Jak to się robi w TVN


7:45. Wszyscy zbierają się w autobusie. Wyjątkowo nie trą oczu, nie przeciągają się i nie krzywią na każdy dźwięk. Dziś jadą zobaczyć telewizję od środka.
   
Kilka minut później autobus rusza. Po drodze do Warszawy zabieramy jeszcze kilku redaktorów Carpe Diem, a potem jedziemy prosto na Wiertniczą. Do siedziby ITI, do TVN 24.
    Przed wejściem do nowoczesnego budynku mieszczącego w sobie wiele firm zrzeszonych w ITI każdy musi przejść przez bramkę i dać się przeszukać wykrywaczem metalu – nikt nie ma możliwości zdetonować się w imię „etyki mediów”. Jeden z chłopców ma „przez przypadek” scyzoryk przy sobie – na szczęście ochrona nawet nie mrugnie na taki drobiazg. Zapewne poinformowano ich wcześniej, iż pióro to lepsza broń od ostrza, a informacja – najwyższa władza. Scyzoryk przechodzi bez problemów. Długopisów na szczęście nie zabraliśmy, zatem – wchodzimy.
    W środku wita nas uśmiechnięty młody człowiek. To Łukasz Nowodworski, który oprowadzi nas po siedzibie telewizji. Na początek szybki zastrzyk informacji – co, gdzie, jak, z kim, za ile – i już możemy iść obejrzeć reżyserkę. Od razu gwóźdź programu – inne wycieczki raczej nie są wpuszczane do studia.
    I o to jesteśmy. Nowoczesne studio - równocześnie nagrywane są dwa programy informacyjne. Każde stanowisko komputerowe jest uzbrojone w redaktora i kawę. Panuje cisza, lecz pan Łukasz informuje, iż bywa naprawdę gorąco i mamy wyjątkowe szczęście, że nie trafiliśmy na redakcyjny „młyn”.
    Przed nami po lewej stronie ściana z monitorami, na których lecą non-stop przekazy informacyjne z wszystkich możliwych agencji świata. Tak wygląda serwer, z którego pozyskuje się materiał. Po prawej -olbrzymie przeszklone studio TVN 24. Centralnie, na podeście - biurko, które widzimy w każdym wydaniu wiadomości tej stacji. Dookoła w głębi otwartej przestrzeni studia lokują się różne redakcje. Najbliżej nas – redakcja zagraniczna. Dowiadujemy się, że zatrudnia ona kilku reporterów żyjących na walizkach, to jest gotowych w ciągu dwu godzin wyruszyć w dowolne miejsce świata, w którym dzieje się coś ważnego.
    Chłoniemy każde słowo o pracy telewizji – jak to działa, jaką drogę przechodzi informacja od pozyskania do emisji na antenie, kto nagrywa, kto puszcza i jak kamera oszukuje. Wchodzimy także na piętro, by spojrzeć na to wszystko z góry. Ilość kamer, reflektorów, komputerów oraz wszelkiego innego bliżej niezidentyfikowanego sprzętu cyfrowego może przyprawić elektryków o zawrót głowy. Nam tylko zapiera dech z podziwu i wzbudza poczucie, że każde z nas po prostu musi kiedyś w takim miejscu pracować. Na piętrze mieści się też pomieszczenie, w którym odbywają się posiedzenia rady redakcji. To, które trwało, gdy tu trafiliśmy, właśnie się skończyło. Wszystko to widzimy – bo ściany, schody i sporo innych elementów w budynku zrobionych jest z grubego hartowanego szkła.
    Naocznie się przekonaliśmy, iż telewizję tworzą spokojni ludzie, zajęci, skupieni i profesjonalni. Bagaż naszej wiedzy o mediach zwiększył się o znajomość niuansów tworzenia telewizji informacyjnej. A ponadto możemy też mówić, że spotkaliśmy Justynę Pochanke idącą do pracy…
Radek Szeja
   

Wycieczka odbyła się 23 stycznia 2007 r.w ramach programu grantowego Równać Szanse 2006, projekt Forum Gazetek Szkolnych realizowany w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Łochowie. Projekt finansuje Polsko-Amerykańska Fundacja Dzieci i Młodzieży.


pict0290_small.jpg pict0291_small.jpg pict0292_small.jpg pict0294_small.jpg
pict0295_small.jpg pict0296_small.jpg pict0297_small.jpg pict0298_small.jpg