwarcznej. Wszystko to w opłakanym stanie stoi po dziś dzień. Dernałowicz pobudował również folwark Stefanin, w miejscu dzisiejszych ulic: Folwarcznej i Szkolnej.
Folwark nazwano tak imieniem jego córki. 31 stycznia 1882 roku Dernałowicz sprzedał dobra łochowskie Zdzisławowi hr. Zamojskiemu. Zamojscy zresztą już znacznie wcześniej przejęli duże obszary sąsiednich ziem. W roku 1818 car Aleksander I kazał dać z dóbr skarbowych Stanisławowi hr. Zamojskiemu tytułem odszkodowania za twierdzę Zamość, dobra Kołodziąż i Jadów wraz z należącymi do nich lasami oraz dobra Wiski i Planta na Podlasiu. Twierdza Zamość popadała coraz bardziej w ruinę. Hrabia Zamojski chciał pozbyć się jej za ponad 9 milionów złotych polskich. Rząd dawał mu dziesięć razy mniej. Zamojski, licząc w tej transakcji na przychylność Aleksandra I, odwołał się do niego. Ten zaś, wiedząc, że ród Zamojskich jest znaczącym i liczącym się rodem w Polsce, oraz pomny na zasługi hrabiego z czasów księstwa, idzie z nim na współpracę. Do dóbr kołodziąskich należały między innymi: Nadkole, Gwizdały, Wielgie, (Grabowiec, Ogrodniki, Topór), Brzuza, Burakowskie, Czaplowizna, Jerzyka, Łojki, Łosiewice, Wywłoka, Koszelanka, Dąbrowa. Wraz z ziemią sandowieńską była to powierzchnia ponad stu czterech tysięcy morgów za cenę ponad 1,3 mln. złotych polskich, czyli około 12,3 złotego za morgę. W tym czasie na rynku warszawskim za jeden korzec (jeden metr) żyta płacono 19 złotych. Był to złoty interes. Tym bardziej, że twierdza dla państwa stawała się coraz bardziej bezużyteczna. W roku 1866 przestała istnieć, jej umocnienia zostały rozebrane. Natomiast Zamojskiemu od chłopa i folwarków dopływał zawsze świeży dopływ gotówki. Dla przykładu od chłopów z Wilczogąb 1832 roku ściągano czynsz w wysokości 5 złotych za każdą morgę.
    Wydarzenia Powstania Listopadowego przeszły w tych okolicach bez większego echa, chociaż było to nie powstanie, a wojna między dwoma regularnymi wojskami: polskim i rosyjskim, która przyniosła szereg zwycięstw żołnierza polskiego, zakończona jednak klęską i zesłaniami.





VIII. ZNACZENIE DLA ŁOCHOWA I OKOLIC KOLEI WARSZAWA – PETERSBURG.



Pierwszym sygnałem budowy kolei Warszawa – Petersburg był wykup gruntów pod przyszłe jej tory, uprzednio już wytyczonych i wymierzonych. Znany jest zapis hipoteczny tego wykupu z folwarku Jasiorówka i gruntu Smolnica w dobrach Baczki, należących wówczas do Teodora Rakowskiego: „Kontraktem zawartym 29 listopada 1855 roku zostały odprzedane grunty z majątku Jasiorówka na rzecz kolei 29,145 dziesięciny ( 31,825 ha.) za sumę 2117 rubli 80 kopiejek (14116 złotych polskich)…”
    Podobnie wielki obszar był wykupiony z majątku hr. Hornowskiego w Łochowie. Linię kolejową budowała firma francuska Główne Towarzystwo Dróg Żelaznych Rosyjskich w oparciu o kredyty i koncesje ze skarbu państwa oraz kapitał francuski. Do budowy kolei z dwóch kierunków (Warszawy i Petersburga) przystąpiono w 1859 roku, a oddano do użytku w grudniu 1862 roku. Zastraszające tempo. W czasie powstania styczniowego kolej była wykorzystywana do szybkiego przerzucania wojsk carskich, czym przyczyniła się do jego upadku.
    Długość linii kolejowej wynosiła 1818,5 km., z czego na terenie Królestwa Polskiego (Warszawa – Grodno) ponad 240 km. Koszt budowy wyniósł 18.948.520 rubli. Była najdroższą z budowanych w Królestwie: koszt 1 km. wyniósł 104,2 tyś. rubli, podczas gdy Częstochowa – Herby – 76,8 tyś. rubli, a Fabryczno - Łódzkiej 42,3 tyś. rubli.
„ O koncesję na budowę kolei żelaznych ubiegało się na ogół kilku lub kilkunastu konkurentów, zaś wynik rywalizacji zależał od tego, kto zręczniej i więcej dał łapówek. Konkurenci licytowali się w łapówkach – od dziesiątków do setek tysięcy rubli! Biorących łapówki było wielu w różnych ministerstwach: od woźnego do ministra. Na budowie kolei dorabiali się krociowych majętności. Takie fortuny zdobyli: Kronenberg, Bloch i inni.”(6)
    Do czasu I wojny światowej na linii Warszawa – Małkinia stacje były nieliczne: Wołomin, Tłuszcz, Łochów, Zieleniec (obecnie Sadowne). Do stacji Łochów należał odcinek: drogowy Tłuszcz – Topór.
    Stacja Łochów (osobowo – towarowa) została zbudowana w 1868 roku. Od razu przydzielono jej ważną rolę co widoczne jest w rodzaju i wielkości zabudowy. Oprócz dość okazałego murowanego dworca, co było osobliwe na ówczesnym tu bezludziu, wybudowano tu obszerną parowozownię (obecny dworzec), drewnianą wieżę ciśnień do uzupełniania wody w parowozach, pompowanię nad Liwcem do pobierania wody i doprowadzanej tu z odległości 3 km. Przy stacji mieszkało wiele rodzin obsługujących dworzec, parowozownię i tory. Dla nich został zbudowany piętrowy dom służbowy wielorodzinny oraz budynki gospodarcze: obora, komórki, piwnice. Mieszkania służbowe mieściły się też na piętrze dworca.
    W pobliżu stacji zaczęły się pojawiać też budynki nie kolejowe: stacja poczty konnej, przeniesiona tu ze Starego Łochowa z okolicy pałacu, oraz domy prywatne.
    Od początku korzystała ze stacji fabryka w Baczkach, uruchomiona 1873 roku. Stąd były wysyłane setki metrów sześciennych podkładów kolejowych na budowane w tym czasie koleje w Królestwie, tarcica, gonty, narzędzia i maszyny rolnicze po uruchomieniu kuźni i odlewni. Tu rozładowywano sprowadzane surowce żeliwne. Zasięg wyrobów fabryki Perlisa był daleki, bo kieraty z tej fabryki (odbywający służbę wojskową) spotykali w głębi Rosji za Uralem.
    Dworzec stacji a także tory kolejowe na całej długości uległy rozbiciu i zniszczeniu w sierpniu 1944 roku przez wycofujących się stąd hitlerowców. Spłonęła wieża ciśnień. Dworzec, doszczętnie rozbity, nie nadawał się do odbudowy, więc na dworzec zaadaptowano parowozownię. Umieszczono w niej kasy osobowe i towarowe, bufet, poczekalnię, a piętro przystosowano na mieszkania służbowe.
    Całkowitej zagładzie uległ Dom Kolejarza i już nie podjęto jego odbudowy. Był on usytuowany w miejscu obecnych Zakładów Zbożowych. Budynek był duży, piętrowy mieścił magazyny narzędziowe robotników torowych ich pomieszczenia wypoczynkowe oraz obszerną salę widowiskową na piętrze, jedyną większą w Łochowie wykorzystywaną na uroczystości państwowe. Prowizoryczną wieżę ciśnień o kształcie walca nakrytego stożkowym dachem z grubej pordzewiałej blachy żelaznej, ustawiono w miejscu obok obecnej, wybudowanej w latach 1953 – 1954. Pierwotna drewniana stała w miejscu obecnej kładki nad torami. Po w prowadzeniu lokomotyw o napędzie motorami Diesla parowozy wycofano z obiegu w latach siedemdziesiątych. Tym samym zanikło zapotrzebowanie wody z wodociśni. Korzystały z niej tylko Zakłady Zbożowe i Rejon Dróg Publicznych.
    Przystanek w Ostrówku, także żeberko kolejowe do fabryki na wykupionym od chłopów terenie, własnym kosztem zbudował w 1926 roku i utrzymywał do II wojny światowej Loewenstain. Przystanek obsługiwał „w dzień i w nocy” jeden pracownik – Edward Jastrzębski, również opłacany przez Loewensteina. Przystanek był bardzo ruchliwy: oprócz wyrobów fabrycznych wywożono stąd mięso wołowe (w pobliżu w Łojewie była rzeźnia), grzyby, jagody. Handel ten utrzymywali głównie Żydzi.
    Doszedł również przystanek w Urlach, które były uznanym i ulubionym miejscem letniskowym, głównie Żydów, którzy do otaczających Urle lasów sosnowych zjeżdżali tłumnie na kilkutygodniowy pobyt w miesiącach letnich (zamożniejsi), lub na jeden, dwa dni świąteczne (mniej zamożni).
    W lasach Urli i sąsiednich, dalej wzdłuż Liwca, pełno było domów letniskowych dla potrzeb własnych lub okolicznych na zbiorowy przyjazd gości. Około 40 domków letniskowych miał tu hr. Zamojski, a dla ludności katolickiej wybudował też kaplicę, obsługiwaną przez księdza z Jadowa. Budowali tu domy bogaci kupcy i przemysłowcy na letni pobyt swych rodzin, gdy sami pilnowali swych interesów mieście, a rodzinę odwiedzali tylko w święta. Ich żony, obawiając się napadów złodziejskich, wynajmowały na noc stróżów.
     W czasie okupacji zostały wycięte stare sosny, a domy prywatne, w tym „pożydowskie”, rozebrano i przywieziono do okolicznych wsi. Jeden z nich Niemcy przywieźli do Łochowa i urządzili w nim „dom żołnierski” i kantynę – sklepik spożywczy. Gdy w sierpniu 1944 roku spłonął Urząd Gminy w Kamionnie, dom ten przystosowano dla potrzeb gminy – odtąd w Łochowie. Inny dom został przewieziony przez mieszkańców Gwizdał na szkołę o 4 salach lekcyjnych i trzyizbowym mieszkaniu na górze. Przystanek w Bachowie, wraz z poszerzeniem nasypu na perony, własną pracą i całkowicie własnym kosztem zbudowali mieszkańcy Barchowa, w rekordowo krótkim czasie siedmiu miesięcy 1974 roku. Traktowano to jako czyn społeczny na XXX-lecie PRL. Uwidacznia to napis na budynku oddanym do użytku 17 listopada t.r.        
    Do stacji Łochów należą dwie rampy: zachodnia, niska na towary sypkie (węgiel, kruszywo, nawozy mineralne, materiały budowlane) i wschodnia wysoka do załadunku i odbioru maszyn oraz koni na eksport.
     Ta druga zbudowana była czasie okupacji, gdyż potrzebowali jej Niemcy do transportu amunicji oraz materiałów zbrojeniowych, które magazynowali w niewykończonej jeszcze szkole w Borku Łochowskim. W tym też celu w ciągu 3 dni zbudowano przejazd w Wymysłach. Przedtem przejazdy do Borku możliwe były przez przejazd w Jasiorówce (droga dwukrotnie dłuższa).
    Przy stacji są trzy nastawnie: dwie przy najbliższych przejazdach wyznaczających końce terenu stacji a trzecia w sąsiedztwie dworca. Przy wszystkich są przejścia strzeżone. Są to budynki piętrowe z odpowiednią widocznością na tory. Pobudowano je około 1954 roku. Przedtem obsługa rozjazdów odbywała się na otwartej przestrzeni. Jedynie robotnik obsługujący przejazd miał budkę strażniczą o powierzchni 1 m2. Stację i przystanki w nocy wyróżniała lampka naftowa w oszklonej latarni na słupku. Wszystkie urządzenia zwrotnicze i sygnalizacyjne oświetlano lampami naftowymi.
    Przed 1939 rokiem już były doprowadzone do Tłuszcza pociągi elektryczne, jako komunikacja podmiejska Warszawy. Zniszczone wraz z torami urządzenia elektryczne przez ustępującego okupanta, zostały odbudowane i około 1950 roku pociągi elektryczne na tej trasie kursowały znowu, stwarzając jednak przykrą konieczność podróżnym, którzy musieli przesiadać się w Tłuszczu do pociągów parowych. Dopiero w latach osiemdziesiątych przedłużono trakcję elektryczną do Łochowa, a następnie do Małkini i Białegostoku. Pierwszy pociąg elektryczny z delegacja Ministerstwa Komunikacji, dyrekcji kolejowej i dziennikarzami przybył do Łochowa 17 grudnia 1982 roku, rozpoczynając tym samym stałe dojazdy bez uciążliwych przesiadek. Duża liczba przejazdów pociągów elektrycznych została dostosowana do znacznego ruchu ludności na tej linii. Ludzie dojeżdżają do pracy, do szkół, w celach rekreacyjnych, handlowych i rodzinnych. Znaczny ruch kolejowy jest nowym zjawiskiem powojennym. Rozpoczęły go masowe dojazdy zarobkowe w czasie odbudowy Warszawy. Zapotrzebowanie rąk do pracy było ogromne. Dobre zarobki i propaganda wywołały spontaniczny napływ robotników, mimo codziennych męczących dojazdów i dodatkowych kilometrów pieszej wędrówki do odległych wiosek, nieraz brnąc w zaspach, błocie i ciemnościach. Okazyjne zarobki stały się z czasem pracą na stałe ze stałymi codziennymi dojazdami. Sytuacja zupełnie niepodobna do pierwszych kilkudziesięciu lat istnienia kolei. Zbudowana dla celów strategicznych, nie miała powiązań z siecią dróg już istniejących na tym terenie. Tylko fabryka, handlowcy i nieliczni dziedzice korzystali z niej, i też nie często. Jakież interesy mogły łączyć ledwie wegetującą ludność rolniczą z odległymi miastami lub nielicznymi przystankami? Zaciekawiał jedynie wygląd i bieg pociągu.
    Liczebność ruchu ludności korzystającej z kolei jest miarą przemian społeczno – gospodarczych kraju. „Ścieżkę” przy nastawni zbudowano w 1974 roku na skutek częstych konfliktów SOK-istów z ludnością naruszającą przepisy o przechodzeniu przez tory w niedozwolonych miejscach. Jedna z kobiet, uciekając przed mandatem, wpadła pod przejeżdżający pociąg. Przypłaciła za to życiem. Ze ścieżki korzysta stale wiele osób, gdyż jest łatwiejsza i wygodniejsza od okładki nad torami.
    Oprócz budowy kolei bardzo ważnym wydarzeniem dla przyszłości Łochowa była budowa krzyżujących się tu dróg o zasięgu krajowym. Przecinały się tu: szosa Mińsk  Maz. – Ostrów Maz. i Węgrów – Wyszków. Budowę kontynuowano i ukończono jeszcze w II połowie XIX w.
    Jakkolwiek w początkowych latach ich istnienia nie miały one większego znaczenia dla okolicznej ludności za wyjątkiem dwóch połączeń z fabrykami w Baczkach i w Ostrówku, to znaczenia tego nabierały z upływem czasu. Decydujące znaczenie dla gospodarki kraju wywarły i rozwinęły w okresie upowszechniania motoryzacji, co nastąpiło w ostatnich kilkunastu latach. Wywarły i przyczyniły się do powstania rozwoju Łochowa jako miasta, stylu życia jego mieszkańców i całej okolicy.
Drogi te budowano ze względów strategicznych zaborcy, więc pobiegły „wyprostowanymi torami”, „na przełaj” pomijając trakty historyczne o uznanym znaczeniu komunikacyjnym; od wsi do wsi, - do miasta. Tak pominięty został historyczny gościniec, biegnący nad Liwcem, a miejscowości przy nim: Nadkole, Pogorzelec, Barchów, Laski – znalazły się znacznie na uboczu nowego traktu. Taki los spotkałby i Łochów, lecz tu zadziałała interwencja hr. Hornowskiego, który podbudował szosę przez wieś i folwark i w jakiś sposób wpłynął na skierowanie szosy od wylotu z lasu na folwark, zamiast w kierunku na przejazd Budziski, jakby wynikało z wykresu na mapie. Z czasem ciążenie aktywizacji ogólnej przeniosło się w pobliże skrzyżowania tych szos, ku stacji kolejowej.
    Pozostawanie na uboczu nowego traktu nie znaczyło jedynie ileś tam kilometrów odległości. Było to zerwanie kontaktów z wydarzeniami dziejącymi się w trakcie, na świecie, a więc pewna degradacja. Szosą, acz nie często, przechodzili i przejeżdżali podróżni z różnych stron, zatrzymywali się na popas, odpoczynek, nocleg, stykali się z mieszkańcami, przynosząc wiadomości z różnych stron i o różnych sprawach, wydarzeniach gospodarczych, politycznych, społecznych, przynosili doradztwo w różnych wypadkach, lecznictwa, opowieści prawdziwe i zmyślone, bajki i bajdy. Podobną rolę spełniali wędrowni żebracy, którym każda wieś obowiązana była udzielić noclegu. Sołtysi wyznaczali nocleg kolejno, co dzień w innym domu. Wieś, na razie nie zyskiwała nic na połączeniu szosą miast Węgrowa z Wyszkowem, ani Mińska z Ostrowią Mazowiecką. Biedne gospodarstwa chłopskie nie wiele miały do zbycia w odległych miastach, ani pieniędzy na dokonanie tam zakupów. Drobne nadwyżki produktów rolnych ( jaja, wysłużony drób, cielęta) i takież zakupy ( zapałki, igły, guziki, farba do przędzy, garnki gliniane, glinka biała do bielenia ścian i kominów) skupowali lub dostarczali domokrążni handlarze – głównie Żydzi. Większą wymianę handlową (zboże, tuczniki, bydło, obuwie) załatwiano na jarmarkach w Jadowie i „Stoku” (Stoczku Węgr.), a w wyjątkowych wypadkach, np. kupno-sprzedaż konia na jarmarku w Stanisławowie.
    Kontakty z Węgrowem utrzymywano tylko w sprawach urzędowych jako z powiatem.
    Na szosach wozy chłopskie ulegały bardzo szybkiemu niszczeniu. Na otwartym terenie wozy szły „polską drogą” tj. gruntowym poboczem obok pasa tłucznia; ,,żeby koła się nie łamały”. Wozy „żeleźniaki” znikły po II wojnie światowej. W wyniku działań wojennych z porzuconych samochodów koła przydały się do wozów. Wozy okazały się lżejsze, sprawniejsze, pakowniejsze, nie wybijały kolein, nie grzęzły w piaskach.
    Bezpośrednio ze stacją związany jest podjazd, obecnie przystanek autobusowy i postój Taxi – stacja.
W dawnych czasach postój furmanek, którymi podróżni z odległych wiosek przyjeżdżali do pociągu, lub stąd byli odwożeni. Takich furmanek zjawiało się po kilka przy okazji dorocznych świąt, w innym czasie były rzadkością. Ożywiał się tu ruch w okresach letnich. Liczni goście, letnicy i posiadacze własnych willi, mogli każdorazowo skorzystać z tzw. „bryczek”, stale dyżurujących na stacji w czasie przyjazdu pociągów osobowych z Warszawy. „Bryczka” była zwykłym wozem drabiniastym z 2-3 ławkami z desek. Opłata była niewielka, np. 1zł. Od osoby za kurs do Łaz (7km), gdy kosiarz w żniwa zarabiał 3 zł. za dniówkę. Każdorazowo wynajmowi fury towarzyszyła umowa o zapłatę. „Bryczka mogła wykonać dziennie 3-4 kursy.
    Stała komunikacja czterokonnym omnibusem był utrzymywana z Węgrowa, dla którego Łochów był najdogodniejszym połączeniem z Warszawą. Omnibus trafiał na pociąg do Warszawy, zabierał pasażerów i zawracał do Węgrowa. Tam zmieniano konie i znowu pędził do Łochowa na następny przyjazd pociągu. Omnibus był pojazdem krytym, pojemnym jak przyczepa samochodowa. Zabierał też wszystkich zgłaszających się. Kursował do września 1939 roku. Właścicielem omnibusu był Żyd z Węgrowa.
    Rowery stosunkowo drogie, były wielką rzadkością na wsiach. Dużo chodzono boso, nieraz do miejscowości odległych o kilkanaście kilometrów, np. na odpusty do Prostyni.
    Komunikacja autobusowa upowszechniła się po II wojnie światowej. Najpierw było połączone z przewozem poczty na niektórych trasach i ograniczało się do jednego kursu dziennie. Kryte auto ciężarowe zabierało tyle ludzi ile dało się wtłoczyć. Stała komunikacja autobusowa Łochowa z Węgrowem została uruchomiona około 1954 roku. Z czasem przybyły połączenia z Brokiem przez Sadowne z Ciechanowem przez Wyszków, najpóźniej Mińskiem Mazowieckim – około 1975 roku. Pierwszą taksówkę w Łochowie uruchomił Bonifacy Sycik w 1956 roku. Początkowo były to przypadkowe przewozy osób, wymagających z jakiegoś powodu natychmiastowego dojazdu, które przerodziły się w uruchomienie stałej obsługi. Później drugą taksówkę prowadził jego syn Jan. Z czasem ilość taksówek powiększyła się do 28 w 1986 roku. W roku 1977 w Łochowie było 427 samochodów, a w 1984 już 1119 (wraz z ciężarowymi).
    Usytuowanie stacji kolejowej, a następnie poczty w pobliżu wsi i folwarku Łochów, przyczyniło się w znacznym stopniu do rozwoju gospodarczego Łochowa i okolicy (fabryki w Baczkach i Ostrówku), usprawnienia transportu i komunikacji. Poczta Łochowska jeszcze w 1922 roku obsługiwała całą gminę Sadowne, gminę Łochów i dalej na południe, aż po Chrzęstne (3 km. od Tłuszcza).
Przesyłki pocztowe przewożono w specjalnym wagonie lub przedziale pociągu. Do poszczególnych gmin przesyłki roznosił goniec. Stamtąd do konkretnych wiosek zabierali je sołtysi. Tak, więc korespondencja dochodziła do adresata z dużym opóźnieniem. Nakazy urzędowe i rzadkie telegramy dochodziły sprawniej, gdyż goniec udawał się bezpośrednio do adresata, a za doręczenie otrzymywał od niego opłatę. Specjalny goniec gminny doręczał lub odbierał „pocztę” na pocztę, np. z Sadownego do Łochowa i z powrotem – do 1930 roku.



 IX. UWŁASZCZENIE WŁOŚCIAN

              
Z uwłaszczeniem włościan wiąże się nierozerwalnie klęska powstania styczniowego. Stosunek chłopów do powstania był bardzo zróżnicowany. Część z nich przystąpiła do powstania. Echa i ślady powstania w gminie Łochów są nikłe. W lesie między Brzuzą a Zarzetką znajdowała się baza jednego z oddziałów powstańczych, powstańczych we wnętrzu starej wypróchniałej topoli, bądź w dębie urządzono kuźnię do przekuwania kos. Kowalem był Rostek z Ociętego a łącznikiem Franciszek Zasłona z Brzuzy. W lesie pod Baczkami  („Koszara”) stacjonowali w ziemiankach Kozacy i stąd robili wypady w okolicę. Na cmentarzu w Kamionnie pochowany został brat ks. prob. Józefa Wiktora – Ludwik. Ciężko ranny w bitwie pod Węgrowie przedostał się do Kamionny i tu nie ujawniony zmarł mając 20 lat. Łącznie w powiecie węgrowskim doszło do 6 bitew i potyczek (7). Dla znacznej części chłopów powstanie było rzeczą obojętną, wręcz zbędną lub wrogą – „panny znów robią powstanie…” Spośród trzech zaborów uwłaszczenie w zaborze rosyjskim nastąpiło najpóźniej. Wroga postawa chłopów wobec powstania wiąże się też z propagandą uwłaszczenia przez cara. Do powstania często szli właściciele majątków bądź ich synowie. Najczęściej kończyło się to utratą ich majątków, zsyłką na Syberię, śmiercią lub emigracją. Dla ubożejącego chłopstwa i osiedlających się tu wysłanników carskich było to jedyną wręcz okazją do powiększania swych morgów poprzez parcelację tych majątków. Przed powstaniem, w części majątków, chłopi traktowani byli nad wyraz krzywdząco. Ucisk pańszczyźniany i bezprawie wobec chłopów uległo ograniczeniu po 1846 roku, na wieść o ruchach chłopskich w Galicji.
    7 czerwca 1846 roku car Mikołaj I wydał ukaz nakazujący opisać wszystkie uposażenia i powinności chłopów. Zabronił dokonywania w nich jakichkolwiek zmian. Na tej podstawie dwory nie mogły odbierać chłopom choćby kawałka ziemi, ani też powiększać ciężarów. Dotyczyło to jednak chłopów co najmniej 3 – morgowych. Szlachta poczuła się zagrożona i zaczęła masowo odbierać te mniejsze kawałki ziemi. Ukaz carski z 17 marca 1861 roku znosił pańszczyznę w Rosji, ale z wyłączeniem Królestwa. Spowodowało to gwałtowny opór chłopów przeciw pańszczyźnie, szczególnie w bialskim i siedleckim, wsie zaczęły odmawiać wychodzenia na pańszczyznę. Nie pomagały baty, najazdy wojska czy też wywożenie najbardziej opornych do odległych okolic. W tej sytuacji car wydał ukaz zezwalający chłopom na zamianę pańszczyzny na czynsze (opłatę pieniężną).
    Na podjęcie decyzji o wydaniu przez cara ukazu o uwłaszczeniu wpłynęły rozgłaszane przez powstańczy Rząd Narodowy i samych powstańców dekrety uwalniające chłopów z zależności od dworów. Jednak nie było czasu oraz wykonawcy na realizowanie owych dekretów. Rząd carski był szybszy i 2 marca 1864 roku wydał ukaz o uwłaszczeniu. Car starał się ukazać w nim swą „ojcowską opiekę” wobec włościan, jak ją wypowiadał wstęp ukazu: ,,skierowaliśmy troskliwość naszą ( cara) do trwałego urządzenia bytu wszystkich w ogólności włościan w nierozdzielnie przyłączonym do Cesarstwa Królestwie Polskim”. I dalej   „… ten dzień odznaczamy spełnieniem w nim …dawnych życzeń własnych i oczekiwań wiernej nam licznej klassy włościan…”
    „ Obecnie wezwawszy Boga na pomoc.
    Postanawiamy i stanowimy:
Art.1. Grunta zostające w posiadaniu włościan, tak w dobrach prywatnych i Najmiłościwiej rozradowanych, jakoż w dobrach instytutowych (różnych zakładów) i rządowych, przechodzą na zupełną własność włościan, posiadaniu tych gruntów będących…
Art.2. Od 3/15 kwietnia bieżącego 1864 roku włościanie raz na zawsze zostają uwolnieni bez wyłączenia powinności, jakimi na korzyść dziedziców obłożeni byli, jako to: od pańszczyzny, od zakupu w gotowiźnie, od osepów, od czynszu, danin itp.”
    Na podstawie art. 11 utrzymano w mocy prawo do korzystania z lasów dworskich: zbieranie opału, wycinka drzewa na reperację budynków i ogrodzeń, wypas bydła na polanach leśnych, czy wręcz na łąkach dworskich po skończonych sianokosach. Prawo to było bardzo uciążliwe dla dworów. Przykładem tego mogą być obciążenia dóbr Baczki z roku 1866, zapisane w Dziale III księgi wieczystej: „…wszystkie osady wsi Baczki od nr 1 do 43 włącznie mają prawo paść należące do nich bydła rogatego sztuk 60, koni 29, owiec 106 i cieląt 48 w lasach dworskich: Ostrog, Łoszaka, Serniatka, Samotrzask, Babieniec, Walentyn, Potryka, Gorszczyzna, Czarnybór z wyłączeniem Zagajników, oprócz tego mają pastwiska w miejscach zwanych Błoto i na wszystkich skoszonych łąkach należących do folwarku Baczki…”
    Przez całe więc lata w lasach dóbr Baczki stale pasały się stada zwierząt chłopskich (sumie 196 krów, 74 konie, itd.) Rocznie wywożono z lasu ponad 2690 wozów suszu – opału, setki kołków, drzewo budulcowe, „w miarę potrzeby”, stale się ktoś obcy plątał, coś pasł, coś wywoził… Toteż dziedzice starali się o jak najszybsze uwolnienie od nich, odstępując pewne, dobrowolnie uzgodnione obszary gruntów, najczęściej lasów i pastwisk. W księdze wieczystej dóbr Baczki w 1876 roku zapisano: „ na uposażenie włościan odeszło 1066 morgów…” Były w tym grunty i ukazowe i serwituty – dodane z uzgodnionych umów. Lecz w Brzuzie, Burakowskiem i Laskach obciążenia – serwituty zlikwidowano dopiero w 1919 roku.
    Uwłaszczenie przyznawało rolnikom obszary półwłókowe (15 morgów). Zaspokajało to doraźne zapotrzebowanie włościan, lecz po dorośnięciu ich dzieci gospodarstwa te, siłą rzeczy, musiały ulegać rozdrobnieniu powodując „głód ziemi” i dalsze ubożenie chłopstwa. Uwłaszczenie, potocznie zwane „zniesieniem pańszczyzny”, stało się wydarzeniem rewolucyjnym w dziejach wsi. Chłopi poczuli się niezależni – „na własnym”. Toteż gospodarstwu swemu oddawali się bez reszty, z zamiłowaniem i uporem. I jakkolwiek wysiłki te nie mogły się przejawiać powszechnym dobrobytem, na co składało się wiele przyczyn, to jednak wyczuwało się poprawę bytowania, likwidację beznadziejności. Zaczęły się obszerniejsze, lepiej urządzone zabudowania, nowe – częściej żelazne narzędzia rolnicze, pługi, brony o żelaznych zębach,  wozy na okuciach żelaznych, szpadle i maszyny: sieczkarnie, kieraty. Sprzyjał temu rozwój gospodarczy całego kraju, rozwój przemysłu, wzrost miast. Coraz większą rolę zaczęła odgrywać sprawa kartofli. Chłopi coraz więcej towarów dostarczać na sprzedaż, na wieś napływało coraz więcej pieniędzy.
    Mógł liczyć car na wdzięczność włościan za ten ukaz, sam we wstępie ukazywał swoją i rodzica (cara Mikołaja) „troskliwość o ulepszenie życia włościan…” Część włościan, nieświadoma spraw narodowych, zbałamuconych, niewyrobionych politycznie, „zasługi” cara widziała niepomiernie w stosunku do rzeczywistych intencji, jakie mu przyświecały ogłaszając ukaz. Z tej racji na rozkaz władz carskich stawiano „pomniki wdzięczności.” Dwa z nich stanęły w sąsiedniej gminie: w Sadownem i Płatkownicy. Na pomniku w Płatkownicy na metalowej tablicy widniał napis: „Na pamiątkę uwłaszczenia włościan dnia 14 lutego / 2 marca 1864r. włościanie gminy Płatkownica Bugu na chwałę Monarsze Aleksandrowi II na szczerą pamiątkę ten pomnik wznieśli dnia 19 lutego 1867 roku”. Później pod koniec I wojny światowej tablice i pomniki przerobiono, np. w Sadownem na pomnik: Kościuszki z napisem: „Tadeuszowi Kościuszce w setną rocznicę 1817 – 1917. Rodacy.” Pomnik ten stoi na dawnym miejscu. Dobrodziejstwo, ale nie bezinteresownie – za cenę wynarodowienia i rusyfikację.
    Równocześnie z ukazem o uwłaszczeniu zastał ogłoszony i wprowadzony w życie ukaz o organizacji gmin wiejskich. Ustalał on podział terytorialny z 1855r. wprowadzał samorząd wiejski z którego najwyższą władzą w gminie było zebranie właścicieli gospodarstw nie mniejszych od 3 morgów, przy czym policja i duchowni nie mieli prawa głosu, choćby byli posiadaczami gruntów wymaganej wielkości. Zebranie gminne podejmowało uchwały dotyczące gospodarki gminnej, wybierało wójta i sekretarza. Zebranie wiejskie decydowało o wspólnych sprawach wsi, wybierało sołtysa. Grunty serwitutowe w Łochowie zostały wydzielone na obszarze zawartym między szosą do Ostrowi Mazowieckiej i granicą wsi „Wymysły”. Zostały one rozdzielone pomiędzy poszczególnych włościan, którzy w następnych latach wyprzedali na działki budowlane. Nadawcami byli drobni ciułacze, drobnych oszczędności z miast miejskich i okolic podmiejskich, którzy w ten sposób zapewniali sobie: „dach nad głową na stare lata”. W ten sposób powstał szereg skromnych domków – od kanału przy szosie, przy granicy z Wymysłami, obecnie ulica Baczkowska. Do tej części Łochowa przylgnęła potoczna nazwa „Wymysły”.
Szczególnym wydarzeniem związanym z uwłaszczeniem jest przeniesienie całej wsi Dąbrowy na peryferie gruntów dworskich, lecz i nie mniej urodzajnych, oraz utworzenie nowej wsi Kamionna – Chrzepty. To uwłaszczenie jest o tyle dziwne. Że tu „włościanami” zostali fornale i inna służba dworska.



X. FOLWARKI, DWORY, WSIE I RUCH LUDNOŚCI

    Po okazałych niegdyś dworach i folwarkach zachowały się nieliczne już ślady. Najczęściej będą to dokumentnie zdewastowane i walące się budowle, które zniszczył nie tyle czas ile brak właściciela i nieprzychylna, wręcz wroga polityka władz po reformie rolnej z 1944 roku. Sprawa własności tych posiadłości jest nieuregulowana zresztą do dziś. Walący się (swego czasu był to piękny pałac murowany pobudowany przez hr. Hornowskiego) pałac w Starym Łochowie oraz w jeszcze gorszym stanie dwór w Kamionnie będą zapewne jeszcze przez kilkanaście lat straszyć swym widokiem. Pewien etap w historii został zamknięty, lecz czy zasłużył na taki koniec?
Do czasu budowy kolei Warszawa – Petersburg osadnictwo Łochowa skupiało się przy pierwotnym trakcie nadliwiańskim Barchów- Stary Łochów-Laski.
Po budowie szosy Węgrów-Wyszków zabudowę wsi przesunięto bardziej na północ, a po pożarze znacznej części Starego Łochowa (około 1871 roku) w wyniku częściowej parcelacji pogorzelcy i przybysze pobudowali się przy drodze Stary Łochów-Wymysły (obecnie ul. Nowowiejska).
Nieodzownym elementem wielu folwarków były gorzelnie, browary, karczmy, wiatraki, młyny wodne lub parowe. Wiatraki i młyny wodne (Łochów, Karczewizna, Zawiszyn) uzależnione były od kaprysów pogody: nie mogły pracować, gdy nie było wiatru lub poziom wody był za niski, więc miały przestoje, chociaż była robota. Dlatego też traciły rację bytu na rzecz młynów parowych (Relin, Kamionna, Łojew). Działały one niezależnie od warunków pogodowych, a ich wydajność mogła być bardzo duża. Karczma w Łochowie stała przy szosie Węgrów – Wyszków, przy „Czarnym Murze”. Mur ten na 2 m wysokości oddzielał teren dworu od wsi i części zabudowy folwarcznej. Rozebrano go w 1964 roku. Dochód z karczmy wpływał do kasy dworu. Karczma była w owym czasie istotnym miejscem życia wiejskiego. Dla zdrożonych podróżą była miejscem odpoczynku, spożycia posiłku, dla miejscowych – „zaciągania” informacji, tańców i śpiewów.
Doraźnym efektem zbudowanej tu linii kolejowej były komplikacje gospodarcze majątków Łochów i Baczki. Dobra Baczki mniej to odczuły, gdyż tory oddzielały obszary rolne folwarku Jasiorówka od obszarów leśnych. Natomiast w Łochowie znaczna część pól uprawnych znalazła się za torami. Dojazd do nich możliwy był tylko przez budziski przejazd kolejowy. Wielokrotne dojazdy w czasie nasilonych robót obciążonymi wozami były wybijane z tempa, hamowane, opóźniane i przez to mniej wydajne. Zapewne ta sytuacja skłoniła Dernałowicza do zbudowania tu oddzielnego folwarku dla córki Stefanii.
W skład zabudowy nowego folwarku wchodziły dwa czworaki na 16 rodzin, budynki gospodarcze dworski i czeladne – obory, stajnie, stodoły, wozownie a także ładny dworek otoczony parkiem i ogrodem.
Odtąd teren Stefanina stał się atrakcyjny gospodarczo. Tutaj została przeniesiona z okolicy pałacu gorzelnia. Zbudowano tartak parowy o trzech gartach, a znacznie później po zachodniej stronie szosy – fabrykę zbrojeniową. Gdy dworek przeszedł w posiadanie Zamojskich, przy granicy z Budziskami został zbudowany dworek i budynki towarzyszące dla dyrektora ogromnych, należących do nich „Lasów Łochowskich.” Dworek ten w czasie II wojny światowej zajęło gestapo – żandarmeria niemiecka, która tropiąc partyzantów wymordowała wielu okolicznych mieszkańców. Po wojnie dworek ten stał się siedzibą Nadleśnictwa Lasów Państwowych. Spłonął 9 czerwca 1978 roku, a na tym miejscu w latach 1984 – 1986 został wybudowany gmach biurowy i mieszkalny.
    W dworku w Stefaninie mieszkał administrator dóbr należących do Zamojskich. Po wojnie mieściło się w nim liceum wraz z internatem w budynkach towarzyszą od 1945 do 1965 roku, a w następnych latach już tylko internat. Dworek spłonął w 1979 roku. Zbudowany był bardzo dobrego drzewa: jego zgliszcza dogorywały przez 3 dni.
    Obszar Łochowa w 1877 roku, a więc po uwłaszczeniu wynosił 1353,5 ha, w tym ziemi folwarcznej 1229,8 ha. Wieś posiadała więc 1/10 obszary dworskiego. Przy ciągłym wzroście ludności wiejskiej staje się zrozumiałą ich trudna sytuacja materialna, często wręcz ubożenie. Niedosyt ziemi powodował zapewne łakome spojrzenia chłopów na obszary dworskie. Z czasem ogólny obszar ziemi chłopskiej powiększał się o grunty serwitutowe i pochodzące ze sporadycznych parcelacji majątku.
Majątek Łochów, dysponując własnym browarem, gorzelnią, młynem wodnym i cegielnią, był typowym w okolicy. Każdy z tych zakładów musiał zatrudniać fachowca w danej dziedzinie oraz pewną ilość stałych robotników. Wynika z tego, że w skład załogi folwarku, oprócz zasadniczej grupy robotników rolnych (fornale, rataje), wchodziła jeszcze duża grupa ludzi z innych specjalistycznych zajęć typu kowal, stelmach – cieśla ogrodnik, leśnicy. Oddzielną grupę stanowiła obsługa karczmy, poczty i pachciarz skupujący nadmiar mleka działający za kaucją, o czym wspomina akt kupna – sprzedaży majątku.
W gminie Łochów łącznie znajdowało się 14 dworków i folwarków: dwa w Łochowie (Satry Łochów, Stefanin) po jednym w Jasiorówce, Kamionnie, Brzuzie, Laskach, Baczkach, Bachowie, Gwizdałach, Kaliskach, Pogorzelcu, Zmbrzyńcu, Jerzykach (folwark leśny) i Łazach. Ich wielkość w XIX wieku była bardzo różna. Folwark Łochów zajmując 2196 mórg ziemi, w tym 939 mórg gruntów ornych, 11 budynków murowanych, 24 z drewna, był jednym z większych. Folwark Kamionna zajmował 2861 mórg, 17 domów, budynki gospodarcze i dwór murowane (widoczne ruiny z szosy na prawo od parkanu kościoła) Istniała tu też gorzelnia z maszyną parową obsługującą młyn i młocarnię. Folwark Jasiorówka rozległy był z gruntami na 762 morgi, Folwark  Laski tylko 556, Łazy 640, a Zambrzyniec 587 mórg.
Przed uwłaszczeniem zobowiązania chłopów wobec właścicieli folwarku polegały na opłacie  czynszu, wykonaniu pańszczyzny sprzężajnej, ręcznej i tłoki, wysiewu oziminy i zboża jarego, daninach (kury, jaja, kapłony). Chłopi Wielgiego w 1818 roku zobowiązani byli wobec dworu wykonać 4698 dniówek pańszczyzny sprzężajnej (z własnymi wołami lub końmi) i 4437 dni pańszczyzny ręcznej. Folwark był dla chłopów nie tylko pewnym zobowiązaniem, stanowił dla nich niedościgniony wzór gospodarowania, przynosił postęp techniczny i agrotechniczny, lepsze sposoby uprawy roli, stanowił źródło zarobkowania. Folwark i wieś stanowiły nierozerwalny i uzależniony od siebie organizm, którego zakłócenie groziło upadkiem zarówno wsi, jak i folwarku. Zniesienie robót pańszczyźnianych i wszelkich danin na rzecz dworu po carskim ukazie z 1864 roku zmusiły właścicieli dóbr do utrzymywania stałych służb i pracowników najemnych, co podniosło koszty utrzymania tych dóbr. Wiele dworów przez to upadło. Ich upadek wiąże się również z egzekucjami i wywłaszczeniem majątków za udział w powstaniu styczniowym. Majątki te oddawano rosyjskim wojskowym, jako nagrody za wyróżnianie się w walce z powstańcami, a dotychczasowych właścicieli wysłano na Sybir. Powyższa sytuacja nie dotyczyła dóbr Łochowskich i okolicznych.
Informacja o obszarze, zabudowie i liczbie mieszkańców dostarczy poniższa tabela.

Miejscowość
f - folwark
w - wieś
Dobra Gmin
Ilość domów
Obszar
w morgach
Ilość osób

1887
1827-1887
1827 1877
1827 1877
Barchów f w

18 -
- -
129 -
Budziska w

14
- 254
- 215
Łochów f

31 30
2417 2196
223 530
Łochów w

- 24
- 221

Laski f

19 24
1229 557
222 424
Laski w


604 672

Dąbrowa w

- 16
- 389
- 288
Kamionna f

17 18
- 2861
79 243
K – Chrzepty w

- 4
- 78
- 35
Karczewizna w

- 10
- 131
- 125
Matały w
13 16
- 282

Twarogi w

21 14
- 375

Zmbrzyniec f

19 12
- 587

Zambrzyniec w

8
364

Baczki f

25 -
2825 2168

Baczki w


657

Burakowskie w

- 12
- 118

Jasiorówka f

- 4
- 762

Łojewo w

10 13
- 237

Majdan w

- -
- 315

Wymysły w

- 3
- 33

Brzuza f w

42 -
- 1058

Burakowskie o

- 3
68 63

Koszelanka w

- 2
32 -

Nadkole w

12 8
- 254

Gwizdały f w

31 41
- -

Jerzyska w

- -
143 143

Łojki w

16 21
279 280

Łosiewice w

- 26
341 346

Wywłoka w

- -
62 -

Wielgie Z. w

- 71
1016 1016

Szumin w

- 7
- 75

Kaliska f

- 4
- 545

Pogorzelec f w

26 14
650 589

£azy f w

14 -
640 640

Kalinowiec w

- -
- 244

Wólka Papl. w

- 34
- 629


Podział na gminy przeszedł następujące etapy:
1. Przed 1855 rokiem, a po 1829 roku wioski i folwarki stanowią dobra danego posiadacza i tworzą zamkniętą jednostkę zarządzaną przez właściciela.
2. Podział na gminy, łączące kilka sąsiednich dóbr, dokonany w 1855 roku, gdzie wójtem był jeden z dziedziców i zwykle od jego siedziby gminie nadawano nazwę.
3. Organizacja gmin na podstawie dekretu o urządzeniu gmin wiejskich z 2 marca 1864 roku utrzymywała podział terytorialny z 1855 roku, lecz zarząd gminy stanowił wójt na czele rady gminy i sołtysi – wszyscy wybierani na zebraniach gminnych i wiejskich pod hasłem:. „…nie zachodzi już żadna przeważna przyczyna zachowania nadal dziedzicom patrymonialnej Jurysdykcji i połączonej z urzędem wójta gminy władzy.” Śladem tej „patrymonialnej jurysdykcji dziedziców” były wsie Łazy i Pogorzelec – jakby wtopione w powiat węgrowski i gminę Kamieńczyk, a należące do gminy Jadów powiatu radzymińskiego. Anomalię tą zlikwidowano dopiero w 1975 roku.

Pierwotnie gmina Łochów obejmowała dobra: Łochów, Baczki i Barchów.
W XVIII wieku dobra Łochowa uległy podziałowi na Łochów i Kamionnę. Z zestawienia wynika, że obecna gmina Łochów składa się z całego terenu pierwotnej gminy Łochów oraz części dawnych gmin: Kamieńczyk, Jadów, Stoczek, Starawieś, a więc będą to dobra Łochów i Baczki w całości oraz dobra jadowskie, kołodziąskie, i paplińskie w części. Parafia Kamionna pokrywała się całkowicie z pierwotną gminą Łochów. Znaczna część obecnej gminy należała do parafii Kamieńczyk, po dwie wsie do parafii Stoczek i Starawieś, pięć wsi i folwarków należało do powiatu radzymińskiego, zaś 37 do węgrowskiego.
Wymowny jest wzrost liczby domów w folwarku Łochów: ze wspólnej liczby ze wsią 31 domów w 1827 roku, miał własnych po pięćdziesięciu latach 30 a ludność w tym czasie wzrosła z 223 do 590 osób. Jest to tym bardziej znamienne, że czworaki w folwarkach były wielorodzinne. Wyjaśnieniem tej sprawy może być budowa w tym czasie folwarku w Stefaninie. Jego domy liczono jako Łochów. W folwarku Kamionna (nie było jeszcze wsi) przybył w tym czasie tylko jeden dom, ale musiał być rozległy, jeśli ludność z 79 powiększyła się do 243. Mała liczba osób w 1827 roku mogła wynikać z tego, że grunty dworskie uprawiali chłopi pańszczyźniani z Dąbrowy, Twarogów, Karczewizny.

W ciągu prawie 100 lat (od 1877 do 1973 roku) ludność niektórych miejscowości powiększyła się wielokrotnie: Łojew – z  215 do 406, Jasiorówka – ze 123 do 876, Majdan ze 120 do 563, Łochów z 590 do 3823. Budziska z 215 do 741. Są to wsie, w których osiedliło się wiele rodzin robotniczych na zakupionych dawniej działkach przeważnie w pobliżu fabryk lub przy dogodnym węźle komunikacyjnym. Wykorzystano też możliwości nabycia działek budowlanych z parcelowanych etapami folwarków wyprzedaży nieużytków („ dodatków” w rozparcelowanym folwarku Jasiorówka), na gruntach serwitutowych w Łochowie.
    Są też wsie, w których stan ludności zatrzymuje się na poziomie sprzed 100 lat, nawet jest niższy: Dąbrowa -  z 288 na 255, Nadkole z Koszelanką – ze 134 na 122, Łojki – ze 187 na 180. Skutki emigracji młodej ludności do miast i „ starzenia się wsi” są tu nad wyraz widoczne. Uzewnętrznia się to jeszcze bardziej, gdy porównamy liczbę dzieci w wieku szkolnym z ubiegłymi laty, gdzie są klasy kilkuosobowe, a czasem brak kandydatów do niektórych klas. Takiego stanu rzeczy nie było, wszędzie następował znaczny przyrost ludności.

Na znaczny przyrost ludności w tym czasie wpłynęły dwa wydarzenia: uwłaszczenie z czym wiąże się zniesienia przymusu „przywiązania do ziemi” oraz powstanie i rozwój fabryki w Baczkach i Ostrówku, które ściągały fachowców i zatrudniały coraz więcej robotników. Rósł więc przyrost naturalny i imigracyjny ludności.
    Na początku XX wieku tempo przyrostu ludności wyraźnie zmalało. Spowodowały to wyjazdy pewnej liczby ludności do Ameryki „za chlebem”. Najbardziej niekorzystnie przedstawia się jednak okres II wojny światowej i lata następne. Na okres ten przypada minimalny przyrost naturalny, znaczne straty wojenne w ludziach, związane z partyzantką, frontem, masową eksterminacją, wywózką na przymusowe roboty. Natomiast tuż po wojnie wielu młodych i energicznych ludzi wyjechało na tzw. Ziemie Odzyskane.
W oparciu o dane 1877 roku widać wyraźnie różnice w wielkości osad chłopskich.
W Łochowie do 45 osad należało 221 mórg, średnio na osadę przypadało 4,9 morga, a w Laskach na 33 osady 672 morgi, przeciętnie na osadę 20,4 morgi. Ponieważ w Łochowie było kilka (do 5) osad o obszarze ponad 10 morgów, a kilka nieco większych od przeciętnej wielkości, więc wiele z pozostałych gospodarstw było znacznie mniejszych niż 5 morgów. W następnych latach gospodarstwa te podlegały na pewno dalszemu rozdrobnieniu między dzieci. Stąd łatwo sobie wyobrazić jak duży niedostatek panował w wielu osadach łochowskich, a okazji zarobkowych było niewiele. Gospodarstwa domowe musiały być samowystarczalne. Niejakim uzupełnieniem własnej gospodarki były okolicznościowe zarobki we dworze w czasie nasilonych prac polowych typu: żniwa, sianokosy, wykopki. W miarę wprowadzania maszyn rolniczych (siewniki, żniwiarki, młocarnie) w okresie poprzedzającym I wojnę światową, okazje te zanikały.




XI. RODY NA DOBRACH ŁOCHOWSKICH I BACZKOWSKICH:
    A. RÓD   ZAMOJSKICH.


Czasy Hornowskiego – do 1875 roku, a głównie Dernałowicza – do 1882 roku, zaznaczyły się dla dóbr łochowskich silnym ruchem budownictwa, w tym murowanego, co znamionowało postęp gospodarczy: rozbudowy pałac, budynki służby dworskiej, czworaki, folwark Stefanin, szosa przez wieś i folwark, a przy tym zakłady przemysłowe – zdają się być w pewnym związku z hasłami tamtych czasów – utrwalania i podnoszenia gospodarności kraju. Prawdopodobnie te inwestycje nie mogły powstać z własnych zasobów i bieżących dochodów, gdyż w obciążeniu majątku znalazł się dług z nieopłaconymi ratami w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim, obok innych nie mniejszych należności sukcesorskich, o czym mówi akt kupna – sprzedaży dóbr łochowskich dnia 14 stycznia 1882 roku. Nieznany jest powód tej transakcji. Być może zadziałały sugestie nabywcy potentata, Zdzisława Zamojskiego, któremu te tereny „zaokrąglały” posiadłości i tutaj potem przeniósł swoją siedzibę z Jadowa. Akt kupna – sprzedaży spisano w Sadzie Okręgowym w Warszawie: „Medard Dernałowicz sprzedaje Zdzisławowi hr. Zamojskiemu dobra Łochów z wszelkimi przyległościami i przynależnościami, tak jak je sam posiada z inwentarzem żywym i martwym, na gruncie się znajdującymi zapasami zboża i innych ziemiopłodów.” Od sprzedaży wyłączono jedynie „drzewo święte i rosnące na przestrzeni 174 morgów 29 prętów”. Medard Dernałowicz zobowiązuje się zastrzeżone drzewo zabrać w ciągu 4 lat. Szacunek za dobra Łochów stronie dobrowolnie umówiły 3 tys. rubli za włókę. Ogólny szacunek za 65 włók wyniósł 195 tys. rubli. Nabywcy wolno było do 1 kwietnia 1883 roku sprawdzić obszar i jeżeli przekracza jedną włókę różnicy – dokonać korekty zapłaty na tę lub tę stronę. Z sumy szacunkowej potrąca się zaległą ratę pożyczki Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie w wysokości 23.217 rubli wraz z zadatkiem. Do tego doszły jeszcze zobowiązania wobec wierzycieli oraz służby.
Ze sprzedaży dóbr Dernałowicz otrzymał 1/8 oszacowanej wartości oraz pewną nieznaną, ale pokaźną sumę „za drzewo ścięte i stojące na obszarze 174 mórg,” zapewne już poprzednio sprzedane kupcom żydowskim, którzy wszędzie w tych czasach handlowali drzewem z dworskich lasów, wyprzedawanych nie zawsze na nieuniknione wydatki, na ratunek zagrożonych ruiną majątków. Zdaje się, że Dernałowicz nie miał lekkiego życia w Łochowie, jeżeli Zamojski zabezpieczył 8 tys. rubli na likwidację procentów wierzycieli i różnych „zależności” więc te procenty były pewnie wypłacane lub żądane corocznie, a była tego niemała kwota (od 142 tys. rubli i 16 – tu upominających się). Wypracować taką nadwyżkę rocznie przy ówczesnych cenach, nawet – dużych dóbr nie było łatwo, gdyż wydatki bieżące gospodarczo – robotnicze i budowlane pociągały też nie małe koszty, gdy nie było dopływu pieniędzy z zewnątrz, ze sprzedaży. Tu leży więc powód sprzedaży lasu, a nawet całego majątku. Za otrzymane 23 tys. rubli mógł kupić jakiś majątek, jak to zrobił Rakowski, kupując na licytacji dobra Baczki, wartości 36 tys. rubli za 28 tys. – i dalej gospodarzyć bez obciążeń sukcesorskich. Okazji do kupna majątków nie brakowało w tych czasach. Natomiast Zdzisław Zamojski nie czuł pustki w kieszeni po tym kupnie: w tym samym czasie, w latach 1882 – 1886 z jego funduszów został zbudowany obecny kościół w Jadowie. Nabyte przez Zamojskich dobra za twierdzę Zamość zajmowały znaczne obszary: dobra Kołodźąż – 14,7 tys. ha, dobra Jadów – 9.6 tys. ha. Oraz lasy 18,7 tys. ha. 
  W następnych latach dokupiono dobra przyległe: Łochów, Szewnica, Równe, Pieńki, Dzierżoniów.
Syn Stanisława, Andrzej Zamojski powierzał stanowiska administracyjne w folwarkach Niemcom, darzył ich wyjątkowym zaufaniem, oczekiwał od nich postępowej gospodarki, a ci wpłynęli na sprowadzenie kolonistów niemieckich, którzy osiedlili się w okolicy Płatkownicy i Sadownego. Tereny te były bardzo trudne rolniczo – rozlewiska, mokradła, zarośla lesiste. W Płatkownicy pobudowali swój kościół, mieli niemiecką szkołę. Liczba Niemców w tym rejonie w 1921 roku wynosiła 961 osób (wg spisu ludności) i stanowiła ponad 10% ogółu ludności w gminie. Odznaczali się wrogą postawą wobec powstańców 1863 roku i lojalnością wobec Rzeszy w przeddzień wybuchu II wojny światowej.  W grudniu 1939 roku zostali zabrani na Wielkopolskę i Pomorze, gdzie osadzono ich w majątkach, z których wysiedlono ludność polską. Kościół z Płatkownicy przeniesiono do Wielkiego, gdy utworzono tu parafię. Duża liczba Niemców przetrwała na stanowiskach administracyjnych do II wojny światowej. Ostatnim Zamojskim był znany już nam, Zdzisław, syn Andrzeja, który zyskał uznanie ludności za staranną, porządną gospodarkę. Jedną ze swych sześciu córek (8 – letni syn Józef, zmarł tragicznie w przejażdżki konnej pod Jadowem). Elżbietę przeznaczył na dziedzictwo dóbr. W księdze wieczystej dóbr Łochów jako właściciel jest zapisana „Elżbieta – Maria z hrabiów Łodzia Kurantowska żona Eryka Łodzia Kurantowskiego”, a zapis brzmi: „Zdzisław hrabia Zamojski swoją część tych dóbr … na zasadzie aktu z dnia 31 kwietnia 1919 roku sprzedał córce swojej Elżbiecie – Marii Łodzia Kurantowskiej za zryczałtowaną sumę 6 mln marek. Co tu na zasadzie powołanego Aktu oraz wniosku z dnia 5 stycznia 1921 roku zapisano.” Była to tylko sprzedaż formalna, a chodziło o przekazanie majątku o określonej wartości, zlikwidowanie wiecznotrwałych pretensji spadkowych, które bywają zmorą majątków i doprowadziły ja do ruiny. Chociaż nie groziło to majątkowi hrabiego, lepiej było mieć czystą hipotekę. Pozostałym córkom wypłacił należne sumy tytułem spłaty. Były to: Róża hr. Zamojska, Teresa hr. de Neufbourg, Maria księżna Drucka – Lubelska, Józefina – Janina hr. Potocka, Janina Dziewulska hr. Kwilecka.
Ważną okolicznością jest czas sprzedaży – została dokonana tuż po powrocie z ucieczki do Rosji przed frontem wojennym 1915 roku, gdzie przebywał z rodziną, przeżył okres rewolucji.
Elżbieta, będąc ochotniczką – sanitariuszką Czerwonego Krzyża, w szpitalu wojennym w Odessie, poznała rotmistrza kawalerii, Eryka Kurantowskiego i zawarła z nim związek małżeński.
Zdzisław Zamojski przeniósł swą siedzibę z Jadowa do pałacu w Łochowie, tutaj też znalazła miejsce pobytu administracja dóbr. W administracji było dwóch pełnomocników: ogólny – do wszystkich dóbr, zamieszkał i urzędował w dworku w Stefaninie i gospodarczy, dysponujący zasobami w naturze do regulowania należności służbie (ordynarie) i utrzymania, wyżywienia zwierząt hodowlanych. Lasami dóbr zarządzała dyrekcja, dla której na siedzibę został zbudowany dworek z zabudową towarzyszącą w Stefaninie. Od czasów Zamoyskich (ściślej Zdzisława Zmoyskiego popularność zyskał przymiotnik „łochowski” w odniesieniu do całego kompleksu historycznych puszcz, w tym Kamienieckiej – jak podaje L. Hertz w przewodniku wycieczkowym „Kamieńczyk i Puszcza Kamieniecka.” Obecnie te lasy mają ogólną nazwę „Lasy Łochowskie.”
Kasjer dóbr mieszkał i urzędował w oddzielnym domu przy ulicy Rzecznej. Na pieczęci dóbr widniał napis: „Zarząd Dóbr Jadowskich z kluczami Łochów i Kołodziąż”. Eryk Kurantowski posiadał dwa folwarki Młochów, Szczegocin i stajnię 30 koni wyścigowych na Służewcu. Z niej czasem osiągał znaczne wygrane. Prawdopodobnie to zamiłowanie do koni zbliżyło Kurantowskiego i Zamoyskiego, który też posiadał okazałą stadninę koni w Brzuzie, a folwark ten był specjalnie nastawiony na chodowlę i posiadał znawcę – chodowcę i administratora Tadeusza Szyszkowskiego. W 1918/19 roku przez kilka miesięcy przebywała w majątku Łochów delegacja Wojska Polskiego celem nabycia koni i werbowania ochotników do Szwadronu Siedleckiego. O podobny zaciąg czyniono starania w sąsiednich majątkach.
         Jakkolwiek wszystkie majętności Zamoyskiego były własnością hipoteczną Elżbiety Kurantowskiej, to całą gospodarką kierował i rozporządzał, niechlubnie notowany w pamięci mieszkańców Łochowa, Eryk Kurantowski, wymagający tytułowania go „hrabią.” Opinia publiczna twierdzi, że tytuł ten „kupił” za granicą, kupił też w Belgii Wielką Wstęgę za swoiste fundusze na budowę katedry. W zapisie w księdze wieczystej z dnia 31 kwietnia 1919 roku Zamoyski nie podał tego tytułu. Nie stosowali też tego tytułu magnaci; gdy w Łańcucie na drzwiach przeznaczonego mu pokoju dano napis „JWP Kurantowski”. Kazał szoferowi założyć wizytówkę „Eryk hr. Łodzia – Kurantowski”. W nekrologu (zmarł 23.02.1975) wśród odznaczeń wymieniona jest „Wielka Wstęga Leopolda II ” oraz inne odznaczenia zagraniczne. Za jakie zasługi?
Zięć Kurantowski był przeciwieństwem teścia: niedbały o gospodarkę, rozrzutny, pędził hulaczy żywot najczęściej za granicą – we Francji, Belgii, Włoszech a wszędzie szastał pieniędzmi i przegrywał w karty spory sumy. Często bywał w kasynie gry w Monte Carlo, „zarabiając” na opinię o swoich niezmiernych bogactwach i wielkości. W Łańcucie, na odjezdnym, ustawionej szpalerem licznej służbie pałacowej wręczył po 20 zł napiwku, na co poszło rozmienionych 500 zł. W tych czasach wiele pensji urzędniczych tylko nieznacznie przekraczały 100 zł miesięcznie. Nawet tak wielkie majętności jak Zamoyskich nie mogły nastarczyć tym wydatkom.
    Natomiast Zamoyskiego można było co dzień spotkać w gospodarstwie, czy np. wracającego od pociągu pieszo gdyż nie żądał koni od stacji. Czasem przysiadał się na spotkaną furmankę, a leżący ziemniak na drodze zabierał i przynosił do kopca na podwórzu. Jego żona również była taka „skąpa”; odliczała przyniesione kartofle na obiad, a resztę kazała odnieść do piwnicy. Zaległości płatnicze pod rządami Kurantowskiego narastały. Służba miesiącami nie otrzymywała należności. Gdy hrabia był gospodarzem, wszystko było na czas wypłacone, ordynarnie wydane.
    Hrabia Zamoyski rozstał się z życiem 15.08.1925r. mając zapewne żal do zięcia o takie marnotrawstwo majątku. Na dodatek był to okres potężnej inflacji, co jeszcze bardziej uszczuplało wartość majątku. Kurantowski bawił w tym czasie za granicą. Swoje potrzeby finansowe zaspokajał np. sprzedażą majątku w kawałkach, chociaż w księdze wieczystej zapisana jest tylko jedna sprzedaż z 27 sierpnia 1938 roku, dokonana przez Elżbietę – Marię Kurantowską dla 4-ech nabywców łącznie na 7901m kw. za sumę 2500 zł. Były to działki budowlane po 1400 m. kw., które przedłużały zabudowę wsi w kierunku zachodnim wzdłuż szosy.
Lecz znane są inne zajęcia i sprzedaże – w sąsiedztwie stacji kolejowej za zaległe podatki państwowe została poczta (budynki i pałac), dzierżawiona przedtem od majątku przez państwo, a za podatki należne gminne zajęto część Boru Łochowskiego na plac pod budowę zbiorczej szkoły powszechnej (obecnie Nr 1), oraz teren pomiędzy ulicą Armii Krajowej (Szpryngwalda), Leśną, Al. Pokoju i Długą – na targowicę, wówczas wiejską. Teren między szosą, ulicą Kolejową, Długą i Leśną, został zajęty, a w większej części sprzedany na parcele prywatnym nabywcom, w tym Żydom. Apteki wraz z ogrodem przyległym do niej zajął aptekarz za niezapłacone lekarstwa, pobrane przez służby folwarków, a następnie dokupił sąsiedni plac między szosą i ulicami: 1 Maja, Długą i Armii Krajowej (Szpryngwalda). Później rozprzedał go innym nabywcom. Dalsze place przy szosie do ulicy Leśnej nabyło kilku kupców żydowskich. Po II wojnie światowej przejęli je Polacy.
    Na ostatnim placu znajdują się resztki żelaznego okrąglaka, który służył za skład nafty przepompowywanej tu rurą wprost z wagonu – cysterny.
Dalszy przyległy do ulicy Leśnej i szosy obszerny plac został zajęty po zlikwidowaniu siedlisku dróżnika. Dalszy ciąg zabudowy w stronę Wymysłów to wykupione od chłopów końcówki pól serwitutowych. Druga podobna zabudowa na wykupionych działkach serwitutowych (leśnych) jest przy ulicy Nowowiejskiej przy lesie, co sprawia wrażenie letniskowego osiedla.
    W Borku Łochowskim w sąsiedztwie torów kolejowych wykupiono kilka większych placów m.in. przez lekarkę Zofię Kirchinównę, która była lekarzem fabrycznym w Baczkach, a prywatnie przyjmowała pacjentów w swym domu. Miała opinię dobrego lekarza. Ukrywającą się znaleźli hitlerowcy i zamordowali. Po wojnie w jej domu mieścił się Ośrodek zdrowia z Izbą Porodową, aż do 1970 roku. Kierownikiem ośrodka był lekarz Franciszek Kosek, a po jego wyjeździe lekarz Leszek Olenderczyk. Dom został przekazany na mieszkania nauczycielskie.
    Zajęciu, ale częściej sprzedaży, uległy pobrzeżne obszary lasów w Nadliwiu i Rybienku – na działki rekreacyjne. Nabywcami byli zamożni kupcy, adwokaci, wojskowi. Powstało wtedy wiele domów letniskowych dla potrzeb własnych, a czasem dochodowych sezonowych pensjonatów. Znaczna część tych domów utraciła swych właścicieli w czasie, wojny, więc za zgodą Rad Narodowych zostały przeniesione do okolicznych miejscowości. Śladem tych domów w lasach są zdziczałe resztki krzewów ozdobnych, zasadzonych niegdyś przez właścicieli tych placów.
    Duże obszary lasów (drzewo) były wyprzedawane na nagłe zapotrzebowanie zagraniczne Kurnatowskiego. Ze zgorszeniem miejscowa ludność wspomina wyprzedaż „pięknej dębiny” pod Skuszewem. Plenipotent otrzymał telegram: „Natychmiast przyślij 30 tys. zł.” Odtelegrafował, że nie ma takiej gotówki, otrzymał drugi telegram: „ Sprzedaj „żonę” a pieniądze przyślij” Sprzedał las. Nie było czasu na wycenę. Sprytny kupiec, analfabeta z Budzisk, natychmiast wystarał się o pieniądze, a mając czas na wycenę, sprzedał las z czystym zyskiem – 230 tys. zł. Las ten rozciągał się między Liwcem, Skuszewem i Wyszkowem. Z równym zgorszeniem i naganą wspominają inni podobną sprzedaż lasu między Czaplowizną i Brzuzą.
    Gdy mowa o marnotrawstwie lasów, to trzeba tu wspomnieć o wielkim rabunku lasów, Zmoyskiego jakiego dokonali Niemcy w czasie okupacji I wojny światowej w latach 1915 – 1918. Padł wtedy starodrzewny las smolisty, sosnowy na przestrzeni wielu kilometrów kwadratowych od Łojewa po Szumin. Do wyrębu i wywozu drzew z lasu była wypędzana ludność o świcie przez Niemców, którzy zamieszkali po jednym: w Jasiorówce u Bussego i w Relinie u właściciela młyna Eychlera, podobnie w innych wsiach. Po lesie zostały przeprowadzone kolejki, którymi wywożono drzewo do tartaku w Budziskach (właściwie w Stefaninie), a stąd przetarte pociągami wywożono do Niemiec. Za robotę mogli robotnicy po pracy zabrać czuby i gałęzie. Pod przymusem ściągano również drzewo spod Broku, które nie było tak: smoliste jak tutejsze, miało mniejszą wartość. Dotychczas dotrwała nazwa „kolejek” odnosząca się do ich dawnych torów. Las po wyrębie nie był odnawiany, wyrastał samosiewnie.
    Wyższe stanowiska w dobrach łochowskich były kosztowne. Plenipotent ogólny otrzymywał 800 zł miesięcznie, a dyrektor lasów – 900. Ponadto były dodatki w naturze: dom służbowy, opał, warzywa lub ogród, nabiał, owoce. Podobnych stanowisk lecz mniej płatnych było wiele, toteż płace były znacznym ciężarem majątków, gdy ceny zbóż, głównego źródła dochodowego, były niskie, np. 15 zł za 1 metr żyta. Podatki również były wysokie dla „obszarników” tj. posiadających wielowłókowe obszary. Dlatego wyprzedaż gruntów w dużych majątkach była dość powszechna. Z kupna ziemi korzystali tylko bogaci i zasobni. W tych warunkach utrzymywanie dóbr w dobrym stanie powinno wykluczyć jakiekolwiek próby popisywania się rozrzutnością. A jednak były wyjazdy czteroosobowej rodziny do Włoch na trzymiesięczne pobyty- marzec, kwiecień i maj. Rząd zezwalał na wywóz 500 zł na osobę, co Kurnatowska uważała za zbyt mało.
    Zapis dotyczący następstwa własności dóbr łochowskich (z przynależnościami oraz kluczami doń należącymi) został sporządzony w księdze wieczystej w dniu 12 listopada 1943 roku. Zawierał on wolę Elżbiety Marii Kurnatowskiej (zmarła 9 kwietnia 1940 roku): po 3/8 zostało przeznaczone dwu córkom, Annie – Marii i Elżbiecie, zaś 2/8 Erykowi (mężowi). Zapis ten nigdy nie był zrealizowany, trwała wojna, majątki były objęte administracją okupacyjną. Kurnatowski z rodziną mieszkał w Warszawie. Po wkroczeniu wojsk radzieckich (14 sierpnia 1944 roku) zaczęły obowiązywać nowe prawa, które przewróciły dawny porządek gospodarczy kraju. Ziemia Kurnatowskich, przeszła na własność państwa- Państwowego Funduszu Ziemi, z którego w myśl reformy rolnej, przydzielono bezrolnym i małorolnym ograniczone obszary. Całego zasobu ziemi nie wystarczało dla wszystkich na tworzenie większych silnych gospodarstw, tworzono więc 2,5 ha gospodarstwa lub dopełniano dotychczasowe karłowate – do tej wielkości.
    W opuszczonym pałacu zamieszkało kilkanaście rodzin, głownie dawnej służby – użytkowników nieodpowiedzialnych za stan niszczejącego budynku. Obecnie niektórzy potomkowie z tych rodzin zamieszkują tu nadal. Tylko patrzeć jak stropy zaczną im się walić na głowę. Potencjalni przyszli nabywcy tego obiektu (z kilku hektarowym parkiem) nie bardzo kwapią się go kupić, nie chcąc mieć kłopotów z zasiedziałymi tu od lat lokatorami.
    Na cmentarzu w Jadowie znajdują się cztery groby członków rodziny Zamoyskich z napisami:
1.    Zdzisław Zamoyski, żył lat 83, zm. 15 sierpnia 1925r.
2.    Maria z d. Szwajkowska hr Zamoyska, 1841-1932.
3.    Izabela z hr Zamoyskich hr Erykowa- Kurnatowska, ur 1885-zm 9 kwietnia 1940 roku.
4.    Józef Zamoyski ur. 1 stycznia 1871- zm 8 września 1979 r.



B. RÓD PERLISÓW I LOEWENSTAINÓW

Początkowe dzieje Baczek są podobne do dziejów Łochowa. Zasadnicze odrębności zaznaczyły się dopiero w II połowie XIX w. Łochów pozostał miejscowością rolniczą z przemysłem o znaczeniu lokalnym (przejściowo 1920-1939 przemysł zbrojeniowy, huta szkła) a Baczki stały się prężnym ośrodkiem przemysłu metalowego, wówczas nowoczesnego, jako fabryka odlewów i narzędzi rolniczych, której zasięg obejmował znaczny obszar kraju, a także przenikał w głąb ówczesnej Rosji. Przemysł ten przetrwał dwie wojny po czym uległ modernizacji i rozbudowie. Łochowskie zakłady przemysłowe zanikły w nowych warunkach społeczno – ekonomicznych. Wykorzystanie dogodnych powiązań komunikacyjnych przyniosło szybki jego rozwój i rozrost w miasteczko, w którego granicach (1960 r.) znalazła się przemysłowa część dawnych dóbr Baczki.
    Odległą przeszłość Baczek zawartą mamy w II rozdziale „Skrzydeł i buńczyków” powieści Marka Sadzewicza:
„.....wieś Baczki wraz z dworem ciągnęła się wzdłuż traktu biegnącego do Kosowa Lackiego i dalej na Litwę. Drugi gościniec prowadził do Węgrowa i na wschód do Rusi... Pola uprawne tworzyły jakby polanę wśród olbrzymich lasów i w nich bagien.... Nazwa Baczki pochodzi od „Baców”którzy dziedziczni przez wiele pokoleń chodowali – wypasali tu owce, i tu zamieszkiwali. Dwór z ciosanego modrzewia był siedzibą Twardowskiego który swe czary wyczyniał w „Lamusie”. W dawnej siedzibie zagnieździli się Arianie- jakieś przekrętniki którzy odprawiali jakieś „czarne msze”. Dziedzic do nich należał. Ludność odnosiła się do nich ze zgrozą. Słudzy szatańskiego nabożeństwa sprośnymi swoimi grzechami ściągnęli na kraj pożogę wojenną, wezwali na pomoc luterańskich Szwedów. Toteż po wojnie wyświęcono z kraju bezbożników. Polacy ze Szwedami stoczyli bój na łączce zwanej dziś Trupieniny, tam zostali pochowani polegli Polacy i Szwedzi. Ale i dziś tam wstają i biją się nocami... ”
i dalej „.... nowy pan to porucznik Husarski bez nogi, sterany latami wojny. Przybył gdzieś z Ukrainy, skąd też przywiózł dwóch wiernych kozaków od których wywodzą się rody Fedorczyków i Zacharczuki. Do majątku należały: Kamionna, Laski, Majdan, Grabowiec, Ostrówek, Jasiorówka, Brzuza. Były to użytki rolne, lecz w olbrzymiej większości lasy i bagna. Był to Antoni Glinicki. Następcy wyprzedawali części majątku: niegdyś pracowało w folwarku 12 zaprzęgów czterokonnych. Z dwóch włók zeszło na jedną, a później zmniejszano jeszcze. Pozostał niewielki skrawek pól i łąk obok „Dworku”. W dawnych czasach utrzymywano dużo koni, które na wypas letni przeprowadzano do Brzuzy...’’ Fantazja literacka pisarza i jego chęć utrwalenia śladów przyszłości Baczek, w których mieszkał od urodzenia i zżył się z ludnością, zmuszone były wytworzyć spójne ogniwa między istotnymi, konkretnymi faktami a luźnymi, przekształconymi i już zmyślonymi przekazami ustnymi mieszkańców wsi.
    Gdyby pisarz znał zapisy w księdze wieczystej dóbr Baczki w Urzędzie Notarialnym, nie popełniłby tylu nieścisłości. Nigdy Kamionna, Brzuza, Grabowiec, Laski, nie należały do dóbr Baczki, a Ostrówek powstał jako zbiór domów przy fabryce zbudowanej dopiero po 1884 roku, więc nie było go w czasach mitycznego Glinickiego.
    Mało prawdopodobna jest wyprowadzona nazwa „Baczki” na wzór góralski od „baców”. Na potrzeby gospodarcze (wełna, kożuchy) owce były hodowane w folwarkach i gospodarstwach chłopskich. Wielkość pogłowia była ograniczona wielkością pastwisk, którymi nie mogły być lasy ani podmokłe niskie łąki (motylica). Obszary rolne, zdobyte z ogromnym trudem z powierzchni leśnej, były zbyt małe, aby wystarczyło ich na duże pastwiska owcze. Od zajęcia jednego lub dwóch przypadkowych „doglądaczy” owiec nie nadawanoby nazwy dworowi i  wiosce. Mieszkali tu zapewne „baczni”- strażnicy pobliskiego pogranicza.
    Być może, że w dawnych czasach – w XVII lub XVIII w. – właścicielem tych dóbr był Glinicki, lecz od niego nie zaczęły się wyprzedaże majątku, gdyż do 1864 roku utrzymywał się on w całości i obejmował: folwark i wieś Baczki, Majdan (z gruntem Ostrowy), Łojewa, Burakowskiego, folwarku Jasiorówka w gruntem „smolnica” i karczmą „Wymysły”. Przejściowo należały tu „ cząstki” Wieliczny- Gniewiszowizna („Pniewoszowizna”) i Olędczyzna.
    Na skutek uwłaszczenia odłączyły się wsi pańszczyźniane: Baczki, Łojewo i Majdan, które użytkowały ponad to dworskie obszary serwitutowe (lasy i pastwiska).
    Majątek dworskie poprzedzielany został gruntami chłopskimi. Toteż nowy nabywca Judel Perlis w 1876 roku przepisał te dobra do trzech ksiąg wieczystych:
1.    W dotychczasowej księdze oznaczonej literą A utrzymywał folwark Baczki z dworem.
2.    W księdze oznaczonej literą B znalazł się „las” (w nim miejsce tworzonego przemysłu i nowe miejsce zamieszkania właściciela) oraz „resztówki” w Majdanie i Burakowskim.
3.    Trzecia księga obejmowała „resztówkę” Łojewa i folwark Jasiorówkę z gruntem „Smolnicą”.

Właściciel został przy księdze z literą B, natomiast majątek ujęty w księdze z literą A zaczął często, co trzy – cztery lata zmieniać właścicieli. Pierwszym był Antoni Niemyski, którego krótkotrwałe nazwisko mogło wśród chłopów pozostać jako „Glinicki”. Również niezrozumiałe są „zaprzęgi czterokonne”. W folwarkach używano zaprzęgów dwukonnych, a chłopi jednokonnych. Czterokonne zaprzęgi miała poczta dyliżansowa, który stacja była w Starym Łochowie, a później przy stacji kolejowej. Słynne lustro Twardowskiego, znajduje się w Kościele farnym w Węgrowie, mogłoby potwierdzać obecność w Baczkach i jego wyczyny w karczmie, ale pod Niedzielną Górą. „Karczma zapadła się i powstało po niej jezioro. Tam po nocach widać latające ogniki”- dalszy ciąg czarów Twardowskiego. Karczma – raczej została przeniesiona w pobliże Kościoła w Kamionnie. Karczmy obowiązkowo były budowane przy Kościołach, aby zapewnić posiłek i odpoczynek wiernym przybyłym z daleka w rozległych parafiach. W tym też miejscu i czasie został zbudowany dworek drewniany, otoczony do dziś istniejącym fragmentem fosy, zbudowanym przez Kuszla, który w XVII w. stał się właścicielem dóbr Kamionna, poprzednio dobra Łochów. Droga pod Niedzielną Górą. Obecnie Kościelna (o zbliżonych kierunkach) to dwie różne drogi powstałe w różnym okresie. Wojska szwedzkie mogły tędy przechodzić i stoczyć bój „na łące trupieniny” gdyż na pewno byli w pobliskim Stoczku.
    Przed Perlisami dobra te również często zmieniały właścicieli. W dziale II księgi – „ustalenie właściciela” jako pierwszy figuruje Józef  Hrabia Stażeński, który dobra Baczki, położone w dwóch sąsiednich województwach (mazowieckim i podlaskim), nabył od Macieja Hrabiego Stażeńskiego oraz wdowy M. Klepackiej. Żona Macieja Marianna z Burakowskiego występowała jako współwłaściciel.
    Wedle kontraktu kupna- sprzedaży z dnia 9 lutego 1821 roku za 240 tyś zł polskich „...dobra te dawniey z częściami dóbr Wieliczna, Olędczyzna, Gniewoszowizna jedną składały własność, której ogólna własność 314 900 złotych polskich wynosiła i przez przedaż ostatnie odrębną, teraźną własnością od niniejszych dóbr Łojew, Jasiorówka i Smolnica wedle ustanowionych w tymże kontrakciegranic odpadła...” Pozostają przy Macieju i Mariannie Stażeńskim. Dobra te zostają zgłoszone do Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie, poczem 21 lutego 1839 roku zaciągnięto pożyczkę w tymże towarzystwie wynoszącą 50 tyś złotych polskich. Po zgodnie żony 22 czerwca 1841 roku wyłącznym właścicielem jest Maciej hrabia Stażeński. W kilka lat później po śmierci Hrabiego  „... na podstawie testamentu i postępowania spadkowego, gdy się nikt z równymi ani lepszymi prawami nie zgłosił dobra te przeszły na wyłączną własność Wiktora hrabiego Stażeńskiego”.
    Nowy właściciel w przeciągu trzech lat zaciągnął moc pożyczek w różnej wysokości od osób prywatnych (także od Żydów) i instytucji bankowych na sumę ponad 173 tyś złotych polskich. Już 22 marca 1848 roku „...kontraktem kupna-sprzedaży...” dobra te nabył Bolesław Brzozowski za 240 tyś złotych polskich wraz z długami sprzedającego.
    Intrygujące są te „kupna- przedaże” hrabiów przy stałym szacunku dóbr. Jeden „przedawał” majętność z długiem „prywatnym”, następny podobnie zachowując szacunek dóbr na 240 tyś złotych. Można sądzić, że te kupna – przedaże były tylko przeliczeniami w czasie zamiany majątków z wyregulowaniem różnicy wartości dla jednego lub drugiego, a wszystko rozegrało się i pozostało w rodzinie.   
    Niebagatelnej wartości pieniędzy musiały być też „... furaże, lawerunki i rekwizycje rządowe w czasie wojen awansowane...” Jeżeli po latach łudzi się hrabia Maciej „...bonifikacją ich jakobądź przez rząd. ” Wspomniane wojny w zapisie z 1821 roku, mogły to być przemarsze wojsk napoleońskich w latach 1812-1813 i podążającymi za nimi w odwrocie wojskami rosyjskimi. Strat codziennych, nie notowanych kwitami, też nie brakowało chłopi narażeni byli na owe rekwizycje o wiele bardziej narażeni, co przynosiło im ruinę, upadek gospodarczy, głód i choroby.
    Ostatnich z hrabiów Stażeńskich Wiktor, był nad wyraz lekkomyślny i rozrzutny, choć starał się być rzetelnym i honorowym. Gospodarka Brzozowskiego też nie trwała długo. Po niespełna trzech latach 21 stycznia 1851 roku dobra Baczki zostały sprzedane na licytacji, po bezustannych procesach dawnych wierzycieli. Ich nabywcą być Teodor Rakowski (dzierżawca dóbr Błędowo w pow. czerskim) „... za sumę najwyżej postąpioną rubli srebrnych 20815...” (Dobra szacowano na 36 tyś rubli.) Był to nabywca doświadczony, zaprawiony w wydajnym gospodarzeniu na dzierżawie i stąd chyba zasobny w gotówkę, za którą poniżej szacunku nabył te dobra. Dobra nie imponowały okazałością, skoro konkurenci na licytacji nie podbili ceny jego umiejętności widać po kilkunastu latach pobytu w Baczkach, kiedy to sprzedaje te dobra za cenę przeszło 5-krotnie wyższą niż przy zakupie. Jednocześnie z Baczkami sprzedał dobra Święck–Strumiany (w Guberni Łomżyńskiej)  w dużej odległości od Baczek, a mimo to potrafił administrować tak odległe od siebie posiadłości. Wprawdzie w czasie posiadania Baczek w 1866 roku sprzedał las w Jasiorówce, ale nic nie wskazuje, aby była to jakaś konieczność.
    W czasie jego pobytu w Baczkach zaszły dwa ważne wydarzenia w tym regionie budowa kolei Warszawa-Petersburg i uwłaszczenie włościan (zniesienie pańszczyzny). Kolei ta skomplikowała pracę poszczególnych gospodarstw, przecinając dotychczas zwartych obszar dóbr, dzieląc je na dwie części. Nasyp kolejowy skreślił wiele dojazdów gospodarczych przejść, i przepędów zwierząt z obu części zmuszając do korzystania z nielicznych odległych przejazdów. Zmianie uległ też układ dróg między sąsiednimi wioskami. Uszczuplające dobra było również uwłaszczenie włościan. Znaczna część obszarów rolnych przeszła na uposażenie gospodarstw chłopskich. Tym samym zmalała wartość majątku. Odpadła też masa darmowej robocizny w postaci pańszczyzny, co trzeba było zastąpić najemnymi lub stałymi robotnikami, opłacanymi ordynarią. Przestały dopływać daniny. „Kością niezgody” stały się serwituty,  które na terenie Baczek szybko zostały zlikwidowane, dodatkowo uszczuplając dobra. Mimo tego nowy nabywca Judel Perlis stwierdził, że „...zna ich wartość i godzi się na wystawioną cenę”. A Judel Perlis był kupcem wyrachowanym. Na mocy kontraktu „kupna-sprzedaży z dnia 2 lipca 1873 roku Judel Perlis” „...w Grodnie Cesarstwie Rosyjskim zamieszkały za 165 tyś rubli srebrnych został właściciele dóbr Baczki” W dniu zakupił również od Rakowskiego dobra Święck-Strumiany.
    Zakup obejmował cały obszar dóbr Baczki z budynkami, inwentarzem żywym i martwym. Rakowski wyłączył ze sprzedaży: „... rzeczy osobiste, meble, urządzenia mieszkań, kuchni, dwie pary koni, parę wołów, powóz, wolant, siodła, lokal do czasu wyjazdu, dziesięć kubików drzewa, dom – leśniczówkę z czterema morgami ziemi za przejazdem Łojewskim położonych”. Jak widać wyjechał z niezłym zasobem. Zamieszkał w Warszawie.
Na rzecz sumy szacunkowej 165 tyś rubli srebrnych kupujący wpłacił 75 tyś oraz przyjął zobowiązanie uregulowania należności Rakowskiego dla Towarzystwa Ziemiskiego w Warszawie w wysokości 15 tyś. Pozostałe 75 tyś zobowiązał się wpłacić w trzech ratach po 25 tyś. w dniach 2 stycznia i 1 lipca 1874 roku oraz 1 lipca 1875 roku.
Były to terminie bardzo krótkie na wypracowanie tak znacznej gotówki, którą Perlis zamierzał zdobyć.... z eksploatacji lasów, jeszcze nie zapłaconych dóbr Baczki. Spłaty ratalne zwiększały się o odsetki sięgające kilku tysięcy rubli. Ani pierwszej ani drugiej raty w terminie nie wpłacił, więc Rakowski oddał sprawę do zajęcia dóbr przez komornika. Zatarg został zażegnany, wyznaczono rejentalnie nowe terminy spłat. Ze swej strony Perlis przez zapozew z datą 17 listopada 1874 roku wystąpił przeciwko Rakowskiemu przed Trybunałem Cywilnym w Warszawie z żądaniem o „...zniesienie rozwiniętej egzekucji wraz z innymi żądaniami, ewentualnie udzielenie mu jednorocznej zwłoki.” Zaszachował Rakowskiego jakimiś przepisami, więc doszło do następnej ugody. Perlis deklaruje się i zobowiązuje do czasu zupełnego uiszczenia długu wraz z procentami „...nie wycinać ani rąbać i niszczyć w jakikolwiek bądź sposób drzewa... wyłącza się jedynie miejsce naokoło tartaku parowego nowopostawionego, potrzebne na składanie drzew i naprowadzenie drogi do dalszego lasu (obszar ten nie może przekraczać pół włóki)... ” A dla uregulowania spraw serwitutów „dwóch włók przekraczać nie może”. Upłynęło 16 miesięcy od dnia kupna dóbr Baczki a już zupełnej głuszy leśnej, lecz bliżej stacji w Łochowie, jest tartak parowy. Tarcica wszelkiego rodzaju i podkłady kolejowe nie zalegają placu przytartacznego. Odwozi się je na stację kolejową i dalej w świat. Okoliczne miejscowości nie są w stanie wchłonąć tej pośpiesznej zmasowanej produkcji. Tartak nie może być budowlą samotną na odludziu. Powstają przy nim domy robotnicze, bo teren przewidziany jest na dalszą rozbudowę przemysłową. Za rok powstanie tu kuźnia i fabryka odlewów żelaznych. Potrzebne będą domy dla fachowców zbuduje je Perlis.
Niecierpliwi Rakowskiego zwłoka odbioru resztę należności. Podtrzymuje groźne rygory płatnicze. O pół roku przesuwa termin ostatecznych spłat.
Potrzeba gotówki nagli już po dwóch miesiącach od sprawy z Rakowskim sprzedaje Perlis za 8 tyś rubli „borek w dobrach Święck- Strumiany zawierający dwie włóki lasu”. Termin do wybiórki naznaczono na dwa lata. W tym czasie wyrąbisko ma być uporządkowane. Termin nie został dotrzymany, gdyż wójt wysuną żądania serwitutowe. Gotówki nie ma... na pomoc przychodzą zięciowie: Luis-Leizor Loewenstein (pożyczył 10 tyś rubli) i Józef – Dawid Weissbreim (70 tyś rubli) nareszcie zamierzone plany można realizować.
Synowie zostaną w przemyśle na gruncie zapisanym jako litera A. Każda z córek otrzyma folwark. Ma ich trzy: Baczki, Jasiorówka, Święck-Strumiany. W Jasiorówce trzeba będzie postawić nowy dworek, bodowa już postępuj, niewiele już zostało do wykończenia.
Jednak zachodzą nieoczekiwane zmiany. Zięć Loewenstein pochodził ze znanej rodziny przemysłowców, nie chce folwarku. Chce mieć również własną fabrykę odlewów w Baczkach. Znacznie później (1884 roku) przeniósł fabrykę do Majdanu na grunt „Ostrowy”, który odtąd zyskał nazwę Ostrówek. Drugiemu zięciowi odpowiadają dobra Święck-Strumiany. Trzecia córka też nie musi zjeżdżać do Baczek, bo może mieć blisko siostry dobra Krajewo Białe – Jabłoń (pod Grodnem), gdyż ich właściciel Antoni Niemyski gotów jest zamienić się na dobra Baczki. Czemu nie? Już się robi! Łojewo, Jasiorówka z gruntem Smolnica będą na zbyciu. Najlepiej sprzedać je chłopom, oni nie chcą ziemi, więc dobrze zapłacą, usuną karpinę i gałęzie, wyrównają doły. Perlis nie musi tego robić.
    22 czerwca 1876 roku stawi się Perlis wraz grupą 20 chłopów w Urzędzie Ziemskim w Warszawie, który solidarnie kupili dobra Łojewo, Jasiorówka i grunt „Smolnica”.  Kilka miesięcy wcześniej ogłosił te grunty do sprzedaży, nawet z ambon za pośrednictwem księży w okolicznych kościołach. A jeszcze wcześniej wyciął potężny las sosnowy na przestrzeni całego Samotrzasku – poszukiwany pierwszorzędny starodrzew żywiczny. Ogołoconych z lasów gruntów w całości nikt by nie kupił, chłopi pod uprawę – tak! Płacili po 35 rubli za morgę. Wielkość nabytych gruntów była różna do 10 do 60 mórg. Jeden nabył nawet 170 mórg za 5950 rubli, które w następnych latach wyprzedał. Pod sporządzoną umową na 20 chłopów czterech umiało się podpisać. Z tym momentem przestał istnieć folwark Jasiorówka. Jego związek z dobrami Baczki, a rozpoczęła żywot wieś Jasiorówka.
Perlis był widocznie zadowolony z transakcji: darował nabywcom zabudowania folwarczne, młockarnię, sieczkarnię itp.
Treść zapisu tej sprzedaży stwarza dość wyrazisty obraz układów międzyludzkich tu panujących. Porównajmy: Rakowski kupił dobra Baczki za28 tyś. rubli, Perlis po 55 latach sprzedał około jednej trzeciej tych dóbr za 27930 rubli przy stałej wartości obiegowej rubla. Nic więc dziwnego, że miejscowi gospodarze twierdzili że Perlis kupił Baczki za grosze.
Zaledwie dziesięć dni upłynęło od sprzedaży folwarku Jasiorówka, a już 07.07.1876r. Perlis znowu pojawia się w Urzędzie Ziemskim w Warszawie, by spisać akt zamiany dóbr Baczki „A” na dobra Krajewo Białe – Jabłoń, należące do Niemyskiego. Nowum w tej umowie jest zapisane w języku rosyjskim, z tłumaczeniem obok na język polski. Wkrótce zanikną tłumaczenia polskie carska rusyfikacja nawet i ty tępiła polskość.
Dobra Baczki „A” wyceniono na 31,500 tyś rubli, a dobra Krajewo 18,750 rubli. Różnicę 12.750 rubli wypłacił Niemyski Perlisowi.
Ze spisu zamienianego inwentarza poznać można gospodarstwo w Baczkach ”A”. Perlis przekazał Niemyskiemu „ krów 45, buhaja 1,wołów 20, koni roboczych 5...wozów kutych...5, pługów 6, brony żelazne 2, sochy 2, radełka do kartofli 3,... młockarnię ,sieczkarnię... wszystkie pszczoły i wszystkie puste ule, gorzelnia, wszystko drzewo znajdujące się w dobrach Baczki w sążniach i leżące”.
Z powyższego wyliczenia wysnuć można pewne wnioski. Mleka od 45 krów same Baczki nie spożyły. Skupował je pachciarz do wyrobu masła i serów które wysyłał do miasta, a maślanką i serwatką karmiono świnie. Perlis trzymał je z konieczności brzydził się nimi i nie chciał ich liczyć przy zamianie dóbr, bo to zwierzęta „nieczyste” według religii starozakonnych, zużywały jednak odpady, dostarczały potrzebnego na pola nawozu. W czasie zamiany było 5 koni roboczych, ale normalnie było ich 10 do 5 wozów i sań parokonnych. Pracowało nimi 5 fornali, a 10 ratai do 20 wołów. Był 1 pastuch krów, 1 owiec, 1 ogrodnik-pszczelarz, 1 gorzelany, 1 gospodyni do świń, dojarki, kilku robotników pomocniczych, może kowal, stelmach, rymarz. Pachciarz i karczmarz stanowili inną grupę – dzierżawców.
Do czasu wejścia w posiadanie w listopadzie 1876 roku Perlis Niemyski mieszkali w dworku w Baczkach. Z tej racji musiał Perlis budować sobie dom przy tartaku.
    Dane statystyczne w słowniku geograficznym dotyczące lat 1827-1877 podają: „Baczki – wieś i folwark... obszar 2825 mórg, w tym ziemi dworskiej 2168(zatem stanowiła 33.3%) znajduje się tu odlewnia żelaza, fryszerka i fabryka narzędzi rolniczych, cegielnia, tartak parowy, stacja pocztowa i stacja drogi żelaznej w Łochowie”.
    Powyższe dane mogły trafić do redakcji „Słownika” nie później niż w 1878 roku. Były to pierwsze cztery lata pobytu Perlisa w Baczkach. W tym czasie zdążył zbudować tartak parowy, odlewnię żelaza, fabrykę narzędzi rolniczych, a z innych źródeł wiadomo, że najpierw zbudował kuźnię, w której wykonywano podkówki (lemiesze i sośniki) ręcznie i z pomocą młota parowego, więc był i siłownia parowa. Musiało przybyć tu wielu fachowców (z rodzinami). Nastąpił przeszło dwukrotny wzrost liczby ludności w ciągu 50 lat. Tempo pracy narzucone przez Perlisa było imponujące.
Zapisy w „Słowniku” nie znają jeszcze Baczek Fabrycznych jako oddzielnej miejscowości.
    We wrześniu 1882 roku Perlis sprzedaje w Ostrówku trzem nabywcom ponad cztery morgi: Karolowi Roszczkowskiemu, Szmulowi i Ajzykowi Złomołow za 19650 rubli. Ponad 4 tyś z jeden mórg! W Księdze Wieczystej dóbr Ostrówek zapisanych jest wiele akcjonariuszy, a między innymi Teresa z Loewensteinów, Czarnecki Jerzy, Władysław Loewenstein i inni pod datą grudzień 1909r.
„Na mocy aktów w księdze dóbr Baczki B z dnia 1 sierpnia 1883r. Judel Perlis część tych dóbr pod nazwą „Uroczysko Łopianka” sprzedał na własność F. Millerowi 5 mórg, M. Millerowi 15 mórg, S. Ziółkowskiemu 15 mórg, S, Karczmarczykowi 2 morgi, J. Gołaszewskiemu 15 mórg, W. Miszczukowi 10 mórg, J. Ósemce 27 mór, W. Mioduszewskiemu i S. Nizikowi 9 mórg, a razem 129 mórg... miary nowopolskiej za ogólną sumę 9,3 tyś rubli”. Zatem dzień ten jest dniem „narodzin” wsi Łopianka, położonej na wyrębie,  w dawnym „Uroczysku-Łopianka”.
W hipotece w księdze Baczki C zawarta jest transakcja nabycia przez Kurchina z dóbr Baczki B obszaru dla pięciorga swoich dzieci, wśród nich jest Zofia Kurchin (wspomniana). „po śmierci właściciela dóbr Judela Jakowlewicza Perlisa (2 października 1893r.) przeprowadza się sprawę następstwa spadkowego wg. zawiadomienia... Należąca do Judela Perlisa część jego majątku przechodzi na jego dzieci: Nusela (Mikołaja Perlisa), Wolfa (Władysława Perlisa)Fawy Perlis – żony Berka Salamonowa, Teresy Perlis – żony Lejzora (Ludwika), Loewensteina i Anny Perlis- wdowy Dawida Weissbreina, każdemu po równej jednej piątek nierozdzielnej części... W imieniu tych części występują w równych prawach Nusel i Wolf bracia Perlis”.
Na tej podstawia obaj bracia wspólnie zarządzali fabryką, a po tragicznej śmierci Nusela (Mikołaja) w 1905 roku dyrektorem fabryki zostaje Wolf (Władysław), który jednocześnie prowadzi gospodarstwo rolne o pow. 420 morgów.
Po śmierci Wolfa vel Abrama vel Władysława Perlisa toczy się postępowanie spadkowe. „W akcie solidarnej odpowiedzialności za kaucję 140 tyś zł dla Banku Gospodarstwa Krajowego w Warszawie z dnia 30 grudnia 1935 roku występują: Julian Perlis syn Mikołaja vel Nusela, Maria z Loewensteinów Perlisowa (wdowa po Władysławie), Dorota z Perlisów Perlisowa, Julian Perlis syn Władysława vel Wolfa za wszystkie koszty i należności od firmy bracia Perlis spadkobiercy Łochów odlewnia żelaza i fabryka maszyn. Dowody będą opatrzone podpisem jednego członka zarządu lub osoby przez nich upoważnionej” Podpisał Julian Perlis.
W powyższym akcie nie uczestniczą trzy córki Judela ani ich potomkowie. Zapewne ich współudział w dobrach został w międzyczasie spłacony i wyłączony. Wśród miejscowej ludności nie znane były żydowskie imiona Perlisów i Loewensteinów, posługiwali się imionami polskimi.
Początkowo współpraca zarządu – obu stryjecznych braci Julianów nie układała się pomyślnie. Nastąpił podział: Julian syn Mikołaja o wykształceniu politechnicznym kierował fabryką a Julian syn Władysława, wykształcony agronom prowadził gospodarstwo rolne.
Zbyt na maszyny rolnicze produkowane w Baczkach był bardzo duży znane były nawet w Rosji Carskiej. Fabryka zatrudniała okolicznościowo około 200 osób, w znacznej mierze z okolicznych wiosek. Pracował tam jeden inżynier i około dziesięciu stałych specjalistów – majstrów, ściąganych z różnych stron kraju. Niektórzy twierdzą, że pierwsi kowale przybyli z miejscowości „Banki” koło Częstochowy, inni że Perlis wykradł fachowców z fabryk w Kielcach, proponując im dogodniejsze warunki. Pierwszymi fachowcami byli Polacy, były też nazwiska niemieckie i jedno szwajcarskie. Dla stałych pracowników w tym specjalistów, Perlis pobudował kilka jednorodzinnych domów, niektóre z nich jeszcze stoją. Działalność fabryki została mocno zahamowana w czasie I wojny światowej, gdyż wielu robotników powołano do wojska spadło zainteresowanie kupnem maszyn rolniczych. Również po wojnie produkcja była nie równa, do czego przyczynił się kryzys gospodarczy i inflacja były okresy, że zatrudniano do 300 osób, to znów następowały przerwy w czasie, których upłynniano wyroby.
Pod koniec lat trzydziestych sprzęt tu produkowany stawał się przeżytkiem, gdyż na rynku światowym pokazały się maszyny motorowe – traktory, kombajny. Konkurencyjnej fabryki Perlisowie zbudować nie mogli, więc rozpoczęli produkcję rozjazdów kolejowych. Powodzenie jednak zależało od zamówień rządowych a tych, podobno, władze kolejowe nie dały by firmie żydowskiej podobno dlatego Perlis zmienił wyznanie na katolickie. Stało się to około roku 1938. Jednak jego córka w księdze ocen za rok szkolny 1938/39 miał wpisane „wyznanie mojżeszowe”...
3 Września 1939 roku Perlisowie opuścili Baczki i skierowali się na wschód w kierunku Związku Radzieckiego w poszukiwaniu tam schronienia przed pewną zagładą niemiecką.       
Fabryka wznowiła produkcję pod koniec września 1939 roku pod kierownictwem pozostałych pracowników, przeważnie Żydów. Okupantowi zależało na intensyfikacji rolnictwa, gdyż to zapewniało większe plony, które potem ściągali w postaci kontyngentów. Fabryka pracowała z ożywieniem. Wolnorynkowe ceny artykułów rolnych były wysokie, więc rolnicy mieli za co kupić sprzęt do uprawy roli. Fabryka nie nadążała zamówieniom, a wyroby zabierano z zakładu z nieobeschłą jeszcze farbą. Załoga powiększyła się do pięciuset osób. Zażądała od odbiorców dostawy produktów rolnych za maszyny po cenach przedwojennych, tak jak nabywają maszyny. Rolnicy godzili się na to, więc rodziny robotnicze nie odczuwały niedostatku w wyżywieniu w czasie wojny. Po pogromie Żydów w 1942 roku w fabryce pracowali jedynie Polacy, a w wydzielonej części sami Niemcy. Pod koniec okupacji przystąpiono do rozbudowy fabryki dla celów wojennych. Na skutek zbliżającego się frontu przygotowano materiały wraz z częścią sprzętu wywieziono lub zniszczono. Z gospodarstwa rolnego zabrali wszystkie konie i krowy.
 Część pracowników tej fabryki znalazła po wojnie zatrudnienie w Fabryce Maszyn Rolniczych „Ostrówek” a część w Warsztatach Naprawczych PGR Łochów. Warsztaty te mieściły się w dawnej wozowni i stajni cugowej przy pałacu. W roku 1952 przeniesiono je do niewykorzystywanych budynków dawnej fabryki „Baczki”.
Zdewastowane budynki wymagały naprawy, odlewnia gruntowej odbudowy. Po trzech latach uruchomiono jeden żeliwniak, potem następny. Równocześnie budowano budynki produkcyjne i administracyjne. Na początek do produkcji wdrożono podawacze słomy, pompy odśrodkowe, podnośniki, by wkrótce wejść w kooperację ze Stalową  Wolą i z HCP Poznań. Po wchłnięciu baczek Fabrycznych przez Łochów produkcję zwiększono o sprzęt koparkowy dla WZMB L.Waryńskiego w Warszawie. Załoga wzrosła do 800 osób.
W czerwcu 1971 roku w ramach tworzenia kombinatów „ZUT-Ostrówek „ i „FMB-Proma Łochów” połączono w jeden zakład „ZUT Bumar – Proma”w Ostrówku Węgrowskim.
Fabryka w Ostrówku zbudowana przez Lejzora Loewenstaina, zięcia Judela Perlisa, około 1884 roku wcześniej istniała w Baczkach (między szkołą „murowanką) a jednym z wielorodzinnych domów zajmowanych przez majstrów-fachowców. Przeniesiona do Ostrówka miała nazwę określającą jej produkcję: „ Fabryka Mebli Metalowych i Odlewnia Żelaza Marfeusz”. „ Meble to były tak zwane łóżka higieniczne”. Dobra koniunktura wpłynęła na jej rozbudowę i zajęcia się produkcją maszyn rolniczych. Od 1929 roku nazwa brzmiała „Fabryka Odlewów Żelaznych i Narzędzi Rolniczych oraz Warsztaty Mechaniczne Ostrówek - spółka akcyjna”.
Akcjonariusze mieszkali w dużym domu wielorodzinnym, L. Loewenstain miał oddzielony domek. W budynku tym w latach 1954-64 miała swą siedzibę Gromadzka Rada Narodowa.
W czasie drugiej wojny światowej akcjonariusze i zarząd fabryki rozproszyli się, ale okupant zezwolił na uruchomienie fabryki we własnym zakresie gdyż oprócz produkcji maszyn rolniczych wykonywano pewne czynności na potrzeby wojenne. Wypracowany  czysty zysk fabryki pozostawał w niej i był przeznaczony na rozbudowę fabryki, remonty domów i mieszkań robotniczych.
Po napaści Niemiec na Związek Radziecki okupant przedzielił teren fabryki drutami kolczastymi i w dużej części hali montażowej, byłych magazynach części i wyrobów gotowych zorganizowano obóz dla jeńców radzieckich. Jeszcze większy obóz wybudowano naprzeciw fabryki po drugiej stronie szosy. W obu częściach obozu w ciągu roku1941-42 zmarło z głodu i tyfusu 10 tyś. jeńców rad.
W fabryce podczas okupacji znalazło zatrudnienie ponad 300 robotników i pracowników umysłowych.
W lipcu 1944 na skutek zbliżających się wojsk radzieckich pracę w fabryce zlikwidowano. Część lepszych maszyn okupant wywiózł do Niemiec. Już w poł. października1944 roku pracownicy fabryki ściągnęli z szosy, wyciągnięta przez Niemców dla utworzenia barykady lokomobilę, przy pomocy której i po jej wyremontowaniu, uruchomiono mały żeliwniak. Powstała w ten sposób mała odlewnia, dostarczająca części żeliwne do uruchomionej produkcji maszyn rolniczych i piast do wozów.
W miarę lepszego zaopatrywania w materiały produkcja rosła, dając zatrudnienie prawie wszystkim byłym pracownikom.
Odbudowę i remont starych budynków zakończono w 1948 roku i rozpoczęto produkcję maszyn budowlanych. Były to: wyciągi jednomasztowe-szybowe, żurawiki budowlane , podnośniki transportowe itp. W początkach lat 50 liczba zatrudnionych pracowników wynosiła 500 około osób.
W roku 1962 wyprodukowano pierwsze żurawie na podwoziach samochodowych 3 – 6 ton oraz wózki transportowe. Stan załogi wzrósł w 1968roku do 787 osób.
Dla zapewnienia kadry robotniczej fabryki już w 1945 roku zorganizowano Zasadniczą Szkołę Zawodową.
Obecnie sytuacja obu zakładów (właściwie jednego) jest krytyczna ( rok 1993), a ich los prawie przesądzony.
Judel Perlis zmarł 2 października 1893roku. Pochowany w Stoczku na cmentarzu wyznaniowej – kierkucie. Przybył w te strony jako obrotny, ambitny, świadomy celów i skutków, doświadczony zasobny w gotówkę kupiec. Jak można się domyśleć z napisu na nieistniejącym już kominie fabrycznym z 1828r. „ B–cia Perlis SP – c 1863 -1938”– jego firma – usamodzielnienie się – istniała 10 lat przed kupnem Baczek w 1873 roku. Zapis „1863” mylnie tłumaczono jako rok założenia fabryki, a nawet według tego roku obchodzono 120 – lecie fabryki w 1983 roku. Błąd ujawnił się po dotarciu do zapisów w księgach wieczystych.
Kupiony przez niego obszar uległ wyrazistej przebudowie. To prawda, że przede wszystkim, zniknęły przeważające w tym terenie lasy, podobnie jak ginęły w licznych sąsiednich dobrach. Była jednak istotna różnica: gdy w innych okolicach pieniądze za wyeksploatowane lasy odpływały z terenu bezpowrotnie, to w przypadku Perlisa (za te pieniądze) powstał i rozwinął się przemysł metalowy – osobliwość w tej części Polski. O obrębie kilku sąsiednich powiatów nie było tego rodzaju przemysłu na skalę fabryczną. Przemysł ten stał się znaczącym w kraju. Dał zatrudnienie setkom robotników, podniósł warunki ich egzystencji. Fabryka narzędzi rolniczych wpłynęła na usprawnienie i większą wydajność pracy rolników w szerokim zasięgu krajowym. Przez parcelację – wyprzedaże części dawnych dóbr głównie terenów wyeksploatowanych lasów, przyczynił się do utworzenia kilka nowych wsi, Jasiorówka (1876 r.), Ostrówek (1882), Łopianka (1883), a pośrednio do ich rozbudowy: Samotrzask, Relin, Wymysły, Choiny, Nowe Burakowskie.
Swą wybitną aktywności inwestycyjną i gospodarczą, polotem i załatwianiu coraz nowych transakcji, zapewnił sobie i następcom miejsce dalszego pomyślnego działania. Umiał przewidzieć i maksymalnie wykorzystać aktualnie możliwe środki produkcji i miejsca zbytu swych wyrobów. Tego rozpędu starczyło jego następcom na dalszych 46 lat. Otrzymali oni w dziedzictwie fabrykę i gospodarstwo rolne dobrze działające, o ugruntowanej renomie.
Język polski w tych rodzinach był powszechnie używany w najczystszej polszczyźnie. Młodzież od najmłodszych lat uczyła się z pomocą domowej nauczycielki, odbywała naukę w polskich szkołach średnich i wyższych. W domu znajdowała się pokaźna biblioteka, złożona z książek polskich i tłumaczeń z języków obcych, chętnie udostępnianych ludziom zaprzyjaźnionym.
    Władysław dla parafii ufundował żeliwny parkan do nowo wzniesionego kościoła w 1909 roku w Kamionnie oraz drogę bitą od przejazdu jasiorowskiego do fabryki. Nosi ona nazwę „Perlisowa Szosa”. Dobrze też prosperowało ich gospodarstwo rolne w Baczkach: zabudowane i zaopatrzone jak na owe czasy w najnowocześniejsze narzędzia rolnicze. Obsługiwane przez sześciu stałych i rodzinnych robotników i donajmowaną okoliczną ludność było rentowne. Julian agronom był zaangażownay w działalność społeczną – był komendantem fabrycznej ochotniczej straży pożarnej. Julian – dyrektor fabryki (nazywany „dziedzicem”)- również zaznaczył swój udział w środowisku fundując dach dla wznoszonego Domu Sportowego w Węgrowie.
    Podstawą wszystkich poczynań Perlisów i Loewenstainów był czynnik ekonomiczny – utrzymanie i dochodowości, jako niezbędny warunek dalszej egzystencji. Temu czynnikowi podporządkowane były wszystkie posunięcia gospodarcze, inwestycyjne, również kojarzeni małżeństw. Dla nas staje się to dziwne i niewłaściwe, że wszystkie nowe związki małżeńskie zawierały się tylko w obrębie trojga rodzeństwa już wzajemnie skoligowanego: żonami Mikołaja i Władysława Perlisów były dwie siostry  z domu Loewenstain, a ich brat Ludwik, był ożeniony z siostrą Perlisów – Teresą. Dzieci tych trzech rodzin zawierały związki jako stryjeczni i cioteczni bracia i siostry. Na co zezwalało prawo mojżeszowe. Zamiary innych związków z poza familii były utrącane przez „Starą” – żonę Władysława Perlisa. Ożenek z biedniejszą nie powiększał fortuny rodowej, a wówczas wydanie córek za obcego za mąż pociągało uszczuplenie majątku w postaci posagu... Może dlatego Julian s. Władysława nie ożenił się, gdyż zabrakło mu córek w rodzinie.
    Sprawy ekonomiczne skłoniły dyrektora Juliana do przejścia na katolicyzm. Służąca „do dzieci” dyrektora twierdziła, że cała rodzina również przyjęła katolicyzm, obchodziła święta katolickie, a jedynie „Stara w swoim pokoju paliła świeczki szabatowe”.
Druga wojna światowa przyniosła zagładę rodziny Perlisów i Loewenstainów. W obawie przed Niemcami załadowali się Perlisowie na 6 wozów fornalskich i rankiem 3 września 1939 roku odjechali przez Stoczek, Kosów Lacki – na wschód, szukać schronienia w bolszewickiej Rosji. Nękani częstymi nalotami zwiadowczymi i bombardującymi dotarli 16 września do Białegostoku zajętego już przez Sowietów. Głoszący światu braterstwo Rosjanie okazali się równie okrutnym oprawcą, przed którym uciekali. Cały ich dobytek z miejsca zarekwirowano. Mężczyzn oddzielono do jednej grupy, a kobiety i dzieci do drugiej. Pod osłoną nocy służąca – Czarnecka wraz z dyrektorem Julianem uciekli i wrócili do Łopianki. Tu dyrektor ukrywał się przez całą okupację w jej domu. Miał z nią dwóch synów. W lipcu 1944 roku postanowili skryć się w Warszawie. W drodze spotkał ich nalot bombowy, gdzie wszyscy zginęli. Jego brat Julian (agronom) zmarł w szpitalu w Białymstoku z głodu.
    Kobiety, dzieci i słabowity Kolka zostali przywiezieni do łagru na daleką północ, do robót leśnych. Z głodu zimna i wycieńczenia  zmarł tam Kolka (utalentowany skrzypek), Dorota i jej najmłodsza córka. Pozostali: wdowa po Władysławie Perlisie i dwie starsze córki dyrektora wrócili po wojnie do kraju i zamieszkali w Łodzi u Leona Loewensteina (lekarz powiatowy). Po ukończeniu studiów  medycznych w Łodzi w roku 1968 (wydarzenia marcowe) wyjechały do Izraela.
    Ocalała też Sylwia, żona Władysława Loewensteina, która wraz ze służącą Brańszczówną uciekły z obozu w Białymstoku do Łojewa. Tu okrywała się. Po wojnie zamieszkiwali wspólnie we trójkę w Warszawie. Nieufnie w stosunku do siebie oddzielnie przygotowywały posiłki. Władysław przechrzcił się w 1943 roku  zmieniając nazwisko na Lewandowski. Syn Sylwii zamieszkał w Londynie i tam ściągnął swoją matkę. Władysława pochowano na cmentarzu na Bródnie.
    Inni akcjonariusze fabryki w Ostrówku rozproszyli się lub wyginęli. Tak zamknęła się karta obu rodów na naszych ziemiach otwarta przez Judela Perlisa 2 lipca 1873 roku.


C. Sadzewiczowie

Tylko trzy lata (od 7 lipca 1876r.) Antoni Niemysiki był właścicielem  Baczek: 16 czerwca 1879 roku sprzedał je Adamowi Wołk-Łaniewskiemu za 42 tysiące rubli (2 tys. za włókę). Po dwóch latach znów zmienił się właściciel. Jest nim Dominik Kowalski ,który własność tę nabył za 50950 rubli. Z szacunku tego potrącono 9750 rubli długu dla Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie. „Kontrakta z karczmarzem, młynarzem, ogrodnikiem. Świderskiem Rządcą i z gospodynią są znane Kowlaskiemu i takowe do dalszej realizacji przyjmuje. Kontrakt z pachciarzem zostaje rozwiązany. Z trzech karczm – w Baczkach, Łojewie i Wymysłach- Kowalewski przyjmuje jedną w Baczkach, a dwie pozostają przy Łaniewskim”. Wyliczenia te dają nam obraz obsady stanowisk w folwarku oraz zagęszczenia karczm w tej okolicy. W marcu 1893 roku właścicielem Baczek staje się Szepszel Szauchet. Około 14 grudnia 1899 roku zapisany jest kontrakt kupna sprzedaży między Szepszelem Szauchet, a Janem Markiem, który zyskał uznanie ludności za dobrą gospodarność. Dziedziczący dobra jego dwaj synowie byli dla odmiany hulakami i awanturnikami. Marnowali majątek ojca. W czasie bójki na zabawie w Wielicznie zostali zabici. Z zapisu hipotecznego, gdzie figuruje podpis jednego z nich, wynika, że z dóbr figuruje podpis jednego z nich, wynika, że z dóbr ich Maria Paszkowska kupiła 10 włók, a pozostałych 11 nabył Szloma Czerwonogóra i ta przeszła na Szaję Szafrana, który wygrał na licytacji przeciw Piotrowi Lipce. Następni wymienieni właściciele tej części to: Jankiel Zilbersztajn i Stanisław Michalak. Na tych dobrach powstała wieś Baczki Nowe. Owe 10 włók Maria z Rodziewiczów Paszkowska zakupiła dla trojga swych dzieci: Adolfiny (primaballerina Opery Poznańskiej), Kazimierza i Marii (Sadzewiczowej) – jako własność niepodzielną (tzw. podział idealny). W skład tej części dóbr wchodziły zabudowania gospodarcze folwarku i park z dworkiem ilamusem. W 1920 roku Kazimierz został spłacony, a na to miejsce wszedł Antoni Sadzewicz mąż Marii. Dziećmi z tego małżeństwa byli: Anna Chylewska (1905), Marek Sadzewicz (1907-1975) – literat, Elżbieta Szubertowa (1914-1984) i Barbara Malanowicz (1915 Psków). W 1925 roku wielki pożar strawił budynki gospodarcze folwarku i czworak „Murowankę”, w którym mieściły się 2 sklepy, izba lekcyjna i mieszkanie nauczycielki – Marii Radźko, ogrodnika i komornic.
W wyniku parcelacji w latach 1929-1930 własność ich została ograniczona do 8 ha, lecz i z nich w 1971 roku pozostały tylko 2 ha wydzierżawione gospodarzom. W obrębie tej części pozostał park z „dworkiem” madrzewiowym z XVIII wieku i „Lamus” z XVIII wieku, uznawany za kaplicę ariańską. W „dworku” w latach 70, 80 prowadzone były wczasy „pod gruszą”.
 Rodzina Sadzewiczów ma swą chlubną kartę w dziejach Baczek, Łochowa i kraju. Marek Sadzewicz był znanym pisarzem i redaktorem tygodnika „Stolica” w latach 1952 – 1975. Wydał kilka powieści historycznych i współczesnych: „Skrzydła i buńczuki” „Rodzina Płomieńczyków” „Jadwiżka i zalotnicy” i najbardziej swojską i tutejszą „Zieloną Strugę” której akcja rozgrywa się w rzeczywistej scenerii Baczek, a osoby i wydarzenia w wielu momentach są autentyczne. Jako oficer Września 1939 roku dostał się do obozu jenieckiego w Choszcznie i innych. Atmosferę obozu przedstawił w książce „Offlag”. Z racji swej pracy publicystycznej stale przebywał w Warszawie, lecz często odwiedzał Baczki. Tu spędzał miesiące letnie od najmłodszych lat, więc zżył się i zaprzyjaźnił z ludnością, współdziałał w tworzeniu i pracy miejscowych organizacji: Straży Ogniowej czy teatrzyku amatorskiego. Wieś wspomina go jako swojego współmieszkańca.
              Niemniej ceniona była w tutejszym środowisku jest Maria Sadzewiczowa. Urodziła się 24 września 1881 roku w Petersburgu. Dzieciństwo spędziła w Moglinie w guberni pskowskiej. W Pskowie ukończyła gimnazjum żeńskie ze złotym medalem. W Krakowie ukończyła studia wyższe na wydziale matematyczno – fizycznym, będąc jedyną studentką kobietą na tym wydziale. W Genewie otrzymała doktorat nauk fizyczno – chemicznych. Znała języki: polski, rosyjski, francuski, niemiecki, angielski i szwedzki.
    W 1904 roku zawarła wiązek małżeński z Antonim Sadzewiczem, utalentowanym dziennikarzem politycznym. Poznali się w tajnej grupie Związku Młodzieży Narodowej „Zet” kierowanej przez Ligę Narodową. W 1907 roku osiadła na kupionej przez matkę resztówce majątku Baczki. W tym samym roku umiera im na szkarlatynę 2 letni syn Andrzej a rodzi się Marek, późniejszy literat i publicysta. W dwa lata później przychodzi na świat Anna (magister filologii polskiej), która od 1944 roku osiedla się w Szwajcarii. Następnie rodzi się Elżbieta (filolog klasyki, tłumaczka Galla Anonima) i Barbara (magister filozofii). Posiadając tak liczne i drobne potomstwo w latach 1908 – 1914 pracuje jako nauczycielka szkół średnich.
    W dworku jej dzieci i spokrewnieni rówieśnicy spędzały wakacje i święta, wzrastając w umiłowaniu przyrody i rodzinnych tradycji. Maria w tym czasie krzewi ideę spółdzielczości, zakłada dwa sklepy, oddaje lokal na ten cel, zakłada szkołę czteroklasową dla dzieci z czworaków. Czynnie pomaga przy budowie szkoły powszechnej w pobliskiej Kamionnie w latach trzydziestych. W latach 1929 – 1944 prowadzi w lecie mały pensjonat dla dzieci „dziecinny dwór,” w którym w latach 1942 – 1943 przechowuje się parę rodzin żydowskich.
3 maja 1940 roku zostaje aresztowana w skutek denuncjacji o urządzeniu święta trzeciomajowego w szkole. Cudem unika obozu koncentracyjnego. Zwolniona z „wilczym biletem” zakazującym pracy w szkolnictwie, pracuje nadal w tajnym nauczaniu. Dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego i niepodważalnej argumentacji (w 1943 roku) uratowała życie 98 mężczyznom z Baczek. Mieli być rozstrzelani za przypadkowe zabicie żandarma niemieckiego przez żołnierza Armii Krajowej – Miszczuka. Gdy wybucha powstanie w Warszawie przebywa w Baczkach. Tuż po przejściu frontu w październiku 1944 roku angażuje się do pracy na rzecz Komitetu Założycielskiego Liceum Ogólnokształcącego w Łochowie. Liceum pośmiertnie zostało nazwane jej imieniem.  Zdobywa się na ogromną siłę woli, nie bacząc na sprawy osobiste, które umiała łączyć ze sprawami ogólnymi. Nie zna bowiem losów swoich dzieci. Marek w tym czasie przebywa w Grossbornie wzięty do niewoli 5 października 1939 roku po bitwie pod Kockiem. Anna mieszka w Tarchominie na terenie fabryki „Ludwik Spiess i Syn” a Barbara bieże udział w powstaniu. Po wojnie wszystkie dzieci wracają do Warszawy (za wyjątkiem Anny, która pozostała w Szwajcarii).
    Na stanowisku dyrektorki liceum i nauczycielki pracowała do 1955 roku. Jednocześnie dojeżdżała do Liceum w Węgrowie, gdzie prowadziła lekcje matematyki i fizyki. Odznaczała się żelaznym zdrowiem. Napisała i wydała książkę popularyzatorską „ Lądem, wodą i powietrzem”. Opracowała pomoce szkolne z zakresu geometrii przestrzennej. Zajmowało ją tkactwo (sama przędła, farbowała wełny owcze) oraz ziołolecznictwo (aloesem leczyła rany dzieci wiejskich a korą dębową biegunki). W młodych licealistach potrafiła rozbudzić zamiłowanie i pęd do wiedzy. Jej uczniowie dostawali się na politechnikę bez egzaminów wstępnych.
    Zmarła 23 lutego 1957 roku w Warszawie. Pochowana na Cmentarzu Powązkowskim.  



XII. W OKRESIE DWÓCH WOJEN


    Pomimo braku niepodległego państwa polskiego gospodarka na obszarze zaboru rosyjskiego rozwijała się w miarę dynamicznie. Ludzie odważni i energiczni, z pełną głową racjonalnych pomysłów i niekoniecznie dużym zasobem finansowym przyczynili się w sposób znaczny do rozwoju tych ziem. Dynamikę i wielkość produkcji z 1913 roku II Rzeczpospolita uzyskała dopiero w 1938 roku. Podstawową przyczyną upadku gospodarczego stała się I wojna światowa. Jako poddani cara Mikołaja II po wybuchu wojny w sierpniu1914 roku, w wyniku powszechnej mobilizacji, również i z naszych stron, poszli chłopcy do armii carskiej walczyć przeciwko germańskiej nawale. Pokrzyżowało to zupełnie plany Niemcom, którzy liczyli na to, że w zaborze rosyjskim wybuchnie polskie powstanie, zwrócone przeciw Rosji (na wzór tego z 1830 i 1863 roku). Gdyby powstanie takowe wybuchło – pierwszym jego skutkiem byłoby uniemożliwienie rosyjskiej mobilizacji na ziemiach polskich. Stąd to Rosjanie posłali na front pierwsze, na prędce zorganizowane zorganizowane masy wojsk. Następnie zaś, Rosja musiałaby załatwić się z powstańcami. Najprawdopodobniej (tak jak to poprzednio było) Rosja zawarłaby z Niemcami pokój a polskie powstanie zakończyłoby się tragicznie (tak jak poprzednie). Tak się jednak nie stało, pomimo, że drzemały wśród Polaków żywioły usposobione powstańczo do Rosji, między innymi w Legionach Piłsudskiego, który przed wkroczeniem do Kongresówki 6 sierpnia 1914 roku otrzymał od austriackich wojskowych na przekroczenie granicy ( 9 Społeczeństwo Kongresówki prawie bez wyjątków oparło się zamiarom Legionistów. Zresztą wśród nich samych nastąpił rozłam. Część z nich zrozumiała, że popieranie Austrii i Niemiec jest dla Polski zgubne. Na to kto miał rację, trzeba było czekać ponad 4 lata wykrywając tkankę tkankę narodu po przeciwnych stronach pola walki. Legiony pozostały maleńką grupką (w chwili największego swego rozrostu doszły do liczby 20 tys. żołnierzy), czuły się w narodzie osamotnione. Dały nawet temu wyraz w swej pieśni. Los chciał, że rola legionów, znikoma w czasie wojny, miała się stać bardzo ważna po wojnie.
    Rekrut polski w zaborze rosyjskim szedł masowo do wojska, nie mogąc przeboleć faktu, że zakłada rosyjski mundur. Czynił to, bo wiedział, że w mundurze tym idzie walczyć za polską sprawę. Mobilizacja przebiegała tak szybko i sprawnie, jak tego nie oczekiwały nie tylko Niemcy, ale i sami Rosjanie. W krótkim czasie stanęła do boju wielka armia rosyjska, złożona prawie z samych Polaków – rwąca się do tego, by ruszyć przeciw Niemcom.
    Przez nasze tereny przewinęły się wtedy dziesiątki tysięcy wojska maszerujące z Kongresówki do Prus Wschodnich. Tu na wskutek złego dowodzenia armią przez dowódców rosyjskich (część z nich była przeciwna wojnie z Niemcami, np. gen. Rennenkampf) zostali zdruzgotani i zmiażdżeni na polach Grunwaldu. Na tych samych polach 400 lat wcześniej było zupełnie inaczej Prusy Wschodnie spłynęły krwią polską. Pochłonięcie tu do walki poważających sił niemieckich uratowało Francję przed nawałą niemiecką. Historia jednak lubi się powtarzać.
    Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zaborcy nawzajem wyniszczali się. Rosła coraz większa nadzieja na niepodległą. Aż przyszła. Ale nie miejsce i czas o tym pisać; jak i dlaczego?
    W listopadzie 1918 roku przyjechało do Łochowa czterech oficerów polskich w celu werbunku ochotników do Szwadronu Siedleckiego. Młodziutkie i słabe jeszcze państwo polskie potrzebowało licznej i walecznej armii. Do szwadronu zgłosili się m. in.: Kubis Andrzej, Sulich Jan, Sulich Józef, Bąk Stanisław, Wachowicz Kazimierz, Lanc Jan (Ostrówek), Chomontowski Stefan. Do wojska zgłaszali się ochotnicy z sąsiednich terenów – Kamieńczyka, Starej Wsi. Wojsko kwaterowało w starej gorzelni hr. Zamoyskiego. Szwadron utrzymywał hr. Zamoyski, książę Radziwiłł ze Starej Wsi i Popiel z Ruchny. Wiosną 1919 roku szwadron został przeniesiony do Szczucina za Wołkowyskiem i wcielony do 10 pułku Ułanów Litewskich, a następnie użyty do walki przeciwko watahom Armii Czerwonej. W czasie odwrotu spod Kijowa porucznik Korczak został ranny oraz stracił konia. Ułan Jan Lanc wziął go na swego konia, i uciekając przed bolszewikami dotarł do oddziału. Za czyn ten został odznaczony Krzyżem Wirtuti Militarii.
    Oddział ten brał również udział w odpieraniu wściekłych ataków czerwonych w sierpniu 1920 roku, a następnie w kontrofensywie.
    Również ojciec Pani Marii Sadzewicz zasłynął w czasie pierwszej wojny, służąc jako adiutant generała Dowbór – Muśnickiego dowódcy I Korpusu stacjonującego w Bobrujsku.
    Upragniona i opłacona krwią wolność w zniszczonym wojną i 3-letnią okupacją niemiecką kraju nie mogła zaradzić wszystkim niedostatkom tego kraju. Wyeksploatowane gospodarstwa przez obowiązkowe dostawy swych plonów na rzecz okupanta, wybiedzona ludność. Wiele gospodarstw w czasie okupacji było nieczynnych, gdyż ich właściciele zmuszeni byli do wyjazdu wgłąb Rosji przed zbliżającym się frontem. Pola zarosły ugorem, podupadły budynki, brak sprzężaju i ziarna do siewu. Fabryki zrujnowane bądź w ręku obcego kapitału. Gospodarstwa chłopskie karłowate, brak możliwości zarobku w innej formie. Trzeba było podjąć nie lada wysiłek aby unormować życie w młodym państwie polskim. Karierowiczów i Dyzmów (jak i obecnie) nie brakowało.
    Sytuację pogorszył na dodatek kryzys gospodarczy i szalejąca inflacja. Chłopi mieli coraz większy problem ze zbytem swoich towarów. Robotnicy u Perlisów, Loewenstainów czy też w zakładach w Budziskach masowo tracili pracę. Brak rynków zbytu zmuszał właścicieli zakładów do ich zamykania lub ograniczania produkcji. Szerzyły się strajki. W takiej sytuacji poklask pozyskiwały partie socjalistyczne i komunistyczne typu KPP, która działała również w Baczkach, czy też protest chłopów w Jadowie.
    Sytuacja gospodarcza Ziemi Łochowskiej w czasach II Rzeczypospolitej, gdy mieliśmy swoje państwo, swój rząd, swoich przedstawicieli we władzach nie uległa poprawie. To co uczyniono dla rozwoju gospodarczego tego obszaru u schyłku XIX i początku XX wieku pod zaborem rosyjskim, tego nie udało się dokonać w Polsce niepodległej. Poziom gospodarczy ziem polskich z 1913 roku uzyskano w niepodległej dopiero w 1938 roku.
    Po odzyskaniu niepodległości siłą sprawczą wszelkich zmian była przede wszystkim młodzież. Odgrywała ona główną rolę w strażach pożarnych, czy innych kołach. Prowadzili i ożywiali zarazem działalność kulturalną na wsi. Przy stacji PKP znajdowała się jedyna w okolicy sala projekcyjna, również na występy artystyczne.
    Ożywieniu uległo życie spółdzielcze i oświatowe. Zaczęły powstawać małe szkółki, przeważnie w zakresie czterech oddziałów. Już w 1919 roku podjęto uchwałę o powszechnym obowiązku szkolnym w zakresie klas I – VII w wieku 7 – 14 lat.
    Życiem politycznym, zarówno przed I wojną jak i po, kierowała i aspirowała do działań na rzecz narodu endecja i kościół, chociaż nie sposób pominąć wpływów KPP i PSL Wyzwolenia. Do ożywienia życia politycznego i walki między ugrupowaniami dochodziło w czasie kampanii wyborczych do Parlamentu RP. W latach 1919 i 1922 walka o głosy wyborców przebiegała głównie między endekami a ludowcami. Podczas wyborów w 1928 roku doszła trzecia siła, skupiona wokół obozu sanacyjnego. Frekwencja wyborcza wynosiła 75 – 85%.
    Po zamachu stanu w maju 1926 roku cieniem na polityce sanacyjnej położyła się sprawa uwięzienia w Brześciu 21 polskich parlamentarzystów, oraz uwięzienia niewygodnych politycznie (endeków i komunistów) w Berezie Kartuskiej.
    We wrześniu 1939 roku tereny te zostały błyskawicznie zajęte przez Niemców, mimo bezprzykładnego oporu ze strony polskiego żołnierza, którego groby znajdują się na wszystkich okolicznych cmentarzach. Czasem leżą obok siebie, żołnierze polscy i niemieccy np. w Sadownem.
    W czasie okupacji niemieckiej wywieziono z tych terenów kilkudziesięciu, głównie młodych, mężczyzn na przymusowe roboty do Rzeszy. Eksterminacji poddano miejscową ludność żydowską. Getto dla nich znajdowało się w Stoczku Węgrowskim. Jesienią 1942 roku nastąpiła likwidacja getta, a żyjących jeszcze Żydów odesłano do obozu zagłady w Treblince. Pomimo kary śmierci za ukrywanie Żydów, wiele rodzin polskich widząc co okupant wyprawia z ludnością żydowską, dało im schronienie. Byli jednak i tacy co wydawali ich w ręce niemieckie.
    Wielu młodych Polaków z tych stron, niebacząc na przeciwności i ryzyko śmierci, wstępowało do zakonspirowanych oddziałów, głównie do Baonu „Nadbużańskiego” Armii Krajowej. Część z nich końca wojny nie doczekała. Ślady ich walki i potyczek z okupantem zachowały się jedynie dzięki przekazom starszych i kilku pomnikom, które pobudowano i odsłonięto dopiero w latach osiemdziesiątych. Albowiem następny okupant, od sierpnia 1944 roku przy pomocy garstki okiełznanych polskich komunistów, jął wprowadzać na siłę niechciany ustrój „szczęśliwości społecznej”. Była to zakamuflowana walka w celu utworzenia z Polski 16 republiki radzieckiej. Przeciwników osadzano w więzieniach, mordowano, wysyłano do łagrów. Bojowników (AK, NSZ, WiN-u) o wolność i niepodległą w najlepszym przypadku przypinano łatkę politycznych „nieudaczników sanacyjnych, obszarników, gotowych na współpracę z Niemcami”. Trzeba było wielu lat aby upomnieć się o tych ludzi i złożyć im hołd. W pierwszej linii podstępnie i obłudnie przystąpiono do wyniszczenia ocalałych dowódców wojskowych z czasów sprzed 1939 roku, organizacji partyzanckich, właścicieli dóbr ziemskich, adwokatów, przedstawicieli oświaty i kultury. Chodziło więc o wyniszczenie najzdrowszej tkanki narodu. Uznawano jedynie swoich, oddanych sprawie lewicowców.



 
XIII. ROZBUDOWA ŁOCHOWA


Mapka przedstawiająca Powiat węgrowski oraz podział na gminy.

Swym kształtem Łochów przypomina czworobok, którego podstawę stanowi szosa Węgrów – Wyszków z zabudowaniam, dawniej tylko w „południowej” jego części. Krótszy „górny” bok to droga ze starego Łochowa ulicą Nowowiejską na Wymysły oraz od Nadleśnictwa ulica Wyspiańskiego do Jasiorówki. Wnętrze tego czworoboku w wielu jeszcze miejscach nie jest zabudowane. W wyniku realizacji planów Komitetu Rozbudowy Osiedla Łochów wnętrze to ulega stopniowej zabudowie.
   Z chwilą otrzymania praw miejskich 1 stycznia 1969 roku tereny Wymysłów Baczek Fabrycznych zostały włączone do miasta Łochowa, przyjmując też nazwę „Łochów”. Dawne nazwy utrzymują się w mowie potocznej np. „Stefanin” to obszar ulic Folwarczna i Szkolna, „Borek Łochowski” to róg ulicy Dolnej i Żeromskiego, „Dębinką” określa się obszar ulicy 1 Maja i Sikorskiego, zaś „Stacja” to obecnie centrum Łochowa (między ulicą Węgrowską a Leśną wzdłuż ulicy Długiej oraz Alei Łochowskie).    Stary Łochów to stara, okazowa – dawniej wieś. Pierwsze zabudowania powstały w innym miejscu, znacznie bliżej Liwca, na południwy – wschód od Starego Łochowa. Tak więc Stary Łochów jest stary w stosunku do obecnych kierunków rozwoju Łochowa, lecz nie jest to najstarsze miejsce osad łochowskich. W drugiej połowie XIX wieku pożary niszczyły Stary Łochów kilkakrotnie. Zapewne stało się to przyczyną przeniesienia wsi (po 1871 roku) wzdłuż drogi Stary Łochów – Wymysły (obecnie ul. Nowowiejska) oraz przeniesienie siedziby gminy do Kamienny. Pałac i zabudowania folwarczne już wtedy istniały.
    W związku z budową kolei Warszawa – Petersburg powstaje za torami folwark i dwór Stefanin oraz budynki poczty konnej i stacji kolejowej, a z czasem apteka i dom handlowy „Rolnik”.           
    Nieodpowiedzialne i hulaszcze życie Eryka Łodzi – Kurnatowskiego zmusiło go do wyprzedaży fragmentów majątku bliżej stacji, co powoduje powstanie tu osadnictwa. Domy przy szosie równoległej do torów kolejowych powstały na ziemiach otrzymanych po likwidacji serwitutów, zakupionych przez przybyszów. W podobny sposób powstała część Łochowa przy ulicy Baczkowskiej ( dawna graniczna droga Jasiorówki – Baczki Fabryczne) przy czym zabudowa południowej strony drogi należała do Łochowa, a północna do Wymysłów. Powszechnie całość jest nazywana „Wymysły”.
    Centrum handlowe Łochowa naprzeciw stacji zaczęto zabudowywać w 1930 roku na ziemi (95 ha) przeznaczonej do rozparcelowania na działki 0,5 – 1 ha. Do 1951 stało tu tylko kilka budynków. Przy ulicy już wtedy nazywanej „1 Maja”, stał drewniany pusty budynek GS (mieścił dwa sklepy: spożywczy i mięsny, biuro GS i SOP), za nimi 3 baraki, naprzeciw poczta. Jakby zamykajaca „plac” stała apteka Wyrzykowskich. Dalej stały domy Stankiewiczów, Ziółkowskich(drewniany) i Józefowiczów (murowany). Naprzeciw budynku gminy stał dom Cedrów, b, budka sklepowa banaszków a dalej dom Bożymów(drewniany), dwa baraki (sklep żelazny i magazyn budowlany), a piekarnia u Owsianków, dom Kalinowskich i najwyższy budynek budynek Łochowie – młyn Gotowickich.
    Zabudowa Łochowa:
- w roku 1827- 31 budynków,
- w roku 1877 – 30 budynków, ale 45 osad (pożary)
- w 1935 – 87 budynków na wsi ( w tym 4 murowane) na folwarku 15 (w tym 7 murowanych).
Do roku 1944 wszystkie domy były oświetlane naftą. Jedynie hrabia „miał motorek w kantorze” i stad oświetlenie w pałacu, uruchamianie sieczkarni i młocarni.
    Nafta do sklepów (spożywczych) dostarczana była w beczkach, a stąd ludność przenosiła ją w bańkach i butelkach do domów, odległych o 4- 5 km., gdyż sklepy były nie w każdej wsi, bez względu na pogodę, w słotę w deszcz, upały czy mróz.  Jesienią czy  zimą była najbardziej potrzebna.
Elektryfikacja, zapoczątkowana w 1950 roku, stopniowo likwidowała naftowe utrapienia wsi. Z czasem elektryczność zapanowała w domach: pralka, lodówka, telewizor, odkurzacz, suszarka, siła w warsztatach, piec akumulacyjny, terma łazienkowa, parniki, dojarki. Fabryki w Baczkach i w Ostrówku pozbyły się kominów fabrycznych. Pierwszy pociąg elektryczny przybył do Łochowa z Warszawy 17 grudnia 1980 roku.
    W latach 1946- 1956 przy stacji powstało zaledwie kilka budynków mieszkalnych. Decydowała wtedy „umiejętność podejścia” do przewodniczącego Społecznego Komitetu Rozbudowy Osiedla Łochów.
    W wyniku przełomu październikowego rozpoczął się silne ruch budowlany. Początkowo nadawano działki budowlane 10 – 20-sto arowe, potem ośmiu arowe petentom, których podania były „odpowiednio” umotywowane przez prezydium GRN. Uruchomione kredyty w wysokości 90 – 120 tysięcy złotych przyspieszyły dynamiczną zabudowę obszaru centralnego Łochowa. W ciągu 4 lat wybudowanych zostało 150 domów. Wymagało to olbrzymiego wysiłku i samozaparcia przy średnich zarobkach około 800 zł. Pożyczka była udzielana na 1% z okresem spłaty 20 – 25.
W roku 1962 umorzono 20% pożyczki. Wśród wytyczonych  tu 17 ulic znalazła się i ulica Marii Sadzewicz, pierwszej dyrektorki liceum, jako wyraz uznania dla jej i miejscowego nauczycielstwa wysiłków w tworzeniu oświaty i kultury Łochowa. Budowa kilkudziesięciu budynków jednocześnie, spowodowała znaczne zapotrzebowanie na materiały budowlane. Najmniejszy problem stanowiła cegła. Sprowadzano ją ze zniszczonych miast tzw. „Ziem Odzyskanych” głównie ze Szczecina, wagonami jako „połówki” i „dziewiątki” (3/4 całości) Znacznie trudniej było zdobyć pozostałe materiały. Przybysze spoza Łochowa zwykle bywali zasobniejsi w gotówkę, więc ich budowie, nieraz luksusowe, były budowlane szybciej.
    Do 1962 roku osiedle w rejonie ulic Kościuszki i Armii Krajowej (d. Młyńska i Szpryngwalda) zostało zabudowane i zamieszkane. W innych rejonach Łochowa powstały również nowe domy.
    Pierwsze twarde nawierzchnie położono około 1964 roku na 300 metrowym odcinku ulic 1 Maja i Armii Krajowej.
    W trakcie zabudowany terenu przy stacji przewodniczący GRN nadał nazwy ulicom. Były to: ul. Kościuszki, Chopina, Sienkiewicza, Mickiewicza, Kolejowa, Młyńska (przemianowana w 1974 na „Lucjana Szpryngwalda” a w 1993 na „Armii Krajowej”), Marii Sadzewicz, Długa, Aleja Pokoju.
    W latach 70-tych przystąpiono do zabudowy osiedla „Przemysłowego” położonego na południe od ulicy Węgrowskiej. Zostało tak nazwane z powodu nazw wytyczonych na nim ulic, tj.: Hutnicza, Robocza, Frezerów, Tokarzy, itp. Lecz już w czasie zabudowy nadano im inne nazwy: Krótka, Waryńskiego ( Tokarzy), Cicha, Prusa, Piaskowa, 22Lipca
(Frezerów), XXX – Lecia PRL, Jana Kazimierza. Przy tych ulicach rozdzielono 143 działki 
 6-cio i 4 – ro arowe i plac na sklep i plac zabaw. Osiedle nie ma oficjalnej nazwy, najczęściej ocenia się je „przy szosie węgrowskiej” lub „Węgrowskie”. Pozwolono tu na budowę domów wyższych, już jako zabudowa miejska. Na osiedlu przy stacji domy piętrowe budowano „na dziko” – bez zezwolenia powiatowych władz budowlanych, które sprzeciwiły się takiej zabudowie, gdyż Łochów miał utrzymać charakter wiejski.
    W budownictwie prywatnym władze państwowe udzielały zezwolenia jedynie na domy parterowe. Znaczna część domów piętrowych w Łochowie wbrew tym zakazom jako „górę” nieco zmodyfikowaną lub dom parterowy podwyższony po kilku latach o piętro.
Na jednym z zebrań padło zdanie padło zdanie przedstawiciela powiatu, że ani jeden dom w Łochowie nie jest zbudowany zgodnie z planem. Niewiele nieścisłości zawiera ta opinia.
    W roku 1970 nadano nazwy jeszcze wielu ulicom oprócz os. Węgrowska. Były to następująca ulice: Węgrowska, Nowowiejska, Myśliwska, Konopnickiej, Rzeczna, Wiśniowa, Baczkowska, Fabryczna, Polna, Leśna, Olszowa, Sosnowa, Świerkowa, Wyszkowska, Wyspiańskiego, Szkolna, Folwarczna, Dolna, Żeromskiego, Al. Łochowska.
    Do roku 1977 w części „Przemysłowej” powstało lub rozpoczęto budowę ponad 110 domów. Mimo trudności w zdobywaniu materiałów ( cegła rozbiórkowa dawno się skończyła ) rozbudowa następuje bardzo szybko, a  charakterystyczne jest przystępowanie do budowy bardzo młodych ludzi.
    Robotnicy fabryk w Łochowie (Baczkach) i Ostrówku uzyskiwali niezłe zarobki, wiec już w wieku dwudziestu kilku lat posiadali lub budowali własne domy z należytym wyposażeniem i wykończeniem. W każdym z tych domów zazwyczaj umiejscowiono garaż  i nie wgłębiane w ziemię piwnice. Przez to parter budowany był na wysokim podmurowaniu, pełniącym  rolę garażu i pomieszczeń warsztatowych. Wgłębione garaże i piwnice były fatalnym błędem budowlanym poprzedniego osiedla. Cały teren osiedla przy stacji  jest obniżony o wysokim poziomie wody podskórnej. Przedwojenna melioracja została zniszczona przy wykopach na fundamenty, brak planów uniemożliwił jej napraw.
    W czasie roztopów i obfitych opadów cały teren stawał się wielkim rozlewiskiem, rozlewiskiem woda wypełniała piwnice do poziomu powierzchni gruntu.
    Groźba zagrzybienia mieszkańców skłoniła w latach siedemdziesiątych kilku właścicieli domów do indywidualnego odwadniania. Stało się to bodźcem do utworzenia Społecznego Komitetu Odwodnienia Łochowa. Opodatkowano się po 590 zł od posesji, oraz zadeklarowano robociznę niefachową. W burcie przy szosie (ulica Łochowska) na przestrzeni 1 km ułożono kanał z cembrowin studziennych, do którego dołączono dreny dochodzące doń z ulic.
    Ciągłe zapotrzebowanie na pracowników różnych zakładach pracy stworzyło możliwości zarobkowania i osiągania w miarę przyzwoitego standardu życia. Kupno samochodu, nowoczesne umeblowanie i urządzenie mieszkań stawały się zwykłym przedsięwzięciem.
    Szybki rozwój Łochowa i przekształcanie się w miasto stwarzały niebezpieczną konkurencję dla powiatowego Węgrowa, który w latach pięćdziesiątych i  sześćdziesiątych był jeszcze mieściną parterową mocno przerzedzoną przez likwidację pożydowskich klitek w czasie okupacji hitlerowskiej, bez większych zakładów wytwórczych i niekorzystnym układzie komunikacyjnym, a więc bez perspektyw rozwojowych, mógł być skazanym na wegetację urzędniczą, rzemieślniczą i handlową. Rozważano więc możliwość utworzenia powiatu z siedzibą w Łochowie. Projekt upadł lecz przejściowo utworzono powiat wyszkowski. Nic dziwnego w tym, że władze powiatowe starały się utrzymać charakter wiejski Łochowa, rezerwując dla Węgrowa rangę jedynego miasta w powiecie.
    Fundusze państwowe rzecz intensyfikacji małych miast, przeznaczane na inwestycje i działalność komunalną w powiecie, szły przez wiele lat dla Węgrowa, który w tym czasie rozbudował się okazale. Na jego rzecz poszły też fundusze uzyskane ze sprzedaży działek budowlanych w Łochowie.
    Wszystkie budynki użyteczności publicznej wznoszone w tych czasach musiały spełniać tendencje władz powiatowych i mogły być jedynie parterowe, mimo sprzeciwów miejscowego społeczeństwa. Parterowe są sklepy spółdzielcze (początkowo przewidziane jako samoobsługowe), bank spółdzielczy (stary), piekarnia, pawilony handlowe, gospoda „z wygospodarowanym”, podwyższonym podpiwniczeniem – niby parterem. Łochów miał wiele obiecujących propozycji inwestycyjnych, realizowanych jednak na innych terenach lub na papierze.
    Czego tu nie projektowano! W okresie planu 6 - letniego wykonano fundamenty i podpiwniczenie pod duży budynek przy obecnej ulicy Długiej (między Kolejową a Mickiewicza). Przez kilka lat była tu jednak okresowa sadzawka, po czym rozebrano, a na to miejsce przydzielono trzy działki budowlane. Lokalizowano również prototypownię (nawet działa przez rok w budynkach przy pałacu), fabrykę zabawek (wybudowano w tym czasie „Misia” w Siedlcach), wytwórnie galanterii drzewnej i metalowej, zakłady mięsne, szkołę zawodową, szkołę podstawową (przyznane tu fundusze przeniesiono do Węgrowa i wybudowano tam szkołę „Na Piaskach”), bloki osiedlowe robotnicze (w efekcie wybudowane przy fabrykach w Baczkach i Ostrówku), wreszcie „pewny” kombinat ziemniaczany, który jednak z powodu trudności gospodarczych w przewidzianym terminie nie wszedł do realizacji.
    Negatywne nastawione władze powiatowe nie poparły kilkakrotnie stawianych wniosków GRN o przyznanie praw miejskich, lecz im się sprzeciwiały. Nastrój zmienił się, gdy naczelne stanowiska w powiecie objęli Zygmunt Gliński i Stanisław Kot. Ich właściwe zrozumienie miejscowej sytuacji i przyszłego rozwoju regionu zyskały poparcie dla zabiegów Łochowa i doprowadziły do wydania pomyślnej decyzji Prezesa Rady Ministrów z dnia 17 grudnia 1968 roku. Był to akt nadania praw miejskich dla Łochowa.
    §1 W województwie warszawskim tworzy się miasto Łochów w powiecie Węgrowskim z obszarów osady i wsi Łochów oraz miejscowości Baczki obejmujące tereny Fabryki „PROMA” z Gromady Łochów…
Dalej opisane zostały w tym dokumencie dokładne granice miasta…
Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 1969 roku. Prezes Rady Ministrów - J. Cyrankiewicz.    
    Niewątpliwie pierwszym wydarzeniem rozpoczynającym tworzenie się miasta Łochowa była lokalizacja stacji kolejowej i poczty konnej w budynku mieszczącym dziś urząd pocztowy przeznaczony na stajnię dla koni pocztowych. Musiał tędy biec trakt ważny, daleki, jeżeli tu zmieniano konie, których stajnie mogły pomieścić ich kilkanaście. Stacje te umiejscawiano na trakcie mniej więcej co 25 km, tj. w takiej odległości, jaką konie mogły przebyć bez postoju na wypoczynek i posiłek. Mogli też zatrzymywać się tutaj podróżni na nocleg po całodziennej podróży. Sąsiednie stacje mogły być np. w Wyszkowie, Broku, Starejwsi.    
    Drugim czynnikiem miastotwórczym było masowe osiedlanie się ludności, głównie pochodzenia miejskiego, na terenach nabywanych w drodze parcelacji majątku łochowskiego w okresie międzywojennym. W tym przypadku zadecydowały rozrzutne działania hr. Łodzi Kurantowskiego jak i znaczne obciążenia podatkowe i gospodarcze (pensje pracownicze). Tendencje miastotwórcze wniosła fabryka w Baczkach, której główny trzon załogi stanowili robotnicy oraz chłopo – robotnicy z okolicznych wiosek. Dostawy surowców, eksport wyrobów fabrycznych z Baczek i Ostrówka, częstsza cyrkulacja ludności przyczyniły się do ożywienia i rozbudowy terenu przystacyjnego.
    Powstałe lub tworzące się osiedla to: Centralne 263 działki, Węgrowskie (141), Leśne (247), Laskowskie (129), Dolna (116), Nowowiejskie (266). Zagęszczeniu ulegają też ulice: Wyszkowska, Szkolna i Folwarczna. Popyt na działki budowlane w Łochowie był i jest zawsze duży. Budują się przeważnie ludzie napływowi, zamożniejsi, często dysponując „twardą walutą”. Zazwyczaj są to domy luksusowo i wytwornie wykończone. Dla niektórych dom jest lokatą kapitału, którego inaczej nie mogą lub nie potrafią wykorzystać. Budując więc drugi, trzeci dom, dla syna, córki, tymczasem oni zamieszkują w dużym mieście w domu przydziałowym. Podobnie ludzie z miast wykupują działki rekreacyjne, na których stawiają luksusowe „dacze” – domki letniskowe. Są ich setki (w roku 1968 – ponad 1500). Dacze opanowały wszystkie nieużytki i słabe rolniczo obszary nad Bugiem, obustronnie obudowały Liwiec. Wszystkie podleśne i nadbrzeżne końcówki pól w Nadkolu, Koszelance, Szuminie, częściowo w Pogorzelcu i Bachowie – są wyprzedane na dacze. W niektórych fragmentach osiedli, np. os. Węgrowska przy małych 4 –arowych działkach i bliźniaczych domach studnie znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie szamb, ścieki z nich odprowadzane są bezpośrednio do kanalizacji odprowadzającej wodę opadową. Woda w związku z tym jest skażona i niezdatna w stanie surowym do spożycia, tak odprowadzane ścieki stanowią poważne zagrożenie epidemiologiczne dla środowiska. Pilną staje się potrzeba budowy oczyszczalni ścieków, kontynuowania dalszej sieci wodociągowej. Dotyczy to i innych miejscowości w gminie. Najkorzystniej tym względzie przedstawia się sytuacja w Ostrówku.
    Nowe domy, to i nowi ludzie, powiększający liczbę ludności miasta. W roku1969 ludność gminy wynosiła 16.152 osoby, w tym Łochowa 3.823. W 1987 w gminie mieszkało 17.678 ludzi, w tym w Łochowie 5.314. Ludność gminy wzrosła więc mniej więcej tyle samo co Łochowa. Wynika z tego że prawie cały przyrost w ciągu tych osiemnastu lat przypadł na Łochów. Tempo wzrostu ludności w Łochowie wynosiło 83 osoby na rok, podczas gdy na pozostałe miejscowości w gminie 2 osoby. Przybyszami są zazwyczaj ludzie młodzi. Tym samym przybywa dzieci w szkołach łochowskich a ubywa w wiejskich. W roku szkolnym 1986/87 w mieście do szkół podstawowych uczęszczało 1245 uczniów. uczniów pozostałych miejscowościach 1481. Ostrówek (390 uczniów)ze względu na charakter zabudowy przyfabrycznej, blokowej raczej kwalifikuje się w większości do trybu miejskiego, wówczas proporcje te wyglądałyby zupełnie inaczej.
             Do 1944 roku własne budynki szkolne znajdowały się w Łochowie (obecna nr 1), Bachowie, Budziskach, Kalinowcu, Kamiennie (jedyny murowany) i Ostrówku. Pozostałe korzystały z izb wynajętych wynajętych chatach wiejskich.
             Po roku 1944 zbudowano następujące obiekty szkolne w Łochowie budynek II przy ulicy Żeromskiego oraz budynek użytkowany wspólnie przez liceum i szkołę podstawową przy ulicy Wyspiańskiego (oddany do użytku w roku 1963), w Barchowie, Łosiewicach, Szuminie, Wielgiem – Ogrodnikach, Ostrówku, Zambrzyńcu, Laskach, Julinie, Kamiennie (odbudowany po spaleniu przez Niemców) i Gwizdałach (drewniany, po czym dobudowano część murowaną, w roku 1992 rozpoczęto rozbudowy części murowanej).
W okresie powojennym zostało zbudowanych wiele obiektów użyteczności publicznej: gospodarczych, przemysłowych, biurowych, handlowych i kulturalnych. Są to: baza magazynowa GS (węgiel, zboże, nawozy mineralne, materiały drzewne, budowlane, skup trzody chlewnej, sklep w Łochowie – Centrum (1954), Państwowe Zakłady Zbożowe (1955), baza POZH (od 1958 roku), wodociśnia PKP (0k. 1956), warsztaty kowalsko – stolarskie GS (1962), komisariat policji (1954), dom kultury (1965 a rozbudowany 1986), przychodnia lekarska (1970), lecznica zwierząt (1960), bank SOP (1964), przedszkole (1978), dwie piekarnie (Łochów – 1960, Baczki Fabr. – 1986), przystanek PKP w Bachowie (czyn XXX - lecia PRL w 1974r.), Anitex (22 lipca 1974, rozbudowany w 1987), trzy pawilony handlowe (Łochów – 1969, Ostrówek – 1972, Baczki Fabr. – 1982), Ośrodek Zdrowia w Ostrówku (1974), biblioteka (początkowo GRN) – 1970, gospoda „Łochowianka” (1975), „Ostrowianka” (1976), prywatne pawilony rzemieślniczo – przemysłowe w Łochowie (1979), zbiorowy prywatny budynek segmentowy mieszkalno – handlowy (1985), stacja obsługi samochodów (1983), CPN (1958), bank spółdzielczy przy Al. Pokoju (1986), centralę telefoniczną na 2000 abonentów (przebudowany stary BS), a przy niej wieżę przekaźnikową – 1992, wiejskie sklepy spożywczo – przemysłowe Stary Łochów, Kamionna, Brzuza, Łojki, Łosiewice, Pogorzelec, Gwizdały, Wólka Paplińska, Laski, Matały, Jasiorówka – Choina), remizo – świetlice (Stary Łochów, Brzuza, Baczki, Budziska, Gwizdały, Pogorzelec. Laski, Matały, Swietlice w Ostrówku Ostrówku Łosiewicach, domy nauczyciela (przy SP nr 1 – 1969, przy Urzędzie Miasta i Gminy – 1991, w Bachowie  -1967, Brzuzie – 1954, Kamiennie, Ostrówku, Łosiewicach i Kalinowcu oraz Urząd Miasta i Gminy (01.02.1987r.).
             Obiekty sakralne powstałe po wojnie to: kościół kościół Łochowie (22.08.1965r.), przedtem przedtem Budziskach od 1946 roku), kościół kościół Jerzykach (listopad 1965) i Wielgiem (drewniany, przeniesiony z Płatkowicy w 1948r.) oraz kaplice (Ostrówek – 1982, Baczki – 1989, Gwizdały – 1991).
              Na pograniczu gminy zbudowano dwa mosty przez rzekę Liwiec: na szosie do Mińska Maz. Około 1964 roku i na szosie do Myszkowa – około 1958 roku.
              Ostatnie lata przyniosły masowy wręcz rozrost prywatnych punktów handlowych.
              O rozbudowie Łochowa i okolic ostatecznie zadecydował spontaniczny i masowy ruch osiedleńczy po 1956 roku.
Własne zasoby i oszczędności, bieżące zarobki, ułatwione nabycie działek budowlanych, pożyczki państwowe, pracowitość i samozaparcie spowodowały spontaniczny indywidualny ruch budowlany, który w krótkim czasie pokrył obszar setkami domów, widomy wyraz miasta.
Brak mieszkań w pobliżu stacji spowodował, że budowę domów prowadzono etapami, by czym prędzej zamieszkać na swoim. Bywały przypadki gnieżdżenia się rodziny w jednej izbie sukcesorskiej lub wynajętej, często ruderze. Pośpiech powodowany potrzebami i niedostatkiem funduszów powodował, że w latach 1957 -1963 budowano najpierw połowę parteru o jednospadowym dachu. Po kilku latach dobudowano drugą połowę. Po następnych kilku latach – zdejmowano dach i stawiano „górę” – piętro z loggią i dachem czterospadowym. Obecnie domy – połówki są już rzadkością, a były licznie na osiedlu przy stacji.
              Inaczej postępowała zabudowa przy szosie na nowym osiedlu. Tu budynki wyprowadzano do pewnej wysokości. Znacznie szybciej tynkowano, malowano i grodzono.
Osiedle to wygląda schludnie, estetycznie i młodo. Mankamentem są tu domy bliźniacze w związku z małą powierzchnią działek budowlanych.
     Lata osiemdziesiąte to okres wzmożonej budowy osiedla przy Leśnej. Obecnie osiedla „Laskowska” oraz obszaru między Wyszkowską i Folwarczną. Ciągle nie uregulowana jest sprawa działek budowlanych osiedla „Nowowiejska”.
    Zabudowa przedwojenna Łochowa to folwarczne czworaki w pobliżu pałacu i zubożała wieś; okazalsze budynki gospodarcze folwarku na uboczu; kilka (około 5) domów przy stacji i kilkanaście nierolniczych koło Wymysłów. Obecna zabudowa zajmuje coraz większe przestrzenie na zachód od zabudowy przedwojennej i przyciąga zabudowę pogranicza Budzisk i Jasiorówki.
    Do roku 1944 przez gminę prowadziły dwie szosy przecinające się w pobliżu stacji PKP. Wykonane były ze szutru kamiennego. Szosa w kierunku Broku miała 3 km odnogę do fabryki, tzw. „Perlisowa Szosa”. Obecnie prawie wszystkie wioski mają utwardzone, asfaltowe połączenia. Są to następujące połączenia; Łochów – Brzuza – Sadowne (15 km), Kamionna – Baczki – Ostrówek (5km), Kamionna – Zambrzyniec – Stoczek (8 km), Budziska – Pogorzelec – Gwizdały (6 km), Łochów – Laski – Twarogi (6 km), Łochów – Barchów (2 km), Gwizdały – Nadkole – Kamieńczyk (8 km), Wieliczna, wielkie – Łosiewice – Jerzyka ( 10 km).
    Rozbudowa zakładów przemysłowych stała się powodem zaniku rękodzieła domowego (tkactwo) oraz rzemiosł, np. krawiectwa i szewstwa. Gospodarstwa domowe uwolnione zostały od wielu pracochłonnych zajęć, jak uprawa lnu, przemiał zboża czy wypiek chleba.
Kilkudziesięciu cholewkarzy i szewców z Łochowa i okolicy pracuje chałupniczo na rynek krajowy lub eksport. Każdy wykonuje zazwyczaj tylko jedną część buta. Przewodnik odwozi wyroby, a przywozi i rozdziela towar. Brak młodzieży do nauki rzemiosła. Nie maja też następców jeszcze pracujący kowale i krawcy.       
    Nowym zjawiskiem na wsi po 1944 roku jest masowe korzystanie z węgla kamiennego. Wcześniej w grę wchodziło jedynie drzewo, a w nielicznych wypadkach torf.
Roczne zapotrzebowanie w węgiel dla gminy wynosi ponad 20 tyś. ton i stale rośnie. Nieśmiale mówi się wiec o gazyfikacji Łochowa.
    Uwolnienie handlu spod nadmiernej kontroli państwa zaowocowało powstaniem kilkudziesięciu punktów handlowych, których oczy bolą od różnorodności towarów. Boli również serce, gdy z kieszeni można wyciągnąć coraz mniej na nie pieniędzy.
    Ważnym zadaniem do zrealizowania jest budowa obiektów sportowych (brakuje np. kortów tenisowych). Młodzież nudę zabija siedzeniem przed ekranami telewizorów lub korzysta z kawiarni bądź pubu , konkurując między sobą, kto więcej wypije. Brakuje im nawyku ruchu dla zdrowia czy ukulturniania się. Dom Kultury, biblioteka nie jest dla nich miejscem, które przyciąga i poucza. Projekcje filmów w kinie „Paprotka” na skutek bardzo niskiej frekwencji były zbyt deficytowe by je utrzymać. Koła zainteresowań cieszą sięnadal znaczną popularnością. Działa zespół ludowy „Łochowianie”, kultywując tradycję ludową. Niestety, uczestnicy w znacznej części przekraczają 40 lat i więcej.
    Pewien marazm uwidaczniający się zarówno pokoleniu młodych jak i starszych wynika zapewne z sytuacji polityczno – gospodarczej kraju. Jednak Łochów z roku na rok staje się miasteczkiem coraz bardziej atrakcyjnym.



XIV. LUDNOŚĆ I ZATRUDNIENIE MIESZKAŃCÓW ŁOCHOWA.


Według zachowanych akt parafii w Kamiennie, do której należał Łochów od 1946 roku, oraz akt Urzędy Stany Cywilnego w Łochowie stan ludności w okresie 1827 – 1990 przedstawia się następująco:

Rok

Mieszkańców

Przyrost

w %

Uwagi

1827

223

----------

1849

312

39.9

1859

340

9.0

1869

401

18.3

1877

530

31.5

1879

670

26.4

1889

780

16.0

1899

906

16.0

1909

993

9.7

1929

1103

10.8

1939

1258

14.0

1949

965

-23.2

( II woj. św., emigr., zagłada Żydów)

1961

1886

93.4

1973

3823

104.9

( zwiększ. Powierzchni o Wymysły
i Baczki Fabr.)

1976

4650

21.6

1990

5883

26.5


Średnie zagęszczenie wynosi 453 osoby/km kw. Do 1939 roku stan ludności stale się powiększał.
W latach 1920 – 1939 wzrasta migracja ludności z terenów zabużańskich zabużańskich zabużańskich Warszawy. Wiąże się to z poprawiającą się systematycznie komunikacją z Warszawą ( w roku 1939 – 11 pociągów do i z Warszawy). Dziesiątki ludzi przewijało się przez Łochów w okresach wypoczynkowych. Zatrzymywali się na okres urlopów u rodzin i znajomych lub też wynajmowali mieszkania pobudowane na ten cel przez zamożniejszych gospodarzy.
    W okresie okupacji niemieckiej stan ludności znacznie przekraczał liczbę ludności z 1939 roku. W Łochowie i okolicy znalazło schronienie kilkanaście rodzin wysiedlonych z poznańskiego, kilka rodzin zza Buga oraz Warszawy, co dawało im lepszą i łatwiejszą aprowizację. Z ludzi tych kilkoro pozostało na miejscu wszedłszy w związki małżeńskie. Warszawiacy opuszczali Łochów w miarę odbudowy stolicy. Z zaburzańskich pozostało na stałe kilka rodzin, które na dobre zagospodarowały się tu, np.: Romanowscy, Moro, Flaszewscy, Kuncewiczowie, Nidźwiedzccy, Szelestowie.
    Imigracja do Łochowa przybyła na sile w związku z zaplanowaną przebudową osiedla na miasto. Kupcy, którzy osiedlili się w centrum przyszłego miasta, to przybysze z bliższych lub dalszych okolic. Przybyszami są też rzemieślnicy.
    Średnia roczna śmiertelności w czterech dziesięcioleciach 1910 – 48 wynosi 13.8 osoby i wykazuje tendencję zniżkową, nie biorąc oczywiście pod uwagę dwóch wojen. Świadczy to o poprawieniu się zdrowotności mieszkańców i wydłużaniu średniego wieku życia.
    Powyższa tabela nie obejmuje zabitych w okresie wojennym 1914 – 1920, oraz 1939 – 1944. Za okres I wojny światowej liczby te są nieznaczne. Natomiast okres okupacji niemieckiej pochłonął w zabitych i zamordowanych około 60 osób. Na ubytek ludności przyczyniła się również emigracja ( w inne rejony Polski lub poza jej granice ). Przed I wojną światową kilka osób wyemigrowało do Ameryki, a w czasie ostatniej wojny kilku mężczyzn znalazło się w Anglii, skąd do tej pory powrócili wszyscy.
    Poniższa tabela przedstawia obszar i liczbę ludności poszczególnych gromad i wsi z 1973 roku, a więc gdy na terenie gminy Łochów znajdowały się gromady:
Łochów, Kamionna, Ostrówek, część gromady Kamieńczyk i Starawieś.

Miejscowości
byłych gromad

Obszar - ha

Ludność

I Łochów – miasto

911,26

3823

II Łochów – grom.

9934,33

3935

1. Barchów

423,05

420

2. Budziska

353,17

741

3. Burakowskie

302,55

181

4. Brzuza

1622,53

603

5. Jasiorówka

391,69

876

6. Jeżyska

183,74

98

7. Kaliska

370,20

381

8. Łojki

346,47

180

9. Łosiewice

613,90

388

10. Szumin

539,04

65

III Kamionna – grom

4034,47

3189

1. Baczki

716,06

687

2. Dąbrowa

321,09

255

3. Kamionna

708,18

511

4. Karczewizna

468,70

206

5. Laski

796,99

648

6. Matały

336,99

227

7. Twarogi

338,76

290

8. Zambrzyniec

347,88

356

IV. Ostrówek - grom.

1632,15

3191

1. Łojew

243,40

406

2. Łopianka

139,22

313

3. Majdan

230,36

563

4. Ostrówek

252,35

883

5. Samotrzask

82,93

85

6. Ogrodniki

542,66

710

7. Zarodniki

141,23

233

część pozost. grom. Kamieñczyk i Starawieś

1. Gwizdały

953,40

698

2. Łazy, Nadkole

769,70

509

3. Pogorzelec

442,43

413

4. Kalinowiec, Wólka Paplińska

767,45

392


Największy ruch emigracyjny zaznaczył się w latach 1946 – 47 na Ziemie Odzyskane. Wyjazd nie był tu akcją zaplanowaną. Wyjeżdżało dużo takich, których nęcił pospolicie zwany „szaber”. Około 40 osób osiedliło się na stałe na Ziemiach Odzyskanych na roli lub w fabrykach. Wielu, zaznawszy przygód i obłowiwszy się „szabrem”, wróciło do domu.
Nieuporządkowany ruch migracyjny sprawił, jak się skarży urzędnik gminny prowadzący meldunki, wielki kłopot. Ludzie wymeldowali się, wracali po miesiącu, by znów za dwa tygodnie wymeldować się. Wiele osób wyjechało bez wymeldowania, wskutek czego gmina ma trudności w ustaleniu, ile osób wyjechało na zachód.
    W roku 1961 Łochów liczył 965 osób, a wraz z Baczkami Fabrycznymi i Wymysłami, tj. terenem obecnego Łochowa 1322 osoby, co stanowiło ponad 13% mieszkańców gminy. W dwanaście lat później Łochów liczył już 3823 osoby, a gmina 16152. Zatem ludność Łochowa wzrosła o 1891, a gminy o 55%. Ludność gminy wynosiła 17200, a miasta 4650 osób. W roku 1990 gminę zamieszkiwało 17297, a w mieście 5883 osoby. Stale więc rośnie udział ludności miejskiej (około 1/3 mieszkańców gminy).
    Ciągłym zmianom ulegała też struktura zawodowa Łochowa i okolic. W okresie przed II wojną światową były to okolice rolnicze, mimo fabryk: w Baczkach i Ostrówku. Obecnie prawie każdy rolnik jest jednocześnie stałym lub sezonowym pracownikiem tzw. chłopo – robotnikiem, przeważnie zatrudnionym w Warszawie. Swoją gospodarkę prowadzi po pracy w zakładzie. Często pracę ma ułożoną systemem zmianowym
( kolejarze, straże zakładowe, palacze). Nowymi ośrodkami zapotrzebowania na pracowników stały się pobliskie miasta: Wyszków i Węgrów, w związku z ich uprzemysłowieniem. Ze względu na dojazdy pracowników zakłady pracy czyniły starania o dostosowanie komunikacji  PKS i PKP do ich potrzeb, np. tworząc nowe linie przejazdowe do Wyszkowa. Do Baczek było 34 połączenia. Od 1975 roku uruchomiono komunikację autobusową do Mińska Mazowieckiego oraz do Sadownego przez Brzózę. Natomiast na pracę w rolnictwie reflektuje niewielka część młodzieży. Rolnictwem zajmują się przeważnie osoby w podeszłym już wieku, którym żal jest opuścić „ojcowiznę”. Młodzi wolą przebywać w mieście, gdzie unormowany jest ośmiogodzinny dzień pracy, dobre zarobki, możliwość wyrobu zawodu i zmiany na dogodniejsze miejsce pracy bądź stanowiska, większe możliwości zdobycia samodzielnego mieszkania. Zmniejszeniu ulega więc ilość gospodarstw rolnych w gminie:
        - w roku 1975 na 3474 gospodarstw 197 było bez następców (5,7%)
        - w roku 1980 na 2478 gospodarstw już 320 bez następców (12,9%)
Zauważalny jest również wyraźny spadek ilości gospodarstw oraz coraz to większa powierzchnia nieużytków i terenów odłogowych.
    Podobnie nie ma chętnych do rzemiosła indywidualnego (szewcy, krawce). Trudno też robotników niefachowych do pomocy w rzemiośle (np. murarstwie), murarstwie już tym bardziej w rolnictwie w okresie nasilonych prac polowych. Natomiast jest znaczna liczba wałęsających się, zatrudnionych od przypadku do przypadku.
    W roku 1961 w Łochowie było 51 rolników (16%), 229 robotników i rzemieślników (73%), 34 pracowników umysłowych (11%). W latach następnych stosunek procentowy zmienia się na korzyść robotników, a na niekorzyść rolników (starzenie się). W 1976 roku zatrudnienie w mieście Łochów wynosi:
        - w przemyśle 728 osób (60,9 %),
        - w handlu 127 osób (10,6%)
        - w oświacie i wychowaniu 120 osób (10%)
        - w rolnictwie około 220 osób (18,4 %).

Przed rokiem 1939 był dość duży zestaw rzemiosł wykonywanych we własnych warsztatach, nieraz jedynie wegetujących w niesprzyjających okresach kryzysów gospodarczych i bezrobocia. Malała siła nabywcza ludności zmuszając do obywania się bez wielu potrzebnych wyrobów, do przysłowiowego „zaciskania pasa”. Część rzemiosł wyginęła bezpowrotnie, gdy zmieniły się technologie produkcji wielu wyrobów. Jeszcze w roku 1961, a więc w okresie powojennym, gdy ogromnie wzrosło zapotrzebowanie na siłę roboczą mieliśmy w Łochowie (przyp. Ponad 1800 mieszkańców): 5 cieśli, 7 stolarzy, 12 murarzy, 5 ślusarzy, 2 mechaników, 4 tokarzy w metalu, 3 kowali, 7 szewców, 1 rymarz, 3 stelmachów, 3 krawców, 3 młynarzy, 1 fryzjer, 13 masarzy, 2 piekarzy. Znaczna ich część zapewne pracowała już w zakładach uspołecznionych lecz budowlani mieli wówczas bardzo dużo zamówień prywatnych na miejscu i w okolicy.
    Od tych czasów wzrosła liczba rzemieślników pracujących w fabrykach, gdyż wielu młodych ludzi zdobyło zawód i zasiliło lub uzupełniło kadry już istniejących nowopowstających zakładów pracy. Natomiast w rzemiośle prywatnym odwrotnie, np. ostatni kowal, dożywszy sędziwego wieku, zmarł w 1970 roku. Są jeszcze nieliczni inni kowale w okolicznych wioskach. Wiele prac rzemieślniczych przejęły fabryki, dostarczając tańszych, łatwo osiąganych wyrobów. Często były one tańsze niż sama robocizna rzemieślnicza, toteż rzemiosła te nie miały prywatnych zamówień. Pozostali krawcy i szewcy podjęli pracę chałupniczą dla zakładów odzieżowych bądź obuwniczych – na eksport.
    Znaczne zapotrzebowanie na różnorodną siłę roboczą zaistniało po zakończeniu działań wojennych chwilą przystąpienia do usuwania gruzów i odbudowy Warszawy. Sama ludność stolicy i okolicznych miejscowości była zbyt małą siłą do ogólnych potrzeb. Trzeba było sięgać do niewykorzystanych dotychczas rezerw robotniczych dalszych okolicach od stolicy, a więc i po ludzi stąd. Zachęceni dobrymi zarobkami odpowiedzieli na wezwanie wielkim napływem, szczególnie jako siła niefachowa. Masy osób codziennie dojeżdżały do Warszawy ( odpowiednio dopasowany rozkład jazdy pociągów ) nie tylko w celach budowlanych, lecz również do pracy w różnych zakładach pracy, młodzież do szkół ponadpodstawowych, najmniej sprawach osobistych. Pociągi przybywające od Małkini miały już zazwyczaj komplet pasażerów, a dalej zatłaczały się coraz bardziej w miarę zbliżania się do Warszawy.
W tłoku, zaduchu i dymie tytoniowym dodrzemywali ludzie późne powroty nocne i wczesne, ranne wstawanie. Przy dłuższych opóźnieniach pociągów w okresie zimowym, robotnicy z dalszych okolic nie próbowali nawet dotrzeć do swych domów, lecz w poczekalni na stacji oczekiwali następnego ranka, by dotrzeć – do pracy na czas. W niektórych rodzinach dzieci widywały swoich ojców tylko w święta, bo już spały gdy Ci wracali z pracy i jeszcze spały, gdy Ci odjeżdżali rano.
Przejazdy kolejowe, zwłaszcza nocne, czasem stawały się widownią gorszących ekscesów, wywołanych przez rozwydrzoną, zazwyczaj nie pracującą młodzież. Prowokacyjne zaczepki, wywoływanie bójek, niszczenie urządzeń wagonu, wybijanie szyb i zrywanie hamulców w szczerym polu, aby ujść ewentualnej odpowiedzialności – to rezultaty ich grasowania w pociągach.                      
Nie każdy z podróżnych czuł się na siłach przeciwstawić kilku czy kilkunastoosobowej zgrai. Reakcje konduktorów milicji, zwłaszcza występujących pojedynczo, były nieskuteczne, a zdarzało się, że byli wyrzucani z pędzącego przez zdziczałą i pijaną bandę. Dla przypomnienia trzeba dodać, że w pierwszych latach po wojnie milicja nie posługiwała się w pociągach drastycznymi środkami przymusu. Jej zadaniem było uświadomienie o szkodliwości niewłaściwego zachowania się i postępowania, co nie dawało oczywiście żadnych rezultatów. Zmienione metody postępowania z chuligaństwem w pewnym stopniu zmniejszyły ilość ekscesów na kolei, lecz ich nie zlikwidowały. Ciągle ulegają dewastacji i wandalizmowi urządzenia pociągów. Pasażer nie czuje się bezpiecznie. Podobnie są niszczone przystanki autobusowe, rozkłady jazdy, znaki drogowe, ławki i latarnie uliczne. Dojeżdżająca młodzież do szkół w Warszawie ulegała również destrukcyjnym nastrojom.
Masowe zaangażowanie ciągle potrzebnych robotników na budowach, pośpiech w ich przeszkoleniu, łatwość zdobycia pracy, powodowały, że w załogach znaleźli się ludzie o niskich instynktach, wnosząc szkodliwą atmosferę w miejscach pracy i w podróży. Alkoholizm, kradzieże, nonszalancja stały się zjawiskiem powszechnym. Upijanie się w miejscach pracy i w podróży, w przypadkowych spotkaniach, przy załatwianiu jakiejkolwiek transakcji i obowiązkowo w święta. Niektórzy wracali z pracy pijani codziennie. Wiele spraw można było załatwić tylko przy wódce. Równocześnie z pijaństwem postępowało złodziejstwo, bumelanctwo, poniedziałkowe urlopy „chorobowe”, niedbalstwo i opóźnione terminy wykonania. Wykonanie pełne wad, braków, uszkodzeń. Po umowie wykonawca często nie zjawił się, był już zaangażowany na innej budowie. Winni niedbalstwa byli nieuchwytni, gdyż z łatwością zmieniali miejsce pracy, więc konsekwencje brakoróbstwa ponosił wykonawca – przedsiębiorstwo i lokator. Szerzące się złodziejstwo powodowało, że część materiałów budowlanych rozchodziła się „na lewo”, Przemyślnie wywożona i wynoszona z placu budowy, wyrzucona za jego ogrodzenie. Szeroko rozprzestrzeniony państwowy ruch budowlany (cała Warszawa była jednym wielkim placem budowy) pochłaniał masę materiałów budowlanych, pozostawiając ich nikłe ilości dla budownictwa prywatnego również nabierającego rozmachu. Toteż na uzupełnienie tych braków przeciekało wiele zasobów z państwowych placów budowy. Cement, okucia, zbrojenia, gwoździe, blacha, farby znajdowały się na chłonnym „czarnym” rynku. Czasem materiały uchodziły z magazynów, zanim znalazły się na liście rozdzielczej dla konkretnych odbiorców, w myśl przysłowia: „Kto smaruje ten jedzie”. Jednak u większości trwał entuzjazm pracy. Aby przyspieszyć budowę stolicy, obok wprowadzanych maszyn budowlanych i urządzeń, pomocniczych (stołówki, hotele robotnicze), stosowano różne rodzaje dopingu, jak premie za ponadplanową pracę i współzawodnictwo grupowe, odznaczenia dla przodowników pracy i racjonalizatorów – podobnie jak w przemyśle. Na placach budowy instalowano głośniki, które rozbrzmiewały różnymi melodiami i piosenkami typu „Budujemy nową Polskę”. Na prawo most, na lewo most”, mającymi budzić entuzjazm pracy. Zwolnieni z budów warszawskich rzemieślnicy rozproszyli się w terenie, gdzie znaleźli pracę w bujnie rozwijającym się budownictwie prywatnym oraz w terenowych przedsiębiorstwach budowlanych.
Obecnie prawi w każdym gospodarstwie wiejskim przynajmniej część budynków jest murowana. Często widoczny jest gromadzony budulec niedrzewny ( gazobeton, cegła, żwir) na zaprojektowanie budowy. Rzemieślnicy budowlani z Łochowa, poza pracującymi prywatnie, zatrudniali się również w Spółdzielni Remontowo – Budowlanej Usług Wielobranżowych w Węgrowie. W podobnych znajdowali zatrudnienie absolwenci szkół zawodowych budowlanych w zasięgu miast – Węgrów, Siedlce, Mińsk Mazowiecki. W Łochowie węgrowska spółdzielnia budowała Rejonową Przychodnię Lekarską i budynek „Anitexu”.
Zatrudnienie w gospodarce uspołecznionej w 1985 r. w Łochowie wyglądało następująco:
    - zatrudnionych ogółem -                              1627 osób,
    - w tym w przemyśle -                                    830 osób,
        budownictwie -                                      13 osób,
        transporcie i łączności -                        164 osoby,
        handlu -                                                 210 osób,
    - poza produkcją materialną (oświata, służba zdrowia,
    administracja -                                         313 osób,
    inni (palacze, stróże) -                                 97 osób.
Natomiast w pozostałych miejscowościach gminy Łochów zatrudnionych
w gospodarce uspołecznionej było:
- ogółem                                                       -894 osoby,
- przemysł                                                     - 486 osób,
- budownictwo                                              -  19 osób,
- transport i łączność                                     -  29 osób,
- handel                                                        - 52 osoby,
- poza sferą mater.                                        - 187 osób,
- inni                                                              - 121 osób.


    Z powyższego zestawienia wynika, że ponad połowa osób zatrudnionych w gospodarce uspołecznionej pracowała w przemyśle. Dotyczy to głównie FMB „Bumar – Proma”. Ogólna liczba zatrudnionych w sektorze państwowym (2521 osób) wskazuje na to, że bardzo duża ilość osób pracowała w sektorze prywatnym. Typu handel, usługi, rolnictwo. Obecnie zmalało znacznie zatrudnienie w sektorze uspołecznionym, głównie w przemyśle. Natomiast wzrosła znacznie liczba zatrudnionych w sektorze prywatnym, w handlu i usługach.



XV. ZABYTKI I POMNIKI
 
Zbytki Łochowa i okolice związane są głównie z rodami wcześniej omówionymi, zaś pomniki przeważnie z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Odrębną grupę stanowią pomniki przyrody. Ślady, pamiątka po tym co minęło zacierają się coraz bardziej, przechodzi w niebyt. Tym bardziej należałoby je zachować i przekazać.

Obiekty zabytkowe: - Baczki Fabryczne

1.    Drewniany parterowy dom Perlisów („pałac”) ze szczątkowym parkanem z odlewów metalowych.
2.    Stróżówka obok domu Perlisów.
3.    Murowany dom kasjera fabryki („kantor”).
4.    Trzy wielorodzinne domy drewniane robotników i obsługi technicznej fabryki.
5.    „Murowanka” zbudowana w 1910 – 11 roku na szkołę z mieszkaniem nauczyciela. Od 1928 roku dom mieszkalny.
6.    Dawny spichlerz, przerobiony na salę kinową i bibliotekę w 1954 roku.
7.    Kuźnia i odlewnia w obrębie fabryki.
8.    Alejka grabowa na terenie ogrodów.
9.    „Perlisowa szosa” zbudowana w 1911 roku i żeberko kolejowe od fabryki do przejazdu w Jasiorówce.
10.    Kapliczka przydrożna w lesie.
 
  - Baczki

1.    Dworek modrzewiowy z XVII wieku, ostatnio należący do rodziny Sadzewiczów.
2.    Lamus, obecnie budynek mieszkalny. Według tradycji jest to kaplica ariańska z XVII wieku. Odrestaurowany staraniem Marka Sadzewicza w 1974 roku.

- Barchów

1.    Dworek drewniany z połowy XIX wieku. Własność Konstantego Wiechowskiego, w otoczeniu park i dwie sadzawki z wysokimi drzewami na ich brzegu. W 1813 r. majątek Barchów dzierżawiony był przez dziadka Marii Konopnickiej – Wasiłowskiego.
2.    Kapliczka murowana z kolumienkami w górnej kondygnacji.
3.    Ślad grodziska – kolisty nasyp ziemny z X- XI wieku przy szosie jadowskiej przed mostem.

- Budziska 

1.    Kompleks obiektów przy ulicy Wyszkowskiej, na który składają się browar i gorzelnia.
2.    Zespół obiektów Nadleśnictwa.

 - Julin

  1. Obecnie Państwowy Dom Dziecka. Budynek pobudowany w otoczeniu leśnym przez Ignacego Paderewskiego dla swojej żony, która utworzyła tu pensjonat dla dziewcząt „dobrze urodzonych”. Zdobywały tu ogładę towarzyską i umiejętność prowadzenia domu. Prowadziły tu ogród warzywny, kurniki. Trwało to do 1948 roku. Przez czas wojny dom był czynny. Znajdowali tu pomoc i schronienie ranni partyzanci i inni ukrywający się przed Niemcami.
Placówka ta utrzymywana jest przez państwo, w niewielkiej tylko części przez rodziców. Niektórzy rodzice kontaktują się z dziećmi. W 1977 roku było 63 wychowanków na miejscu i 29 w internatach. Obecnie ponad trzydzieścioro.


-Kamionna

1.    Pałac z drugiej ćwierci XIX wieku. Obecnie mieści agencję pocztową i mieszkania. Odrestaurowany w 1982 roku.
2.    Dwie oficyny przy pałacu. Jedna po restauracji została przystosowana na świetlicę wiejską, druga zabezpieczona przed zniszczeniem.
3.    Kościół Kościół 1909 roku w stylu zbliżonym do neogotyku.
 
-Łochów


1.    Pałac z pierwszej połowy wieku, dawna posiadłość Hornowskiego, Dernałowicza               a następnie Zamoyskiego. Po 1944 roku zamieszkany przez 21 rodzin robotniczych – 85 osób(5. 02. 1981 r). Stan szybko postępującego niszczenia (dziury w dachu, zawilgocenie, odpadanie tynków). Przewidziane odstąpienie obiektu na Ośrodek Rehabilitacyjny dla Przedsiębiorstwa Usług Komunalno – Socjalnych. Socjalnych tego względu wykwaterowano część rodzin do specjalnie wybudowanych mieszkań zastępczych. W 1991 roku Urząd Miasta i Gminy w Łochowie ogłosił przetarg na cały teren parkowy i pałac. Jednak właściciela nadal nie ma (pomijając tego sprzed reformy rolnej z 1944 roku).
2.    Kamienna  rzeźba św. Jana Nepomucena na czworobocznym murowanym i otynkowanym słupie przy skrzyżowaniu szosy z ulicą Nowowiejska (pierwsza połowa XIX wieku).
3.    Figura kamienna Matki Boskiej w parku przypałacowym, dawniej na wysepce „Saska Kępa” wśród stawów rybnych (pierwsza połowa XIX wieku).
4.    Budynek poczty (dawniej stacja poczty konnej) z XIX wieku.
5.    Parowozownia do II wojny światowej a obecnie budynek stacji PKP (kasy, poczekalnia, mieszkania na górze). Obok budynek mieszkalny.
6.    Drewniany budynek na rogu ulic Armii Krajowej i Al. Łochowskie. Jako posesja letniskowa w Urlach, przeniesiona tu przez Niemców i służąca jako kantyna dla nich, po wojnie Urząd Gminy. Obecnie pomieszczenia handlowe i Apteka Dragana.
7.    Czworaki przy ulicy Folwarcznej (pozostałość po majątku Stefanin).
8.    Czworaki murowane i drewniane przy ulicy Nowowiejskiej (w ramach majątku Zamoyskiego).
9.    Młyn Gotowickiej
10.    Ślad grodziska i osady nad Liwcem (przy granicy z Laskami).

- Relin

1.    Młyn Władysława Eychlera.
2.    Dworek „Relinki”.

- w sąsiednich miejscowościach poza gminą:

1.    Zespół zabudowy klasztoru Sióstr Loretanek w Loretto. Znajdowali tu pomoc i schronienie partyzanci, ranni, uciekinierzy z transportów transportów obozów zagłady z Treblinki.
2.    Barokowy dwór drewniany w Paplinie (około połowy XVIII wieku). Własność rodziny Kieleckich (XX wiek). Obecnie Zasadnicz Szkoła Rolnicza.
3.    Neogotycki pałac Radziwiłłów w Starej Wsi. Zamek.
4.    Budynek pierwszej w Polsce kasy pożyczkowej dla ludności wiejskiej, założonej w 1797 roku w Starej Wsi przez Wojciecha Świdzińskiego, właściciela zamku.
5.    Dwa krzyże dwuramienne „przeciw morowe” z 1885 roku w Szynkarzyźnie przed szkołą i na wschodnim skraju wsi.
6.    Rzeźba w drzewie św. Jana Nepomucena z pierwszej połowy XVII wieku (wielkiej wartości artystycznej) w kapliczce przy szosie za Grabinami. Początkowo ustawiona była przed kościołem w Sadownem. Wielka powódź 29. 03. 1888 roku poniosła figury na obecne miejsce. Stąd powiedzenie „odsunął się jak święty Nepomucen od kościoła”.
7.    Pomnik – obelisk na dawnym rynku w Jadowie upamiętniający strajk chłopów w 1933 roku. Rozgoryczeni niskimi cenami płodów rolnych (1q żyta 11- zł, gdy pług kosztował 45 zł) a także podwyższoną opłatę „kopytkowego” postanowili zablokować rolnikom wjazd do miasteczka w dzień targowy. Interweniowała policja. Zginęło czterech chłopów. Imiona ich wypisane są  na pomniku.
8.    Krzyż żelazny przy szosie przed mostem na Ossownicy – miejsce tragicznej śmierci (upadek spłoszonego konia) 8- letniego Józefa Zamoyskiego.
9.    Krzyż z różowego granitu przy rozdrożu szos w Zawiszynie ze złoconym napisem na wypolerowanej jednej płaszczyźnie: „Jezusie Nauczycielu zmiłuj się nad nami. Ten krzyż stawia wieś Zawiszyn na uproszenie pokoju i pomyślności dla Ojczyzny naszej w czasie wojny europejskiej 1918 r.” Nad napisem lekki rysunek: wschodzącego słońca z cierniowymi obłoczkami na promieniach i pod napisem. Ładna robota w całości i wymowa symboliczna rysunku.
10.    Podwyższona „wyspa”, otoczona fosą, miejsce zamku Zawiszy z XIX wieku zlikwidowanego w 1904 roku.
11.    Przy styku drogi Nadliwie – Strachów kapliczka- kolumna z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej i napisem: „Cud nad Wisłą”. Pamiątka odwrotu Bolszewików 15. VIII. 1920 r.”


Zabytki – pomniki przyrody 

1.    Stare dęby:przed leśniczówką i kościołem w jerzykach – pod lasem w Koszelance.
2.    Samotne sosny: przy szosie w Łojewie, Baczkach, Kamiennie, Bachowie, Pogorzelcu. Są to resztki dawnego zadbanego drzewostanu.

Zabytki sztuki ludowej

1.    „Korony” nadokienne ciesielskiej roboty w budownictwie drewnianym w Brzuzie.
2.    Stroje kołbielskie.

Pomniki
  
    W latach 80- tych wzniesiono cztery poniki poświęcone bohaterom walk i poległym w latach 1939 – 1945:
1. Na cmentarzu w Łochowie symboliczny Grób – Pomnik z napisem „Ku Czci i Pamięci Poległych 1939 – 1945”. Podczas odsłonięcia 12. 09. 1982 roku przemawiał d-ca Baonu Nadbużańskiego Obwodu „Rajski Ptak” por. Janusz Powierża.
2. W lesie w Jerzykach 19. 09. 1982 odsłonięto pomnik „Jerzyków”. Na tablicy Pomnika napis: „W tym miejscu w sierpniu 1944 roku żołnierze Armii Krajowej Powstańczych Odziałów Specjalnych „Jerzyki” z Harcerskiej Kompanii Szturmowej „Wołowin” stoczyli bój z oddziałami hitlerowskiej dywizji pancernej. Chwała Poległym, co ojczyznę ukochali bardziej niż własne życie. Jerzyka, VIII 1982”.
    W uroczystości uczestniczył założyciel P.O.S. „Jerzyki” – płk Jerzy  Strzałkowski, które utworzył w październiku 1939 roku. W odziałach P.O.S. walczyło około 15 tysięcy żołnierzy. Organizacja prowadziła szkolenia wojskowe, tajne nauczanie, wydawała i kolportowała tajną prasę, opiekowałą się osieroconymi i bezdomnymi dźićmi. Walkę zbrojną prowadziły „Jerzyki” w Lasach Kurzewickich, Łochowskich, Łukowskich, pod Cegłowem, Pilawą, Mołodecznem, na Wołyniu, wPuszczy Białej i Kampinoskiej. Żołnierze P.O.S. „Jerzyki” zasilili zgrupowania „Baszta”, „Chrobrymi” w czasie Powstania Warszawskiego.
3. „Pamięci Rozstrzelanych” członków ruchu oporu AK Placówki „Łochów” w marcu 1943 r. oraz pamięci rozstrzelanych mieszkańców wsi Brzoza, za udzielaną pomoc zbiegłym z obozu w Ostrówku jeńcom i żydom wzniesiono Pomnik na skraju lasu przy granicy z Szynkarzyzną.
4. Na granitowej tablicy Pomnika obok kaplicy w Budziskach, pod znakiem krzyża i Polski Walczącej wyryto napis: „Pomordowanym i poległym w walce z okupantem w latach 1939 – 2944 członkom Ruchu Oporu AK Placówki XVII „Łochów Baonu Nadbużańskiego”…  i dalej wymieninych jest 38 nazwisk…
Cześć oddają Rodziny i Towarzysze broni. Rok 1985. Odsłonięcia dokonano 15 września 1985 roku.
    W tym samym roku odsłonięto w Budziskach pomnik upamiętniający 90- lecie Ruchu Ludowego: „Tym co żywią i bronią”
    Obok kościoła w Kamionnie wznosi się pomnik – obelisk wzniesiony w latach międzywojennych dla uczczenia  Marszałka Józefa Piłsudskiego. Na pomniku tym znajdował się portret Piłsudskiego Piłsudskiego medalionie z brązu, a pod nim napis: „Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu – Rodacy”. Zmiany dokonano po 1944 roku na: „ W hołdzie zamordowanym przez faszystów hitlerowskich hitlerowskich latach 1939 – 1944. Mieszkańcy Gromady Kamionna”. Wysoko nad tablicą znajduje się odlew Orła w koronie. Natomiast na cmentarzu znajduje się zbiorowa mogiła 14 Poległych żołnierzy Wojska Polskiego w czasie walk we wrześniu 1939 roku oraz grób powstańca z 1863 r. Ludwika Ignacego Wiktora.





BBLIOGRAFIA

1.    A. Gołubiew – „Rozdroża”.
2.    M. Sadzewicz – „Skrzydła i buńczuki”.
3.    Z. Gloger – „Encyklopedia staropolska”.
4.    S. Namaczyńska – „Kronika klęsk elementarnych Polsce i w krajach sąsiednich 1648 – 1696”. Lwów 1973 r.
5.    Ks. S. Obłożą – „Kronika parafii Sadowne”.
6.    F. Filipek – „Kolej Warszawsko – Terespolska”.
7.    Cz. Wydech – „Podlasie w walkach o społeczne i narodowe wyzwolenie Polski”.
8.    „Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego” pr. zb.
9.     J. Lipecki – „Tragizm losów Polski”.
10.    T. Szczechura – „Nad Bugiem, Ugoszczą i Wilączą”.