|
W okolicach wsi Jerzyska Otoczona lasami, bardzo przyjemnie położona jest wieś Jerzyska. Koło niej rozłożyło się osiedle działek letniskowych, a na północ od nich, o kilometr od wsi znajduje się nad rzeczką Strugą popularny rozstaj szlaków turystycznych, gdzie od głównego szlaku czerwonego, wiodącego przez Nadbużański Park Krajobrazowy, oddziela się podążający do stacji w Lechowie szlak czarny. W połowie XIX wieku istniał w Jerzyskach „folwark leśny, należący do dóbr Kołodziąża, nieopodal rzeki Buga, w okręgu węgrowskim, powiecie siedleckim położony. Posiada zakład o trzech piecach do wypalania terpentyny, smoły pakówki i węgli z drzazeg sosnowych. W zakładzie tym każdy piec otrzymuje 3 sążnie kubiczne karpiny, do wypalenia czego używa się 7 sążni leżaniny. Jeden sążeń wydaje terpentyny garncy 17, smoły beczkę jedną, węgli korcy 12". Nietuzinkowy to być musiał zakład, skoro zasłużył na tak obszerny opis w okazałej Encyklopedii powszechnej z roku 1863, wydanej nakładem Samuela Orgelbrandta, księgarza i typografa warszawskiego. Dzisiaj nie ma już śladów „zakładu o trzech piecach", który znajdował się w okolicach leśniczówki. Puszcza okoliczna jest przerąbana, dzieła zniszczenia najbliższych okolic dokonali Niemcy w czasie II wojny światowej, wycinając las w pień i transportując drewno do stacji w Łochowie specjalnie w tym celu pobudowaną kolejką leśną. Pozostawili po sobie rozwiewane, nagie wydmy i ogromne obszary nieużytków, które zalesiono dopiero po wojnie. Czasy okupacji związały z Jerzyskami „Jerzyków" z harcerskiej kompanii szturmowej utworzonej w Wołominie jesienią 1939 r. Podobieństwo nazw to tylko zbieg okoliczności. Był to jeden z licznych Powstańczych Oddziałów Specjalnych, które zorganizował por. Jerzy Strzałkowski ps. „Jerzy". „Jerzyki" walczyły z hitlerowskim okupantem w wielu częściach Mazowsza, m.in. pod Pociechą w Puszczy Kampinoskiej. Oddział wołomiński wyszedł z konspiracji 29 lipca 1944 r., przystępując do otwartej walki. Harcerskie obozowisko znajdowało się o 2 km od leśniczówki w Jerzyskach, w której stacjonowało dowództwo jednostki hitlerowskiej. Młodzi i niedoświadczeni partyzanci przez lekkomyślność zwrócili na siebie uwagę i las został wkrótce otoczony przez wojsko niemieckie. Walki zakończyły się 14 sierpnia 1944 r. Większość „Jerzyków" przebiła się przez pierścień wroga, lecz jedenastu wziętych do niewoli hitlerowcy rozstrzelali wśród lasu. Na miejscu egzekucji, przy drodze wiodącej linią duktu rozdzielającego oddziały leśne 232 i 239, nieco ponad l km na zachód od leśniczówki znajduje się symboliczna mogiła (fot. kolor. 7). Siadami Juliana Ejsmonda W okolicach Jerzysk nie ma już dzisiaj puszczańskiego starodrzewu. Na pewno jednak stare, dobre czasy pamiętają zabytkowe dęby, których jest we wsi sporo. Dwa najbardziej okazałe mają po około 450 cm obwodu w pierśnicy; jeden rośnie nieopodal kościoła (zbudowanego w 1960 r.), drugi przy leśniczówce na skraju wsi, kilkaset metrów na południe od węzła szlaków. Właściwie stoją tam obok siebie dwie leśniczówki. Murowaną zbudowano niedawno. Stara, drewniana, pamięta jeszcze carskie czasy. Niebawem może być rozebrana, a szkoda, gdyż w tym właśnie budynku przebywał kilkakrotnie Julian Ejsmond (1892--1930). Pochodził z rodziny o artystycznych uzdolnieniach. Ojciec, Franciszek Teodor, malował realistyczne sceny myśliwskie i życie rodzinne. Matka, Maria z Wieniawskich, próbowała malować i pisać wiersze. Spoczywa na wiejskim cmentarzu w Kamieńczyku nad Bugiem. Dziadkiem ze strony matki był Julian Wieniawski, w młodości ulubiony uczeń Wojciecha Jastrzębowskiego, o którym była już mowa, ziemianin i dobry gospodarz, ale także literat (pod pseudonimem Jordan pisywał m.in. o przyrodzie — Z boru i dworu, komedie Wśród lasu i Polowanko}. Julian Ejsmond od najmłodszych lat ukochał las. „Nie pokazywał się w naszych kawiarniach — cóż by tam robił ten człowiek pól i lasów", pisał o nim Jan Parandowski. Do historii literatury przeszedł Ejsmond przede wszystkim jako autor opowiadań i wspomnień myśliwskich, chociaż zajmował się również bajkopisarstwem i przekładami z łaciny. Bajki swoje pisał przewrotnie, walcząc z ludzkimi stereotypami, na które, jak uważał, nie ma miejsca w przyrodzie. Bohaterami opowieści dla dzieci czynił więc na przykład małe szczurki, a negatywną rolę powierzał polującemu na nie puszystemu kotkowi. Jego pasją było myślistwo. „Bawiąc przez szereg lat na letnisku pod Łochowem, letni sezon zaczynałem polowaniem na leśnych błotach dzięki uprzejmości p. T. Kutnickiego, leśniczego z Jeżysk". Właśnie z tych łochowskich okolic pochodzą piękne opisy przyrody, pomieszczone w Moich przygodach łowieckich, wydanych drukiem w 1929 r. „Dokoła bagna — olbrzymi dąb skręcony przez lata i burze. Za mną słońce... Klangor żórawi napełnia na chwilę usypiającą ziemię swoją rozgłośną muzyką". Błądząc po lesie z książką Ejsmonda w ręku, można niekiedy odnaleźć atmosferę z jej stronic. Ludność okoliczna, jak za tamtych czasów, nazywa leśne bagna Białym Błotem, Opłakanym Krzem, Gwizdaczem. Ten ostatni uważany był przez Ejsmonda za „najlepsze błoto", za niezawodny teren kaczy, chyba że wyschnie, co i w końcu lat dwudziestych już się zdarzało. „Polowało się z nagonką, którą stanowili gajowi. Myśliwi stawali bezszelestnie na wiadomych miejscach, gdzie spłoszone kaczki miały ciąg... Cicho stają myśliwi... Cicho zachodzi nagonka... Zdała już widać życie na bagnie... Brodzą po niem bociany... Czasem porwie się kaczka i siada nieopodal spokojnie...". Miał Ejsmond znakomity słuch przyrody. „Największy urok polowania na wieczornym ciągu słonek stanowi muzyka lasu, który usypia, koncert niezrównany, pełen radosnych głosików ptaszęcych... Cały bór szczebioce, terkoce, świergoli, krzyczy, gwiżdże, nawołuje się i kwili... Szczyty drzew złoci zachodzące słońce. Po ziemi kładą się lekkie, fioletowe mgły. Z dalekiego bagna płynie przytłumione, namiętne rechotanie rozkochanych żab...". Proza Ejsmonda ma wiele cech poezji. Opisy zawsze pełne są barw, zda się zdjętych z płócien najwybitniejszych impresjonistów. „Odbicie słońca, padające na rzekę, tworzy olśniewający i oślepiający złoty most, diamentowy most z żywych, drgających iskier... Myśliwy odpoczywa nad wodą na różowym piasku... Powoli rytm płynących fal uspokaja go... Pola powoli zapadają w mrok. Na mrocznej zieleni łąki znaczy się srebrna linia dalekiej rzeki — za rzeką czarne pasmo lasu... Za lasem niebo różowe, a na jego różanem tle lśni pierwsza złota gwiazda...". Ludzie miasta są na ogół pozbawieni takich przyjemności. Jadąc na wycieczkę, wyruszamy z domu wiele godzin po wschodzie słońca; opuszczamy plener, gdy jeszcze daleko do zachodu. Rozmawiając po drodze, wracamy najczęściej do tematów, które przynieśliśmy do lasu i na nadbużańskie łąki z bagażem miejskich problemów. A to skutecznie zagłusza wszelkie odgłosy przyrody. Skądinąd w pośrodku dnia głosy lasu nie są tak intensywne jak o świtaniu, a barwy nie tak soczyste jak wtedy, gdy zapada zmierzch. Warto niekiedy sięgnąć po prozę Ejsmonda, może ona niejednej korzystnej udzielić lekcji w wędrówce po szlakach życia. W oczach osób poszukujących renomowanych atrakcji turystycznych i płatnych usług krajobrazowych okolice wsi Jerzyska w gruncie rzeczy nie wyróżniają się szczególniej spośród tysięcy innych podobnych miejsc. Po prawdzie, cóż tutaj jest bowiem do oglądania? Tylko ten las, te stare dęby i wiekowa leśniczówka, pomnik ku czci młodych harcerzy walczących o wolność ojczyzny i opiewające piękno przyrody słowa Ejsmonda. Mało to, czy wiele? W czerwcu 1930 r., podczas wycieczki uczestników kongresu PEN-Clubów, Julian Ejsmond zginął w wypadku samochodowym na szosie z Morskiego Oka do Zakopanego. Pochowano go na Powązkach w Warszawie. Pośmiertnie opublikowano jego wiersz, napisany kilka miesięcy wcześniej: A gdy przyjedzie godzina mojego zachodu
Zajdę jak słońce: jasne do ostatniej chwili. Nigdy nie będę drzewem, co dumne za młodu, Z wiekiem ku ziemi się chyli.... Gdy przyjedzie czas odlotu do krainy innej To odlecę w porywie szczęścia i natchnienia. Jak ptak, co uciekając z ziemi niegościnnej Ziemię na niebo zamienia... Trasy boczne w okolicach Jerzysk
Be Z dolinki Strugi szlakiem im. Juliana Ejsmonda do stacji
PKP w Łochowie (znaki czarne, 10,2 k). jest to praktycznie dojście
do miejscowości mającej dobre połączenie kolejowe i autobusowe z Warszawą
(co kilkadziesiąt minut). Najładniejszy jest pierwszy fragment, w
rejonie wsi Jerzyska. Od węzła szlaków w dolinie Strugi po
1,7 km dochodzimy do leśniczówki położonej na zachodnim krańcu
wsi. Nieopodal niej zagospodarowane miejsce wypoczynku pod starymi dębami,
gdzie można rozstawić namiot; wodę trzeba brać z okolicznych zagród.
W pobliżu nieźle zaopatrzony sklep spożywczy.Dalej szlak wiedzie zrazu u podnóża wydm, potem krętą trasą wśród rosnących na wydmach borów sosnowych do skrzyżowania linii oddziałowych (na słupku numery oddziałów 244/245/250/251, 1,9 km). Tu wchodzimy w głąb oddziału nr 51 – uroczysta Studzienka. Uwaga na znaki, miejscami szlak prowadzi bezdrożem. W sąsiedztwie szlaku (ok. 20 m w bok) zadbana mogiła pięciu „Jerzyków” pośród malowniczego drzewostanu. Podobny las mógł oglądać podczas swych polowań Julian Ejsmond, lecz dziś jest to drzewostan w wieku rębnym i zapewne niedługo wkroczą tu drwale ze swoimi piłami i siekierami. Jeśli nie uszanują drzew ze znakami szlaku, mogą być problemy z orientacją. Dochodzimy do rowu rozdzielającego lasy państwowe od prywatnych. Przez pół kilometra wzdłuż tego rowu, a następnie przez prywatne lasy, nadal kreta trasą, lecz już znaczniejszymi drogami, do zabudowań Jasionówki (4 km). Szlak opuszcza tu granice Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Po kilkuset metrach, obok zabudowań, skręcamy w prawo. Szerokim traktem przez las; za lasem, opodal dawnego budynku mieszkalnego pracowników folwarku, w lewo ul. Folwarczną, wśród zabudowy jednorodzinnej. Przed torami kolejowymi na prawo, do XIX- wiecznego budynku stacji kolejowej w Łochowie (2,6 km). Przed dworcem przystanek autobusów do Warszawy. Bf Od autobusu do leśniczówki w Jerzyskach (bez znaków, 2,2 km). Przystanek autobusowy przy skrzyżowaniu szosy z asfaltową drogą lokalną z Łosiewic do Jerzysk (obok leśnego cmentarza) jest świetnym punktem wyjścia wycieczek pieszych. Stąd warto zaczynać wędrówkę do Kamieńczyka – jest to najfajniejsza trasa z Puszczy Kampinoskiej. Autobusy linii Dar-bus do Sadownego odjeżdżają z centrum warszawy (m.in. sprzed domów towarowych „Centrum” i z pl. Bankowego). SA dwa wygodne kursy między 7 a 8 rano. Można upewnić się o dojazdach na stronie www.darbus.com.pl. Od autobusu lokalną drogą na zachód przez las do wsi i współczesnego kościoła w Jerzyskach. W jego pobliżu i dalej wśród zabudowy kilka okazałych dębów szypułkowych, chronionych jako pomniki przyrody. Wieś jest nieduża, przyjemnie położona i przyjazna dla turystów. Za wsią, na skraju lasu leśniczówka i rozstaj dróg. Przebiega tędy Szlak im. Juliana Ejsmonda (trasa Be). Nim ku północy 1,7 km do głównego szlaku czerwonego w dolinie Strugi. Bg Od leśniczówki Jerzyska do miejsca pamięci narodowej (bez znaków, ok. 2 km). Do pomnika i symbolicznej mogiły "Jerzyków" można dojść do leśniczówki drogami leśnymi, wiodącymi ku zachodowi (drogowskaz "do pomnika") Bh Z Jerzysk do muzeum gwizdka w Gwizdałach (bez znaków, ok. 8 km). Trasa łatwa orientacyjnie, pozwalająca wycofać się z rejonu Jerzysk do autobusu. Z przystanku w Gwizdałach w godz. 15-19 są cztery kursy prywatnych przewoźników do Dworca Wileńskiego oraz dwa do centrum Warszawy. Od leśniczówki w Jerzyskach nieznakowanym traktem pośród borów sosnowych ku południowemu zachodowi, aż do skrzyżowania w pobliżu zabudowań wioski Łazy Kaczeniec (3,5 km); tu napotykamy szlak niebieski. Żwirowym traktem w lewo, ku południowi (zraza za znakami niebieskimi, które prowadzą do stacji PKP w Łochowie – 7,5 km). Dalej, już bez znaków, trakt wykręca w prawo i pośród pól doprowadza do asfaltowej drogi lokalnej (2 km). Nią znowu w lewo do wsi Gwizdały (1 km). Przystanek autobusowy jest koło szkoły. Muzeum Gwizdka w Gwizdałach znajduje się w budynku szkolnym i działa pod opieką dyrektorki szkoły, p. Ireny Burzyńskiej. Jest oryginalne i sympatyczne. Powstało w maju 1992 r. z inicjatywy warszawskiego lekarza radiologa, dr Witolda Tchórzewskiego: „Jako osobnik zarażony kolekcjonerstwem Tchórzewski jest posiadaczem mnóstwa najróżniejszych, zupełnie do niczego nieprzydatnych przedmiotów, głównie zabawek. Ponieważ jego mania bierze się – jak sam twierdzi – z <<zaniechania wyrzucenia>>, przeto by nie zginąć klasyczną śmiercią kolekcjonera przywalonego stosem zbiorów, musi co jakiś czas urządzać remanenty. Ostatni taki remanent ujawnił w piwnicy sporego kartonowego pudła zawierającego kilkadziesiąt gwizdków, świstawek, glinianych kogutków i fujarek. Zadumał się pan Witold nad otwartym pudełkiem. Myślami błądzić tu i tam. Szukam… szukam również, jadąc samochodem do Wywłoki. - Gdzie będzie tym mim gwizdkom lepiej niż w Gwizdałach? – przyszło mu wtedy do głowy. Istniało jednak pewne ryzyko, że pokazywanie się znienacka z kolekcją gwizdków w Gwizdałach może zostać opacznie zrozumiane. Wszak przez całe lata kpiny, drwiny i złośliwości warszawiaków nie były tym, co prowincja, nierzadko zaniedbana i zakompleksiona, lubiła najbardziej” (Paweł Tomczyk: „Muzeum na wesoło. Gwizdem do Europy”, Rzeczpospolita z 16 VIII 1999r.). Zwiedzanie muzeum trzeba koniecznie uzgodnić wcześniej z dyrekcją szkoły, tel. (25) 675 11 46 Trasa główna: Jerzyska – Wywłoka B5 Dolinka Strugi pod Jerzyskami - Wywłoka (2,7 km). Od węzła szlaków w uroczysku Jerzyska wkraczamy za znakami czerwonymi w świat potężnych, piaszczystych wydm.14) Trawiastą leśną drogą do grzbietu wydmowego i wzdłuż tego grzbietu, wąziutkimi ścieżynkami i przecinkami. Po przeszło kilometrze schodzimy w dół do dolinki Strugi (tutaj warto poszukać bobrzej tamy!) i wzdłuż niej kierujemy się na północny zachód, do skrzyżowania z poprzeczną Kamieniecką Drogą, wiodącą z Kamieńczyka do Brzuzy (1,9 km). Drogą tą przebiega niebieski Szlak Doliny Bugu, którym w prawo do przystanku autobusowego w Brzuzie ok. 5 km, w lewo do Łochowa ok. 14 km, a do kolejnego węzła szlaków w uroczysku Wilżanka 3 km — można w ten sposób skrócić wędrówkę szlakiem czerwonym. W odległości 100 m ku zachodowi po lewej stronie drogi pośród sosen mogiłka Józefa Godysa, który w tym miejscu zginął z rąk okupantów hitlerowskich 18 V1 1943 r. Przekraczając Kamieniecką Drogę szlak czerwony doprowadza do przydrożnego krzyża na skraju wsi Wywłoka i dużego osiedla domków letniskowych (0,8 km). |