W Szuminie

Czas na odpoczynek: kilka informacji o parku krajobrazowym

Szumin był niegdyś wioską, i to niewielką. Pierwotnie zapewne osadą rybacką — nazwa nie od szumu wody lub drzew pochodzi, lecz od sumów. Także dzisiaj w odnogach i starorzeczach Bugu sumy są spotykane i stanowią atrakcyjną zdobycz dla licznie tu przybywających wędkarzy. Od wielu już lat jest to jednak duże osiedle letniskowych domków, zamieszkanych w większości tylko w sezonie. Ma Szumin wielu zapamiętałych miłośników, działa nawet Towarzystwo Przyjaciół Szumina. Przy skrzyżowaniu ulic Podleśnej i Jegiel znajduje się niewielka kaplica, w której tylko ołtarz kryje się pod dachem, a dla uczestników nabożeństwa ustawiono po prostu ławy pod koronami starych sosen. W letnie soboty o godzinie 18 odbywa się tu msza święta.

W Szuminie istnieje zagospodarowane miejsce wypoczynku. Na jego terenie umieszczono tablice z informacjami o Nadbużańskim Parku Krajobrazowym. Skoro już więc tu jesteśmy, poświęćmy nieco uwagi problemom, z jakimi styka się zarząd parku.
Park krajobrazowy znacznie się różni od parku narodowego. W tym drugim najważniejsza jest przyroda i rozwiązania prawne służą przede wszystkim zachowaniu naturalności chronionego terenu, a działalność ludzką ogranicza się do niezbędnego minimum. W parku krajobrazowym jest inaczej. Dopuszcza się udział elementów antropogenicznych, a wyklucza jedynie inwestycje, rozwój przemysłu i aglomeracji miejskich. Lasy i łąki są eksploatowane, we wsiach normalnie żyją i pracują ludzie. Działalność człowieka nie powinna jednak kłócić się z przyrodą.
Dla przybysza z miasta — turysty lub letnika z osiedli w rodzaju Szumina — sprawa jest jasna: wartościowe fragmenty pejzażu chronić trzeba (co nie przeszkadza niektórym letnikom w wyrzucaniu śmieci poza ogrodzenia własnej działki, najchętniej na brzegi starorzeczy Bugu). Inaczej ma się rzecz z zamieszkującymi park rolnikami. Dla niech ważne są nie walory estetyczne, lecz powszednie życie. Gdy więc mówi się o utworzeniu parku krajobrazowego, przedstawiciele samorządów i społeczności wiejskich zaczynają zastanawiać się, czy to się im opłaci. Pomimo planów północny brzeg Bugu z Puszczą Białą nie został włączony do parku i idea ta wciąż spotyka tam się z oporem. Dlaczego? Niekiedy argumentem jest jedno tylko zdanie: nie chcemy żyć w skansenie!
Przekonywanie oponentów nie jest łatwe. A przecież w wielu gminach ludzie już zrozumieli, że park może być dla ich regionu dobrodziejstwem. Skoro nie można liczyć na rozwój przemysłu ani na intensywną produkcję rolną, bo ziemie nadbużańskie są liche, to szansą staje się turystyka, ruch gospodarstw agroturystycznych i produkcja zdrowej żywności. Dzięki istnieniu parku gminy mogą otrzymać atrakcyjne kredyty z funduszy przeznaczonych na ochronę środowiska.
W rozwiniętych krajach Europy rolnictwo ekologiczne odgrywa dziś znaczącą rolę. Produkty pochodzące z terenów ekologicznie czystych lub z gospodarstw przestrzegających ekologicznego sposobu produkcji są poszukiwane na całym świecie. Zdrowa żywność cieszy się coraz większym powodzeniem na rynku, a taką właśnie żywność mają szansę produkować rolnicy z Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Istnieją tu doskonałe warunki do tworzenia przedsiębiorstw zajmujących się organizacją produkcji i sprzedaży, i nie chodzi tu o inwestycje wymagające dużych nakładów.
Dyrektorka zarządu parku, mgr inż. Dorota Starczewska, wskazuje, że obowiązujące na jego terenie zakazy i nakazy nie utrudniają gospodarowania i nie ingerują zbyt mocno w życie mieszkańców. Ograniczenia dotyczą przede wszystkim naruszania bądź zanieczyszczania środowiska naturalnego. Ustawa o ochronie przyrody z 16 października 1991 roku mówi, że „grunty rolne, leśne i inne nieruchomości znajdujące się w granicach parku krajobrazowego pozostawia się w gospodarczym wykorzystaniu", a w rozporządzeniu wojewody o utworzeniu Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego (1993) czytamy: „Dopuszcza się wszelkie formy działalności gospodarczej oraz budownictwa rekreacyjnego pod warunkiem, że skutki, profil i charakter tej działalności nie będą stanowiły zagrożenia dla wartości przyrodniczych parku". Nie ulega zaś wątpliwości, że objęcie wsi granicami Parku ma znaczenie promocyjne i prestiżowe.
Turysta wędrujący po parku krajobrazowym winien wiedzieć, że w tutejszych lasach prowadzona jest normalna gospodarka. Na południowym brzegu Bugu zajmuje się nią nadleśnictwo państwowe w Łochowie, na brzegu północnym — nadleśnictwa w Wyszkowie i Pułtusku. Realizują one wieloletnie plany eksploatacji lasu, co ma po części niekorzystne konsekwencje. Zręby zajmują niekiedy zbyt wielką powierzchnię, a współczesna hodowla lasu zdaje się przypominać grządki w warzywniku. W ostatnim ćwierćwieczu te zabiegi przyczyniły się do zniszczenia wielu cennych fragmentów o naturalnym, puszczańskim charakterze.
Bywa, że drwale wycinają drzewa ze znakami szlaku turystycznego, bowiem na nieszczęście znalazły się na obszarze przeznaczonym do wyrąbania. Nim dowiedzą się o tym znakarze z PTTK i pospieszą z naprawą zniszczeń, turyści mogą mieć spore kłopoty z odnalezieniem drogi, zwłaszcza że znikają też dróżki, którymi szlak prowadził — zostają zaorane i zalesione. Czasem leśnicy żądają zmiany przebiegu szlaku, bo monokulturowe młodniki są zagrożone pożarami i przepisy nakazują zamknięcie takiego terenu dla osób postronnych. Dotyka to niestety przede wszystkim bezinteresownych turystów. Chodzący po lesie w celach utylitarnych zbieracze płodów leśnych i tak wiedzą, że właśnie w młodych, sosnowych monokulturach najlepiej obradzają prawdziwki.