Rezerwat przyrody „Jegiel"

Co tu robią potężne świerki?
Kurpiowskie słowo „jegiel", oznaczające świerk, przywędrowało tutaj z drugiego brzegu Bugu, gdzie jest często używane. Jeglijowymi zwano dawniej bory świerkowe, (fot. kolor. 11). Rezer­wat obejmuje las o powierzchni 18,54 ha rosnący na tarasie za­lewowym Bugu, na terenie dawnego koryta rzeki, która ustąpiła stąd przed wiekami. Został utworzony w roku 1981 — pora była ostatnia, bowiem już podejmowano przygotowania do wyrębu. W północnej części rezerwatu rośnie ols, w którym dominują 120-letnie olsze, a towarzyszą im świerki. Spotkać też można brzozę brodawkowatą i sosnę pospolitą, w podszyciu kruszynę, czeremchę, wierzbę uszatą i porzeczkę czarną. W runie większy od przeciętnego udział mają paprocie: narecznica krótkoostna i narecznica błotna oraz wietlica samcza, a trafiają się także m.in. konwalijka dwulistna, fiołek błotny i psianka słodkogórz.
Sensacją przyrodniczą rezerwatu jest bardzo rzadkie w tej części kraju zbiorowisko wilgotnego boru o charakterze borealnym: świerczyny na torfie. Stanowisko tutejsze jest jednym z wy­suniętych najbardziej na południe. Średni wiek drzewostanu wy­nosi 120 lat, ale zdarzają się pojedyncze starsze drzewa. Trzy z nich — dwustuletnie — zostały uznane za pomniki przyrody. „Specyficzny urok rezerwatu podkreślają często spotykane wy­kroty, nadające mu niepowtarzalne, puszczańskie piękno".
Występujący w Polsce świerk pospolity (Picea abies) — jeden z czterdziestu istniejących na świecie gatunków tego rodzaju — nie rośnie wszędzie i jeśli jest sztucznie sadzony w miejscach, które nie są jego naturalnym środowiskiem, czuje się niedobrze, wygląda kiepsko i cherlawo. W Polsce są dwa obszary jego na­turalnego występowania: wyżynny i górski na południu oraz niżowy na północy, głównie na Mazurach, Augustowszczyźnie i w części Podlasia. Nie ma naturalnych stanowisk świerka w Pol­sce centralnej, Wielkopolsce i na Pomorzu, a także w większej części Mazowsza. Jest on natomiast u siebie na wschód od Wisły
—  im dalej od niej, tym lepiej się czuje. Spotkamy go na Kur­piach,  wokół Bagien Biebrzańskich, w Puszczy Knyszyńskiej i Białowieskiej. Na Podhalu jest zwany smrekiem i to określenie zna niemal każdy Polak. Niewielu słyszało o nazwie kurpiowskiej
— jeglija.
Nie byle jakie to drzewo — świerk. „Pojawił się na świecie o wiele milionów lat wcześniej niż Adam i Ewa, bo już w pliocenie, najmłodszej epoce trzeciorzędu, podczas gdy ta szanowna para naszych biblijnych prarodziców rozpoczęła żywot na ziem­skim padole dopiero w czwartorzędzie." W starożytnej Grecji, a także u wczesnych Słowian był drzewem świętym. Grecy trak­towali świerki jak bóstwa, uważano je za nieśmiertelne i żadnemu człowiekowi nie wolno było podnieść na nie ręki. Podobnie odno­sili się do nich nasi górale. Podobno jeszcze dwieście pięćdziesiąt lat temu rósł koło Zakopanego ogromny świerk, który taką czcią był otoczony, iż ludzie składali u jego stóp ofiary i na klęczkach wokół niego chodzili. To już dawno zapomniana przeszłość. W nowszych czasach Podhalanie ze smreków budowali swoje piękne domy. Świerk to nasza bożonarodzeniowa choinka, więc masowo pada ofiarą kłusowników. Często spotykamy na szlakach wędrówek drzewa z uciętymi wierzchołkami — smutną pamiątkę świętego obyczaju.

Zdrowy świerk, rosnący w sprzyjającym środowisku, może osiągnąć ponad 50 m wysokości, Takie świerki rosną w Puszczy Białowieskiej. Tutejsze były mocno trzebione i jest tak nadal, bo drewno świerkowe to cenny surowiec. Jest lekkie, miękkie, ela­styczne, a do tego trwałe. Nadaje się praktycznie do wszystkiego.
Świerk jest drzewem bardzo dekoracyjnym. Jego obecność „ubiera las", dodaje mu tajemniczości i puszczańskiego wdzięku. Lubi wilgoć i chłód. Tylko w górach jest gatunkiem lasotwór­czym, na nizinach szuka towarzystwa innych drzew, które go osłonią od słońca i zapewnią świeżość gleby. Na naszym terenie najczęściej towarzyszy sośnie, niekiedy próbuje ją bezczelnie wy­pierać. Zjawisko agresywności świerka obserwuje się od wielu lat, zwłaszcza w północno-wschodniej Polsce. Piękny literacki opis walki pomiędzy sosną a świerkiem przekazała nam Eliza Orzesz­kowa w Ad astra (1904): „Świerki idą. Tłum wyniosłych i zgrab­nych postaci idzie na podbój ziemi i żywiących soków. Z ostrymi iglicami gotyckich wież na głowach, w płaszczach rycerskich, z których naokół padają długie cienie, śpieszą na bój z rodem pra­starym, który ziemię tę zwłokami swymi utuczył i na dalekie mo­rza rozsyłał heroldów jej sławy w postaci niezłomnych masztów. Dwa rody spotykają się z sobą, zwierają się, walczą. Widać, jak kolumny sosen opadają ze stron wszystkich gęsto tkane płaszcze świerkowe, do stóp ich ścieląc cienie, dyszące wilgotną zgubą".
Ostatnio naukowcy stwierdzają jednak, że ekspansja świerka nie tylko się zakończyła, lecz nawet rozpoczął się jego odwrót. Można sądzić, że ma to związek ze stopniowym ocieplaniem się klimatu.