W uroczysku Chomąta

Wydmy, sośniny, chrobotki i wrzosy

Na zachód od Czaplowizny, na piaszczystych terenach wydmo­wych rosną bory sosnowe uroczyska Chomąta. Podobno nazwa ta wiąże się z kształtem okolicznych wydm, przypominającym część końskiej uprzęży. Wędrując przez te i inne sośniny, trzeba sobie zdawać sprawę z tego, iż dzisiaj prawie nie można już odróżnić naturalnych borów sosnowych od antropogenicznych. Większość z nich to zbiorowiska zastępcze z sosną w górnym piętrze. Sa­dzono ją dlatego, że najszybciej rosła, przysparzając cennej masy drzewnej, a w dodatku monokultury łatwiej jest uprawiać. Nie zawsze się to sprawdza i nawet laik już po kilku godzinach może ocenić, w których miejscach sosna czuje się obco, gdyż rośnie w niewłaściwym siedlisku.

„Koloryt lasu jest szarawy"
„Naturalne bory sosnowe ograniczały się do siedlisk naj­uboższych, które nie nadają się do użytkowania rolniczego i tylko w warunkach wyjątkowo dotkliwego głodu ziemi brano je pod uprawę — pisali w 1990 r. Roman Olaczek i Edward Tranda. — Naturalne zróżnicowanie borów sosnowych zależy w głównej mierze od warunków wilgotnościowych. I tak na wysokich wałach wydm, na głębokich piaskach przewianych lub przemytych, występują suche bory chrobotkowe; częściej jednak wi­dzimy je jako wstępne stadia sukcesji na zalesianych lub sponta­nicznie zarastających piaszczystych nieużytkach. W borze chrobotkowym sosny osiągają co najwyżej 15 m wysokości, mają z reguły krzywe pnie, rosną w dużym rozluźnieniu. Koloryt lasu jest szarawy, bowiem nie ma tu krzewów (poza sporadycznie występującym jałowcem) i prawie brak runa zielnego. Glebę po­krywają gęstym kobiercem porosty — płucnica islandzka i wiele gatunków chrobotków (...). Na piaskach zdolnych zatrzymywać część wód opadowych w zasięgu korzeni roślin występuje bór świeży z borówkami — czarną i brusznicą".
W dolinie Bugu nie ma tak doskonale ukształtowanych wydm śródlądowych jak w Kotlinie Warszawskiej, a przede wszystkim w Puszczy Kampinoskiej, i w ogóle jest ich mniej. Jednakowoż charakterystyczne dla dolin rzecznych piaski wydmowe są i tutaj wszechobecne. Gdyby nie one, zapewne nie byłoby nawet tych pozostałości Puszczy Kamienieckiej. Zachowały się, bo ludzie uznali, iż tylko pod las się nadają.