Łąki nadbużańskie

Jeden z najurodziwszych krajobrazów mazowieckich

Okolica jest malownicza i aż trudno dziś uwierzyć, że całkiem niedawno było tu jeszcze piękniej. Wywłoka i jej bezpośrednie otoczenie należały do cichych, na całkowitym uboczu położonych zakątków Mazowsza. Naturalnie meandrujący Bug, jego liczne starorzecza, pobliskie ujście Ugoszczy i ogromne łąki nadbużańskie, zalewane wiosennymi wylewami rzeki, masy dzikiego ptactwa — to wszystko czyniło okolice wioski bardzo atrakcyjnymi Zmiany nastąpiły z chwilą zlokalizowania w Wywłoce i pobliskim Szuminie dużych osiedli domków letniskowych oraz po regulacji Bugu, którą rozpoczęto właśnie w tej okolicy. „Przekopanie w 1982 r. nowego koryta odcięło od rzeki duże zakole Bugu wraz z przyległymi starorzeczami oraz ujściem rzeki Ugoszcz Zalewane dotychczas starorzecza oraz delta Ugoszczy uległy osuszeniu oraz zarośnięciu. Zarejestrowano radykalne zmiany w liczebności przelatujących ptaków, związanych z odkrytymi obszarami podmokłymi. Na przełomie lat 1970-80 obserwowano wiosną koncentrację batalionów liczącą od stu do tysiąca osobników oraz brodźców leśnych dochodzącą do stu osobników. Po roku 1982 gatunków tych nie obserwowano" — czytamy w ekspertyzie naukowej wykonanej przez uczonych z Wyższej Szkoły Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach w 1988 r.
Okolica ucierpiała nie tylko pod względem przyrodniczym. Prostowanie koryta i obwałowywanie tarasu zalewowego rzek nie wszyscy uważają za właściwą metodę postępowania. „Powódź sprzed pięciu lat pokazała, że wały i zapory nie ochronią nas, gdy nadejdzie naprawdę wielka woda. Ona przelewa się przerywa wały i wdziera się z siłą górskiej rzeki — wtedy nie ma czasu na ratunek. Dlatego zamiast odgradzać wodę od człowieka sensowniej i taniej jest odsunąć człowieka od wody. W latach 70 obwałowano dolinę dolnego Bugu między Małkinią a Szuminem. Powstało prawie 90 km obwałowań po obu stronach rzeki. Przed powstaniem wałów tamtejsza ludność budowała domy na tzw terpach, naturalnych lub sztucznych wzniesieniach. Gdy nadchodziła powódź, nawet bardzo wielka, budynki pozostawały nietknięte. Jedyne utrudnienie, jakie mieli rolnicy, było natury komunikacyjnej, zresztą niewielkie, bo każdy miał przy domu łódkę. Gdy tylko powstały wały, ludzie poczuli się bezpieczni i zapomnieli o swoich terpach. Domy zaczęły powstawać na terenach, które kiedyś były zalewane. To jest właśnie złudne poczucie bezpieczeństwa, które dają nam budowle hydrotechniczne. Ale to jeszcze nie wszystko: kiedy projektowano te wały nad Bugiem, została przeprowadzona symulacja, z której wynikało, że gdy wały wreszcie staną, poziom wody podczas wysokich wezbrań podniesie się od 170 cm w okolicach Małkini do 140 cm w okolicach Szumina. Są to w terenie nizinnym bardzo poważne wzrosty, powodujące w przypadku przerwania wałów zwiększenie zasięgu zalewów powodziowych o tysiąc i więcej metrów. Wyniki te były znane projektantom i niestety nie zapobiegły realizacji obwałowań. Poza tym utrzymywanie setek kilometrów wałów w przyzwoitym stanie kosztuje ogromne pieniądze. Wały odgradzają wodę od człowieka, odsuwają ją, a znacznie sensowniej i taniej byłoby odsunąć człowieka od wody. Dla starożytnych Egipcjan wylewający Nil był dobrodziejstwem, podobnie zresztą jak Bug dla mieszkańców jego doliny, którzy przed obwałowaniem rzeki mieli znakomite plony traw na zalewanych terenach. Wszyscy jednak wiedzieli, że z rzeką nie ma żartów".24
Łąki ciągnące się w dolinie Bugu na północ od wsi Brzuza, od Wywłoki w górę aż po Brok, pomimo tych niekorzystnych zmian środowiska wciąż budzą zainteresowanie przyrodników, chociaż nie w takim stopniu jak przed rokiem 1982. Na torfowiskach niskich występują tutaj bardzo różnorodne zespoły roślinne. Na łąkach wilgotnych rosną m.in. rutewka żółta, wilczomlecz błyszczący i czosnek kątowy. W pobliżu ujścia Ugoszczy do starorzecza Bugu, w zespole roślinnym łąki świeżej występuje turówka wonna, pospolicie zwana żubrówką, ulubiony przysmak żubrów (których tutaj nie ma od wieków), nadający charakterystyczny smak jednej z typowo polskich wódek (której amatorzy w okolicy bywają). Suche wyniesienia porastają murawy mezokserotermiczne, wśród których pojawia się wiązówka bulwkowata i przelot pospolity. Na piaszczyskach nadrzecznych spotkamy barwne kobierce muraw piaskolubnych z fioletowymi kwiatami macierzanek i żółtymi rozchodnika ostrego. W miejscach niższych występuje zbiorowisko lepiężnika kutnerowatego rośliny o bardzo charakterystycznych liściach, od spodu pokrytych białym kutnerem zabezpieczającym przed nadmiernym parowaniem, dzięki czemu roślina może przetrwać zarówno wtedy gdy piaski są zalane przez rzekę, jak i wówczas, gdy brak wody przez czas dłuższy. W starorzeczach zakwitają latem grążele żółte i grzybienie białe, zdobiące nasze wody niby egzotyczne nenufary.

W krainie kulika i derkacza

Wielki obszar nadbużańskich łąk proponuje się objąć ochroną rezerwatową, ponieważ wciąż jest cenną ostoją ptactwa błotnego i wodnego. Przylatują tutaj na żerowiska gnieżdżące się w okolicznych lasach dostojne żurawie popielate i tajemnicze bociany czarne, licznie pojawia się bocian biały, są też brodźce: piskliw i krwawodzioby, występują rycyk i czajka, a na wodach i nad nimi można obserwować łabędzie nieme, wodnika, kureczkę nakrapianą, kokoszkę wodną, łyskę, rybitwę czarną, perkoza dwuczubego i rdzawoszyjego, kaczkę krzyżówkę i kaczkę czernicę. Przyroda jest jak świat z czarodziejskiej baśni, byle umieć temu światu się przyglądać...
Największą  osobliwością  tutejszej awifauny jest kulik wielki, którego ostoja to ewenement na podwarszawskim Mazowszu, gdzie ptak ten ma tylko kilka stanowisk. Warto poświęcić mu nieco więcej miejsca.
Kulik znajduje się na czerwonej liście zwierząt zagrożonych. Podczas, gdy np. bociana białego mamy w Polsce ponad 35 tysięcy par lęgowych, to populacja kulika wielkiego jest oceniana zaledwie na około 400 par. Przebywają one głównie na rozległych, żyznych i niezbyt podmokłych łąkach, zwłaszcza w dolinach rzecznych i w pobliżu wody, na nizinach środkowej części kraju, najliczniej nad Notecią i Biebrzą. Jest to największy przedstawiciel siewkowatych: jego ciało ma 50 cm długości, a rozpiętość skrzydeł osiąga 110 cm. Rozmiary te powiększa jeszcze długi, zagięty ku dołowi dziób. Żywi się kulik pająkami, owadami i ich larwami, nie gardzi małymi ślimakami i żabami.
„Na łąkach, na których kuliki się gnieżdżą, nietrudno je zauważyć, gdyż z odległości kilometra, a w cichy wieczór lub w nocy jeszcze z większej odległości, rozlegają się ich melodyjne, fletowe głosy. Miękkością, głębią i pełnią tonu kulik wielki wybija się ponad wszystkie inne gatunki, nie wyłączając ptaków śpiewających. Nie ma u nas ptaka o głosie bardziej nastrojowym i smętnym. Odzywające się kuliki wprowadzają niezwykle piękny nastrój w krajobraz rozległych łąk, oświetlonych ostatnimi promieniami wieczornej zorzy. Jesienią, kiedy kuliki wędrują, słyszymy ich głosy niekiedy w nocy z ciemnego nieba, najczęściej przeciągłe «kulik kulik kulik»".25 Dodajmy do tych poetyckich zdań wybitnego ornitologa, że głos kulika często wykorzystują filmowcy w ścieżce dźwiękowej dla uzyskania odpowiedniego nastroju. Bywa, że go nadużywają: nieraz głos kulika biegnie zza ekranu ukazującego środowisko zupełnie dla tego ptaka niewłaściwe.
Licznie występuje w tych okolicach jeszcze jeden gatunek należący do rzadkich. O ile kulika zobaczyć można, o tyle ten drugi rarytas ornitologiczny jest niemal nie do zaobserwowania, gdyż z nadzwyczajną wprawą chowa się pośród trawy. Chodzi o derkacza, przez Adama Mickiewicza zwanego „pierwszym skrzypkiem łąki". Znakomity fotografik przyrody Włodzimierz Puchalski, nim wreszcie utrwalił na kliszy jego wizerunek, przez wiele godzin usiłował podejść któregoś z licznych koncertmistrzów. „Kpiły z nas wyraźnie. Wytrzymywały do ostatniej chwili, o krok od nas terkotały, ale żadnego nie mogliśmy w trawie rozeznać. Po sześciu godzinach w głowach mieliśmy szum większy od szumu wzburzonego morza i zupełnie bezradni postanowiliśmy zaprzestać tych męczących poszukiwań". Prof. Sokołowski opisuje, jak raz udało mu się wygnać derkacza na goły, pozbawiony trawy teren i dopiero po długiej chwili zoczył ptaka, który sunął na szyi i piersi, odpychając się nogami, jak najbardziej starając się wtopić w podłoże i doń upodobnić. Ostatnio jednak ornitolodzy opracowali zmyślny sposób przywabiania derkacza głosami innych derkaczy z taśmy magnetofonowej.
Na szczęście derkacza każdy może usłyszeć. Głos jego jest donośny i jemu zawdzięcza ptak swą nazwę polską, a także łacińską (crex). Odzywa się powoli i rytmicznie: „derr derr", po czym następuje przerwa i znów „derr derr", bardzo długo i najczęściej systematycznie, chociaż tylko w porze godowej, od początków maja do połowy lipca, do tego najchętniej nocą, chociaż bardziej zakochane samce potrafią wabić nawet pośród dnia.
Okolice Wywłoki to także ulubiony teren wędkowania. Miłośników ornitologii nieczęsto się tu spotyka, za to trudno się nie potknąć o wędkarza. Łowią z wody i z brzegu. „Mean­drujące, naturalne koryto Bugu stwarza wiele dogodnych siedlisk dla ryb i innych zwierząt wodnych. Pomimo pewnego zanie­czyszczenia wód Bugu życie biologiczne tej rzeki jest nadal bar­dzo bogate. Występuje tu większość gatunków ryb typowych dla słodkowodnej ichtiofauny Polski. Najliczniejsze są: leszcz, płoć, krąp, ukleja, jelec, boleń, koza i kleń. Spotykane są także sum, szczupak i inne gatunki. Do rzadkości należą brzana, świnka, węgorz i certa. Coraz częściej spotykany jest chroniony głowacz białopłetwy".

Trasa główna: Wywłoka – Kamieńczyk

B6 Wywłoka - uroczysko Wilżanka (4 km).
Z Wywłoki idziemy szlakiem czerwonym na południowy zachód, skrajem rezerwatu „Jegiel". Wkrótce wchodzimy na szeroką Kamieniecką Drogę (1,1 km). Nią kilkaset metrów ku zacho­dowi, a następnie w lewo, wąską drogą leśną, ku jednemu z najbar­dziej puszczańskich fragmentów na całej trasie. Nosi on nazwę Lasu Parowy. Szlak znakowany wiedzie przezeń w bardzo skompliko­wany sposób, krętymi ścieżkami, w pełni lata zarastającymi.
Uwaga; rozważana jest możliwość skierowania szlaku na tym odcinku nieco inną trasą — ze względu na konieczność ochrony matecznika fauny w jednym fragmencie, a wyrąb lasu w innym. Będzie to z dużą szkodą dla turystów.
Po niełatwej półtorakilometrowej wędrówce przez Las Parowy osią­gamy uroczysko Wilżanka i rozstaj leśnych dróg przy przepuście nad okresową strugą Wilżanka (2,9 km).
Miejsce to jest dużym węzłem szlaków turystycznych. Szlak Doliny Bugu (nie­bieski) wiedzie w prawo szeroką Kamieniecką Drogą do Brzuzy (ok. 8 km, przystanek autobusowy) i dalej w kierunku Treblinki; w lewo — przez wsie Łazy i Kaczeniec do stacji PKP Lochów (ok. 11 km). Poprowadzony jest mało atrakcyjnie, w większości drogami jezdnymi. Łącznikowy szlak czarny wiedzie na zachód, krótszą drogą do Kamieńczyka (6,7 km). Przebiega tędy również rowerowy Szlak Nadbużański (znaki niebieskie z rowerkiem) z Wyszkowa przez Szumin, Brzuzę i Sądowne do Treblinki, Siemiatycz i Janowa Podlaskiego.
B7 |Z uroczyska Wilżanka do Szumina (1,5 km). Za znakami czer­wonymi drogą przeciwpożarową nr 35 krótko na północny wschód, po chwili w lewo, mało znaczną drogą leśną. Po 200 m zabytkowy dąb. W jego pobliżu w prawo duktem, po przekroczeniu szlaku rowe­rowego ścieżką leśną na północny wschód. Cały czas prosto, przez, grzbiet wydmy. Osiągamy dukt o przebiegu południkowym, którym w lewo, do bliskich zabudowań letniskowego osiedla w Szuminie.
Tu znowu w lewo, poprzeczną ul. Podleśną, którą prowadzą dwa szlaki rowerowe, skrajem lasu i osiedla do zagospodarowanego miej­sca odpoczynku Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego obok ga­jówki (stoły i ławy, miejsce na ognisko, tablice informacyjne). Rosną tu zabytkowe dęby szypułkowe.
B8 Z Szumina do Kamieńczyka (9,3 km). Z miejsca wypoczynku na północ, na brzeg Bugu, po czym w lewo, ku zachodowi, brzegową dróżką. Wkrótce Biała Góra z urwistym brzegiem rzeki, jedno z najpiękniejszych krajobrazowe miejsc na polskim niżu (1 km). ^2) Da­lej szlak oddala się od rzeki, doprowadzając do poprzecznej strugi Wilżanka (0,9 km). Czasem nie ma w niej wody, lecz bywa też, że przejście na drugi brzeg staje się wcale poważnym przedsięwzięciem. Wzdłuż Wilżanki wracamy nad Bug (0,4 km). Obok kolejnego osiedla domków letniskowych skręcamy w drogę ku zachodowi. Nieco ponad 1 km dalej w prawo poprzecznym duktem, po dalszych kilkuset me­trach drogą na lewo. W sąsiedztwie zabudowań Rafy {również dużo „dacz") ponownie na lewo, przez chwilę borem, potem nadrzecznymi błoniami do widocznego mostu na Liwcu.
Za mostem zachodnim brzegiem Liwca przez błonia nadrzeczne, wspólnie ze znakami czarnymi i żółtymi (te ostatnie obok przysiółka Błonie odbijają w prawo — ładny wariant trasy), asfaltową ulicą do Pomnika Flisaka na Rynku Kościuszki w centrum wsi Kamieńczyk. W pobliżu przystanek autobusowy. Stąd znaki czerwone doprowa­dzają po 200 m nad brzeg Bugu, do miejsca dawnej przeprawy pro­mowej.